Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 52
Średnia: 6,63
σ=2,29

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Norbi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tokimeki Memorial ~Only Love~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 25×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ときめきメモリアル ~Only Love~
Gatunki: Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Romans okraszony żałosnymi wątkami komediowymi. Tylko dla najbardziej zagorzałych fanów romansów, albo dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda komedia, która ze śmiechem ma niewiele wspólnego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Zmiana szkoły to dla Riku Aoby nic nowego. Praca ojca wymaga częstych przeprowadzek, więc siłą rzeczy musiał się do tego przyzwyczaić. Nie spodziewał się jednak, co czeka go po przekroczeniu progu budynku, w którym w najbliższym czasie będzie pobierał nauki. Na dzień dobry poznaje sekretarkę, która nie dość, że jest nazbyt wyeksponowana w niektórych miejscach, to nagminnie wygłasza teksty o wolności panującej w szkole, a także dyrektora, który ma manię na punkcie własnego stanowiska, a tak naprawdę zdaje się mieć mniejszą władzę niż wcześniej wymieniona sekretarka. Jakby tego było mało, zauważa, że większość uczniów nosi dziwne opaski z uszami różnych zwierząt, których kształt zależy od popularności danej osoby w szkole. Staje się także głównym bohaterem wydarzenia organizowanego przez szkolną radę uczniów, przez co większość dnia upływa mu na ucieczce przed rozwścieczonymi uczniami. Tak oto wygląda początek perypetii Riku jako nowego ucznia.

Wygląda ciekawie? Nic bardziej mylnego. Przez większość czasu fabuła, jaką raczą nas twórcy, niewiele ma wspólnego z czymś interesującym. Zacznijmy jednak od początku, bo jest na co narzekać. Po pierwsze, jak widać w wymienionych przeze mnie wyróżnikach, anime to ma sporo wspólnego z haremówką. No i teoretycznie tak jest. Już pierwszego dnia naszemu bohaterowi wpada w oko przewodnicząca jego klasy, uwielbiana przez wszystkich w szkole Sayuri Amamiya. Chodzący ideał, o którym krążą legendy, pomaga we wszystkich uroczystościach, choć nie pokazuje do końca swojego prawdziwego oblicza. Drugą postacią żeńską jest Tsukasa Kasuga. To właśnie ona wpada na Riku nieopodal wejścia do szkoły i z rumieńcem na twarzy mówi, że jest jej przeznaczony i od dzisiaj będą ze sobą chodzić. No i… Chodzą ze sobą. Tak rozwiązanego wątku miłosnego to nawet w haremówce jeszcze nie widziałem, muszę przyznać. Można by to zaliczyć jako zaletę (bo oryginalne) ale dlaczego tak nie jest, powiem nieco później. Zostaje jeszcze młodsza o rok Mina Yayoi, której nasz bohater pomaga jako ktoś na wzór psychologa przy jej treningach pływackich.

Cóż jest więc w tym anime takiego złego, że ocena jest tak niska? Twórcy postanowili stworzyć romans, w który zamierzali włożyć sporo wątków komediowych i trochę elementów dramatu. Niestety przez większość czasu miałem wrażenie, że nie mogli się do końca zdecydować, czy postawić na jedno, czy na drugie. Na przykładzie związku Riku z Tsukasą wygląda to mniej więcej tak. Rzekomo są parą, powstałą w mało wiarygodny sposób, ale są. On traktuje to niby poważnie, ale z drugiej strony zachowuje się tak, jakby dziewczyny wcale nie miał. Gdyby twórcy chcieli zrobić komedię, potraktowaliby relacje między nimi w sposób żartobliwy, ale mimo że sama idea tego związku jest absurdalna, próbowali stworzyć wrażenie, że trzeba na to patrzeć poważnie. I takich potknięć twórców mamy więcej. Mógłbym przymknąć na nie oko, gdyby te wątki komediowe, które kłócą się z dramatycznymi, były dobre. Niestety elementy komediowe to chyba największa wada tego anime. Mamy tu do czynienia z tak żałosnym poczuciem humoru, że załamać ręce to za mało. Żarty kolegów Riku, odnoszące się często tylko do tego, że do niego to się dziewczyny kleją, a do nich to nie, i przytaczane przez jednego z nich legendy dotyczące Sayuri ani razu nie zdołały wywołać u mnie nawet uśmiechu. Dalej mamy jeszcze występujące co parę odcinków pomysły rady uczniów, które podobnie jak w pierwszym odcinku polegają tylko na gonieniu Bogu ducha winnego Riku. Poza tym twórcy bardzo często mieli zwyczaj wstawiania w zamierzeniu śmiesznych przerywników w mniej lub bardziej dramatycznych momentach, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Dla przykładu: jedna z bohaterek chce coś wyznać naszemu bohaterowi, po czym w najbardziej newralgicznym momencie wpada na niego stado ćwiczących baseballistów. Jeśli to miało być zabawne, to ja dziękuję i postoję, a takich scen jest dużo więcej. Na koniec wymieniania żałosnych elementów komediowych zostawiłem ten, który przelał u mnie czarę goryczy. Nie wiem, po co i na co, ale twórcy uznali, że gdy jedną z „postaci” będzie kurczak, to będzie śmiesznie. No i nie wiadomo, jakim cudem nasz bohater potrafi się dogadać z owym zwierzęciem, a jakby tego było mało, ten żółciutki przyjaciel pobierał chyba nauki od samego Bruce’a Lee, bo zwykł ratować chłopaka z największych opresji. Kompletna żenada.

No dobrze, wyżaliłem się na wszystko, co złe (choć jeszcze parę rzeczy by się pewnie znalazło), więc teraz napiszę o tym, co spowodowało, że jednak jakoś dotrwałem do końca. Przede wszystkim całkiem sympatyczni bohaterowie. Trzy postaci żeńskie da się polubić, zwłaszcza że prezentują kompletnie inne podejście do większości spraw. Oczywiście nie są to nadzwyczaj skomplikowane charaktery, więc o zaskoczeniu w większym stopniu nie może być mowy. Początkowo nie przypadł mi do gustu bohater. W przeciwieństwie do większości głównych postaci męskich w tego typu anime, brakuje mu naturalnej charyzmy, nie jest zbyt wygadany, za to wydaje się nieco nijaki. Ponadto sporo z tych wątków komediowych, o których już pisałem, podkreśla jego pech i brak zdecydowania w niektórych momentach, jak chociażby sceny z kurczakiem Hiyoko (no jeszcze kurczak musi mu skórę ratować). Czego by jednak nie mówić, jest miły, uczynny, a niektóre jego zachowania przeczą temu nieco flegmatycznemu wizerunkowi, więc koniec końców uznałem go za całkiem miłe urozmaicenie w stosunku do innych postaci męskich. Poza nimi jest jeszcze parę bohaterów drugoplanowych, jak chociażby znajomi Riku, o których już wspominałem, czy cała plejada „niezwykłych” nauczycieli. Mamy tu nauczyciela literatury – gruźlika, szalonego naukowca oraz nauczycielkę sztuki, która cały czas wygląda, jakby dopiero co wyszła z teatru/opery, lubiącą załatwiać swoje sprawy w osobliwy sposób. Jeden ze znajomych głównego bohatera zasługuje jednak moim zdaniem na poświęcenie mu większej ilości czasu. Mówię tu o Inukaim, który jako typowy outsider cechujący się większą dobrocią niż to zwykł po sobie pokazywać, wydawał się na tle tego całego towarzystwa zdecydowanie najbardziej dojrzałą postacią. Inna kwestia trochę poprawiająca obraz tego anime w moich oczach to te motywy dramatyczne lub romansowe, których twórcy nie przerwali w żaden sposób kolejnym „żartem”. Poradzili sobie z nimi naprawdę nieźle, tylko że niestety jest ich niewiele. Nie były one zazwyczaj zbyt oryginalne, ale pokazywały potencjał, jaki drzemał w tym anime i został zaprzepaszczony przez nieudolne gagi. Na szczęście mniej więcej od połowy odcinki weszły na nieco wyższy poziom i pojawiało się już mniej komedii, choć stare przyzwyczajenia twórców w dalszym ciągu się odzywały.

Ocena techniczna w stosunku do całości wypada całkiem nieźle. Dobre projekty postaci, podobnie ma się sprawa z tłami. Nie jest to arcydzieło, ale wystarczy, by można było przyjemnie oglądać anime. Mam jedynie zastrzeżenia do szczegółu, który jednak zwrócił moją uwagę, a mianowicie do techniki rysowania nosa, którego na niektórych ujęciach zwyczajnie nie widać. Animacja nie wzbudziła moich zastrzeżeń. Ścieżka dźwiękowa nie próbuje zbytnio ubarwić akcji, ale pojawia się tam, gdzie trzeba. Zazwyczaj są to motywy klawiszowe, jednak stanowiące tylko i wyłącznie tło, nic więcej. Opening i ending to typowe przeciętniaki, jakich pełno w anime. Nie wpadły mi w ucho, więc skrzętnie ich unikałem.

Tokimeki Memorial ~Only Love~ mogło być naprawdę dobrym anime, gdyby tylko lepiej rozegrano jego komediową część. Niestety twórcy widocznie tego nie dostrzegli, gdyż brnęli w nią coraz dalej i dalej, i mimo iż pod koniec ograniczyli liczbę gagów, niesmak i tak pozostał. Gdyby zmieniono część z tych elementów, a reszty całkowicie się pozbyto, mogłoby powstać sympatyczne anime, a tak męczenie się przez 25 odcinków z nieudolną próbą rozśmieszenia widza było dla mnie w niektórych momentach męczarnią. Ratunek przyszedł od strony dramatu, ale, jako że komedii jest tu więcej, ocena jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś jest naprawdę wielkim wielbicielem romansów w podobnych klimatach i odznacza się dużą tolerancją na dziwne poczucie humoru, może ewentualnie spróbować, może spodoba mu się bardziej niż mnie.

Norbi, 4 września 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Konami
Projekt: Kiyotaka Nakahara
Reżyser: Nobuhiro Takamoto
Scenariusz: Akira Watanabe
Muzyka: Hajime Mizoguchi, Teruyuki Nobuchika