Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Ef – a tale of memories

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Memories 11.10.2016 22:58
    jeśli chodzi o warsztat graficzny to chyba zbyt mało siana mieli i gdzieniegdzie oczy bolą zwłaszcza jeśli zawiesi się je na niektórych tłach czy niebie, wyglądającym jak w demach assemblerowych z dawnych lat, ale jeśli chodzi już o sam artyzm przedstawionych scen, samego scenariusza, muzyki to jest to coś na swój sposób wybitnego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 18.10.2015 20:24
    Właściwie wyszło to naprawdę nieźle. Spodziewałam się raczej łzawego, sztucznego dramaciku w stylu Air, Clannada i podobnych pierdółek, a dostałam… tani, ale strawny dramat, którego urok polegał w głównej mierze na umiejętnie stworzonym tu klimacie. Gdyby serię te oprawić w bardziej standardową grafikę, z szablonową narracją, byłoby to dla mnie odpychające. Co prawda od czasów AnoHana i Shigatsu mam o wiele większą tolerancję na wymuszony dramatyzm, to jednak nie przepadam za przesadą, a już absolutnie nie trawię piętrzenia problemów na siłę. Niestety tutaj mamy dokładnie z czymś takim do czynienia, bo mogłoby się obejść bez wielu zmartwień, gdyby zachowywali się oni jak normalni ludzie i nie rzucali sobie kłód pod nogi.

    Również połączenie tu dwóch historii przysłużyło się temu tytułowi, jednocześnie jednak sprawiając, że były momenty, które chciałam przewinąć. Gdyby całość skupiała się tylko na jednym wątku, z pewnością zostałaby niepotrzebnie przedłużona i okraszona jeszcze większą dramą. Z drugiej strony w krytycznych momentach chciałam, żeby wrócono do tego, co mnie najbardziej zainteresowało, przez co z mniejszą uwagą śledziłam to, co akurat serwowano nam na ekranie. Generalnie moimi ulubionymi momentami były te z Miyako, natomiast na widok Kei zgrzytałam zębami z irytacji.  kliknij: ukryte 
    Historia Renjiego i Chihiro o dziwo wyszła dla mnie neutralnie. Początkowo myślałam, że to właśnie sceny z nimi mnie najbardziej zanudzą, głównie dlatego, że sama Chihiro ze swoim piskliwym głosikiem, chorobą i ogólną słodyczą jest typem bohaterki, którego nie znoszę (takie ciepłe kluchy). Potem jednak nawet mnie to zainteresowało.
    Co mnie natomiast zdziwiło, to fakt, że  kliknij: ukryte , co się rzadko zdarza w takich anime. Właściwie podniosło to wartość tej serii w moich oczach, nadając bohaterom większej realności i dojrzałości.

    Oprawa audiowizualna to oczywiście bomba, ze wskazaniem na grafikę. Wszelkie zastosowane tu eksperymenty wypadły idealnie, maskując inne braki, głównie dość słabą animację postaci. Naprawdę pięknie to wyglądało^^ Na scenie z Miyako i jej telefonami się wręcz wzruszyłam właśnie dzięki zastosowanemu efektowi graficznemu, a to nie byle co.
    Co do muzyki, żałuję, że japońska wersja openingu towarzyszyła tylko ostatniemu odcinkowi, bo ten engrish był rozwalający ;p (spodziewałabym się raczej odwrotnej sytuacji, w której engrishowa wersja byłaby dodatkiem). Reszta soundtracku wyszła trochę blado jak na możliwości Tenmona.

    Długo zwlekałam z obejrzeniem tego i w sumie dobrze – gdybym zabrała się za to wcześniej, przy mojej zerowej tolerancji na różnego rodzaju tanie chwyty, skończyłoby się niechybnie na porzuceniu tego i urazą przed kolejną próbą. A tak, podchodząc do tego na luzie, dałam się tej serii pochłonąć i potrafiłam zanurzyć się w stworzony tu klimat. Ocenowo daję temu 7/10, ponieważ sama historia była trochę zbyt banalna i na siłę udziwniona (i do teraz nie wiem o co dokładnie chodziło z tą kobietą w czapce, więc traktuje to jako nic nie wnoszący element artystyczny… ot, żeby było dziwniej). Z drugiej strony jednak bawiłam się przy tym dobrze, czasu poświęconego na to nie żałuję i pewnie aż tak szybko nie umknie to z mej pamięci. Zdecydowanie sięgnę też po Melodies, bo tam chyba rozwija się historia pana z kościoła i tej w czapce xd
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blaise 4.09.2013 12:35
    Anime z gatunku tych za którymi zbytnio nie przepadam, lecz to konkretne przekonało mnie do siebie. Ciekawe zabiegi graficzne, fabuła dość interesująca, postacie z którymi można się utożsamić i przejmować się ich losami, co zawsze cenię i uważam za główny atut w anime. Dobra robota, seria godna polecenia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    thorn 23.11.2012 08:49
    Kurczę, wreszcie jakiś pełnokrwista i konkretna historia o miłosnej rywalizacji.  kliknij: ukryte 

    A co poza tym? Seria mi się spodobała. Dramatyzm w większości scen podany był w idealnej ilości. Eksperymenty z ujęciami, uzupełnianie scen o „elementy dodane”- zdecydowanie na plus. Wyszło świetnie- taki lekki powiew artyzmu ładnie przysłużył się podkreślaniu dramatyzmu niektórych momentów (rozmowy Miyako i Hiro) albo plastycznemu przedstawianiu emocji i uczuć bohaterów. Widać moim zdaniem różnicę w stosunku do „Bakemonogatari”, gdzie sporo dziwnych efektów poszło zwyczajnie parą w gwizdek i było raczej sztuką dla sztuki.

    Seria musiała pomieścić dwie różne opowieści i generalnie wyszło to nieźle. Ale wydaje mi się, że nie uniknięto przy tym syndromu „Jeszcze­‑Paru­‑Odcinków”. Zarówno historia Chihiro jak i wątek przeszłości Miyako powinny chyba dostać trochę więcej czasu antenowego.

    Muzycznie wyróżniłbym klimatyczny, dobrze oddający charakter serii opening (plusik również za stronę wizualną tegoż) i naprawdę mistrzowską piosenkę z endingu wersji Miyako ( „I’m here”).

    All in all – 8/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Moon85 2.06.2012 15:05
    nudne
    Prawie nic nie zapamiętałam z tej serii. Strasznie się męczyłam oglądając to anime, w efekcie czego niewiele do mnie dotarło, modliłam się żeby jak najszybciej się skończyło. Być może to po prostu nie moje klimaty. Dla mnie to były przysłowiowe „flaki z olejem” i nie potrafię zrozumieć nad czy ten zachwyt.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Draczeks 22.05.2012 11:38
    Po obejrzeniu tej serii żałuję tylko jednej rzeczy, że trafiłem na nią dopiero teraz. SHAFT znany jest z zamiłowania do tworzenia w tego typu produkcjach alegorycznych obrazów i częstego ograniczania środków wyrazu do niezbędnego minimum…jednak nigdy nie spodziewałbym się, że niektóre tak proste graficznie i symboliczne sceny będą mieć tak ogromną siłę oddziaływania.

    Więcej już nic nie napiszę, bo czuję, że nie ważne jakbym się starał to i tak zabraknie mi słów aby w pełni opisać to dzieło.
    Niesamowita produkcja, 10/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Natsumii 2.12.2011 20:50
    Niesamowite...
    Serię obejrzałam dwa razy. Raz, dla pochlebnej recenzji. A dwa – na jeszcze dokładniejszym skupieniu się na odniesieniach i fabule. Może też z sentymentu i dla wspaniałej muzyki.
    Według mnie jest to najbardziej dojrzały romans, jaki widziałam. Wywody natury filozoficznej mnie osobiście nie nużyły, wszystko było zrozumiałe i zmuszało do zastanowienia się. Grafika mnie po prostu zachwyciła, zachwyciła też realność uczuć bohaterów.Przepiękne plansze, cudowne ukazanie przeżyć i magiczna historia, od której trudno się oderwać. Z natury nie przepadam za romansami, choć jestem dziewczyną (!), ten natomiast wyrył się w mojej pamięci i wskoczył do pierwszej piątki moich naj tytułów. Po prostu przepiękne. Bardzo mnie wzruszyło.

    U mnie dostaje zasłużone 10. Może i animacja nie powala, ale nawet nie zwróciłam na to uwagi. Tytuły sountracków znam jak pacież ^^ A przypominając sobie historię Renjego i Chihiro czy Miyako, nie raz chciało mi się płakać (dobra, przyznaję, jestem wrażliwsza, niż większa część społeczeństwa…). To tyle ode mnie. „Ef – a tale of memories” jest po prostu fantastycznym romansem, który stanowczo wybija się nad obecnie produkowany „haremowy chłam”.
    Polecam fanom tego rodzaju anime, ale nie tylko. Ci, którzy szukają wzruszeń i głębszych odczuć też powinni być zachwyceni.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Marie Antoinette 13.05.2011 19:56
    Bardzo dobre anime
    Graficznie zachwyciło mnie od pierwszego odcinka. Historia była poprowadzona w sposób poprawny i ciekawy. Choć finał jak dla mnie był troszkę naciągany, to i tak całkiem pozytywie go odebrałam. Postacie są ciekawe i choć mają swoje wady, dają się polubić. Całość ma w sobie coś, co przyciąga. Jestem pewna, że wrócę do tego anime jeszcze nie raz.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    lofi 28.12.2010 17:56
    Przyjemne w oglądaniu
    Odnalazłam siebie w jednej z postaci. Dokładnie wyrażone to, czego ja nie umiałam powiedzieć.
    Dość oryginalne anime, bez przemocy, czyste romansidło i to w dość dobrym stylu. Do ideału trochę brakło, mimo to warto rzucić okiem ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    bakemono 17.10.2010 00:31
    Enevi napisał(a):
    W serii pojawiło się również parę nawiązań do równolegle emitowanych tytułów. Ogłoszenie w gazecie o przesunięciu emisji ostatniego odcinka School Days; gra komputerowa, przedstawiająca postaci z Lucky Star; karta telefoniczna z Clannad czy maskotka Motsu z Negima?! Wszystko to oraz kilka innych szczegółów wychwyci oko spostrzegawczego widza, który zorientuje się również, że pierwsze litery tytułów poszczególnych odcinków utworzą słowa „Euphoric Field”, będące z kolei tytułem niezwykle energicznej piosenki w czołówce.

    człowieku Sherlock wymięka przy tobie xP albo nie możesz spać po nocach ;) obejrze to ze wzgledu na cytat powyzej,albo byles swiezo po serii i zaistnial filozof mode ON(tez tak czasami mam) albo naprawde zapada ona w pamiec az tak bardzo.W każdym razie spojrze ,choć raczej jestem miłosnikiem wartkiej akcji,komedii,widowiskowych akcji,mechow itp.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    GrayHood 25.08.2010 14:37
    Bardzo dobra produkcja „klimatu”. Mimo przejaskrawień, przedramatyzowania i kilku wpadek, produkcja ciągle należy do najlepszych jakie oglądałem (A trochę tego diabelstwa było).

    Miły podkład w połączeniu z eksperymentalną grafiką doskonale podkreśla charakter scen. Fabuła mimo, że oparta na znanych szkieletach potrafi mile zaskoczyć. Dla mnie najważniejsza jest jej realność i spójność (oczywiście biorąc pod uwagę konwencję „dobrego świata”). Istotną rolę odgrywa również brak „dodatków specjalnych”.

    Gdybym pisał to trzy lata temu, dałbym pewnie 10/10, ale z racji doświadczenia dam tylko 7. Ef warto polecić każdemu kto ceni „słodko­‑kwaśny” klimat i oryginalność techniczną, osoby skupiające się na akcji i humorze raczej nie maja tu czego szukać.

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    krysto 11.08.2010 08:27
    Super anime, a muzyka w nim to po prostu cudo. Grafika już od pierwszych sekund oglądania bardzo mi się spodobała.
    Opowiedziana historia, bardzo wciąga, co w połączeniu z grafiką i muzyka daje niesamowity efekt.
    Niema co się rozpisywać, ja uwielbiam Ef – a tale of memories
    i wszystkim to anime polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    zrobciu 20.06.2010 07:11
    Nie będę się rozpisywał, jak dla mnie rewelacyjna seria, świetnie wykonana itd… U mnie wbija się do ścisłej czołówki ulubionych tytułów.
    10/10 i tyle w temacie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    moniczka1991 6.12.2009 20:23
    wprost cudo najlepsze anime jakie widziałam Muzyka nawet uszła w tłumie nawet angielski nie zbyt mi przeszkadzał. A grafika aż oczu nie mozna było oderwać
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    hakman4 25.11.2009 10:32
    może być...
    W porównaniu do następczyni to ef – tale of memories jest dobre i miło się ogląda.
    Trochę na początku raziło mnie zbytnia uczuciowość bohaterów ale zapominając o takich błahych pobudkach to jest ok.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Descartes 17.11.2009 22:56
    niezapomniane
    doskonale anime, doskonala tresc i forma. Zadnych zarzutow do prezentacji, grafiki, historii. Swietnie opowiedziane i czarujace glebia. Oczywiscie, jest to romans, ale zrbiony na tyle dobrze, zeby kazdy znalazl tu cos dla siebie. Historie nei sa banalne, a postacie maja dobrze opisane charakterystyki i sa bliskie realizmowi. Jedno z kilku anime, ktore uwazam za totalny must have.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Furiaboy 2.06.2009 07:13
    trudno stwierdzic
    podchodzac do tego obiektywnie (na ile moge to zrobic jako istota posiadajaca wlasny gust) – anime jest na granicy:
    romantycy – beda zauroczeni, prostota opowiedzianej hisotrii, wyolbrzymienie dramatyzmow, ograniczenie zycia bohaterow do ukazania scen zwiazanych z fabula, schematyczne problemy z miloscia i wlasnym „ja” – jakos niepokojaco – sa tu wielkim plusem…
    osoby bardziej realistyczne itp. (Ci od wylapywania wszelkich niedociagniec w logice anime czy ich fabule ;) ) – uznaja to za banalna historyjke z werterowskimi postaciami i na sile udziwniana grafika…

    uff… na szczescie jestem romantykiem…

    PS.
    co do komentarza fm : 20.01.2008 14:57:14 (nie bede pisal w 2ch miejscach, a autor pewnie i tak nigdy nie odpowie):
     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    dany 22.05.2009 13:40
    ogólnie nie polecam, nic nadzwyczajnego, dla mię 6,5/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    rivendell 9.05.2009 19:12
    ;)
    cudo! wszystko idealnie ze soba wspolgralo, tworzac zaczarowana calosc. ahh.. :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kaioken 19.03.2009 13:07
    W porządku
    Znowu kolejne przez zemnie obejrzane świetnie Anime. Jednak różni się od zwykłym romansów, bo tutaj jest to inaczej przedstawione i jak dal mnie to miła odmiana. Polecam wszystkim i zamierza jeszcze dzisiaj zacząć drugą serie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Infernus 15.03.2009 16:35
    Coś w sobie ma ...
    Musze to przyznać to anime ma coś w sobie.Nie będę się czepiać jak to mam w zwyczaju animacji itp bo anime broni się ciekawymi osobowościami bohaterów mimo, na pozór wydającemu się trochę sztampowo początkowi to twórcy postarali się o lekką odmianę w pokazaniu uczuć wyrażanych w barwach.Na mój gust ma to chyba coś wspólnego z głównym bohaterem Hiro ale,wracając do tematu to najbardziej podobała mi się postać Miyako którą spotkał przykry los w dzieciństwie,doświadczona złymi wspomnieniami pragnęła tylko, by ktoś ją wreszcie zauważył szukając swego miejsca (które szczęśliwie odnajduj:).Kilka słów uznania należy się też świetnej muzyce utwór Euphoric field bardzo mi się podobał.Choć nie jestem wielkim fanem romansów to i tak dam te zasłużone:

    9/10

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kamikaze 8.02.2009 19:07
    Dotychczas najlepsza Seria...
    ...Jaką w życiu widziałem ,a zebrało się już trochę tego. Na dłuższą metę nawet niżej wspominana nieszczęsna scena ,która ciągnęła się długo ,długo i niżej została uznana za wadę – ma też jakiś sens – przecież od lat stosowano akcję mające na celu zwolnic nieco dynamikę. A gdy rozłożyć to co oni w tym czasie mówią – do pewnego momentu ma to sens – owszem przesadzili z ilością ,ale  kliknij: ukryte  Nie lubię rozbijać wszystkiego na pomniejsze czynniki tak jak to w recenzjach ma miejsce – Anime stanowi dla mnie jednolitą całość – niestety na potrzeby tego komentarza to uczynię – choć czasem najciekawsze postacie przy słabej grafice i muzyce potrafią być bardziej wciągające od dobrych graficznie i muzycznie, nie mniej jednak tutaj mamy porcję naprawdę świetnej grafiki która momentami wymuszała na mnie powroty do określonego momentu by się temu poprostu przyjrzeć ,Muzyki nie zapamiętałem za dobrze (mimo ,że gust muzyczny mam naprawdę zróżnicowany więc nie jest winą charakter utworów) to My­‑HiME (pomijam tu celowo typowo muzyczny tytuł „Nana” bo tam muzyka przewija się cały czas ;)) prezentuje się przy tym bogato (tak mam bzika na punkcie 梶浦由記) co do biednego rozczochranego bohatera – na jego miejscu straciłbym chyba wszystkie włosy i ołysiał – i wcale nie wydaje mi się by ich historia była ważniejsza – obie były równie ważne obie czegoś uczyły, zależy kto spojrzał pod jakim kątem – co do fabuły – dużo mówić nie trzeba jest świetna mimo wielu oklepanych schematów.

    Jak na fana romansów (jakkolwiek by to nie brzmiało w ustach 20letniego faceta) jestem nie tylko usatysfakcjonowany ,ale wręcz wniebowzięty – nawet Kanon, Clannad czy Air tak mnie nie ruszyły do przemyśleń jak to (choć po Kanonie powiedziałem sobie ,że romansów oglądać nie będę [a był to pierwszy tego typu tytuł jaki oglądałem])

    10/10 – bo więcej się nie da ,a przy moich ulubionych seriach, które dostały podobną i tak wypada o wiele lepiej ;)

    na koniec przepraszam za dość chaotyczny styl wypowiedzi – niestety mam tak od urodzenia i byłem za to mocno szykanowany w szkole – ale nie można być mistrzem we wszystkim ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    shin 3.01.2009 01:06
    jak na razie..
    jestem dopiero po kilku odcinkach i podoba mi się. watki romantyczne wydaja się wciągać, a najbardziej zainteresował mnie wątek Renjiego i Chihiro.
    Co do grafiki, to wiele efektów bardzo mi się kojarzy z serią Saynara Zetsubou Sensei. takie moje odczucie.
    jak na razie mi się podoba
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Wakabayashi 2.01.2009 19:21
    Magia i Artyzm
    Bez zbednego rozpisywania się na gorąco opiszę Wam swoje wrażenia z tego anime.„Ef – a Tales of memories” nie jest dla mnie serią którą można analizować „szkiełkiem i okiem”.Jest dla mnie fantastyczną opowieścią z czesto genialnymi efektami graficznymi.Posiada wspomnianą w tytule magię która, nie tyle przyciąga nas do tego anime, ile przenosi w zamieszkany przez bohaterów świat.
    Świat przedstawiony w sposób niemal doskonały.Zachody słońca i inne piękne widoki olśniewają.Jednakże najlepszą dla mnie sceną jest ta z 7 odcinka.Oczywiście chodzi o nagrywanie się na automatyczną sekretarkę Miyako.Żadnych niepotrzebnych efektów graficznych, prosty rysunek, tekst i dźwięk.A ile w tym emocji?
    Świadom wg mnie nielicznych wad polecam anime wszystkim miłośnikom romansów i niebanalnej oprawy graficznej.Sporo wzruszeń i głebszych przemyśleń gwarantowanych każdej w miarę wrażliwej osobie.


    Z pozdrowieniami, Wakabayashi
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Prox 29.11.2008 04:10
    Świetne
    9/10

    Polecam gorąco. Jeden z najlepiej skonstruowanych romansów bez kupy kawaii girls, jednego faceta i głupich tekstów.

    Anime uwalnia sferę emocjonalną i skupia się na odczuciach widza i rozmowie bardziej – anieżeli na obrazie i przedstawieniu wydarzeń
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime