Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 61
Średnia: 7,36
σ=1,86

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Norbi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

D.C. II ~Da Capo II~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Da Capo II
  • D.C.Ⅱ ~ダ・カーポⅡ~
Gatunki: Dramat, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Ta sama wyspa pięćdziesiąt lat później, inni bohaterowie, czasami zaskakująco podobni do poprzednich. Seria, którą z czystym sercem mogę nazwać przystawką przed głównym daniem.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wraz z powstaniem Da Capo II twórcy rozpoczynają nowy rozdział opowieści. Tym razem fabuła przenosi nas dwa pokolenia do przodu, a dokładnie o 50 lat w przyszłość. Zmieniają się przede wszystkim postacie, gdyż miejsce i realia pozostały z grubsza te same. Głównym bohaterem jest Yoshiyuki Sakurai. Ma on dwie „siostrzyczki”: młodszą Yume i starszą Otome. Obie noszą nazwisko Asakura, co sugeruje, że są wnuczkami znanych z pierwszych dwóch części Jun’ichiego i Nemu. Jak nietrudno się zorientować, nie łączą ich więzy krwi, lecz tym razem to Yoshiyuki jest adoptowany. Obecnie mieszka razem z Sakurą, także znaną z poprzednich sezonów. Jest ona teraz dyrektorką szkoły, ale w dalszym ciągu wygląda identycznie, jak przed pięćdziesięcioma laty (co nie powinno dziwić zaznajomionych z fabułą).

Anime powstało w oparciu o grę (visual novel) więc twórcy mieli wolny wybór, jeśli chodzi o fabułę. Zdecydowali się na dość specyficzny zabieg. Niedługo po omawianej teraz części wydali kolejną, będącą adaptacją głównej osi fabuły gry. Da Capo II przypomina bardziej wprowadzenie i z najważniejszych, finałowych wydarzeń gry nie znajdziemy tu w zasadzie nic. Fabuła obraca się wokół grupki przyjaciół, w której środku znajduje się oczywiście Yoshiyuki. Już w pierwszym odcinku miłość wyznaje mu jego przyjaciółka Koko. Niedługo później przez własną ciekawość (no i wścibskość kolegi) budzi „ze snu” Minatsu, która tak naprawdę jest robotem. Jako że Yoshiyuki odpowiada za jej wybudzenie, pani doktor (pracująca także w szkole) prosi go o opiekę nad dziewczyną. Przede wszystkim musi częstować ją co jakiś czas bananami (coś na wzór paliwa), co niektórym może wydać się niesmaczne, ale nie jest to motyw wałkowany zbyt wiele razy, więc nie powinien drażnić. Wątek ten ostatecznie należy uznać za ten główny. Przejdzie on przez stadium poznawania przez Minatsu naszego świata i jego realiów do motywu akceptacji robotów w naszym społeczeństwie. Te dwa wątki, będące fundamentami fabuły, są całkiem zręcznie przeplatane zwykłymi przygodami grupki znajomych, w której poza wspominanymi już bohaterami są jeszcze Wataru Itabashi – przewodniczący klubu muzycznego, Nanaka Shirakawa – najbardziej popularna dziewczyna w szkole, Akane Hanasaki i Anzu Yukimura – obdarzona wspaniałą pamięcią. Pojawi się wątek zespołu muzycznego, a także wycieczka szkolna, do której anime tego typu zdążyły już widzów przyzwyczaić. Większość nowych bohaterów ma jednak wiele wspólnego z postaciami z poprzednich dwóch części.

Pochodzenie głównego bohatera zostało tu pominięte, odgrywa za to ważną rolę w kolejnym i jak na razie ostatnim sezonie. W wielu kwestiach przypomina on jednak Jun’ichiego. Tak samo jak on może widzieć sny innych i potrafi tworzyć za pomocą magii japońskie słodkości. Jego charakter to standard, chłopak z wielkim sercem, który jednak lubi czasem pomarudzić. Yume i Otome nie odgrywają głównych ról (ta sama przyczyna, co z pochodzeniem Yoshiyukiego), ale nietrudno zauważyć, że Yume to prawie wykapana Nemu, ale Otome nie odziedziczyła wiele po dziadkach z wyglądu. Nanaka to oczywiście potomkini Kotori, a Minatsu „dostała nazwisko” Amakase, co oznacza związek kogoś, kto ją tworzył, z rodziną Miharu z poprzednich części.

Poza odstępstwem od najważniejszych wątków gry, w oczy rzuca się też brak obecności magicznego drzewa wiśniowego i praktycznie brak cech typowych dla haremówek. O ile to pierwsze wynika z drugiego, o tyle brak motywów haremówkowych może nieco dziwić. W porywach można tu mówić o trójkącie romantycznym (Yoshiyuki, Koko i Nanaka), ale myślę, że byłoby to trochę na wyrost. Wątek ten został potraktowany zresztą tak, jak i cała seria. Chociaż pojawia się oczywiście dramatyzm, trudno było oprzeć się wrażeniu, że twórcy nie chcieli ukazać głównej pary, tak samo jak ta część Da Capo nie miała być tą najważniejszą, a tylko przyjemnym wprowadzeniem. Inna sprawa, że związek ten został poprowadzony naprawdę bardzo dobrze, wszystko odbywa się stopniowo i naturalnie. Nasz bohater kumuluje wokół siebie znajomych, ale nie zafundowano nam tym razem sytuacji, w której każda bohaterka kocha głównego bohatera. Dzięki temu powstała całkiem sympatyczna produkcja, z pewnymi wątkami dramatycznymi i komediowymi, która w żadnym momencie nie próbowała udawać, że chce być czymś więcej. I dzięki temu wyszło to całkiem dobrze. Poza tym twórcom należą się brawa za zmniejszenie liczby odcinków do trzynastu. Taka seria troszkę o niczym konkretnym (jak na realia Da Capo) byłaby istnym koszmarem gdyby rozciągnięto ją na standardowe 26 odcinków. A tak – wszystko jest w miarę zwięzłe, a przez to i sympatyczne. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że to anime to taki jeden wielki wypełniacz (w porównaniu z Da Capo II Second Season). Twórcy bawią się motywami, które pojawiały się w poprzednich częściach, niektóre rzeczy zmieniają, inne dodają, to samo tyczy się osobowości bohaterów. Pomimo że grupa jest nowa, co rusz znajdujemy tu różne podobieństwa do starej paczki. Dzięki temu miałem nieodparte wrażenie, że oglądam prawie to samo, ale jednak co innego. Całe szczęście, że twórcy bawili się w ten sposób do końca, nie próbując zrobić czegoś, co nagle w ostatnich odcinkach stałoby się zbyt dramatyczne lub przesadzone w jakikolwiek inny sposób. Dzięki temu anime nie jest sztucznie ambitne, tylko zwyczajnie przyjemne.

Kreska stoi na dobrym, a czasami nawet na bardzo dobrym poziomie. Próżno szukać tu fotorealizmu, ale projekty postaci są naprawdę ładne, zwłaszcza na zbliżeniach, które dominują. Z odległości nie jest już tak cudownie, ale w dalszym ciągu całość prezentuje dobry poziom. Gra świateł w niektórych scenach potrafi pięknie podkreślić klimat, jak chociażby w scenie z pierwszego odcinka, gdy Koko wyznaje miłość Yoshiyukiemu. Tła w większości przypadków są naprawdę ładne, choć próżno szukać tu różnorodności pięknych miejsc czy krajobrazów. Za to, jeśli już takie są, prezentują się całkiem urodziwie. Animacja nie zwróciła mojej uwagi niczym konkretnym poza tym, że twórcy starali się unikać trudniejszych scen pod tym kątem. Czasami ujęcie jest tak zrobione, żeby nie było widać całego ruchu, a czasami zamiast ukazania płynnego przejścia mamy statyczne ujęcie. Tak czy siak w tym przypadku zbytnio mi to nie przeszkadzało. Ścieżka dźwiękowa zdecydowanie przypadła mi do gustu. Zazwyczaj mamy do czynienia z nastrojowymi utworami (smyczki, fortepian) podkreślającymi poszczególne sceny i wywiązującymi się z tego zadania naprawdę dobrze. Poza tym w niektórych momentach (bodajże w dwóch) występują piosenki, które zostały naprawdę dobrze wpasowane w sceny, a poza tym potrafią nawet wpaść w ucho (ja na przykład zapamiętałem kawałek ze sceny z odcinka siódmego z Yoshiyukim i Nanaką). Pojawia się też jeden utwór związany z wątkiem klubu muzycznego, również całkiem sympatyczny. Opening, chociaż do moich faworytów się nie kwalifikuje, to jednak jest sympatyczny i pozytywny, i jakoś chętnie sobie go oglądałem. Ending spodobał mi się nieco mniej, aczkolwiek też prezentuje niezły poziom.

W podsumowaniu podkreślę jeszcze raz to, co pisałem wcześniej. Da Capo II to część, która fabularnie jest dopiero rozgrzewką przed tym, co wydarzy się w Da Capo II Second Season. Twórcy celowo stworzyli serię, która miała być w miarę odprężająca (mimo że dramatu jest tu sporo) i zwyczajnie przyjemna. W sumie myślę, że wyszło im to na tyle dobrze, że nawet nie trzeba znać fabuły poprzednich dwóch części, żeby czerpać przyjemność z oglądania tej serii. Co prawda nie zaznajomieni z fabułą nie odkryją wielu smaczków związanych z podobieństwem bohaterów lub poszczególnych wątków, ale oglądać się da. Dzięki temu, że postawiono na co innego niż zwykle i oderwano się od znanych z poprzednich części schematów, seria spodobała mi się właśnie jako takie urozmaicenie w porównaniu do standardowego Da Capo.

Norbi, 21 września 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: CIRCUS
Projekt: Noriko Shimazawa
Reżyser: Hideki Okamoto
Scenariusz: Chihare Ameno
Muzyka: Kaoru Ookubo, Tomoki Kikuya