Komentarze
Haibane Renmei
- Re: ehh : dfh : 28.08.2011 15:03:31
- Re: ehh : dfh : 28.08.2011 15:00:08
- Dla ludzi o dużej dozie cierpliwości : Ange : 25.08.2011 13:31:07
- Haibanki~~ : SuiKaede : 6.08.2011 18:48:06
- komentarz : Qualu : 22.07.2011 18:47:37
- ehh : dogma : 5.06.2011 23:51:22
- Re: Ehhh... : Hitori Okami : 19.04.2011 23:50:15
- Re: Ehhh... : Hhh : 19.04.2011 20:15:04
- Re: Ehhh... : Hhh : 19.04.2011 20:11:03
- Re: niezłe : gość : 31.03.2011 18:01:13
Dla ludzi o dużej dozie cierpliwości
Haibanki~~
Wróciłem do niego teraz, po latach. Obejrzałem od początku do końca i…
Cóż, jasno widać, skąd się biorą wypowiedzi o głębokiej filozofii tego anime. Faktycznie, jest nad czym się tu zastanawiać.
Sympatyczne bohaterki, świetny klimat miasta Glie, piękna kreska, dobra muzyka..
Gdyby tylko nie to zabójczo wolne tempo.
Wiadomo, że to nie seria akcji – ale bez przesady, podobnie jak w Niei_7 akcja niemożliwie jest rozciągnięta! Nawet ja, fan serii o fabule, która raczej powoli płynie do celu, niż rwie się byłem w pewnym momencie zmęczony…
I mimo oryginalności tej serii i wszystkich jej zalet muszę powiedzieć jedno: czegoś mi tu zabrakło. Problem w tym, że nie mam pojęcia, czego. Seria podobała mi się, owszem, ale raczej nie będe do niej wracać – ani w myślach, ani tym bardziej przy ekranie.
Haibane Renmei to bardzo ładna historia, której po prostu zabrakło osobistego klucza, dzięki czemu w pełni by do mnie trafiła.
Być może jest już za późno dla mnie na nią, nie wiem.
Z drugiej strony rozumiem, dlaczego ta seria dla wielu osób stała się domem ich dusz.
8/10
Moja pierwsza seria, przy której siedziałam z podwinietymi nogami i ryczałam do poduszki podczas seansu. Pierwsza i ostatnia, potem już nie odnalazłam podobnej, równie udanej produkcji. Wszystko mi się tutaj podobało, od stonowanych kolorów, spokojnych krajobrazów, nastrojowej muzyki i melancholijnego klimatu po samą prostą historię, która ukazuje tak wiele odsłaniając tak mało, w czasie niedługim, choć podając kolejne odpowiedzi spokojnie, bez pośpiechu.
Z perspektywy czasu miałabym zarzuty do „glutowatości” postaci, zwłaszcza Rakki i Kuu, choć wiem, że inne bohaterki na ich miejscu sporo by popsuły, a podczas seansu nie zwracałam na nie aż takiej uwagi. W każdym bądź razie, Rakka i tak o wiele bardziej podobała mi się jako bohaterka, niż Lain w SE. Haibane Renmei jest oazą spokoju, mimo paru zagadek i góry przemyśleń po każdym odcinku ogląda się o wiele lżej, niż mroczne SE: Lain.
Nie polecam każdemu, bo nie każdy lubi tak wolny rozwój akcji i „sielską” historię. Ale jestem pewna, że gdy ktoś przekona się do tego tytułu, to Stowarzyszenie otrzyma od niego najwyższe noty.
ehh
Ja chcę jeszcze!
Genialny, niepowtarzalny klimat,wspaniały, barwny, przyjazny świat, mnóstwo ciepła, życzliwości, jakiejś dobrej magii- nie wiem, jak to inaczej określić. Po prostu coś niesamowitego. Niby nie ma tu jakiejś pędzącej na złamanie karku akcji, ale nie można się oderwać od oglądania odcinka za odcinkiem. A może właśnie dlatego, ze wszystko dzieje się tak spokojnie. Po prostu cud, miód i orzeszki w czekoladzie
Jeden minus za to, ze to anime było za krótkie!
Coś pięknego..
sztuka o życiu...
dla wrażliwców...czyli dla mnie
Pięknie opowiedziana historia. O samotności i wychodzeniu z niej, o tym, że cierpienie i smutek są immanentną cechą życia i też mają w nim swoje miejsce. O przebaczeniu, zaufaniu.
Brzmi nadęcie, gdy się to pisze w ten sposób, ale na szczęście tak nie jest, gdy się serię ogląda.
Świat przedstawiony jest interesujący, doskonale operuje kontrastem pomiędzy wizerunkiem bohaterów widocznym na pierwszy rzut oka, a tym, jacy są rzeczywiście; gra na anielskim image'u wyszła więc znakomicie.
Każda z postaci ma swoje miejsce – część pojawia się częściej, inne rzadziej, ale ładnie wypełniają opowiedzianą historię, niosąc swój wkład.
Nie trzeba chyba mówić, że porywającej akcji tutaj się nie uświadczy, bo Haibane Renmei stawia na stonowany klimat i spokojną refleksję – i czyni to w bardzo, bardzo dobrym stylu.
Grafika, chociaż w paru miejscach kuleje (szczególnie animacja w kilku scenach mogłaby być lepiej dopracowana, by nie kłuć w oczy), to generalnie ładna i trzyma stosunkowo wysoki poziom.
Muzyka tworzy bardzo ładną, harmonijną całość z przedstawionym obrazem, a przy tym sama jest niczego sobie. Miłym zaskoczeniem był piękny (instrumentalny), a przy tym nie za długi opening. Dwuminutowe openingi w anime przeważnie po prostu przewijam, bo nie mam cierpliwości słuchać ich n razy; tutaj dzięki ładnej melodii i odpowiednio dobranej długości było to zbędne.
Dobre. Bardzo dobre nawet, zdecydowanie wybijające się ponad przeciętność i warte obejrzenia.
warto
Pełne ciepła
Coś więcej
Krótko
10/10
Zaopatrzcie się w dobrą wersję i czas - warto.
Nie żałuję jednak czasu poświęconego na Haibane Renmei gdyż jest to jedno z najbardziej cichych, tkwiących w sercu anime jakie miałam okazję zobaczyć. Nie dodaję go do normalnej listy, gdyż tak właściwie to nie ma na co. Są anime, których po prostu nie ocenia się w normalnej skali i nie porównuje do innych, a jednym z nich jest właśnie Stowarzyszenie Szaropiórych.
Polecam ludziom szukającym w anime czegoś więcej niż pif paf.
Genialne
prawie 0 akcji
nie zauwazylem jakiejkolwiek glebi
podsumowujac: zamiast ogladac polecam popatrzec jak kretowiska sie robia, trawa rosnie, ew. na obloczki na niebie
dobre jezeli obejrzy sie calosc...
czy to naprawdę takie dobre? NIE
przyznam się że pierwszy raz nie dotarłem do końca czegoś co zacząłem ogladać wymiękłem przy 8 odcinku,i żeby tam w tych ostatnich był armagedon i króliczki playboya to i tak tego co się działo wczesniej w żaden sposób by to nie zrekompensowało
straconego czasu.
Anime dla ludzi którzy lubią sie doszukiwać geniuszu w pseudo ambitnych anime.
Recenzja
Haibane Renmei jest dla osób uwielbiających dramaty obyczajowe i wyłącznie dla nich.
Muzyka. Cudo, zwłaszcza Akumo Betsuri Soushitsu, Blight, Mori No Kodou Kabe No Syougeki, Doukoku. Nieczęsto spotyka się ścieżkę dźwiękową z anime, która tak zapada w pamięć. Jak dla mnie 9/10, żeby nie rozbestwiać.
Czy naprawdę takie dobre?
To anime to nudy – melancholia zmieszana z niedopowiedzeniami! I o ile to pierwsze jest czasami fajne w anime to ta druga cecha nie rzutuje w żadnym przypadku na ocenę „10”.
Postacie zanudzają niemiłosiernie – czułem się jak na lekcji religii kiedy oglądałem ich „życiowe” potyczki. Wątek się rozkręca w takim tempie, że ostatecznie sie nie rozkręci – także niech nie liczą naiwne dusze że coś w końcu zacznie się dziać! Ktoś może mi zarzucić że to anime spokojne i nie ma w nim tyle akcji co ja bym potrzebował – ale jak ktoś potrzebuje spokoju to niech oglądnie po raz trzeci Kino no Tabi i nie traci czasu na ten ochłap….
Jedyna pozytywna rzecz w tym anime to kilka niepowtarzalnych pomysłów – jak mur, małe do niczego nieprzydatne skrzydełka, proces odkupienia win (nie alkoholu niestety) itd.
Dla mnie 7 to max jako ocena końcowa – może ktoś mnie oświeci czemu jest tyle dziesiątek (zarezerwowanych dla wybitnych dzieł)?