Komentarze
Gundam 00
- Ciężkie : Zielona.moc : 29.07.2010 12:50:32
- komentarz : Zielona : 29.07.2010 12:32:56
- Odp:... : AkiNebula_e : 19.06.2010 02:16:11
- Re: Po co : AkiNebula_e : 19.06.2010 02:07:53
- komentarz : Nanaka : 5.03.2010 23:43:42
- No Problemo : Broken Fang : 5.03.2010 10:29:58
- Tak : aganesu : 5.03.2010 08:28:15
- komentarz : Nanaka : 5.03.2010 02:32:28
- ... : Broken Fang : 17.02.2010 09:38:35
- Mecha tak... : Akira : 10.02.2010 23:24:12
Ciężkie
Odp:...
...
Pierwszy sezon, to taki udany Wing, bez ambicji na stanie się czymś więcej, udane postacie drugoplanowe, poprawnie wykonani główni bohaterowie, ale w zasadzie nic poza tym mimo to, jest to najlepszy serialowy Gundam od czasu Turn A (ale pokonanie SEEDa i SD, to żadne osiągnięcie).
Mecha tak...
Setsuna F. Gundam
Po co
Fajna seria
Świetna seria
Przyciągnęli mnie do niej przystojni bohaterowie i….nie zawiodłam się na nich XD Tieria jest naprawdę śliczny ^.^
Bohaterowie mają swoje problemy, a Setsuna z tym swoim „jestem/nie jestem Gundamem” jest tak naprawdę słodkim dzieckiem ^^!
Louise jest naprawdę biedna…;( Ale wiedziałam co scenarzyści zamierzali zrobić z jej życiem od samego początku… Chodziło o pokazanie szczęścia, miłości, a potem rozpaczy.
Gundamy są naprawdę nieźle zrobione i chyba kupię sobie model kit jak uzbieram pieniążki i nauczę się trochę lepiej japońskiego (żeby być w stanie przeczytać instrukcję). Chciałabym sobie postawić takie Gundama Exia (bo to on i Virtue spodobały mi się najbardziej ^^).
To moje pierwsze spotkanie z Gundamem i nie mam ochoty oglądać wcześniejszych serii. Powód? Wiem, że odbiegałyby grafiką, muzyką i wykonaniem od tej serii, mimo, że pewnie mają lepszą fabułę. Dla mnie jednak w anime ważne są projekty postaci, muzyka (op i ed) no i ogólnie kreska.
Ogółem…dam tej serii 10/10 i idę oglądać drugą serię XD
LOL
Choc chcialbym, zeby glowne postaci kolejnego gundama byly dla odmiany nieco starsze i bez problemow psychicznych…
;)
Dobra komedia jak nic :)
Postaci. No cóż, parę polubiłam, większość bym dała na pohybel, ale nie było ani jednej, której szczerze byłoby mi szkoda. Setsuna ze swoja gadka o Gundamie był rozbrajający. Wspomniana już scena z nocnymi odwiedzinami u Azadistańskiej księżniczki spowodowała, że o mało nie spadłam z krzesła. A gdy Tiera pierwszy raz przemówił (zdecydowanie męskim głosem), to też miałam niemałe zaskoczenie. Poza tym minus dla twórców za kliknij: ukryte niewytłumaczenie czym tak właściwie nasz prychający bizon był, bo że człowiekiem nie, to zostało wielokrotnie w serii przedstawione. Lockon był całkiem sympatyczny, a gdy usłyszałam anime Allelujah, to tym razem o mało nie oplułam sobie herbatka ekranu, ale w gruncie rzeczy też był sympatyczny kliknij: ukryte chociaż jak na końcu okazało się, że jego rywalka Soma Peiris to bodajże jego siostra, to ech :). Końcówka serii w zasadzie mnie rozczarowała lekko, choć już od ładnych paru odcinków budowali nastrój i przygotowywali widza na nią – kliknij: ukryte w sumie jak już przywołuja te całe wspomnienia, że poprzednie generacje meisterów gundamów „nagle znikali” a wszystkie informacje zostały zniszczone, to można się było domyślić, że i te pokolenie leci w ramiona swojej samozagłady. Były tylko do wyboru dwie rodzaje śmierci: szybciutka i odbijająca sie bez echa albo pełna patosu i przemówień. Najbardziej jednak zapadła mi w pamięć śmierć Lockona – facet poświęcił się dla zemsty, nastrojowa muzyczka, a tu nagle zaczyna wymieniać imiona rodzinki – przypomniało mi się jedne z „praw anime” i chcąc nie chcąc, wybuchnęłam śmiechem. W ciągu tych 3 odcinków szybko też straciłam rachube kto już umarł, a kto jeszcze żyje.
Jak dla mnie w zasadzie dwie sytuacje były smutne: kliknij: ukryte zabicie pani dziennikarz (siostry Sajiego), która próbowała zbyt daleko węszyć oraz sama Loise i to, co ją spotkało.. Co mnie dosyć mocno denerwowało, choć to dosyc klasyczny chwyt: kliknij: ukryte to oczywiście power‑upy. Jest źle, dobrym zaraz skopia tyłki, więc nagle jak grom z jasnego nieba coś przybywa na ratunek. A tu raz jakieś nowe gundamy, a to mały prezent od Schenberga…
Ach, nie należy też zapominać, że twórcy pamiętali o yaoistkach… choćby przemowy Tieri czy potem pilota Acre o miłości pod koniec serii.
Ale koniec końców – kawał dobrej zabawy przy oglądaniu, jestem ogromnie ciekawa co nam zaserwuja!
..:: Najlepszy GUNDAM !! ::..
Kompletnie nie widziałem w serii żadnych scen humorystycznych i ci co widzą powinni się skierować do szpitala albo odpuścić oglądanie anime na jakiś czas – de facto każde anime jest „śmieszne” bo to jest anime a nie film dokumentalny na Discovery! Ktoś zapomniał o tym… (zwracam tu głowę w stronę recenzentki)
Ale do rzeczy, fabuła dopieszczona i z sensem (żadnego przesadzonego patosu!a powiem inaczej, jeżeli komuś podoba się Geass który aż klei się od przesadnego patosu to ścierpi jego dawkę we wszystkich Gundamach razem wziętych), grafa bomba (wreszcie widziałem jak naprawdę mogą walczyć roboty – one sie ruszają a nie suną jak to w większości podobnych anime). Muzyka jak we wszystkich seriach G. – nie jest to Elton John aby słuchać po godzinach ale też nie przeszkadza . Postacie trochę za mało rozbudowane (po Gundamie spodziewałem się więcej) ale ogólnie super – choć są pewne irytujące typki które wyskakują co jakiś czas, powiedzą coś i cała fabuła zmienia tor aby za 5 odcinków znów ją zmienić przez tego samego typka).
Polecam ta serię wszystkim bez wyjątku – ALE! Niech ludzie nie spodziewają się po jakimkolwiek anime, że oglądną coś idealnego (np.ForestGump albo Titanic), to tylko anime i tylko prawdziwi miłośnicy anime wiedzą po co to ogladają… (taki DeathNote też nie jest idealny i ma swoje „śmiesznostki”).
Seria jest niesamowita i czekam z niecierpliwością na drugi sezon.
Komedia... ka?
Do obejrzenia anime zachęciło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze popularność serii, przy jednoczesnym traktowaniu jej jak Gintamy. Wszędzie gdzie natykałam się na jakąkolwiek wzmiankę anime było wyśmiewane na wszelkie możliwe sposoby. Zdziwiło mnie to. Po tych przypadkowych kontaktach jedyne co zostało mi w pamięci to imiona postaci, naprawdę twórcy mieli talent do wymyślania… specyficznych imion. Nie napiszę, że zaczęłam to oglądać dla Tierii i Setsuny, ale imiona odegrały swoją rolę. A Tieria jest w moich odczuciach najpiękniejszym imieniem z jakim się spotkałam (bohatera też całkiem lubiłam, chociaż dla mnie zwłaszcza w różowym sweterku wyglądał jak naburmuszona kobieta w ciąży). Chociaż akurat imię mojego ulubionego bohatera – Allelujah było małym przegięciem. Ale podziwiam oryginalność i generalnie byłam mile zaskoczona pewną odmiennością.
Anime po pierwszym odcinku niespecjalnie mnie porwało. Jednak kiedy w grę weszła większa ilość okazało się bardzo wciągające. Nie mogłam się od tego oderwać. Śmiem twierdzić, że nawet Code Geass nie wyzwalał we mnie aż tak intensywnych uczuć jak właśnie Gundam. Brakowało mi tej iskierki geniuszu, jednakże przez ten brak anime cały czas trzymało w niepewności. Bo prawdę mówiąc kto naprawdę wierzy, że utłuką Leloucha ? A w Gundamie nie było to takie pewne… Oni tam popełniali aż nazbyt rażące błędy, ale przez to anime było nieprzewidywalne. Sama fabuła bardzo mi się podobała, sposób prowadzenia akcji był perfekcyjny. Mogłam oglądać dowolną ilość odcinków na raz i nie było mi mało.
A teraz przejdźmy do postaci… Prawdę mówiąc to naprawdę nikogo tam nie lubiłam. Najbliżej było Allelujah. Setsuna mi nie przeszkadzał, acz czasem cholernie wkurzał swoim uporem i obsesjami, Lockon ni mnie grzał ni mnie ziębił, Tieria był na początku burakiem. Reszta natomiast nie wzbudzała specjalnych emocji, poza irytując Grahamką. Być może dlatego, że większa część scen była zamierzenie czy nie śmieszna kliknij: ukryte (cały czas nie mogę zapomnieć sceny walki Grahama i Setsuny, gdzie Setsu tak się pięknie zdziwił na to co mówiła Grahamka, zwłaszcza reakcja na słowo „miłość” była prześliczna) Tu się zgodzę, Setsuna powtarzający z pełną powaga swoje pełne nazwisko „Setsuna F Seiei” bywał dosyć komiczny… Albo całe te jego przemowy o tym, że chce być Gundamem… Albo sytuacja z Lockonem na wyspie, gdzie Setsuna chyba po raz pierwszy się ucieszył bo uznał, że Lockon powiedział mu komplement. Reakcję miałam wtedy dokładnie taką samą jak Lockon i Tieria. Albo jak wlazł Marinie do sypialni i zaczął zadawać egzystencjalne pytania (żałuję, że Marina nie wykazała się naturalną na takie zachowanie reakcją). Zgadzam się, że część scen była po prostu groteskowa i pod koniec zwłaszcza zaczynał potężnie zgrzytać główny motyw serii. Bo walczyli w imię pokoju, zabijali setki ludzi bez mrugnięcia okiem, kliknij: ukryte a ze śmierci Lockona zrobili tragedię wszechświatową… Jedyne pytanie jakie mi się nasuwało pod koniec (poza okropnym zdenerwowaniem i obawą o Allelujah – mojego ulubionego bohatera) to " czy jest tu ktoś normalny ?” Przy czym pytanie to jest jedynie retoryczne…Nawet Haro miało tragiczną przeszłość… !!! I jestem pewna, że wszystkie mechy też ! Apropos, moim ulubieńcem był Dynames. Nie wiem dlaczego ale zawsze uwielbiałam snajperów (poza tym cień Webera się snuł za Lockonem czy tego chciałam czy nie). Lockona nie zdołałam polubić, ale jego mecha owszem. Zresztą Gundam to pierwsza seria gdzie moje zainteresowanie wzbudziły mechy.
Wielkim atutem serii była też całkiem przyjemna kreska (nie mogłam się napatrzeć na postaci kobiece, naprawdę bardzo ładnie były narysowane np Sumeragi) i muzyka… Na temat muzyki mogłabym napisać epopeję. Wpadła mi w ucho po pierwszym odcinku i nadal niesamowicie mi się podoba. Jest to jedyna sytuacja gdzie bez najmniejszego wahania muzyce wystawiłabym ocenę 10. Chodzi mi oczywiście o utwory towarzyszące poszczególnym scenom bo opening i ending mi się nie podobały. Nawet jeśli Gundam byłby najgorszą szmirą (a nie jest) to obejrzałabym to dla samej muzyki. Jeśli słyszałam ją w najbardziej ekscytujących momentach to znaczy, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie mam słów, żeby opisać mój zachwyt akurat tym aspektem Gundama.
Podsumowując, nie podoba mi się nazywanie komedią tej serii. Nie wiem dlaczego, ale ciągłe wyśmiewanie Gundama szalenie mnie irytuje. Teraz będzie miał przynajmniej jedną wierną fankę, która anime wzięła prawie całkiem serio.
kolorowe rybki w kosmicznym akwarium
Fabuła? Hmm skądś to znam, ale nie ma się co czepiać. Zgrabnie wszystko wymyślili. Nie wymagałam niczego więcej :)
Grafika… No tu można by się zachwycać przez bardzo długi czas. Zwłaszcza jeśli chodzi o efekty specjalne, bardzo dobrze wkomponowane w tło. W pamięci utkwiło mi jeszcze Friends – bardzo miło się tego słucha.
Tak dobra komedyjka wyszła, naprawdę.
^^
Czekam na s2.
Auć...
Co do postępowania bohaterów najlepiej je podsumowuje złota myśl pewnego rosyjskiego generała: „Będziemy walczyć o pokój do ostatniego naboju” :P
pierwsza seria o mechach
Więc sięgnąłem po pierwszego ep'a a potem po kolejne. Podobały mi się liczne postacie, które o dziwo zdawały się nie być spychane na dalszy plan w miare rozwoju wydarzeń, każdy miał swoje miejsce w świecie a wszystko się ładnie reprezentowało czego od dłuższego czasu nie uświadczyłem w anime.
Niestety gdzieś mniej więcej w 3/4 serii coś „zaczęło się psuć” – przynajmniej w moim mniemaniu. Gundam 00 już tak bardzo nie przykuwał do monitora ale nie było jeszcze źle. Niemniej jednak dwa ostatnie odcinki mnie kompletnie rozczarowały – spodziewałem się czegoś więcej i byłem rozczarowany.
Co do muzyki – jest po prostu świetna a openingi i endeningi mam do tej pory na liście utorów mp3. Zazwyczaj przewijam każdy op i end ale w tym przypadku za każdym razem oglądałem je co nie zdarza się za często niestety.
By mieć jakieś odniesienie odnośnie serii „Gundam” obejrzałem „Gundam SEED” i „Gundam SEED Destiny” i z przykrością musze stwierdzić, że SEED bije 00 na głowe w każdym aspekcie poza muzyką i grafiką. Dlatego też serie polecam… no właście… z jednej strony seria nie jest zła, ale jeśli ktoś oglądał poprzednie Gundam'y będzie raczej rozczarowany.
Ale na piękne animacje zawsze miło popatrzeć :P
d-_-b
Graficznie jest to krok naprzód.. już nie ma tych emulujących uczucia kukiełek z Gundam Seed tylko dobrze wyglądające postacie i w miarę rozsądnie zaprojektowane. Jak w recenzji zostało wspomniane graficznie boba. Zmiana w historii też nastąpiła, zazwyczaj był konflikt ziemia vs. kolonie + Gundamy teraz mamy konflikt na ziemi. Jednak nie da sie ukryć, że jak to bywa z głównymi bohaterami tej serii hipokryzja się wylewa strumieniami. Z jednej krzyczy pokój miłość z drugiej sieka bez skrupułów i żeby tylko do tego się ograniczyli :/
Ogólnie wrażenie robi b.dobre
Nawet leprze od serii Gundam Seed
imho..
Serie obejrzałem w 2 dni, coś w sobie miała. Lecz nie bardzo mam ochotę na dalsze gundamy.
Serię warto obejrzeć (niezły design czarnych gundamów).
A także ze względu na niezły design postaci (szczególnie żeńskich, ponieważ co u niektórych
wylew atrybutów jest przesadzony >_<)
Pozdrawiam