Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 8
Średnia: 6,62
σ=1,65

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kaze o Mita Shounen

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 97 min
Tytuły alternatywne:
  • Boy Who Saw the Wind
  • 風を見た少年
Rating: Przemoc; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Supermoce
zrzutka

Kolejne dziecko­‑wybraniec w krwawej antywojennej opowieści. Głównie dla amatorów gatunku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Chłopiec imieniem Amon pędzi beztroskie życie, nieświadomy tego, że nad rządzonym przez dyktaturę Złotych Węży krajem zbierają się chmury. Bezwzględny przywódca tłumi wszelkie przejawy opozycji. Amon zda sobie z tego sprawę, kiedy niespodziewanie jego rodzice podejmą próbę ucieczki za granicę – zakończoną ich śmiercią. Chłopiec uchodzi z życiem z katastrofy samochodowej tylko po to, by zostać zabranym przez współpracującą z reżimem dawną asystentkę swojego ojca. Kiedy podmuch wiatru porywa go z pokładu sterowca, wydaje się, że już po nim… Amon dysponuje jednak tajemniczymi zdolnościami, które jego ojciec nazywał „zabawą światłem” i których pod żadnym pozorem nie wolno mu pokazać wojskowym. Na ukrytej przed światem wyspie poznaje sekret dawno już nieistniejącego powietrznego ludu – ale los prowadzi go dalej, do spokojnej społeczności południowych rybaków, a potem z powrotem na północ, ku nieuchronnej konfrontacji ze Złotymi Wężami.

Muszę powiedzieć, że z tym filmem wiązałam spore oczekiwania. Zachęcająco brzmiały informacje, że został oparty na powieści Clive'a Nicolla – która z kolei ponoć inspirowała niektóre wątki w Laputa – podniebny zamek samego Miyazakiego. Silne antywojenne przesłanie w filmie skierowanym do młodszego widza również kojarzyło się z produkcjami Studia Ghibli… Niestety jednak seans był dla mnie w dużej mierze rozczarowaniem.

Powinnam swoją drogą już dawno zapamiętać, że mało co bywa tak krwawe, jak produkcje z „przesłaniem pacyfistycznym”. Rozgrywający się w umownym, stylizowanym na lata międzywojenne świecie, Kaze wo Mita Shounen nie jest tu wyjątkiem – trupów (w tym istotnych dla bohatera osób) jest bardzo dużo, pojawia się też przemoc, a nawet jedna scena tortur. Owszem, do pewnego stopnia można pochwalić to, że nie tryskają fontanny krwi, a śmierć jest przerażająco „nieefektowna”... Tyle tylko, że naprawdę nie przypuszczam, żeby ludziom było potrzebne wkładanie łopatą do głowy prawdy, że wojna jest zła, bo rujnuje życie zwykłych ludzi. To po prostu wyważanie szeroko otwartych drzwi. W dodatku tutaj (być może ze względu na grupę docelową) zostało to pokazane w sposób wręcz karykaturalny. Po jednej stronie mamy mieszkańców nadmorskiej wioski albo miasta na północy – sympatycznych, prostych ludzi, zajętych swoimi sprawami. Po drugiej – siły zbrojne Złotych Węży w postaci całkowicie odczłowieczonych, zamaskowanych żołnierzy. Ot, typowe „imperium zła”, które niszczy, bo może – spora część pokazanych ataków (w tym ten na wioskę) jest całkowicie nieuzasadniona, tak z propagandowego, jak i logicznego punktu widzenia, nie wspomniawszy już nawet o użytych środkach, niewspółmiernych do możliwego oporu. Trudno zatem mówić o jakimś „konflikcie” – to tylko jednostronna, bezrozumna agresja, niekierująca się żadnymi przesłankami. Owszem, rozumiem i widzę bardzo oczywiste odwołanie do reżimów faszystowskich – ale nawet tam zakładano zbudowanie jakiegoś idealnego państwa, choćby kosztem życia „nieodpowiednich” obywateli. Tu program ogranicza się do „zabić wszystkich”.

Być może koniecznością wycięcia wątków pobocznych należałoby tłumaczyć też braki w charakterach postaci i wątku głównym. Amon należy niestety do tego typu bohaterów, których można poznać po tym, że towarzyszy im kamera. Jest miotany kolejnymi (zwykle bardzo dramatycznymi) wydarzeniami z miejsca na miejsce, a w otaczającym go chaosie trudno nawet myśleć o odkrywaniu sensu i możliwości jego mocy. Moce te zresztą w ostatecznym rozrachunku okazują się kwiatkiem do kożucha – naprawdę bez ich interwencji rebelia przeciwko dyktaturze wyglądałaby znacznie bardziej przekonująco i niosła znacznie mocniejsze przesłanie. O pozostałych postaciach trudno coś napisać – spełniają swoje role, ale większość z nich za mało przebywa na ekranie, by dało się zrozumieć ich motywacje. Tu też zresztą widać problem braku czasu – kolejne sceny z konieczności pokazują tylko najważniejsze momenty i bardzo brakuje czasem jakiegoś przejścia pomiędzy nimi.

Pod względem graficznym film wypada bardzo przyzwoicie, chociaż nie zbliża się do wizualnego mistrzostwa Studia Ghibli. Nadal jednak cieszą oko staranne pejzaże i nie najgorsze projekty postaci, a także powietrznych statków typu sterowców. Uwagę zwraca też szczegółowe odwzorowanie broni i w miarę realistyczne podejście tak do potyczek, jak i do ran i śmierci. Ładnie prezentują się rozmaite efekty specjalne, przede wszystkim związane z mocami Amona. Moją uwagę zwróciła muzyka – trudno powiedzieć, czy jest szczególnie wybitna, ale ma rozmach odpowiedni do kinowej produkcji i dobrze podkreśla to, co dzieje się na ekranie.

Kaze wo Mita Shounen to kolejna pozycja wpadająca w dziurę zwaną „brak grupy docelowej”. Dla widzów młodszych jest zdecydowanie nieodpowiednia z powodu wyżej wspomnianej przemocy. Z kolei dla osób dojrzałych fabuła jest zbyt naiwna i dziurawa, a przesłanie zbyt banalne (biorąc właśnie pod uwagę „jednostronność” oceny). Ma szansę, jak sądzę, przemówić do widzów nastoletnich, a także do amatorów wszelkich dramatów wojennych.

Avellana, 18 marca 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Brain's Base
Autor: Clive Williams Nicol
Projekt: Minoru Maeda
Reżyser: Kazuki Omori
Muzyka: Tamiya Terashima