Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Neon Genesis Evangelion

  • Avatar
    A
    Arhi 2.02.2015 16:47
    Podobno autor wykorzystał tu własne doświadczenia
    Dziwna jest to seria.Zrobiłem sobie przerwę na samym końcu by wszystko ogarnąć , i nie udało mi się do końca.Zauważyłem przy okazji że jest sporo dwuznacznych gagów ,często chyba nawet niezamierzone  kliknij: ukryte . W porównaniu z zamierzonymi gagami były naprawdę zabawne
  • Avatar
    A
    Lina 17.01.2015 16:39
    "Evangelion - moja nieudana próba wyleczenia kompleksów v 1.0" - Hideaki Anno
    Evangelion – przez większą część dobra seria o mechach i relacjach międzyludzkich z ciekawymi elementami okruchów życia, w której autorzy zamiast pozostać przy tym co wychodziło im dobrze lub pójść w stronę wątku sensacyjno­‑kryminalnego zdecydowali się wybrać ścieżkę filozoficzno­‑religijno­‑psychologicznego bezsensu.

    To takie typowo japońskie.
    • Avatar
      Anonim 17.01.2015 18:26
      Evangelion – przez większą część dobra seria o mechach

      Szybko się spaliłeś.
      • Avatar
        Lina 17.01.2015 20:25
        Nie bardzo rozumiem co ci nie pasuje w tym stwierdzeniu (pomijając, że przytoczona jest jedynie część zdania).

        Evangelion – tytuł omawianej serii, co prawda zapisany w skrócie, ale chyba nie pozostawia wątpliwości o co chodzi;
        Większa część – ponad połowa czyli w tym przypadku ponad 13 odcinków;
        Dobra – ponadprzeciętna, ciekawa;
        Seria o mechach – seria w której jednym z motywów jest pilotowanie „wielkich humanoidalnych robotów”.

        Sceny akcji były, nie tylko moim zdaniem, zrobione bardzo dobrze (zwłaszcza jak na tamte czasy) więc nie widzę powodu dla którego przytoczony przez ciebie fragment miałby być nieprawdziwy. Co więcej, jest to prawdopodobnie najlepsze co ta seria ma do zaoferowania.
        • Avatar
          Ryuki 22.06.2015 13:46
          Sceny akcji były, nie tylko moim zdaniem, zrobione bardzo dobrze (zwłaszcza jak na tamte czasy)


          -_-

          To trochę głupie, że się odzywam bo moja wiedza na temat NGE leży od strony mangi jednak wiem o co mu chodzi. Od początku ta seria nie była o mechach. Chodziło prawdopodobnie o sens fabularny, który nigdy nie leżał po stronie wielkich robotów. Do tego jeśli dokopiemy się do pochodzenia i charakterystyki samych Eva to nawet termin mech zaczyna trochę tu nie pasować. Nie mówię, że to nie ten gatunek czy nie neguję samych pojedynków czy nawet jaka cześć anime/mangi była najlepsza a zwyczajnie rozumiem doczepienie się do tego słowa.

          To takie typowo japońskie.


          A jakie ma być? Zresztą to ma być wada?
  • Avatar
    A
    Stealth 3.10.2014 21:24
    A mnie nie podeszło. Może dlatego, że obejrzałem tylko raz. Z całości obrazu zapamiętałem  kliknij: ukryte  Czyli wg mnie eksperyment wykonany lecz niestety nie udany. Być może na moje odczucia miał wpływ Texhnolyze.

    Nieco skuteczniej zamaskowano spoiler – Moderacja
  • Avatar
    A
    jolekp 19.05.2014 11:57
    Oglądając Evangeliona można fajnie zaobserwować rozwój technologiczny jaki nastąpił w przeciągu tych dwudziestu lat. Zazwyczaj twórcy filmów dziejących się w przyszłości wznoszą się na wyżyny swojej kreatywności, próbując wymyślić jakieś kosmiczne technologie, które ich zdaniem będą wtedy codziennością. Tutaj natomiast ewidentnie dostajemy świat lat dziewięćdziesiątych i gdyby nie było to wyraźnie wspomniane, nikt nie domyśliłby się, że jest inaczej. Shinji słucha walkmana na kasety magnetofonowe, w szkole jest telefon na żetony, komórki wyglądają jak małe cegłówki itp. Ciekawa sprawa. Ale to tylko tak na marginesie.
    Co do samej serii, to w dużej mierze popieram zdanie Avellany zawarte w recenzji. Początek oglądało mi się rewelacyjnie, od razu się wciągnełam i szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że seria o mechach może mi się aż tak spodobać. Być może to moja nadinterpretacja, ale wydaje mi się, że twórcy Code Geassa w kilku miejscach mocno inspirowali się Evangelionem ;). Ale tak mniej więcej od 20 odcinka zaczęłam się nudzić i tak naprawdę zmusiłam się do obejrzenia do końca.
    Miałam troszkę obawy dotyczące bohaterów, bo już na długo przed rozpoczęciem oglądania spotykałam się z opiniami, że Shinji jest najgorszym bohaterem w historii anime, beksą, ciamajdą i emo do kwadratu itp. itd. A dostałam nieśmiałego czternastolatka, który zachowuje się jak… nieśmiały czternastolatek. Wszystkie jego zachowania w mojej opinii były jak najbardziej prawdopodobne, a wszelkie załamania usprawiedliwione okolicznościami i jego charakterem. Naprawdę widziałam wielu gorszych bohaterów. Za to do samego końca niezmiernie irytowała mnie Asuka, ale może to przez to, że nie lubię postaci, które mają w sobie choćby mały procent z tsundere. Taki typ bohatera zwyczajnie mnie drażni.
    Moim zdaniem to anime jest naprawdę świetną przygodówką i trochę szkoda, że usiłuje być czymś więcej, bo moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebne. Ale z drugiej strony, gdyby nie to, dziś pewnie nikt by już o nim nie pamiętał :).
    • Avatar
      zmrol 19.05.2014 12:16
      spotykałam się z opiniami, że Shinji jest najgorszym bohaterem w historii anime


      Najgorszym bohaterem w historii anime jest Shirou Emiya z Fate/stay night ~~'
      • Avatar
        jolekp 19.05.2014 12:38
        Co kto lubi. Mnie np. dużo bardziej drażnią postaci takie jak Kiritsugu albo Kougami z „Psycho­‑Passa”. Bohater w stylu „powstrzymam przemoc jedynym sposobem jaki znam – więcej przemocy!” budzi we mnie dreszcze, tak samo jak te wszystkie tsundere, o których już pisałam (albo ci – bo mężczyźni z takim charakterem też się zdarzają, jak np. Kyou z „Fruits Basket” albo jeden z głównych bohaterów z „Nagi no Asukara”). Było pewnie też paru innych gorszych, ale nie chce mi się wytężać, żeby sobie ich przypomnieć :). I tak to już spory offtop :)
  • Avatar
    A
    PWL 24.02.2014 11:01
    Pozwólcie, że dorzucę swoje trzy grosze.
     kliknij: ukryte 
    Pozdrawiam!
  • Avatar
    A
    ErArr 2.01.2014 02:03
    Osobiście zacząłem oglądać to anime tylko dlatego, że chciałem zobaczyć, jak mech dusi drugiego mecha(serio) i nawet nie przeczytałem do jakich gatunków ono należy.
    Na początku rozterki Shinji'ego traktowałem jak jakiś bełkot, i tylko czasem przelatywało mi przez głowę, że to ma głębsze znaczenie, którego nie widzę. Końcówka przypominała mi trochę teatr i dopiero na niej zorientowałem się, o czym tak właściwie jest to anime. Nie chcę się rozpisywać nad tym, dlaczego to anime jest warte uwagi, bo o tym jest w innych komentarzach.
    Pragnę tylko ostrzec innych przed oglądaniem tego anime bez refleksji. NGE nie jest zwykłą opowieścią, w której wszystko ma się jak na dłoni. To anime rzuca na głęboką wodę. To tak, jakby z Harrego Pottera przejść na np. Jądro Ciemności. Mniej więcej tak trudne jest to anime w porównaniu z innymi produkcjami(a trochę lat interesuję się anime).

    Dlatego polecam NGE, ale tylko pod warunkiem, że osoby je oglądające podejdą do niego, jak do poważnego dramatu psychologicznego. W przeciwnym przypadku to nie ma najmniejszego sensu.
  • Avatar
    A
    silny 11.11.2013 17:26
    O tym jest to anime
    O tym jest to anime, że ukazuje słabości u ludzi, katharsis, szczęście w myśleniu, miłość, konsekwencje myślenia, o przetrwaniu, o relacjach, o braku racji ludzi, o błędnym postrzeganiu świata, o niemożności porozumienia się, o zbyt dużych różnicach u ludzi, o wartościach życiowych, sile w człowieku. I bym tak pisał i pisał… Śmiem twierdzić, że anime jest zrozumiałe dla silnych psychicznie(bardzo mi przykro, że jeśli uraziłem – nie staram się prowokować) a wtedy to anime ma sens i jest klarowne nawet w połowie oglądania 1 raz. Reszta dobrze kombinuje, brawa im. Co tu wiele mówić, 7 stron komentarzy i evangelion mamy w czystej postaci, jak ktoś zauważył. Tyle w temacie! Mógłbym dużo faktów skonfrontować, ale zresztą kilku oświeconych ludzi tu zgasiło innych już wyjaśnieniami – pozdrawiam, mnie też bolą negatywne komentarze. Bo to nasz krzyż. Postanowiłem przybrać postawę Ikarego „ach tak…” Zresztą niektórzy dalej będą przerażeni, że nie rozumieją – i tak będzie. Nie spotykam się z tym pierwszy raz, bo evangelion mam w życiu i ba… w pełni utożsamiam się z shinjim, jego ojcem ikarim i autorem nge bo to te same osobowości. To anime o mnie. Anime jest walką! Z widzem, jego głupotą interpretacji wcześniejszych scen (rozmowa z widzem, walka) i jak też o przetrwanie (tu chodzi o fabułę, wartość, przetrwanie jest najważniejsze, to sposób patrzenia na świat, to pryzmat, tylko te silne dzieci to wyznają, dlatego są szybcy i niezawodni). Zaznaczę tylko 2 rzeczy. Misato nie szanowała swojego przetrwania, żyła karierą. 2 rzecz shinji był jeszcze zbyt młody, żeby uświadomić sobie to, że jest silny, lepszy i ma wpływ na losy wszechświata jak jego ojciec, dla którego przetrwanie jest najważniejsze, (shinji świetnie walczy). Ok, koniec bo zaczne pisać i nie przestane.
    • Avatar
      Orzi 11.11.2013 17:39
      Re: O tym jest to anime
      Kim jesteś? Jesteś zwyciężcą! Kim jestes? Jesteś zwycięzcą!
    • Avatar
      silny 11.11.2013 17:44
      Re: O tym jest to anime
      a ta walka z widzem jak to określiłem to dopowiem dla jasności jakby ktoś mówił wtf czy inne takie to ma na celu ośmieszyć widza, a zatem pokazać jego no właśnie co..? Tak, głupotę i jego kompleksy. Dla jasności shinji nie ma ich. Odpowiedź taka może zaboleć :) Pozdrawiam. Wiem, że wielu się ze mną nie zgodzi i o tym jest kochane NGE. W czarnym świetle na jasnym kółku misato odpowiadająca posłusznie na pytania, w tym momencie pokochałem autora. Tu macie moi kochani odpowiedź. Przy okazji pomyślałem, że ten typ osobowiści musiał zatem nieźle zaleźć za skórę autorowi.
  • Avatar
    A
    Zolo 15.10.2013 22:34
    Czemu tak niska ocena za postacie? To anime ma chyba najbardziej rozbudowane postacie w znanej nam historii animacji. Da się odczuć problemy jak i motywy działania każdej z nich.
  • Avatar
    A
    Naija1 7.06.2013 19:50
    Klasyk
    Jedno z pierwszych anime jakie obejrzałam. Zwykle takie produkcje dużo traktujące o psychice bohaterów mnie męczą, ale ta jest wprost genialna. To chyba jedyny taki raz, gdy obejrzawszy anime mam ochotę kupić mangę. Niewątpliwie jedna z tych serii, z którą każdy fan powinien się zapoznać.
  • Avatar
    A
    agatka 4.04.2013 18:48
    dołączam do grona fanów :)
    Anime intensywnie oglądam od ok. 10 lat, o Neon Genesis Evangelion słyszałam jeszcze wczesniej (postaci, zarys fabuły poznałam przeglądając stare numery magazynu Kawaii starszej siostry – lubiłam je oglądać ze względu na ładne rysunki), ale przez długi czas omijałam ten tytuł szerokim łukiem.

    1. Obawiałam się, że jego wyjątkowość/popularność polega przede wszystkim na tym, że anime jest nowatorskie. Tzn. robi wielkie wrażenie… albo raczej *robiło* w latach 90. Teraz to jedynie klasyka, którą wypada znać, bo wpłynęła na formę obecnych serii o mechach. Po tym jak obejrzałam film „Świt żywych trupów” skuszona tym, że to „klasyka horroru” i prawie zdechłam z nudów staram się trzymać z daleko od tego typu tytułów (tzn. robiących mega wrażenie, ale w czasach kiedy powstały)
    2. Anime oglądam przede wszystkim dla postaci, fabuła ma dla mnie mniejsze znaczenie. Obawiałam się, że w NGE nie ma postaci „dla mnie”. Obawiałam się, że główny bohater to standardowy typ „od zera do bohatera”, że postaci kobiece będą słabe i upierdliwe… Jak się pomyliłam :)

    Nie będę się już rozpisywać. Powiem tylko tyle, że dla mnie jedyną słabą stroną jest fan service i jedna z cech charakteru Asuki. Fan service – strasznie oklepany i przewidywalny (np. Shinji potyka się i upada na koleżankę, którą jest niekompletnie ubrana, bo właśnie skończyła kąpiel; jego dłoń przypadkowo ląduje na piersi koleżanki *przewraca oczami* albo Shinji rozebrany do kąpieli, coś go zaskakuje/wystraszy i nagi wybiega z łazienki, dopiero po chwili przypomina sobie, że ma siusiaka na wierzchu a w pokoju Misato… *przewraca oczami* straszne banały, ale może w latach 90 nimi nie były). Co do cechy charakteru Asuki – od zawsze GARDZĘ kobiecymi postaciami w anime, które zachwują się agresywnie w stosunki do mężczyzn, biją ich bezpodstawnie, ale męska postać nie odda, bo przecież uderzyła go „dama”. Jak m.in. Asuka i Sakura z Naruto. Nie wiem dlaczego wątek pojawia się w tak wielu anime, czy Japończycy naprawde uważają, że to jest zabawne? Jak dla mnie jest to żałosne i mam nadzieję, że jakaś postać męska wreszcie da do zrozumienia „delikatnej dziewczynce”, że nie ma ona prawa policzkować wszystkich facetów w promieniu kilku metrów tylko dlatego bo wiatr podwiał jej sukienkę (jeśli chce kogoś winić, może tylko siebie, że ubrała się tak niepraktycznie).
    • Avatar
      Daydreamz 4.04.2013 19:52
      Re: dołączam do grona fanów :)
      Tyle że wszystkie krytykowane przez ciebie elementy były częścią dekonstrukcji tropów… w końcu seria odpowiada na pytanie „Jak bardzo trzeba być pokręconym, by zachowywać się jak tsundere?”.
      No i zachowanie Rei w wyżej wspomnianej scenie też coś nam o niej powiedziało. Nie wspominając o podtrzymywaniu fasady zwyczajnej serii mecha – by później zaszokować widza.
      Mimo to rozumiem, że mogły te rzeczy i tak irytować.
    • Avatar
      Anonim 7.06.2013 22:29
      Re: dołączam do grona fanów :)
      Jak szukasz mężczyzny potrafiącego obchodzić się z kobietami to zapraszam do Toaru Majustu no Index :)
  • marjjjjano 18.03.2013 03:50:52 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    satisek 12.02.2013 16:14
    Naprawde się na tym anime zawiodłem, tym bardziej że absolutnie wszyscy mi te anime polecali. Evangelion to jedyny tytuł w którym nie podobało mi sie absolutnie wszystko, od postaci, przez rysunek, mistycyzm, muyzke jak i także „głębsze przesłanie”. To nie tak że go nie zrozumiałem, po prostu wyznaje filozofie życiową która jest totalnym przeciwieństwem tej pokazanej w NGE. Trzeba zawsze walczyć i nigdy się nie poddawać, gdy życie ci dowali musisz wstać i kroczyć dalej z uśmiechem na ustach. Mimo silnej woli i uparcia możesz ponieść porażkę, jednakże ci co nie próbują nigdy nie wygrają.
    • Avatar
      Anonim 12.02.2013 20:28
      To w takim razie co zostało przedstawione na końcu?
    • Avatar
      Shira 13.02.2013 10:21
      Do satiska
      Wybacz mi mocniejsze słowa, ale brzmisz na fana Naruto, One Pieca lub Bleacha, który sięgnął po „głębokie anime”, aby udowodnić fandomowi, że jest już poważnym fanem, bo sięgasz po „głębsze anime”. Ja również lubię pooglądać, jak świat pięknie wygląda, gdy wrzasnę „NIE PODDAM SIĘ” i potem wszystko mi wychodzi, jak włożę w to odpowiednią ilość pracy. Ale tak życie nie wygląda. Nie zawsze osiągniesz to, do czego dążysz,tylko dlatego, że tego pragniesz. I to anime opowiada o takiej brutalniejszej prawdzie życiowej. Evangelion nie musi się podobać każdemu, ba byłabym zdziwiona, jakby tak było, ale jeżeli ktoś zrozumiał, o co chodzi, nie podaje argumentu pt. „wyznaję inną filozofię życiową” przeciwko temu anime.

  • Avatar
    A
    ..... 4.02.2013 02:07
    kocham
    Uwielbiam to anime za swoisty geniusz psychologiczny. Uważam, że jego fenomen nie polega na fabule, animacji, muzyce (wszystko, jak najbardziej na wysokim poziomie), ale na świetnym przedstawieniu bohaterów i ukazania ich lęków, paranoi. Trzeba podkreślić bardzo ważną rzecz, jaką jest fakt, iż reżyser i główny twórca, Hideaki Anno cierpiał na depresję i zabużanie schizofreniczne. Ostatnie dwa odcinki, które nie „przypadły” do gustu fanom, są niczym innym, jak skutkiem nasilenia jego problemów psychicznych. Nie chce wyjść na osobę zarozumiałą, ale uważam, że osoby które już doświadczyły załamań psychicznych (np.silny stres) i są trochę bogatsze życiowo, lepiej zrozumieją tą serie.
    • Avatar
      ..... 4.02.2013 02:14
      Re: kocham
      A i jeszcze coś. Jeżeli, ktoś jest nie zadowolony z zakończenie, to odsyłam do kinówki – End of Evangelion. Jest to „poprawiona” wersja końcówki serialu. I życzę powodzenia w doszukaniu się sensu i powiązań wydarzeń. W pierwszych minutach po zakończeniu seansu, dalej nie wiesz, o co chodzi, ale jak powiążesz wszystkie fakty (które mogły być nawet sekundową klatką w ciągu serialu) i odwołasz się do Biblii… powiesz „ale to było zmoderowano!

      Zmoderowano zamaskowane wulgaryzmy. Na przyszłość uprzejmie prosimy o używanie niewulgarnych synonimów w celu wyrażenia zachwytu.
      Moderacja
  • Avatar
    A
    Cien 29.10.2012 23:02
    Seria znacznie slabsza od filmu End of Evangelion. Jak ktos poczul glebie fabuly NGE (nie mowie, ze pretendujacej do miana arcydziela), to polecam ww. film.
  • Avatar
    A
    Subaru 8.04.2012 11:44

    Co to ma być za zakończenie?! Jezuuuuuus.. Trzymajcie mnie. Spodziewałem się czegoś innego, łagodnie mówiąc.

    Zaczynałem tą serię ze świadomością jej popularności i wszelkich innych wpływów oraz z wiedzą o tym, że ostatni odcinek ma być kontrowersyjnym zakończeniem.

     kliknij: ukryte , a tu.. A tu w ogóle nie w tym kierunku.  kliknij: ukryte  Ale potem doszedłem do wniosku, że czemu nie?  kliknij: ukryte  I Shinji Emo xD.

    Im bliżej końca, tym bardziej eksponowano wątki dramatyczne postaci, ich przeszłości,  kliknij: ukryte 

    Seria ciekawa, od niektórych odcinków dosłownie nie można się było oderwać, napięcie umiejętnie wzrastało, zagadki się spiętrzały, by na końcu.. by walnąć takie zakończenie. Nie jest sztampowe, jest naprawdę.. niespotykane. Oryginalne, a i owszem. Tylko czemu człowieka szlag trafia?

     kliknij: ukryte 
    Evangelion jest legendą wśród anime. Jego wpływ na kolejne mechowe serie itp, jest widoczny gołym okiem, szacunek za to.

    Aż.. niech mnie tam. Takie zakończenie przynajmniej zapamiętam, brawa dla twórców. Ocena pozytywna, choć chichoczę z niedowierzaniem.

    A, i kapitalna muzyczka, ani razu nie przewijałem openingu.
    • Avatar
      Grisznak 8.04.2012 16:23
      Pieniądze się skończy przed czasem i trzeba było jakoś szybko, niskim kosztem, zamknąć serię. Dlatego generalnie odradza się oglądanie dwóch ostatnich odcinków i zamiast nich zapoznanie się z kinówką, która jest faktycznym zakończeniem Evy.
      • Avatar
        SuiKaede 8.04.2012 20:52
        A to ciekawa sprawa, bo ja się częściej spotykam ze stanowiskiem, że lepiej obejrzeć odcinki serii tv PLUS Enda. W końcu z dwóch ostatnich odcinków sporo dowiadujemy się o bohaterach.
      • Avatar
        BlaXk Magic Mushroom 8.04.2012 21:23
        Zakończenie rozczarowało fanów i trzeba było jakoś efektowniej zamknąć serię, a potencjał miała ogromny. Powstał więc END i tak to się ciągnie do dzisiaj (patrz: odgrzewane kotlety typu NGE 1.11). Ja sam w NGE nie widzę nic szczególnego, ale w końcu to legenda wśród anime. Doceniam, ale nie przepadam. Osobiście wolę serię tv i jej pierwotne zakończenie, zawsze odnosiłem wrażenie że kinówkę drobili na siłę.
        • Avatar
          kamiltrol 8.04.2012 21:35
          ...
          a według mnie zakończenie takie jest – jest jest ok. Nie wiem czy brakło pieniędzy, czy co innego nie interesuje mnie to zbytnio. Nowy End nie powstał dlatego, że trza było coś zamknąć, tylko dlatego, że jest niezrozumiały dla 90% oglądających i tylko i wyłącznie za ich opinią dograli nowy end. Co do filmów – jak dla mnie z tym ostatnim – kawał dobrej roboty.
    • Avatar
      lmc0pl 24.06.2012 02:13
      odp
      Faktycznie, wiele wątków pozostaje otwartych ale ten  kliknij: ukryte , zakończenie niespotykane, chyba do tej pory bardziej zakręconego nie ma, ale dla tych którym to nie pasuje powstał End of Evangelion. Muzyka rzeczywiście świetna, OP jeden z lepszych jakie słyszałem(Fly me to the moon zresztą też). W EoE jest też cudny Komm susser tod.
      kamiltrol napisał(a):
      Nowy End nie powstał dlatego, że trza było coś zamknąć
      To nie jest nowy END! To się nazywa Rebuild Of Evangelion, ma on opowiedzieć historię od nowa i tylko w części pokrywać się z oryginałem, już teraz są duże różnice np kliknij: ukryte . Swoją drogą „daje radę”, a już w tym roku ma wyjść 3.33 Q.
  • Avatar
    A
    impre 11.12.2011 23:19
    Nie rozumiem - więc anime jest bezsensowne...
    Proszę was – czytajcie dokładnie to co piszecie ? To, że nie rozumiecie tego anime to nie znaczy, że jest bezsensowne. Dam wam podręcznik akademicki do fizyki – też nie zrozumiecie i co ? Powiecie, że fizyka jest bezsensowna ?

    Anime zdecydowanie dla dojrzałych osób (najlepiej takich, które otarły się o psychologię, filozofię i duchowość). Miałem to szczęście w życiu, że interesuje się od 4 lat psychologią i szeroko­‑pojętą duchowością. Osobiście uważam to za najlepsze dzieło jakie dane mi było obejrzeć (a widziałem naprawdę duuuużo). Gorąco polecam :)
    • Avatar
      rzygaczxxxz 22.01.2012 18:32
      Re: Nie rozumiem - więc anime jest bezsensowne...
      Całkowicie cie popieram, mimo że zupełnie nie jestem fanką tego gatunku anime, wliczając to że anime ma tyle samo lat co ja XD, to strasznie mnie wciągnęło, czego nigdy bym się nie spodziewała <3, włączając je byłam pewna że wyłączę je po pierwszym odcinku, ale nie wiedzieć czemu nim zauważyłam byłam na piątym odc XD, kocham jak anime mnie w ten sposób zaskakuje :333
    • Avatar
      gość 18.02.2012 15:44
      Re: Nie rozumiem - więc anime jest bezsensowne...
      Impre, nie wiem, czy to, że dużo czytam, uczę się i staram myśleć i analizować można nazwać „otarciem się o psychologię”, ale jak dla mnie profil psychologiczny bohaterów anime był, okej, na początku całkiem intrygujący, ale potem, im dalej w las, stawał się niepokojąco banalny i przewidywalny. Tak naprawdę istota problemów postaci leżała w tym, że uciekali od swoich problemów i nie chcieli sobie z nich zdać sprawy. Próbowali żyć udając, że wszystko jest w porządku. Kompletną bzdurą moim zdaniem jest robienie z tego jakiegoś niesamowitego odkrycia. Zwłaszcza w dwóch ostatnich odcinkach cały czas miałam wrażenie, że autorzy ostentacyjnie podtykali swoje „odkrycia” widzowi pod nos jak małemu dziecku, krzycząc – „zobaczcie ludzie, co za głębia psychologiczna i tragizm uczuć”. Moim zdaniem prawdziwe problemy tkwią znacznie, znacznie głębiej, a cóż, samotność, nienawiść do samego siebie spowodowana brakiem akceptacji? Banał i nic odkrywczego. Wydaje mi się, że nie tak to wygląda w prawdziwym życiu, a ludzie sami starają się dojść do sedna problemu. Oczywiście nie zawsze.
      Co do samego anime to poza dwoma ostatnimi odcinkami, które pretendowały do bycia filozoficznymi, a w rzeczywistości przedstawiały pseudonaukowy bełkot, bardzo mi się podobało. Wciągnęło mnie, ze zniecierpliwieniem czekałam na finał i wyjaśnienie tajemnic. W pewnym sensie się nie doczekałam i to mnie wkurzyło. Ale sam fakt, że się tym emocjonuję, oznacza, że seria jest dobra. To chyba tyle.
    • Avatar
      MaMsEtNyLeVeL 10.05.2013 15:00
      Re: Nie rozumiem - więc anime jest bezsensowne...
      obejrzałem mając 15 lat i byłem zachwycony do dzisiaj
  • Avatar
    A
    Cokier 16.09.2011 12:31
    ze skrajnosci w skrajnosc
    jak dla mnie to pierwsze kilka odcinkow bylo tak plytkich, ze przymuszalem sie do obejrzenia nastepnego epizodu – problemy osobiste malo uwydatnione, duzo nudnej walki itp.
    pozniej zrobilo sie duzo lepiej, kiedy zaczely pojawiac sie watki uwypuklajace fabule
    a pod sam koniec  kliknij: ukryte  anime popadlo w druga skrajnosc i stalo sie zbyt przekombinowane
    rozumiem, ze zwolennikow takiej budowy jest o wiele wiecej niz przeciwnikow (o czym swiadczy kultowosc serii), jednak mnie to do konca nie przekonalo
    nie mowie, ze bylo slabo, ale na pewno nie polece nikomu nge tak po prostu
    plusem jest na pewno oryginalnosc serii… a na ile przypadnie do gustu to kwestia odbioru
    • Avatar
      kamiltrol 1.10.2011 01:10
      Re: ze skrajnosci w skrajnosc
      to twoje zdanie, dla mnie cudo, a nie chodzi tu o walkę, tylko o psychikę i tą ją ma poruszać ten tytuł i niewątpliwie to robi.

      anime z pewnością nie stworzone, żeby bawić ciekawymi walkami, bo to nie śmieszna komedyjka. ja się tak zastanawiam, kiedy ludzie wreszcie wejdą na taki poziom, żeby jednym kliknięciem przekreślić istnienie miliardów?… tak odległe, niby nieosiągalne, a na wyciągnięcie ręki…
  • Avatar
    A
    zimny2 6.09.2011 20:39
    :(
    Omedetou!! N palcach jednej ręki potrafię wylicz gorsze anime niż to. Brawo za głównego bohatera od którego gorszy to chyba był jedynie ojciec. Za pingwina 2 gwiazdki w gore. Kultowe anime ? Kolejne Brawo, skoro ocenia się po stronie technicznej „na tamte lata” a nie po tym co najważniejsze – fabule.
    • Avatar
      LOL 4.05.2014 15:00
      Re: :(
      Nie wiem, o czym mówisz – wszyscy to anime oceniają wysoko nie za grafikę czy muzykę, lecz właśnie fabułę i bohaterów oraz OGROMNE znaczenie kulturowe dla Japonii, zwłaszcza tamtego okresu. Z pewnością było wiele lepszych graficznie tytułów, o których nikt już w tej chwili nie pamięta.
      Długo można by o tym pisać, więc Tobie i innym podobnym proponuję trochę pogrzebać w anglojęzycznej sieci.
      [Wiem, że komentarz stary, ale szkoda, że pozostał bez odpowiedzi]
  • Avatar
    A
    Adelak 2.09.2011 22:31
    niewątpliwie...
    za czasu to anime musiało zadziwiać­‑strona techniczna bez zarzutu,bardzo dobra animacja… ALE
    Czuję się zawiedziona przede wszystkim fabułą. Niby „taka dorosła” a przedstawione realia są totalnie… niespójne i nierealne  kliknij: ukryte .
    Podobały mi się za to skakanie po wątkach i emocjonalny ładunek „gry” seiyū­‑ów, nice!
    Ogólnie rzecz biorąc: ciesze się że „zaliczyłam” kultowe anime. Filozofii trochę łyknęłam więc aż tak nie poraziły mnie te 2 ostatnie odcinki..szkoda tylko czasu.

    Jak dobrze że nie muszę już oglądać tego całego CIERPIENIA!
    • Avatar
      pp 3.09.2011 01:14
      Re: niewątpliwie...
      Co jest takie nierealne?
    • Avatar
      Grisznak 3.09.2011 13:10
      Re: niewątpliwie...
      Jakich kosmitów?
      • Avatar
        SuiKaede 3.09.2011 13:39
        Re: niewątpliwie...
        W sumie  kliknij: ukryte  , ale wiadomo, że nie to miała autorka na myśli ;)
        • Avatar
          Grisznak 3.09.2011 14:11
          Re: niewątpliwie...
          Trudno powiedzieć. Oczywiście, nie jest to bzdura tej kategorii, jak to co swego czasu, lata temu, czytałem w recenzji Evy opublikowanej w „Animegaido” (gdzie autor pisał o „transformacjach bojowych Evangelionów”), ale aż z ciekawości spytałem.
          • Avatar
            SuiKaede 6.09.2011 14:45
            Re: niewątpliwie...
            No i ta pierwsza zapowiedź Evy ( w Kawaiiu?), gdzie pisali o heroicznych przygodach Shinjiego IKARA ;)
            Wątpię, żeby autorka miała na myśli  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Jax 29.08.2011 22:25
    Ostatnie 2 odcinki to jakaś żenada. W ogóle nie wiem o co biega…
    • Avatar
      Chemik89 29.08.2011 23:13
      to googluj – z resztą ostatnio ktoś tu w komentarzu wyjaśnił – nie są jakieś specjalnie skomplikowane mimo że takie sprawiają wrażenie. IMO bardzo ciekawe odcinki :)
      • Avatar
        Chemik89 29.08.2011 23:17
        dokładnie : SuiKaede 3.09.2010 19:29
        ps. echh przycisk edytuj ... plisss :>
    • Avatar
      pp 29.08.2011 23:50
      Poczytaj Ulissessa Jamesa Joyca to zrozumiezsz na czym polega strumień świadomośći.

      Potem pomyśl sobie, że w Evangelionie jest strumień podświadomośći i finito.
      • Avatar
        Jax 30.08.2011 02:02
        spojlery
        to fajnie tylko nie wytlumaczyli co to sa anioly, czemu akurat biora dzieciakow jako pilotow, o co biega z aniolem w rece tego kolesia, co to byla za wlocznia itp itd moglbym wymieniac jeszcze dlugo
        • Avatar
          Loko 30.08.2011 06:42
          Jax napisał(a):
          to fajnie tylko nie wytlumaczyli co to sa anioly, czemu akurat biora dzieciakow jako pilotow, o co biega z aniolem w rece tego kolesia, co to byla za wlocznia itp itd moglbym wymieniac jeszcze dlugo

          O?

          Nie wdawałem się w szczegóły (podkreślam, zanim ktoś naskoczy na mnie za niedokładność), mimo wszystko, fabuła NGE jest skomplikowana.

           kliknij: ukryte 
    • asddas 10.05.2013 15:02:10 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    kolo 25.08.2011 10:47
    Viva la Eva
    Bardzo ciekawa koncepcja świata niedalekiej przyszłości, świetny charadesing mechów, rozbudowany system zarządzania do granic możliwości i cały ten arsenał broni, pomijając już animacje, która stoi na wysokim poziomie. Niech mi kto znajdzie anime w obecnym czasie który posiada to wszystko. Co prawda fabularnie można odczuć pewien niedosyt. Charaktery postaci po pewnym czasie denerwują, oraz ta ponura depresyjna atmosfera, ale mimo wszystko daje do myślenia, zostawia wiele pytań i za to się ceni.
    • Avatar
      kapplakk 25.08.2011 11:39
      Re: Viva la Eva
      kolo napisał(a):
      Bardzo ciekawa koncepcja świata niedalekiej przyszłości


      Koncepcja, zgodzę się, bardzo „ciekawa”, wykazująca daleko idącą nieudolność twórców w tym temacie. Ponieważ wypowiedziałem się jednak na ten temat w jednym z poniższych komentarzy, nie będę się powtarzał.
      • Avatar
        papkin 25.08.2011 13:56
        Re: Viva la Eva
        Wypowiedziałem się na temat evy 20+ komentarzy wcześniej, nie będę się powtarzał. Pozdrawiam bez sensu.
        • Avatar
          kolo 25.08.2011 21:14
          Re: Viva la Eva
          ...ok szanuje twoje zdanie, nie zamieżam się sprzeczać na temat wyższości tej produkcji nad inną, czy wytykać niedociągniecia. Każdy może swoim bardziej lub mniej krytycznym okiem ocenić to wedle swojego gustu, smaku czy światopoglądu. NGE cenie przede wszystkim za to, że bazując na kontrastach porusza tematykę strachu, lęku i redefiniuję te pojęcia. Demaskuje prawdziwą barierę za którą stoi człowiek, bywa że często bariera nie stanowi żadnej bariery (również jako symbolika pola siłowego AT). Podoba mi się stawianie takich właśnie skrajnych osobowości jak Shinji w konieczności bycia bohaterem. Wizja rychłego końca świata, nadchodzącej śmierci, poczucie że nic już nie ma do stracenia, demaskuje ogólnie pojęty nieuzasadniony lęk, lęk przed życiem, odrzuceniem, dając w zamian zaszczyty chwalebnych dokonań. Osobiście utożsamiam się w pewnych względach z Shinjim Ikarim, doceniam takie produkcje które pomagają lepiej przyjżeć się sobie głębiej, nakłaniają do dokonania samodzielnej psychoanalizy, pozwala na nowo spojrzeć na żywych, prawdziwych ludzi z całkowicie innej perspektywy, i zdecydowanie wole obejrzeć taką produkcje Gainaxu, niż płytki film fabularny produkcji USA okrzykniony „kultem” po którym i tak powiem że wszystko to już było, straciłem czas i nic mnie nie zaskoczyło. Żałuje jednego, dlaczego dopiero teraz wziąłem się za oglądanie. ;) Pozdrawiam, bez sensu.
      • Avatar
        kolo 25.08.2011 14:04
        Re: Viva la Eva
        ...przeczytałem i twierdze że czepiasz się ponieważ nie spełniło to twoich oczekiwań, GitS mimo iż jest bardziej ambitnym dziełem o kwestiach egzystencjalnych to jest też wg mnie dużo mniej rozbudowany i można go zamknąć w skromnym notatniczku, o NGE można już napisać niemałą encyklopedie. W dodatku NGE opływa symbolizmem, stąd niektóre celowe zabiegi, które zostawiają pewne schematy z dnia dzisiejszego niezmienne, (zasilanie na kablu – pępowina, uwiązanie, poczucie bezpieczeństwa). Podoba mi się taki zabieg autorski. Wojsko jak wojsko rusza sie w smole jak mucha, bo co ma zrobić? Jak człowiek którego problem przerasta i nie może wstać z łoża. Kwestie logiczne są tutaj nagięte pod kątem ułożenia na tej płaszczyźnie drugiej ukrytej psychologicznej treści.
        Pod względem animacji Gainax zawsze mnie wgniatał w fotel, podobnie jak TOEI za lat '90, szkoda że tej techniki nikt już nie ciągnie.
        Jeszcze do tematu tak bardzo nielubianego Shinjiego, uważam że KAŻDY czuł się podobnie do niego, uciekał od rzeczywistości, tchórzył. My raczej nie mamy do czynienia ze skomplikowaniem osobowości, tylko z reprezentowaniem określonych jasno zachowań przez daną osobę, a kwestie relacji z innymi można porównać do problemów które rozgrywają sie w nas samych.
  • Avatar
    A
    Byczusia 23.08.2011 15:31
    Jak najbardziej
    MI się podobało. Wątki psychologiczne(tak, tak coś dla mnie), ciekawe walki z aniołami. Co do traum- miało je dużo osób, ale to było celowo taka ilość wprowadzona, jestem tego pewna. Podobnie jak Schultz denerwowali mnie Shnji( nijaki) i Asuka za to jej zarozumialstwo i zachowanie wobec Shinjiego. Ale inne kobiece postacie stanowczo przypadły mi do gustu, szczególnie Rei i Misato. I te mecha, śliczne(ale to moje zdanie jak coś). Zakończenie jest do dupy.
  • Avatar
    R
    Gamer2002 17.08.2011 11:52
    Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
    Szczególnie „ciężkim przypadkiem” wydaje się główny (anty)bohater. Shinji nie potrafi zaaklimatyzować się w nowym środowisku, neguje rzeczywistość i liczy, że powrót do ojca pozwoli mu odkryć własną wartość.

    Bullshit, największe problemy miała Asuka. Shinji akurat się starał, wskakiwał do lawy, zyskiwał pewność siebie (to że pięć minut później go zjadło to szczegół, a poza tym i tak był gotów wrócić do rzeczywistości) i do EoE nigdy nie uciekał przed walką. To, że jego pobudki można interpretować na lepsze lub żałośniejsze to już inna sprawa.

    Ale generalnie dobrze wziąłeś się za recenzje tej na siłę wciskanej nam serii przez marketingowców.
    • Avatar
      kapplakk 17.08.2011 18:20
      Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
      Gamer2002 napisał(a):
      To, że jego pobudki można interpretować na lepsze lub żałośniejsze to już inna sprawa

      Myślę, że raczej to drugie. Shinji z NGE to jak dla mnie jedna z bardziej żałosnych postaci w historii anime.
      By the Way, Asuka to jedna z bardziej irytujących mnie postaci w historii anime.
      • Avatar
        THeMooN 17.08.2011 19:04
        Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
        kapplakk napisał(a):
        By the Way, Asuka to jedna z bardziej irytujących mnie postaci w historii anime.

        To dlatego, że nie poznałeś jeszcze Kirino :P

        Co do postaci Shinji'ego to się zgadza, jest żałosny, prawie tak samo jak Igarashi Ganta ;]
        • Avatar
          Edwin 22.06.2015 10:12
          Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
          Ganta radził sobie bardzo dobrze biorąc pod uwagę sytuację, w której się znalazł.
    • Avatar
      SuiKaede 17.08.2011 18:54
      Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
      Ale generalnie dobrze wziąłeś się za recenzje tej na siłę wciskanej nam serii przez marketingowców.

      A widziałeś Angel Beats! ? To jest dopiero seria na siłę wciskana przez marketingowców…
      Chociaż Eva w tej chwili ponosi ogromne sukcesy komercyjne, to w chwili powstania chyba aż tak różowo nie było i, co by nie mówić, była to świeża seria.
      To tyle ode mnie, dalej się kłócić nie zamierzam, bo wiadomo, że kłótnie fanów z antyfanami do niczego nie prowadzą :D
      • Avatar
        Gamer2002 17.08.2011 20:49
        Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
        Pierwotny sukces Evy był spontaniczny ale merketingowcy szybko wyłapali z czym się wiązał i po dziś nie odpuścili w rozdmuchiwaniu go.
        Pocieszę cię, że znacznie bardziej marketingowo wciskaną nam obecnie serię jest Gundam i mówię to jako fan Gundama.

        @postypowyżej
        Trudno mi powiedzieć żeby Shinji był „żałosny” bo on nigdy nie miał lekko i nikt nigdy nie twierdził, że jest on inny niż boleśnie realistyczny. Miał czternaście lat, walczył z niewyobrażalnymi przeciwnikami i był pod ogromną presją na którą tak naprawdę nikt nigdy go nie przygotował. Owszem, liczył że przypodoba się w końcu ojcu i innym, ale to nie były jedyne powody. Nie dlatego otwierał kapsułę Rei, nie dlatego chronił dwóch ledwo znanych mu ludzi podczas swej drugiej walki.
        • Avatar
          kapplakk 17.08.2011 21:29
          Re: Recenzentów Evy zjadam na śniadanie
          Gamer2002 napisał(a):
          Trudno mi powiedzieć żeby Shinji był „żałosny” bo on nigdy nie miał lekko

          Argument często używany i po części słuszny, ale oglądanie tak rozlazłej, mamejowatej beksy jak Shinji wymaga wielkiej cierpliwości. A biorąc pod uwagę, że nie jest to jedyny słaby punkt tego anime, ja tej cierpliwości miałem zbyt mało.
  • Avatar
    R
    K_jak 17.08.2011 09:00
    Bełkot
    Tak jak mówi temat tego komentarza, bełkot to jedyne co wyczytałem w recenzji autorstwa gościa o nicku Sephirothek. Autor podnieca się tym anime, jakby była to jakaś wyrocznia, jakiś Bóg, czy prawda absolutna a tym czasem NGE to po prostu nieudany produkt zakompleksionego producenta ze zbyt niskim budżetem. Kolejne produkcje ożywiające ten tytuł tylko to potwierdzają. NGE jest przerośniętym dziwadłem, które jedni uważają za biblię a drudzy za bełkot właśnie. Osobiście zaliczam się to tych drugich, Sephirothek najwyraźniej do tych pierwszych… niestety tych pierwszych jest tu chyba więcej… zaślepieni fanboizmem i doszukujący się dziury w całym. Obudźcie się ludzie! Anime to TYLKO rodzaj rozrywki.
    • Avatar
      T_jak 17.08.2011 09:24
      Re: Bełkot
      You made my day. Ze wszystkim się zgodzę poza fragmentem z budżetem. Zbyt niskim na co? Animacja była w porządku, imo niczego jej nie brakowało i do dziś dzień prezentuje się okazale. A ostatnie kinówki to już kompletne zaprzeczenie tego co napisałeś.

      Potraktowałem NGE jako serię rozrywkową i bardzo dobrze się bawiłem, a chyba o to ci chodzi. O dobrą rozrywkę.
      • Avatar
        K_jak 17.08.2011 10:03
        Re: Bełkot
        Zbyt niski budżet na dokończenie serii TV tak jakby tego chciał producent a jak się później okazało, fani tak bardzo naciskali, że zaczęły powstawać filmy/kolejne interpretacje zakończenia. I owszem, kolejne filmy są zrobione naprawdę dobrze i nie widać tu braków w budżecie, wręcz przeciwnie, jest rozmach. Ale z serią TV na samym końcu było krucho.

        Tak, o dobrą rozrywkę mi się tu rozchodzi :) Tylko i wyłącznie. Żadnych ukrytych przekazów, znaków od Boga czy drugiego dna to anime nie posiada. Właśnie… te wszystkie symbole religijne to była komercja, zrobili to by lepiej się sprzedało.
    • Avatar
      tzar 17.08.2011 10:10
      Re: Bełkot
      Do tej serii przymierzam się dobry rok i jakoś mi nie wychodzi, pewnie dlatego że mam co do niej zbyt duże oczekiwania, jak i obawę przed rozczarowaniem. W tej całej batalii fanboje – szukający dziury vs antyfanboje – jaśnie oświeceni, brakuje tylko poszanowania opinii drugiej grupy. Zawsze śmiać mi się chce, kiedy jedni z drugi trajkoczą jak przekupki na targu – bełkot!, a gówno, bo wyższa sztuka i piętnaste dno! – i tak w koło macieju.
      Nikt ci nie każe wysoko oceniać tego animu i piać z zachytów nad każdym odcinkiem. Nie podobało się, dobrze, napisz komentarz, który nie będzie bełkotem sfrustrowanego gościa. Takie, choćby najmniej pochlebne, czyta się dużo przyjemniej. Gorąco zachęcam do tego.
    • Avatar
      zergadis0 17.08.2011 11:58
      Re: Bełkot
      Dla kogo tylko rodzaj rozrywki dla tego tylko rodzaj rozrywki, tak samo jak jak z muzyką, książkami i filmami live. Za nową biblię bym tego anime nie uważał, ale każdy, kto podchodzi do niego czysto rozrywkowo pomijając wszystkie głębsze treści, nie wgłębiając się w przemyślenia postaci i nie starając się z nich wyciągnąć jakiś konkluzji zwyczajnie sporo traci (czy nawet lepiej – nie bardzo wiem po co w ogóle to anime ogląda).
      • Avatar
        madao 17.08.2011 14:45
        Re: Bełkot
        Tyle, że wszelkie „głębokie treści” w tym anime są… płytkie. Twórcy nie objawiają żadnej nowej prawdy ani nawet ciekawego konceptu, oni po prostu ubrali w kolorowe szaty stare frazesy:) Już w GitS i Jin­‑Roh jest więcej filozoficznej treści.
        • Avatar
          kazuo 17.08.2011 14:56
          Re: Bełkot
          Ależ tam też są płytkie, więc nie rozumim. A Innocence to taki Evangelion do potęgi n­‑tej pod względem bełkotu.
        • Avatar
          JJ 17.08.2011 15:36
          Re: Bełkot
          Tak z ciekawości – jesteś w stanie konkretnie wyjaśnić, jakie „głebokie” treści zawiera Gits oraz wymienić te stare frazesy, które pokazują się w Evangelionie? ;>
        • Avatar
          pp 17.08.2011 15:48
          Re: Bełkot
          Filozoficzne? W Evie są motywy psychologiczne albo raczej psychiatryczne.
        • Avatar
          kapplakk 17.08.2011 19:27
          Re: Bełkot
          Muszę przyznać, że porównywanie GitS do NGE jest szalenie ciekawe, zwłaszcza biorąc pod uwagę ten sam rok produkcji. Nie ze względu na kwestie logiki fabuły, przesłania oraz pytań i odpowiedzi. To bardzo szeroki temat i obu produkcjom można to i owo wypomnieć.
          Natomiast sama wizja społeczeństwa i przedstawienie świata przyszłości w obu tytułach to skrajności. W GitS cyborgi, supertechnologie i klimat nie z tej ziemii, a w NGE ruszające się jak mucha w smole wojsko, telefony stacjonarne i mechy na kablach… (i to ma być wg. twórców 2015r.? Taką mieli wizję w 1996? Ja inaczej wyobrażam sobie świat dwadzieścia lat do przodu). A to, w jaki sposób przedstawiono Anioły, z tego co pamiętam często gęsto wzbudzało u mnie politowanie lub śmiech.
          • Avatar
            Chemik89 25.08.2011 13:24
            Re: Bełkot
            myślisz ze za niespelna 4lata telefony stacjonarne znikną ? komórki przecież też mieli w nge :) po prostu nie wybiegali zbytnio fantazją – a sama sytuacja w świecie evy wymagała innej drogi rozwoju trzymającej jako priorytet wytworzenie urzadzeń zdolnych do obrony przed aniołami – a miasto to jeden wielki bunkier miast metropolia znana z Gits
  • Avatar
    A
    Schultz 15.08.2011 12:54
    NGE było jednym z pierwszych anime, które oglądnęłam z pełną świadomością, iż jest to anime. W sumie nie pamiętam, czy do oglądania zachęcił mnie brat, czy po prostu była to ostatnia nieoglądnięta seria spoczywająca w meandrach dysku twardego mego komputera. W każdym razie zdecydowałam, iż oglądnę. Właściwie to nie pamiętam już wszystkiego, bowiem zdarzyło się to całe trzy lata temu. I nigdy nie powtórzyłam seansu. Dlaczego?

    Po pierwsze: postacie. Zbiór traum i dramatów był dla mnie zbyt duży, abym mogła je polubić (z jednym wyjątkiem). Szczególnie denerwowała mnie Asuka. Wiem, że miała być ruda, rozwrzeszczana i wredna, ale jak dla mnie była zbyt rozwrzeszczana i wredna. Skutecznie psuła całą przyjemność z oglądania. Wiem, że miała swoje powody, aby się taką stać, lecz nie zmienia to mojego stosunku do niej. Może po prostu nie lubię charakterów typu tsundere? Shinji też specjalnie nie przypadł mi do gustu, choć było mi go nawet żal i byłam w stanie go zrozumieć. Jedyna postacią, która naprawdę mnie zainteresowała, była Ayanami Rei. Jej spokój i wycofanie wywołały we mnie zaciekawienie i w dużej mierze dzięki pragnieniu poznania jej historii nie przerwałam oglądania.

    Po drugie: fabuła. Wiele wątków było dla mnie niezrozumiałych. Szczególnie samo zakończenie. Lubię produkcje, które pozostawiają odbiorcy pole do własnych interpretacji, ale NGE było dla mnie zbyt poplątane, zbyt niejasne. Choć z drugiej strony, anime oglądałam z angielskimi napisami i wiele rzeczy mogło mi po prostu umknąć, bowiem moja znajomość angielskiego nie była w tamtych czasach zbyt dobra.

    NGE posiadało też pewne zalety. Bardzo spodobała mi się ścieżka dźwiękowa, na czele ze świetnym openingiem, który do dziś kołacze mi się po głowie. Kreska i animacja też była niezła, z dobrze zrealizowanymi pojedynkami pomiędzy Evangelionami a Aniołami. Było też kilka scen, które skutecznie przykuwały mnie do ekranu i zachęcały do dalszego oglądania w oczekiwaniu na inne tego typu perełki.  kliknij: ukryte 

    Mimo tego, że postacie i fabuła nie przypadły mi do gustu (a są to dla mnie jedne z ważniejszych elementów anime), wystawiłam NGE ocenę 7/10. Bo mimo wszystko po zakończeniu oglądania zdecydowałam się ściągnąć kolejne anime, a później następne i następne. NGE czymś mnie przyciągnęło i zachęciło do oglądania kolejnych japońskich produkcji. Może bez niego rzuciłabym anime w kąt i nie wróciła do nich więcej. Może kiedyś oglądnę NGE ponownie? Mimo tego, że zakończyłam seans trzy lata temu, nadal pamiętam wiele szczegółów, co chyba znaczy, że NGE gdzieś tam utkwiło w zakamarkach mojego umysłu i nie chce wyjść.

  • Avatar
    A
    bob88 10.07.2011 11:40
    ...
    jak w recenzji : wypada znac jednak nie koniecznie trzeba się zachwycać. Nie zachwyciła mnie ta seria. Zbyt dużo niejasności w końcówce , w pewnym momencie zwyczajnie zaczęło zalatywać nudą. Po 10 odcinkach konkretnie się wciągnąłem w serie jednak końcówka…nie podobała mi się. 6 za całokształt.
  • Avatar
    A
    SuiKaede 15.05.2011 09:28
    No proszę, chciałem napisać komentarz w podobnym tonie,a tu Seshi mnie ubiegł ;]
    Właśnie skończyłem oglądać Evę po raz trzeci. Wciągnęła mnie tak samo mocno, jak za pierwszym i drugim razem.
    I wiem, że za rok znowu wrócę do tego anime.
    Czy jest idealne? Nie, odcinki od 7 do 13 moim zdaniem bardzo mocno odstają od całej reszty serii, bardzo mocno zbliżając się do randomowego odcinka Pokemonów.
    Jak „siódmy” broni się chociaż tym, że  kliknij: ukryte , tak reszta jest po prostu słaba… A odcinek numer 10 (Magmadiver) najsłabszy. W sumie jednak są one potrzebne, bo możemy przyzwyczaić się do bohaterów, bliżej poznać ich zachowania…
    Mimo to ta seria jako całość powala, przynajmniej mnie.
    Nie podoba mi się setki tysięcy tragicznych spin­‑offów, jakie Gainax wypuszcza, ale nie przeszkadza mi to w zachwycaniu się oryginalną Evą. Seria przeszła próbę czasu.
    Tak jak  kliknij: ukryte  napisał, za każdym obejrzeniem Evy odkrywa się coś nowego.
    Przykład? Ot choćby Kaworu.
     kliknij: ukryte 
    Pewnie wiele osób się nie zgodzi, ale dla mnie Eva to seria na 10. Za te żywe postacie, za szacunek, jaki im okazali twórcy (nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, żeby nie pokazywać bohaterki w sposób seksualny nawet w chwili, w której dzieje jej się coś złego.. tutaj czegoś takiego nie ma, owszem, jest gdzieś tam nagość – ale ukazana w sposób naturalny i z szacunkiem dla postaci i widza) oraz za genialne dwa odcinki.
    Dużo osób może odpaść od tej serii, ale ci, którzy ją zrozumieją, pozostaną w Tokyo­‑03 na zawsze…
  • Avatar
    A
    Seshi 11.05.2011 21:09
    Wspaniałe-cudowne-jedno-z-najlepszych-anime
    Neon Genesis Evangelion oraz End of Evangelion obejrzałem już chyba z 10 razy.I zawsze oglądam je z zapartym tchem.Wielu ludzi wypowiada się nad nim negatywnie, lecz według mnie są to osoby które go nie zrozumiały w całości, o ile tak się da.Na czym polega fenomen tego anime?.Otóż można je oglądać wiele razy i za każdym razem widzimy jakiś szczegół więcej, który wcześniej nam umkną.Za każdym razem odkrywamy kolejną stronę tego strasznego, ale i pięknego świata.Za każdym razem poznajemy kolejną odpowiedź na nasze pytanie, i zarazem tych pytań pojawia się więcej.To jest właśnie fenomen tego anime.Jest to jedno z niewielu anime które zmusza odbiorcę przez cały czas do myślenia.A i po obejrzeniu Neona nasza wyobraźnia dalej pracuje.Zadajemy sobie pytania „co się dalej z nimi działo?” lub „a co by się stało jak by Shinji wybrał inny koniec?.Anime zostawia nam wielkie pole do popisu jeżeli chodzi o rozgrywający się dalszy los w naszej głowie.
    Co do bohaterów.Nie spotkałem jeszcze żadnego anime aby byli oni tak realistyczni.Aż do bólu, aczkolwiek mi to nie przeszkadzało, ba, według mnie jest to jedna z najmocniejszych stron tego anime.Wiele osób mówi iż są sztuczni „to nie realne aby tyle osób z problemami spotkało się na raz”.Według mnie jest to jak najbardziej prawdziwe i możliwe.Czyż np druga wojna światowa nie zniszczyła psychiki setką,tysiącom,milionom ludzi?.A jak by nie patrzeć Second Impact było katastrofą o podobnym lub większym rozmiarze.Każdy bohater doświadczył olbrzymiej straty i poznał znaczenie bólu.Wiec jak najbardziej prawdziwe jest to iż każdy z nich unika zranienia.Dylemat „jeża” jest tutaj jak najbardziej na miejscu, zarówno w anime jak i w świecie realnym.
    Co do wątków religijnych.Mimo iż jestem ateistą nawet przez chwilę mi one nie przeszkadzały.Dodają one temu anime specyficznego smaczku, bez którego seria nie była by tak dobra.
    Lecz największym sukcesem według mnie tego anime jest przesłanie.Jest ono ciężkie, przytłaczające.Miejscami trafność rozterek bohaterów aż wgniatała mnie w fotel i musiałem stopować anime aby sobie to przyswoić.Ostatnie 2 odcinki są majstersztykiem.Trudne, ciężkie w odbiorze lecz, nie wiem jak to ubrać w słowa.Prawda? rzeczywistość? trafność? nie wiem.Lecz ostatnie 2 odcinki zmuszają nas to przyjrzenia się swojej własnej osobie.Wiele osób zapewne odkryje/odkryło w sobie „drugie ja”.Taki według mnie był zamiar twórców, który notabene udał im się w 100%.Wielu osobom nie spodoba się to anime, gdyż zmusza ono do przemyślenia pewnych faktów które na co dzień staramy się ignorować.Neon Genesis Evangelion wywali „nam nasze problemy” na ławę i rypnie nas nimi w twarz.To jest piękne.
    Co do kreski.Nie mam zastrzeżeń, wielu powie iż daleko jej do doskonałości.Tak, może i być to prawda, lecz właśnie ta kreska buduje klimat anime.Nie zapominajmy również iż jest to stara seria.
    Muzyka taaak tutaj jest ono bardzo dobrze skomponowana.Op i end są wykonane po mistrzowsku.Sam nie wiem kiedy przestałem je przewijać i słuchałem ich z przyjemnością nucąc pod nosem ^^.Muzyka towarzyszy nam przez prawie całe anime lecz jest ona tak wkomponowana iż nawet nie zwracamy na nią uwagi.Lecz według mnie anime tak wciąga, zmusza nasz mózg do pracy iż zwyczajowo nie możemy podzielić uwagi skupionej nad wydarzeniami aby zwrócić uwagę na dźwięk.Co również świadczy o sukcesie anime.


    Podsumowując.Anime według mnie nie powinno być oglądane przez osoby poniżej wieku 15/16 lat.Wątpię aby osoby poniżej tego wieku zrozumiały o co w tym wszystkim chodzi.Nie jest to lekka ani prosta seria, więc jeżeli szukasz komedii albo zwykłego mordobicia w wersji „mech” to nie jest to dla ciebie.
    Anime zmusza do przemyśleń oraz do spojrzenia na swoją własną osobę, i możliwe iż nie spodoba ci się to co zobaczysz.
  • Avatar
    A
    kamiltrol 13.04.2011 23:59
    rzadka perełka
    ludzie nauczcie się oceniać – obejrzyjcie ponad 50 anime różnego gatunku i potem się wypowiedzcie:D
    Patrzcie na rok: 1995 ?? Czy wam to coś mówi??
    Czy oceniacie to anime z perspektywy dziś i teraz, czy też z perspektywy tamtych lat?? Jak możecie powiedzieć: rozczarowuje?? czy nie rozumiecie, że evangelion był czymś inny i na zawsze pozostanie w kanonie anime, mimo iż, oglądałem go tak późno to zdziwiła mnie grafika, fabuła i całą ta konstrukcja tego świata.
    To z Evangeliona wszyscy ściągają, to on jest wzorem dla kolejnych pokoleń twórców, którzy starają się dodać coś nowego i nie zawsze wychodzą im perełki jak ta.
    Evangelion to świetne anime i mimo iż, niedługo miną dwie dekady od powstanie to nadal jest aktualne i czaruje widza wywołując u niego pozytywne emocje.
    Ileż to tytułów tak jak ten zadomowiło się w „top” i może określać się mianem „klasyk”?? >> Niewiele, a ten przymiotnik niewątpliwie możemy dodać temu anime.


    Moja ocena 10/10 bo tylko taka skala nas obowiązuje.
    Świetna fabuła i bohaterowie, „Mechy tylko w takiej formie poproszę” można rzec – jakoś nie przepadam za nimi. Swietny opening – rzadko widzę tak dobry, przyznajcie ci, którzy widzieli i oglądali to anime- wpada w ucho i samo się jakoś nuci… Tak powinno być.
    Kolejne anime, które ciężko zaklasyfikować do jednego gatunku – jak ja to lubię – bez oklepanych schematów, motyw z Evą, która sama sie poruszała i stanowiła istotę jakby wyższego bytu powtórzono w Eureka 7 – Nirvasha, kto nie widział polecam.

    Polecam każdemu niezależnie od grupy wiekowej, no może powyżej 12 lat.

    moze ktoś poleci jakieś podobne tytuły?? wiem, że to nie miejsce na takie prośby, ale wobec natłoku kiczu ciężko wybrać coś co okażę się rewelacyjne.
  • Avatar
    A
    Ava 10.03.2011 16:57
    Evangelion
    Ja uważam że Neon Genesis Evangelion to anime nawet może być. Tak naprawdę to mi się podobało, ale te sceny takie mocno krwawe i te niezliczone pytania to nie dla mnie. Mam widocznie słabe nerwy i dotarłam tylko do 20 odcinka:)
  • Avatar
    A
    Marilee 15.02.2011 15:47
    Brak oceny...
    Jest to chyba jedyne anime, któremu nie potrafię wystawić oceny. Oglądałam je już ponad rok temu i nad oceną zastanawiam się do dzisiaj…jednak pozostawię to chyba bez jakiejkolwiek.
    Anime to postanowiłam obejrzeć tylko i wyłącznie dlatego, że jest 'klasykiem' i wiele późniejszych serii opartych jest na tym tytule. Zacznę od fabuły i powiem, że nie do końca zrozumiałam jej przesłanie (o ile takowe było). Rzeczywiście pomysł z Aniołami i NERV jest nadzwyczaj oryginalny. Nie przypadło mi natomiast do gustu połączenie elementów religijnych z mechami i Science­‑fiction. Wydaje mi się to zbyt przekombinowane. Opuszczenie wątku chrześcijańskiego uważałabym wręcz za wskazane. Mimo wszystko wszystkie te elementy łączą się dosyć spójnie. Najwidoczniej to nie jest mój klimat.
    Jedynymi rzeczami, które mi się spodobały to muzyka a właściwie opening, bo w trakcie serii nie zauważyłam, żeby była jakakolwiek inna muzyka. Zastanawia mnie ocena 9 dana za muzykę. Wydaje mi się, że oprócz op. i ewentualnie end. żadnej innej muzyki zwyczajnie tam nie ma. Co wpływa dla mnie na minus, gdyż przydałoby się odpowiednie tło muzyczna dla walk.
    Drugą rzeczą, którą polubiłam były postaci…wróć…jedynie dwie postacie: Misato Katsuragi (za jej niezwykłą realistyczną postawę) i Ryoji Kaji (którego zdecydowanie za mało było w serii). Resztę bohaterów nie potrafiłam polubić ani im współczuć. Szerze mówiąc byli tacy­‑nijacy.
    Grafika po prostu świetna.
    Podsumowując: NGE jest serią trudną i ciężką do strawienia a jeszcze gorszą do wystawiania ocen. Każdy kto obejrzy tą serię ma inną (niekoniecznie gorszą) opinię.
    Dla mnie osobiście ta seria nie jest typem anime, które powinno się uwielbiać, a szanować.
  • Avatar
    A
    pysiaczek 11.02.2011 01:55
    Nie dla każdego
    Dla mnie: rewelacja. Moja ulubiona pozycja.
    Fabuła wciągnęła mnie do reszty. Samo anime widziała już po kilka razy.
    Asuka – najlepiej „zarysowana” postać anime jaką kiedykolwiek widziałam. Brawa dla Hideakiego!

    Jednak widać tu dużo negatywnych komentarzy co jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Seria nie jest dla każdego. Taki gatunek trzeba po prostu lubić. Polecam wszystkim na początkowym stadium depresji =)


    p.s I mnie Shinji wkurza niemiłosiernie!
  • Avatar
    A
    racjona 2.01.2011 18:36
    wymęczyłam to to ...
    hmmm a ja na to, jak na lato ... irytuje mnie to anime. Opek na początku przyprawiał mnie o śmiech, by z czasem wpaść w ucho i kazać się co chwilę nucić. Przed NGE oglądałam TTGL, więc wiele rozwiązań Gainaxu w świecie mechów już mnie nie zdziwiło.
    Bachory pilotujące mechy i będące jedyną nadzieją ludzkości ... przejadło mi się. Jak dorzucimy do tego bachory z typowymi dla bachora problemami egzystencjalnymi, to „Boże chroń monitor” ...
    Ciężko mi całość ogarnąć i zrozumieć – jakiś dziwny sos z tego wyszedł. Mistyka chrześcijańska? Hmmm gdzie i kiedy? Chyba jedynie w masie nazewnictwa biblijnego.
    Może za jakiś czas jeszcze raz to obejrzę i inaczej na to spojrzę – póki co ani ziębi, ani grzeje.
  • Avatar
    A
    bonkers 7.12.2010 17:53
    Zachwyt?
    Nie sposób nie zgodzić się ze słowami recenzji "...Wypada znać, można, ale nie ma obowiązku się zachwycać…”. Szczerze mówiąc nie widzę jakiś wielkich powodów do zachwytu. Owszem ogląda się dobrze, sprawy techniczne bez zarzutu, fajny OP, dość ciekawa historia…i właśnie to tyle. Zaraz całe rzesze fanów żachną się, że przecież tu jest drugie dno, ba nawet trzecie,(a jak się weźmie pod uwagę w jakim stanie psychicznym był reżyser w czasie produkcji to można i jeszcze czwarte dno dodać). Oczywiście, że można tą produkcję odczytywać na wiele sposobów, w wielu płaszczyznach. Do mnie jednak jakoś to „nie przemawia”
    Co do postaci – wszyscy tak nienawidzą Shinjego, że biadolił, że coś tam. Mnie akurat nie przeszkadzał, ba śmiem twierdzić, biorąc pod uwagę ilość traumy jaką został obdarzony, uważam, że radził sobie całkiem znośnie. Owszem, czasem jego niemalże autyzm był irytujący, ale do znośnego poziomu. etc., itp., itd.
    Podsumowując : jak dla mnie dla samej serii mocne 7, ale nic więcej, ale też nic mniej.
    • Avatar
      Adelak 2.09.2011 22:36
      Re: Zachwyt?
      też tak sądzę:)
  • Avatar
    A
    imperator 6.12.2010 14:45
    ach ten evangelion...
    Anime to budzi bardzo sprzeczne opinie wśród fanów japońskiej animacji, ale pomimo wielu niezaprzeczalnych wad stało się jedną z moich ulubionych pozycji.
    Przede wszystkim historia jest wg mnie wciągająca i pasjonująca na tyle, że już po dwóch trzech odcinkach wciągnąłem się w to całkowicie i bez reszty.
    Jest w Evangelionie zawarte wiele prawd życiowych, choć czasem są one wyłożone trochę niezręcznie. Bardzo podobała mi się ta mistyczna i psychologiczna otoczka, jednak mnie też czasem wyprowadzało z równowagi  kliknij: ukryte . Anime ma w sobie to „coś” dzięki czemu stało się mym faworytem – ode mnie 10/10. Zastrzegam, iż jest to tylko moja osobista opinia nt. Evangeliona, dlatego proszę o jej uszanowanie ;-).
  • Avatar
    A
    krytyk 12.11.2010 18:00
    Żenada
    Wybitne? No bez żartów. Rozumiem, że każdy ma własny gust i raczej staram się tego nie negować, ale cholera, jeśli ktoś uważa to anime za wybitne, to nie mogę tego przemilczeć. Wytłumaczcie mi z łaski swojej co takiego wybitnego zawiera ta seria? A jak już ktoś mówi o „niesamowitych portretach psychologicznych bohaterów” to mam ochotę skoczyć z mostu. Jeśli Waszym zdaniem Shinji (nota bene postać nijaka, której przemyślenia ograniczają się do wyglądu nasienia) zasługuje na miano bohatera ucieleśniającego wszystkie możliwe zalety, to naprawdę zaczynam się zastanawiać jak do cholery zaćpany autor może przemówić swoimi chorymi wizjami do tak dużej grupy osób? (tak właśnie, autor w momencie tworzenia Evangelionu cierpiał na depresję, schizofrenię i był uzależniony od leków). A odnośnie dówch ostatnich odcinków – retrospekcja i „głębokie” przemyślenia głównego bohatera (pomijając fakt, że wszystko zostało ukazane na białym tle – i tu pojawia się kolejny problem brak pieniędzy na dalsze tworzenie serii) okazały się totalną klęską, bo nie mam pojęcia jak bardziej autor mógłby spieprzyć zakończenie.
    • mareczek65 12.11.2010 21:50:21 - komentarz usunięto
    • Avatar
      pewupe 12.11.2010 23:16
      Re: Żenada
      O ile zdaję sobie sprawę, że jest to seria która nie każdemu może się spodobać, to mam wrażenie, że po prostu jej nie zrozumiałeś, jeśli nie byłeś w stanie zauważyć psychologi. Ok, Shinji dla wielu może wydać się irytujący, ale jest postacią, która ma po prostu pokazać skutki depresji czy nieśmiałości. A tacy ludzie naprawdę istnieją. To anime jest takie „inne”, bo takie miało być. Potrzeba do niego trochę empatii i wrażliwości. Czemu wielu uważa je za wybitne? Bo nie jest to anime, które można obejrzeć „od tak” i wymaga pewnego podejścia i uwagi, inaczej wielu rzeczy można nie zrozumieć, choć na pozór wydaje się proste. Nie twierdzę, że jest jakieś mega super, bo ma swoje wady, ale jeśli chodzi o psychologie to jest dla mnie numerem jeden a za nim z Lain i Boogiepop Phantom.

      Spróbuj Rahxephon, psychologiczny, ale zdecydowanie mniej takich przemyśleń bohaterów, nieco więcej zagadek i przez sporą część osób uważany za lepszy :)

      Scalono.

      Morg
      • pewupe 12.11.2010 23:21:26 - komentarz usunięto
    • Avatar
      kuroioni 13.11.2010 01:49
      Re: Żenada
      Maa.. spoko, rozumiem, ze nie kazdemu Eva przypadnie do gustu. Jednak czytajac twoj komentarz dochodze (podobnie jak pewupe) do wniosku, ze, jak to sie mowi, nie zczailes o co loto. Masz racje mowiac, ze stan Hideaki'ego Anno mial wplyw na fabule. Nie uwazam tego jednak za minus. Powiem wrecz, iz mozliwe, ze dzieki wlasnie temu postaci oraz scenariusz Evangeliona nabraly dodatkowej glebi, co tez moglo przyczynic sie w pewnym wzglewdzie do uznania z jakim to anime sie spotkalo.
      Ale to nie tego chcialam sie przyczepic. Skoro juz zdecydowales sie pisac w taki.. troszke ofensywny sposob i wspierac swoje 'zarzuty' 'faktami' (tak jak wlasnie stan psychiczny rezysera), to przynajmniej.. niewiem, sprawdz je moze najpierw?
      Przyznaje, juz jakis czas minal odkad ogladalam eve ostatni raz, jednak scene o ktorej dalej piszesz (gdzie Shinji znajduje sie w tej pustej, pozal sie boze „niskobudzetowej” przestrzeni) pamietam. Jak dla mnie byla to jedna z lepszych scen jakie widzialam. Widzisz, pomimo ze tyle czasu minelo dalej pamietam, iz tam nie chodzilo o „brak pieniedzy” *sigh*. Shinji mial problem z okresleniem.. siebie, tego kim jest. Przestrzen dookola niego byla pusta, poniewaz obrazowalo to (razem z powolnym znikaniem samej postac Shinjego) ze bez innych ludzi, bez *otoczenia* nie masz zadnej mozliwosci zdefiniowania tego, kim/czym jestes, z tego prostego powodu, ze nie masz zadnego punktu odniesienia. Dlatego dookola niego nie bylo nic, i dlatego wtedy on sam zaczal znikac.
      Nie pamietam jak to sie natomiast wiazalo z reszta.. czy to bylo to, ze Shinji chcial pozwolic swiatu przestac istniec, zeby mogl byc tylko i wylacznie tym, kim chce byc, a w/w scena miala mu uswiadomic, ze jezeli nie bedzie swiata, to on sam tez sie stanie „niczym”? Heh, niepamietam dokladnie :S

      W kazdym badz razie – ta seria moze nie jest osmym cudem swiata, ale napewno jest chociaz troszke lepsza/glebsza niz to, jak ty ja przedstawiasz.
      A przynajmniej takie jest moje zdanie ^_^/
    • Avatar
      SuiKaede 6.12.2010 19:56
      Re: Żenada
      I tu się mylisz, autor NIE BYL w depresji tworząc Eve (acz ekipa miała swoje górki i dołki), ale korzystał ze swoich doświadczeń z okresu depresji przy tworzeniu Evy.
      Chyba rzeczywiście kompletnie nie skumales o co chodzi – albo nie jest to anime dla ciebie…
    • Avatar
      SuiKaede 6.12.2010 20:01
      Re: Żenada
      A swoja droga – ktoś kiedyś na pewnym Evowym forum zauważył, ze często osoby, które nie cierpią Shina, to właśnie te, dla których cala seria jest do kitu – i na odwrót, ci , którzy go rozumieją lub lobią wynoszą więcej z Evy.
      Nie żeby to była absolutna reguła, ale coś w tym jest..
  • Avatar
    A
    eX 7.11.2010 07:07
    Zchiza
    Świetna fabuła i zarazem kompletna zchiza, co mi akurat przypadło do gustu. Po obejrzeniu warto obejrzeć drugi raz aby lepiej zrozumieć całość. Audio – coś tam było, Video – nic cudownego ale bez większych wad. Jedyne anime z mechami które przypadło mi do gustu.
  • Anielski_Pyl 1.11.2010 21:45:55 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Prox 17.09.2010 17:01
    Psychodela kompletna
    Wszystko ok, nie oglądam raczej mecha ale podobało mi się bardzo. Nie będę wypisywać dlaczego – ma to coś, co wciąga.

    Niestety efekt psują dwa ostatnie odcinki. Poziom psychodeliczności przekracza w nich wszystkie normy i nic nie da się zrozumieć. To była męka (dwa ostatnie epy). Właśnie skończyłem ... mam wodę z mózgu… bardzo… NIEEE !
  • Avatar
    A
    krysto 3.09.2010 16:52
    Wszystko fajnie tylko niech ktoś mi wyjaśni o co chodzi w ostatnich odcinkach serii TV i filmie. Mi te wszystkie zachwyty są trochę na wyrost. To, że studio GAINAX na końcu robi ludziom wodę z mózgu (w sumie to ich specjalność xD), to nie powód aby popadać w jakiś zachwyt nad tym anime. Głównego bohatera całkowicie nie lubię, na szczęście sytuacje poprawia pojawienie się Asuki.
    Neon Genesis Evangelion oglądałem ładnych parę lat temu i oceniając te anime po tak długim czasie mogę dać ocenę 7/10, nic więcej, nic mniej.
    • Avatar
      SuiKaede 3.09.2010 19:29
      O co chodzi w TV?
       kliknij: ukryte 
      End?
       kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Madlok 27.08.2010 02:51
    Jezu...i to dobre określenie^^
    Evangelin…taaa, siada na psyche…i to za bardzo, szczególnie końcówka jest dla mnie nadal czarną magią i nie wiem jaki sens miały niektóre wątki ^^
  • Avatar
    A
    wasil 6.08.2010 11:28
    świetne
    Anime bardzo przypadło mi do gustu – nigdy za bardzo nie lubiłem tematyki mechów, jednak to jest coś całkiem innego… Od pewnego momentu zmusza do intensywnego myślenia, co jest raczej rzadkością w tych czasach. Świetna fabuła, ukazanie dramatu bohaterów, przeżywanie rozterek życiowych, sam pomysł z Projektem Dopełnienia Ludzkości – wyśmienity. Moją ulubioną bohaterką jest Rei – jej tajemniczość od początku jakoś tak… pociąga ku niej. Cieszę się też, że twórcy zdecydowali się na alternatywne zakończenia oraz 'Rebuild' które świetnie uzupełniają historię. Cudo!
  • Avatar
    A
    dzejkej 28.06.2010 12:19
    W końcu
    Całe lata omijałem NGE szerokim łukiem. Przypuszczam, że miał na to wpływ kult tego anime plus cała sieczka mistyczno­‑religijna. I teraz po obejrzeniu serii muszę powiedzieć, że to był błąd. NGE jest naprawdę dobre, a zakończenie – jak dla mnie genialne.  kliknij: ukryte Szczególnie ostatnie 10 minut w których autorzy sami z siebie się śmieją tworząc typową szkolną komedię z bohaterami serii w roli głównej.[/ukryj] A że się nic nie wyjaśnia? No jak dla mnie to jest plus – każdy sobie wyjaśni je inaczej, po swojemu.
    Nie rozumiem też skąd ta nienawiść do Shinjego – no jest idiotą, rozchwianym emocjonalnie, płaczliwym – no ale po takiej ilości traumy jaką dostał od autorów ciężko, żeby było inaczej. Dotyczy to się zresztą wszystkich postaci.
  • Avatar
    A
    rpg-7 9.06.2010 16:50
    Anime ogólnie bardzo dobre. Interesująca fabuła, intrygujący bohaterowie, niezła akcja. Jedyne co mi się nie podobało to 2 ostatnie odcinki, które były nieco dziwne. Szkoda, że wątek  kliknij: ukryte . Jak na tamte lata bardzo dobra grafika, fajnie zrobione sceny walk – najlepsze gdy  kliknij: ukryte , to było super.
    Poza tym fajne był ten opening: "Zankoku na Tenshi no Thesis". Mniej natomiast podobało mi się wykorzystanie symboliki chrześcijańskiej, ogólnie niezbyt podoba mi się takie zrzynanie z zachodnich religii. Jednakże w ostatecznym rozrachunku, myślę, że pomimo kilku wad anime to na pewno jest pozycją kultową, dlatego zasługuje na 9/10.
  • Avatar
    A
    Sherrax 28.05.2010 09:57
    Wybitne anime. Niesamowite portrety psychologiczne bohaterów. Nadzywczaj prawdziwa kreska która napewno zachwyci koneserów anime. Boli mnie to że w dzisiejszych czasach najbardziej popularne są cukierkowate produkcje a dobrej fabuły już nikt nie docenia. Polecam do oglądania wersje BASAKI w avi.
    Obok produkcji studia Ghibli i Mononoke jest to dla mnie jedna z najlepszych produkcji ;) i nawiasem jedyny mech który mi się spodobał :)
  • Avatar
    A
    seraw 17.05.2010 22:07
    O realności bohatera
    Poniższe słowa kieruję do osób twierdzących, że bohaterowie są nierealni i „źle ustawieni”

    Nie jestem psychologiem, ale znam osobę chorą na schizofrenie oraz niedoszłego samobójce. W mojej dawnej klasie była też osoba, która przeszła załamanie nerwowe(prawdopodobnie brała psychotropy, ale ta ostatnia informacja jest jedynie podejrzeniem, wynikającym z obserwacji). Na tej podstawie mogę stwierdzić, że…

    Bohaterowie serii są świetnymi przykładami osób złamanych psychicznie. Uciekanie(Shinji) lub usilne robienie dobrej miny(Asuka) to typowe reakcje ludzi nie radzących sobie z problemami.(Widziałem coś takiego na ulicy. Większość z was pewnie też by zobaczyła, gdyby choć na chwilę się zatrzymała i pomyślała nad niektórymi scenami).

    Co do „złych ustawień” to one od początku miały być złe. Jest to celowe i zaplanowane działanie autora, a to, że tracimy przy tym trochę realizmu i nie wszystkim się podoba, to już oddzielna kwestia.
    • Avatar
      amita 3.09.2010 11:33
      Re: O realności bohatera
      twoje doświadczenie w zakresie psychologii jest wręcz porażające… tyle że schizofrenia to choroba. i tak jak samobójców, schizofreników leczy się psychiatrycznie, więc psycholog nic tu nie ma do rzeczy.
      uciekanie i robienie dobrej miny do złej gry są najbardziej sztampowymi reakcjami, ogranymi do granic niemożliwości. ciekawi mnie skąd widziałeś widząc kogoś na ulicy, że ucieka od kłopotów. chyba że mówisz o małym dziecku chwilowo obrażonym na mamę biegnącym z rykiem byle przed siebie albo siadającym/pokładającym się na ziemi

      ocena:
      bohaterowie w miarę realistyczni, choć np. Asusa mocno przekolorowana. nie mam nic do jej prób bycia najlepszą, żeby zadowolić matkę, ale druga strona jej zachowania jest za mocna. muzyka przyjemna, grafika też, zwłaszcza jeśli bierze się poprawkę na wiek serii.

      anime dla mnie na 8, nawet 9 jeśli nie liczyć końcówki. ale ze niestety ostatnie 2 odcinki zostały popełnione, całkowita ocena 7
  • Avatar
    A
    Torren 25.04.2010 13:49
    Ani kocham, ani nienawidzę, ani lubię.
    Czy ja wiem, czy taka świetna… Na początku mnie wciągnęło, potem zanudziło, a to pranie mózgu w ostatnich 2 odcinkach (i tu uwaga) było ŚWIETNE. Wiem, ale mi się to podobało, no poza fragmentem o tym jego drugim życiu bez evy, gdyż ja tak szczerze uwielbiam evangeliony jako roboty. Strasznie one mi się spodobały. Zaraz wezmę się za End of Evangelion.
    Tylko szkoda, że i tak nie za bardzo wiem czym jest Adam, jak został stworzony, dlaczego anioły atakują, czym tak naprawdę było drugie uderzenie i czym spowodowane itd. Czy to jest wyjaśnione w filmie?
    Dobra nie ważne. Gdy to oglądałam, czasami czułam jakby ktoś podzielił mnie na 4 czy nawet pięć postaci. Można powiedzieć, że te postacie to kawałki lustra.
    Trochę głupie było to skakanie z czasem raz 1999 a raz 2016. Mała przesada. No ale to nic.
    Za evangeliona planowałam się nigdy nie brać. Nie dość, że nie lubię takiej kreski to jeszcze nie ciekawiła mnie fabuła. Wzięłam się za to z kompletnego braku pomysłów na dalsze anime (Ta dla mnie lista z ponad 60 anime to za mało. Na dodatek ciągle ją uzupełniam)
    Chyba nie żałuję. Może to mi nawet dobrze zrobi? Nie istotne. Ani nie kocham tego anime ani nienawidzę, ani za bardzo lubię… Mimo wszystko coś mi się w nim spodobało. 7/10
    • Avatar
      SuiKaede 25.04.2010 14:32
      Re: Ani kocham, ani nienawidzę, ani lubię.
      W filmie nie ma wyjaśnionego drugiego uderzenia , jest to wyłącznie ciąg dalszy , który pokazuje HCP „od zewnątrz”, w przeciwieństwie do tv, która pokazuje je „od wewnątrz”.
      Jeśli sama dobrze pamiętam, Second Impact był wyjaśniony w serii TV: kliknij: ukryte 
      Co do aniołow  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    pewupe 15.02.2010 13:10
    GENIALNE!
    Uwielbiam anime psychologiczne, oglądnęłam już sporo anime z tego gatunku – i żadno nie wywarło na mnie takiego wrażenia jak to. Widziałam np. RahXephon czy Boogiepop Phantom, i mimo tego, że są to nowsze serie, nie wyzwoliły we mnie takich uczuć jak NGE. Niektórzy piszą, że bohaterowie nie są realistyczni – a ja twierdzę że są. Depresja to choroba, która dotyka coraz głębiej i więcej osób. Niektóre momenty doskonale to obrazują. Wiadomo, że takie depresyjne anime nie każdemu się spodobają. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, powinien to docenić. NGE wyróżnią się spośród tych innych serii, dla mnie jest to mistrzostwo, pomimo że jest już dość stare.
  • Avatar
    A
    trebor 2.10.2009 23:20
    jakość
    Na początku NGE był dostępny w bardzo słabej jakości i z angielskimi napisami. Na odcinki trzeba było czekać z tydzień jak nie więcej, a i przez angielski ciężej było zrozumieć o co chodzi w i tak już zawiłej fabule (słownik obowiązkowy). Ale i tak nie żałuję, bo zanim oglądnęło się kolejny odcinek to poprzedni znało się już na pamięć. Teraz ludzie oglądają całą serię w jeden dzień i o niej zapominają :(
  • Avatar
    A
    Kabraxis 30.09.2009 13:29
    Czytając te komentarze nie mogę nie dodać nic od siebie. Evangelion już jest takim anime, które się albo kocha albo nienawidzi. Oglądałem NGE jakieś 6 lat temu i było to jedno z moich pierwszych poważniejszych serii anime (nie liczę tu Dragon Balla i Sailormoon­‑o podobne serie). Oczywiście będąc w wieku głównych bohaterów bardzo się zżyłem z tym anime i zawsze będę uważał je za obowiązkową lekturę dla każdego. Z jednej strony bolą mnie negatywne komentarze, jednak wcale się im nie dziwię. Niedawno oglądnąłem anime pt. „rahxephon”, które miało być stworzone w podobnym do evangeliona stylu. I było, czasami powiązania były aż zbyt oczywiste. Mimo to seria ta nie przypadła mi do gustu, strasznie denerwowała i irytowała. Wszelkie tajemnice i postacie wydawały mi się płytkie i głupie. Zastanawiam się czy jest to spowodowane kwestią tego, że anime nieudolnie próbuje kopiować evangeliona, czy dlatego, że po oglądnięciu tylu serii anime jest to po prostu kolejna obejrzana seria, którą porównując do innych anime, nie jest niczym specjalnym. Czy oglądając dziś Evangeliona po raz pierwszy też miałbym takie odczucia? Być może, dlatego rozumiem wszystkie negatywne komentarze jakie tu się pojawiły. Muszę dodać jednak jedną rzecz. Evangeliona nie można oglądnąć sobie od tak w jeden dzień i zostawić, czy sięgnąć od razu po inną serię. NGE to anime wyjątkowe i żeby je w pełni zrozumieć potrzeba naprawdę wiele czasu. I to jest właśnie w Evie najpiękniejsze: możliwość odkrywania swojej własnej prawdy. Najlepsza zabawa zaczyna się dopiero po zakończeniu serii, gdy sięgamy po inne źródła, aby potwierdzić nasze domysły i poznać wszelkie tajemnice (a jest ich naprawdę sporo). Dlatego powtarzam: Eva nie jest pierwszą lepszą pozycją do której się sięga z nudów i jeśli nie ma się zamiaru poświęcić temu anime swojego czasu i zaangażowania to będzie to po prostu kolejna głupkowata seria o bzdetnej filozofii i pogmatwanej fabule, z której nic nie wynika.
  • Avatar
    A
    Qbius 25.09.2009 05:01
    Po przeczytaniu tutaj komentarzy, dowiedziałem się że Evangelion to seria głównie o mechach…
    Ciekawe…

    Niby kultowe, niby świetne, ale z czasem znalazłem anime które wysokie miejsce Evangeliona wyparły. Będę mieć jednak do niego sentyment jeszcze przez długi czas.
  • Avatar
    A
    Apokalips 22.09.2009 20:13
    Anime 9/10
    Anime jest naprawde genialne. Zakończenie powodujace niedosyt ale słuszłem że jest film który wszystko wyjasnia.

    9/10
    • Avatar
      TD 22.09.2009 23:56
      Re: Anime 9/10
      Film a właściwie filmy „Evangelion: Death and Rebirth” oraz „Neon Genesis Evangelion: The End of Evangelion” radzę się zapoznać ZWŁASZCZA z tym drógim.
  • Avatar
    A
    TD 21.09.2009 06:54
    A jak było kiedyś
    Niektóre z tych komentarzy naprawdę zaczęły mnie już denerwować. Ja rozumiem, że dzisiejszy widz może mieć jednak lekko inne wymagania jeśli chodzi o serie anime, jednak nie oceniajcie proszę NGE według tych nowomodnych standardów. Bardzo ciekawe jest to, że im komentarz młodszy tym większe prawdopodobieństwo, że będzie negatywny. To już powinno dać innym do myślenia. Ja powiem tylko tyle, że NGE mam na twardzielu od czasu kiedy tylko była w Polsce dostępna. A kasuję ją co najwyżej po to, by zamienić na lepszą wersją. Tak jak kolekcjoner starych samochodów nie przejmuje się, że jego Garbus nie ma najlepszych osiągów w porównaniu z najnowszym modelem Porsche a cieszy się, że w ogóle posiada taką perełkę przemysłu samochodowego. W ten właśnie sposób proponuję potraktować to anime wszystkim którzy chcieli by się z nim zapoznać, z których odstraszają te bezsensowne (miejscami) komentarze.
    • Avatar
      metamind 23.09.2009 18:10
      Re: A jak było kiedyś
      czy kiedyś, czy dziś, nie ma znaczenia – NIGDY nie dałbym superbroni dzieciakowi z depresją – to tak jakby wcisnąć mu do ręki naładowany pistolet i zacząć się zastanawiać czy się zastrzeli sam, czy najpierw zabije parę osób z otoczenia. geez… wolałbym pewną zagładę niż taką „szansę” na ocalenie jak Shinji Ikari…
      • Avatar
        TD 25.09.2009 02:07
        Re: A jak było kiedyś
        Nawet tak marnota jak on to lepsza alternatywa niż pewna zagłada. Myślę że to akurat jest oczywiste :). Ja się nie sprzeczam z tobą, i w pewnej dozie nawet przyznaję ci rację, na pewno wiele wątków w wielu anime (w tym i NGE) mogło być rozwiązanych lepiej. Denerwuje mnie tylko zachowanie ludzi którzy najpierw nasłuchali się o wielkości NGE, a potem tak się nakręcili, że wymagają od niego perfekcji. Co za tym idzie, gdy skończą je oglądać, zaczynają odczuwać (całkowicie nieuzasadnienie zresztą), że ktoś ich oszukał.  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Descartes 25.09.2009 19:41
      Re: A jak było kiedyś
      Akira. To jest fajne anime. Rahxephon jest genialny, choc wyszedl w podobnym czasie, i, niestety, sa tam mechy, a wiec kazdy mowi ze to zrzynka – a jest to taka sama zrzynka jak nie przymierzajac gundam. Gunbuster: 1988, jak dla mnie jedno z najlepszych anime. Pomimo wieku. NGE jest animka, ktora trafila w pewne gusta uzywajac w duzej mierze utartych zagran – facet, harem, walka, granie na emocjach, troche fanserwisu. Niestety, jest tam tak wiele bledow logicznych, ze obniza to przyjemnosc z ogladania. To dobry film, ale wydaje mi sie, ze krytyka jest jak najbardziej na miejscu. I nie oceniam NGE wg nowomodnych standardow, oceniam je wg moich wlasnych. Lubie dobre anime, a nie: nowe anime. Ale nge jest najwyzej zadawalajace, jak zapomnimy o kompletnej glupocie 3 ostatnich odcinkow. Dla niektorych moze byc to zaleta – owszem, kazdy ma wlasne gusta, ale dla mnie calosc nie trzyma sie kupym jakby tworcy zaczynajac powiedzieli: zrobimy lekka anime, dla kazdego,a potem zmienil sie rezyser na ostrego emo i stweirdzil, ze musza zmienic fabule na nieco mroczniejsza. i potem komus juz calkiem sie pomieszaly kartki, pare wywialo za okno, szef dostal zawalu, i pani zosia, sekretarka, po jednej whisky na szybko dopisala zakonczenie. Nie kupuje tego ;)
  • Avatar
    A
    mrt 19.09.2009 21:33
    Czasy sie zmieniają
    NGE obejrzałem w całosci jakoś w 1997 r i niemogłem się odkręcić.Dla mnie to było to Matka i ojcieć współczesnych anime o mechach.Tło to tylko tło a najważniejsze są relacje miedzyluckie.Projekty machaniczne sa na najwyrzszym poziomie cały sprzęt i działanie to majstersztyk ,naprawdę anime o robotach można podzielić na dwie kategorie przed i po evangelionie.Polecam ale uprzedzam to cieżkie i niestrawne jak golonka .
  • Avatar
    A
    X-Tech 1.07.2009 17:17
    Z trudem wytrwałem do końca oglądanie rozłożyłem sobie na 3 dni. Wiele fajnych pomysłów, ale znów masa upłycających wątków i z d*y wziętych postaci jak ta skrajnie samolubna Niemka czy niemówiąca nic Rei. Główny bohater to lamus tak sztuczny że można powiedzieć, że Lamus do kwadratu. Gdyby te postaci były naturalne to może i anime mocno by człowiekiem wstrząsało niestety tak się nie dzieje, bo mamy tu do czynienia z lalkami, a nie osobami z którymi można się identyfikować. Ogólnie to anime nie jest dla dzieciaków mimo wszystko jest raczej bardzo trudne do zrozumienia. Zakończenie uproszczone na maxa, ale wcale nie głupie. JAko rozrywkę nie polecam. Wbrew pozorom w tym anime dzieje się naprawdę niewiele. Występuje zaledwie kilka postaci wszystko toczy się głównie w okół głównego bohatera po paru odcinkach nuży.

    I na koniec lista skrajnych idiotyzmów, które to anime opanowały.



    Kosztujące miliardy dosłownie fortunę całego narodu bioroboty są narzędziami w rękach dzieciaków, które nie raz wedle swoich kaprysów używają ich jak narzędzia do wyładowania stresu.

    Nie raz używają maszyn wedle własnej woli, a bywały odcinki że wyjaśnione było jasno iż wszystkie misje to ogromne koszta i wszystko musiało być starannie zaplanowane. Czyli ogromny błąd.

    W tym anime podlega priorytetowi jak się czuja bohaterowie, a nie fakt że przy ich humorkach niszczone jest miasto wraz z mieszkającym w nim ludźmi.

    Cała postać Asuki jest tak idiotyczna i nieprawdopodobnie egocentryczna, że podchodzi to pod śmiech. W ogóle nie pasuje do całości.

    W pewnym momencie ta bez konsekwencji rozwal pół miasta. W mieście żyją ludzie, ale co tam Nasz grupa od Nervu raczej gada o tym co się dzieje z Asuką a nie o tym, że rozwaliła pół miasta. Straszna tandeta.

    Pierwsza scena tendencyjna z REI. Pakują ją do robota na jakich noszach żeby to wzbudziło współczucie u głównego bohatera. Strasznie żenujące. Losy świata zależą od tego czy jakiś rozkapryszony bachor wsiądzie do biorobota. Do tego ta postać jego ojca sztuczna, że aż łeb pęka.

    Poboczne sytuacje – życie dzieciaków w mieście w którym uwaga toczą się walki maszyn przy których zwykle r*a się pół miasta. Bardzo mądre naprawdę. To jakby normalnie odbywały się zajęcia w mieście w którym przeważnie odbywa się wojna, w której bombardowane są budynki i giną setki ludzi, ale OK bohaterowie to raczej bez emocji przeżywają – jakby wiedzieli, że nie zginą i mówią tu o dosłownie wszystkich pobocznych jak dzieciaki z klasy.

    Takich bzdetów są dziesiątki. można by wymieniać, ale nie mam na to czasu za bardzo..

    Scalono komentarz. Moderacja
    • Avatar
      noo 25.09.2009 02:25
      X-Tech napisał(a):
      Ogólnie to anime nie jest dla dzieciaków mimo wszystko jest raczej bardzo trudne do zrozumienia.
      Twój własny fragment wypowiedzi powinien Ci wystarczyć za moją odpowiedż. Acha co do postaci to wiesz… one w założeniu miały być właśnie takie nierealistyczne. Każda z nich miała nam uświadomić i ukazać pewien problem, a raczej trudno jest zbudować realistyczną postać tylko na takim szkielecie.
    • Avatar
      Synek555 18.11.2010 01:54
      ciach-ciach!
      Tylko dzieci po drugim uderzeniu są w stanie pilotować EVY przez ich wspólną synchronizację. Więc to pierwsza odpowiedz na twój argument, dlaczego banda rozkapryszonych dzieci musi wkroczyć w dorosłość na siłę, stając się przy tym maszynami do zabijania oraz nosić tę wielkie brzemię i odpowiedzialność. To tłumaczy ich rozchwiania emocjonalne oraz wyeksponowane fobie i lęki.
      Druga to były założone pewne priorytety, jak powstrzymanie za wszelką cenę aniołów pragnących się dostać do Adama pierwszego anioła. Więc jak ucierpi miasto które jest zbudowane pod siedzibą NERVU w którym tkwi Adam to pikuś. Dało się również kilkakrotnie w anime zauważyć chowające się budynki przed lądowaniem aniołów, więc było to wliczone w koszta. A także EVY miały za zadanie wyprowadzić anioły z miasta w celu ograniczenia strat czy użycia miny n2.

      Postać ojca głównego bohatera nie jest sztuczna, to człowiek który skupia się na jedynym celu , zapominając o swoim synu całkowicie traktując go jako narzędzie do osiągnięcia jego celu czyli dopełnienia ludzkości. Z tego po części wynika wątłość charakteru Shinjego.

      A postać Asuki Langley nie pasuje do całości więc czekam na propozycję jaka by miała ona być? Bo zapewne dla zapchania dialogów autor jej tam nie umieścił? Asuka przedstawia osobę otwartą i pewną siebie tylko na pokaz, a tak naprawdę skrywającą cierpienie po utracie matki, nie mogąc się pogodzić z losem. Lub Shinji gdyż boi się ponownego cierpienia którym go ofiarował ojciec. Obydwie postacie mają podobne przeżycia ale każda ma inną obronę. Otwartość Asuki i zamknięcie Shinjego.

      Proponujesz rozwinięcie fabuły niszczonego miasta i tragedii ludzi tam mieszkających, w jakim celu jeżeli to jest tylko postronny wątek nie mający wiele do wniesienia w projekcie dopełnienia ludzkości(przyspieszenia ewolucji i uwiecznienia gatunku ludzkiego). To coś jak ten zeszłoroczny śnieg.

      Wnioskuję że Evangeliona odebrałeś bardzo powierzchownie nie starając się wczuć w odczucia bohaterów ani dokładnie zrozumieć wszystkich dialogów oraz sensu całej serii. Która ma na celu przedstawienie cierpienia ludzi dlatego że boją się że zostaną zranieni przez innych dlatego zamykają się „jak jeże pragnące się ogrzać lecz to grozi zranieniem przez ich kolce”. Dopełnienie ludzkości miało na celu zniesienie barier między ludźmi aby nie mogli się ranić­‑pole AT. Wikipedia może ci zaofiarować szczegółowe rozwinięcie fabuły, dla jasności.

      Proponuję również ściągnąć napisy polskie bo twój koment wygląda jakbyś zrozumiał piąte przez dziesiąte.
      I najważniejsze nie jest to proste anime opowiadające o nie szczęśliwej miłości, jakiejś wojnie, czarach i nie wiadomo o czym. A takie anime czy filmy oraz książki znam seria jest na siłę ciągnięta do całkowitego zmulenia że nie ma sensu tego oglądać bo wiesz jaki będzie finał oraz nic z tego nie wyniesiesz oprócz oczywistych wniosków. Zupełnie jak w Klanie (nie ważne od którego odcinka zaczynasz)czy Na wspólnej. Takie pierdu pierdu zapchaj dziurę, bo takich produkcji powstały miliony.
      Anime pierwszy raz wyemitowane w Japonii spotkało się z małym aplauzem gdyż było emitowane w porze dla młodszego widza. Natomiast druga edycja w porze dla dorosłego widza spotkała się z gwałtownym aplauzem i pozytywnym odbiorem. To myślę że tłumaczy część komentarzy – nie mówię że wszystkim ma się podobać.
      Ktoś opisał Evangeliona jako anime wszech czasów ja się pod tym podpisuję.
      Kisiel Łukasz.

      Zmoderowano temat – komentarze to nie skrzynka kontaktowa.

      Morg
  • Sensei 4.05.2009 16:21:35 - komentarz usunięto
  • Luk_Kin 4.05.2009 16:17:37 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    wtf?! 7.04.2009 16:54
    średniak
    grafika: 7/10
    muzyka: 3/10 – tam była jakaś muzyka w ogóle? bo ja słyszałem tylko te cykady
    postacie: 5/10 – brakowało mi tam kogoś normalnego, choć jak by nad tym dłużej pomyśleć to pingwin wydawał się normalny w miarę
    fabuła: 7/10
    kreska: nie specjalnie mi się podobała
    ogólnie: nie wiem. nie liczyłem.

    wziąłem się za oglądanie tego anime tylko dlatego, że kumpel mnie zachęcił mówiąc – oglądnij, spodoba Ci się. mechy + 1995 rok = ehmm… słyszałem wiele, że to klasyk, że wypada oglądnąć. nigdy nie przepadałem za mechami, po oglądnięciu Code Geass nieco zmieniłem zdanie, ale Geass był wyjątkiem…

    • Shinji 7.04.2009 23:01:19 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    sasad 1.02.2009 18:45
    Neon Genesis Evangelion > gniot
    Sporo widziałem anime ale toto mnie dobiło.
    Zamotany,psychiczny dzieciak w robocie z kabelkiem brrr.
    Było pare scenek ok ale ten >Neon Genesis Evangelion < kwalifikuje się jako materiał dla katedry psychiatrii a nie jako anime.
    To nie Robot Wars a horror Wars i nie dla dzieci a dla b odpornego widza.
    Gdyby nie te parę scen w tym anime to bym dał ocenę 1 ale łaskawie dałem 3.
    • NGE 28.03.2009 14:54:01 - komentarz usunięto
  • Shinji 25.01.2009 04:56:52 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    metamind 21.01.2009 21:03
    rozczarowanie...
    ... i to całkowite. przez dwadzieścia cztery odcinki fabuła toczy się zgrabnie, bez większych zachwiań, choć przeładowanie mistyką i cudownymi zdarzeniami, poważnie utrudnia odbiór. i nagle, dwa ostatnie odcinki – pseudofilozoficzno­‑mistyczno­‑religijno sieczka, przyprawiona pytaniami o miłość własną i do siebie. muszę przyznać że przez dziesięć minut po ostatnim odcinku nie wiedziałem co powiedzieć, by nie posadzili mnie za obrazę moralności, gdyż tak kiczowego zakończenia w życiu nie widziałem. ale nie tylko zakończenie mnie rozczarowało – główny bohater w osobie Shinjiego: wiecznie wystraszony, zdepresjonowany, istny zlepek kompleksów, który należałoby wsadzić do pokoju bez klamek i nafaszerować psychotropami stymulującymi wydzielanie serotoniny, zamiast oddawać mu do rąk broń ostateczną. nie wiem, może jestem jakiś inny, ale nigdy, przenigdy nie zrozumiem jak można się nad sobą tak bez przerwy użalać…

    plusy? może by i były gdyby zmienić fabułe na bardziej sensowną, Shinjiego zastąpić kimś z macho cojones, a zakończenie na podobne do tego z Rah Xephon…
  • przerażony 9.01.2009 04:23:50 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Luk 24.11.2008 15:02
    Szkoda czasu
    Udało mi się jakoś dotrwać do końca, ale szczerze to anime jest śmieszne a momentami żałosne. Czasami faktycznie dobrze zbudowany klimat jakieś realne zachowanie bohaterów, innym razem wielki płacz dzieciaka który walcząc masakruje co drugi dzień połowę miasta, płacze o to że go nikt nielubi , nie rozumie i że ogólnie to świat jest dla niego ble a dla innych jest cacy. Dobry tytuł dla fanów EMO. Fabuła praktycznie nie istnieje jedyne co jest dobrze zrobione to zachowanie bohaterów, które faktycznie jest na dobrym poziomie, a fabuła no cóż: co jakiś czas pojawia się brzydkie bubu trzeba o zlać popłakać sobie dlaczego mnie nikt nielubi i znowu coś zlać. Co jakiś czas jeszcze miga jakiś tajemniczy zarząd, osób siedzących sobie i kontrolujących przyszłość tego świata. Kim są tego chyba nawet twórca jeszcze nie wymyślił. O walkach w stylu piruetów baletowych, i jakiś żałosnych wstawkach z krzyżami które się pojawiają znikąd po co? na co? dlaczego? Chyba tylko dlatego że zabrakło pomysłu na logiczną fabułę więc dodano wypełniacze wprowadzające element tajemniczości. Tak samo nie wiem gdzie można spotkać jakiekolwiek tak pstrokate machiny bojowe. (jeżeli ta seria za poważną ma uchodzić ) To anime jest klasykiem, na pewno było czymś świetnym w momencie gdy wychodziło i wtedy było bezkonkurencyjne ( yattaman czy tygrysia maska to niewielka konkurencja :p ) Ale dziś wyżej niż przeciętnie ocenić się tego nie da. Jest po prostu OGROM serii 10 razy lepszych. Obejrzeć warto bo to w końcu klasyk, starsi mogą mieć sentyment ale obiektywnie 6 to maks co można dać i to tylko dlatego że to klasyk.
    • FB 4.01.2009 17:50:14 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Craked 15.10.2008 14:51
    brak
    Obejrzałem to anime bodajże w maju, nie mogąc przestać rzucać przekleństw pod adresem tej produkcji. W poprzednim komencie napisałem, że to zakończenie było conajmniej dziwne, w sensie do niczego. Zdania nie zmieniam. No bo, nie wiem jak inni, ale byłem niewyobrażalnie ciekaw, jak zakończy się ta seria, z zapartym tchem oglądałem kolejne odcinki, aż dojechałem do 24.  kliknij: ukryte 

    Ale teraz i tak mam coraz większą ochotę na obejrzenie tego genialnego (tak, tak… to nie pomyłka…)anime
  • Avatar
    A
    D. 15.10.2008 07:28
    Evangelion
    Wiedząc, że to legenda anime, którą obowiązkiem jest znać każdemu fanowi spodziewałem się tytułu na prawdę kultowego.

    Taki też otrzymałem. Neon Genesis Evangelion jest absolutną klasyką i tytuł „lektury obowiązkowej” absolutnie mu się należy.

    Grafika jest w miarę ładna i dobrze się prezentuje nawet dzisiaj, kolorystyka jest bardzo dobra, idealnie odzwierciedla charaktery niektórych postaci.

    Same postaci zaś są jednym z największych atutów tej serii. Ich psychologia jest tak głęboka i skomplikowana, że sprawia iż owa pozycja na bardzo długo zapada w pamięć.
    Doskonale są pokazane relacje między nimi, różnice ich zdań, dyskusje czy nawet przyjazne rozmowy.

    Muzyka jest bardzo dobra. Z powodzeniem oddaje klimat serii i sytuacji, która teraz panuje na ekranie, najlepsze utwory jednak to Oda do Radości w 24 odcinku, kliknij: ukryte  oraz Komm susser Tod z EoE.

    Samo zakończenie z filmu EoE trafiło w moje gusta i czegoś takiego właśnie chciałem.

    Podsumowując, dla mnie seria ta jest jedną z najlepszych, jakie miały okazję wyjść na światło dzienne i nie mogę się już doczekać finału nowej serii Rebuild of Evangelion.

    Oceniam na 4,5 gwiazdki i zaznaczam, że powinien to obejrzeć każdy. Najwyżej się nie spodoba.
  • Avatar
    A
    marheva 11.10.2008 06:58
    Mechy to tylko pretekst
    Empatia to chyba slowo klucz przy ogladaniu tego dziela. To poprostu porzadny dramat z pelnokrwistymi bohaterami(archetypy wielu postaci w innych anime). Jezeli lubisz ambitne dziela po obejrzeniu Evy przezyjesz katharsis;). Szekspirostwo wsrod anime jasli moge to tak ujac;)
    • Avatar
      would 18.11.2008 16:33
      Re: Mechy to tylko pretekst
      katharsis? nie zartuj. to papka aspirujaca do miana dzieła. nic odkrywczego ani wybitnego. zakonczenie na ogwal. tak jakby od 25 odcinka zaczelo sie polaczenie m jak milosc z e jak emo. obejzalem tez end of i nie zmieniam zdania. badziew.
  • Avatar
    A
    neropc 8.10.2008 22:55
    -
    Bardzo fajne anime mi się podobało. Anime ma psychodeliczny klimat dzięki czemu zapada w pamięć na długo, rozczarowałem się trochę niejasnym zakończeniem gdzie na koniec serii nie było odpowiedzi na wiele pytań ale alternatywnye zakończenie czyli End of Evangelion było dla mnie wystarczające :D Polecam to anime :)
  • Avatar
    A
    ramiel 14.08.2008 22:31
    ...
    NGE średnio wiąże się z chrześcijaństwem… Zdecydowanie więcej tu motywów kabalistycznych.
    • Avatar
      impre 11.12.2011 22:57
      Re: ...
      Sporo również buddyjskich. Bez znajomości chociażby „podstaw” współczesnych religii to anime wydaje się bełkotem. Jeśli jednak masz dobry fundament to to anime urzeknie Ciebie :)
  • Avatar
    A
    Craked 12.08.2008 16:26
    NGE
    Powiem krótko: Za to, jak zakończono tą serie, mam ochotę popłynąć wpław do Japonii i /cenzura/ twórców…
  • Avatar
    A
    rivendell 16.06.2008 22:05
    hm..
    widac ze jest to anime z wyzszej półki. psychologiczne zakonczenie troche mnie zdezorientowalo co do wystawienia oceny, ale patrzac na calosc wypada naprawde dobrze:) denerwowaly mnie troche sceny, ktore powtarzaly sie kilkanascie razy lub staly w miejscu przez pare minut. widocznie mialo to jakis cel, ktorego ja niestety odczytac nie moglam:P oczywiscie najbardziej spodobala mi sie postac Misato i Kaji'ego, a ich zwiazek w bardzo sympatyczny sposob dodawal szczypte pikanterii calej serii.

    podsumowujac, polecam:)
    • Avatar
      Teukros 17.06.2008 00:16
      Re: hm..
      rivendell napisał(a):
      denerwowaly mnie troche sceny, ktore powtarzaly sie kilkanascie razy lub staly w miejscu przez pare minut. widocznie mialo to jakis cel, ktorego ja niestety odczytac nie moglam

      Jest to tzw. lazy animation, czyli technika kręcenia filmu animowanego mająca na celu oszczędzenie budżetu. Powtórzenia tych samych scen i ograniczenie ruchu postaci pozwalają oszczędzić sporo pracy (a co za tym idzie – pieniędzy), niestety kosztem jakości. Aczkolwiek trzeba powiedzieć, że w Evangelionie technika lazy animation nie jest nadużywana, i raczej nie rzuca się w oczy.
      • Avatar
        marheva 12.01.2009 03:47
        Re: hm..
        Moge do tego dodac ze akurat w tych ostatnich odcinkach jest nabite tyle tresci ze przedstawiajac wizualnie w inny sposob trzeba by to obejrzec ze 3 razy;)
        W przeciwienstwie do niektorych osob mi takie zakonczenie odpowiadalo­‑skupilo sie na Shinjim i wnioskach do jakich po wszystkich przezyciach doszedl,czyli mimo wszystko mozna ten serial uwazac za zamknieta calosc(nawet bez EoE). Znajdzcie mi lepsza forme pokazania przyspieszonej 'burzy mozgow' jednoczesnie godzac to z cieciami w budzecie(niewatpliwie).
        PS. Emo jest BE;P
  • Avatar
    A
    BreakMeDown 15.06.2008 11:59
    Podobne anime...
    To anime strasznie mi się podobało, mimo niezrozumiałego zakończenia ;D Widziałam już sporo serii, ale nie trafiłam na nic podobnego ;/


    Zmoderowano. Od zadawania podobnch pytań jest forum.
    M.
  • Avatar
    A
    texhnolyze1989 24.05.2008 00:36
    Jedno z najlepszych anime jakie widziałem:)
    NGE czasami może ciężko zrozumieć ale na pewno jest jednym z najbardziej kultowych anime:)
  • Avatar
    A
    Kaifuku 2.04.2008 22:22
    Z dystansu...
    Do evy zasiadałam z wielką czcią, że oto mam przed sobą dzieło kultowe, itd. Ale pierwszy zgrzyt nastąpił już przy czołówce… tandetna muzyczka, latające golaski i szybkie obrazki- znaczy po kosztach. Ponadto niebędąc wychowaną w japońskiej kulturze, choćbym nie wiem jak się starała, to topos popkultury tejże, czyli wielkie roboty po prostu do mnie nie trafia i nie trafi (zwłaszcza że przebąkuje się o ich boskim pochodzeniu). Już sama ich kolorystyka… i nieodparte odczucie, że mają na nogach adidasy… (larf). Chyba tylko Eva 03 wygląda naprawdę demonicznie (tak, tak wiem- to NIE jest anime o wielkich robotach, ale zawsze…). Do tego dochodzi niedopracowanie świata przedstawionego. Jakim cudem zbudowali te Evy? Skąd mieli kasę? PIĘTNAŚCIE lat wojen i nagle znikąd wyłaniają się laboratoria o niewiarygodnie zaawansowanym oprzyrządowaniu. Do tego walające się dziesiątki prototypów- no to po prostu niemożliwe!!
    Mimo to atmosfera jest dość sugestywna, zwłaszcza nieustannie panujący ukrop. Chyba najbardziej zapadło mi w pamięci właśnie brzęczenie cykad. Piloci są jednak zbyt młodzi, ich rozterki są zrozumiałe, ale czy nie jest to zwykłe nastolatkowe kwękanie, wywołane skrajnym egocentryzmem wieku dojrzewania? Znam to z autopsji, więc dziwie się, że te dzieciaki nie mają żadnej opieki psychologicznej (kolejna nierealistyczna wpadka) w ogóle wszystko w tym Geofroncie zalatuje amatorszczyzną. Z kolei cudowne odkrycie indywidualizmu przez Japończyka, to z „zachodniej” perspektywy wywarzanie otwartych drzwi. W rzeczywistości, prawdziwej próbie poddany został Touji, mimo że z Kensuke są na doczepkę. Ano właśnie- ostatnie odcinki oglądałam po to by zobaczyć co z Toujim, a tu nic. W zamian Shinji daje fantastyczny pokaz histerii na żądanie i przyjazni na żądanie (jego mylość do Kaworu jest ultra niewiarygodna<- I HATE Kaworu). Mimo że tego nie cierpię i to odchorowałam, to chyba w tym właśnie aspekcie leży siła serialu. Niewątpliwie oglądając sceny z Toujim w szpitalu coś poczułam, tego brakuje reszcie filmu- subtelności. Nie rozumiem też poczucia winy trzydziestoletniej kobiety za to, że uprawiała seks…

    Zabawny spisek- Anno postanowił zafundować sobie psychoterapię wciągając w to rzesze widzów, wysługując się przy tym mega dzwignią, jaką są w Japonii wielkie roboty. Ale aby seans był skuteczny, proponuję darować sobie końcówkę i przejść od razu do Enda. Zwykło się mówić, że odc. 26 przedstawia to samo co End, ale to nie prawda. Prawda jest bowiem taka, że ostatnie odcinki mówią o klęsce, a End – o odrodzeniu.  kliknij: ukryte  Mówiąc oględnie serial jest porządny, ale jakakolwiek szaleńcza miłość do niego musiałaby być miłością masochistyczną ;P
    Czy wiecie, że w japonii wydano karty kolekcjonerskie do filmu (End), które tłumaczą dosł. każdą scenę w nim zawartą? Opisują nawet znaczenie owego "-kimochiwarui”... Autor strony evaotaku.com (bardzo polecam, rozwieje WSZYSTKIE wasze wątpliwości<- to nie jest reklama) jest w ich posiadaniu i jest w stanie odpowiedzieć na KAŻDE pytanie dot. zarówno filmu jak i serialu. Przyznam że moim ulubionym „evangelionowym” filmem jest obecnie „Re­‑Death” (It's Gendo!). Miło jest widzieć, że twórcy mają w sobie odrobinę dystansu, ale Eva tym swoim „natchnionym” nadąsaniem aż się doprasza żeby się trochę ponatrząsać. Podobnie mam z Hellsingiem, mogę go oglądać tylko pod postacią fanowskich parodii. Nimb tajemniczości wokół Evy już dawno się rozwiał, i odsłonił wielki neon: Teraz wyprzedaż! Spodziewajcie się fanserwisu!
    • Avatar
      Zarathustra 2.04.2008 23:30
      Re: Z dystansu...
      Kaifuku napisał(a):
      Do tego dochodzi niedopracowanie świata przedstawionego. Jakim cudem zbudowali te Evy? Skąd mieli kasę? PIĘTNAŚCIE lat wojen i nagle znikąd wyłaniają się laboratoria o niewiarygodnie zaawansowanym oprzyrządowaniu. Do tego walające się dziesiątki prototypów- no to po prostu niemożliwe!!


      Czy ty aby na pewno dokładnie oglądałaś ten serial anime? ; )

      Kaifuku napisał(a):
      W rzeczywistości, prawdziwej próbie poddany został Touji, mimo że z Kensuke są na doczepkę. Ano właśnie- ostatnie odcinki oglądałam po to by zobaczyć co z Toujim, a tu nic.


      Polecam mangę, tam sytuacja z Toujim wygląda inaczej.

      Kaifuku napisał(a):
      W zamian Shinji daje fantastyczny pokaz histerii na żądanie i przyjazni na żądanie (jego mylość do Kaworu jest ultra niewiarygodna<- I HATE Kaworu). Mimo że tego nie cierpię i to odchorowałam


      Raz jeszcze polecam mangę, tam postać Kaworu jest lepiej wprowadzona w uniwersum NGE i lepiej przedstawiona.

      Kaifuku napisał(a):
      Nie rozumiem też poczucia winy trzydziestoletniej kobiety za to, że uprawiała seks…


      Ta scena wywołuje u niej raczej wstyd a to dlatego, że Shinji ją ogląda jak mecz w TV xD

      Kaifuku napisał(a):
      Podobnie mam z Hellsingiem, mogę go oglądać tylko pod postacią fanowskich parodii.


      No wiesz co ; ) Chyba nie widziałaś mangi Hellsing, która sama z siebie parodiuję (Seria TV to bubel przy mandze).

      Kaifuku podziwiam za napisanie tak dużo na ten temat, mi by się nie chciało xD
      • Avatar
        Kaifuku 9.04.2008 22:16
        Re: Z dystansu...
        Ad.1 Owszem, oglądałam bardzo uważnie. Wiem, co łączy Evy i Adama. Wiem, kim był Adam. Postudiowałam sobie dokładnie strukturę Nervu, jego zaplecze i historię. Całe uniwersum wydaje mi się bardzo szczegółowo przygotowane, pieczołowitość godna pochwały. Jedyny mankament to właśnie ta łatwość, z jaką przyszło im stworzenie Ev, zwłaszcza, jeśli się wezmie pod uwagę okoliczności zewnęczne, odnosi się wrażęnie, że powstały na klaśnięcie. Także cała organizacja zdaje się opływać w bogactwa jakich na ziemi nie starczy. To budzi u mnie mieszane uczucia, tak po prostu…

        Ad.2 Mam obydwie mangi i obydwu nie polecam. Jakkolwiek Anno nie miał pomysłu na tę konfrontację  kliknij: ukryte  to tym bardziej Sadamoto  kliknij: ukryte  ale historia Toujiego była bardzo szczególna- odrobina zimnego, naprawdę brutalnego realizmu, gdy do ostatniej chwili dominuje uczucie ulgi, dopóki „kamera” nie oddala się i… . To samo się tyczy Kaworu, którego im więcej, tym gorzej… (I jeszcze mniej wiarygodnie na dokładkę). Ale zaraz, mówimy tu o anime a nie o mandze, która IMO wypada blado. Sadamoto jest rysownikiem- nie scenarzystą, i to widać… (Wg. mnie ta manga po prostu zarzyna NGE).
        Ciekawe, w obu przypadkach było tak, że to anime mnie zachęciło do kupienia mangi, po czym uznałam, że poziom kiczu i patosu przekroczył dopuszczalne normy i dałam sobie spokój. Mangowa Eva nie jest w połowie tak nowatorska jak anime, a Hellsing jest po prostu głupi i bierze siebie stanowczo zbyt serio (poprzednio odnosiłam się do OAV).

        Nie zgadzam się w kwestii Misato. Moim zdaniem ona czuła do siebie obrzydzenie, Shinji także się brzydzi tą sceną, odkrywając się przed nim, być może chciała siebie ukarać…
        Powtórzę, że gdy z dystansu patrzę na tę całą historię, nie wzbudza ona u mnie sentymentu, nie jest moją „ukochaną”. Rozminęłam się z intencjami autorów, bo moją uwagę zwróciło to, co konsekwentnie odsuwali na dalszy plan, a to, co podtykali mi pod nos, nie wzbudziło we mnie entuzjazmu…
        Pozdro :)
        • Avatar
          darksamurai 10.04.2008 17:27
          Re: Z dystansu...
          Tak odnośnie Misato – jeżeli dobrze pamiętam, to gdzieś tam mówi o swoim, dość nietypowym, podejściu do seksu. Mówi, że w seksie chce zbrukać samą siebie, żeby przestać uważać się za grzeczną dziewczynkę.
          A ta scena… cholera wie, co ona mogła czuć. Wstyd, obrzydzenie, odraza względem siebie? A może co innego? W każdym bądź razie chyba nie za bardzo było jej to na rękę, w końcu chciała być dla Shinjiego matką, a nie kobietą. Nie obiektem pożądania seksualnego.

          Co do stworzenia Ev – nie zapominajmy, że to Japonia jest, kraj, gdzie technika stoi na bardzo wysokim poziomie. Zresztą, nikt nie powiedział, że we wcześniejszych latach technika rozwijała się tak, jak w „naszym”, rzeczywistym, świecie.
          A organizacja może mieć fundusze z różnych źródeł. Nie ma o tym mowy, więc nie ma się czego czepiać.

          Mangi na razie nie ruszałem, więc nie komentuję.

          Nie rozumiem natomiast twej śpiewki na temat kiczu. Nie wiem, gidze ty go widzisz. Widocznie kwestia kryteriów – co jest kiczem, a co nie?

          A serie wybitne, a do takich NGE można zaliczyć bez wątpienia, albo się kocha, albo się nienawidzi. Jakby nie było, nie można być wobec nich obojętnym (oczywiście, jeżeli się obejrzało anime/przeczytało mangę).
          • Avatar
            Kaifuku 11.04.2008 20:00
            Re: Z dystansu...
            Akapit 5: No właśnie, nie możesz tego rozumieć, bo nie znasz mangi… (chyba, że mówisz o Hellsingu, o którym nie chce mi się pisać).

            Akapit 1: Dzięki za przypomnienie, to bardzo interesujące (nowatorska, jak na anime komplikatura kobiecej psychiki, a może ta scena to jeden fanserwis?). Czy naprawdę poprzez seks można się „uniegrzecznyić”? – Chyba, że jest się kobietą, bo wiadomo, grzeczne dziewczynki są zawsze aseksualne.

            Akapit 3: Raczej mnie nie przekonają takie wyjaśnienia, bo zakładam, że świat NGE imituje nasz. I jak najbardziej jest się czego czepiać, a zwykłe „bo tak” nie rozwieje moich wątpliwości. Prawdziwe ziemskie konflikty ciągną się latami, zwłaszcza, gdy dotyczą dóbr podstawowych, a tu po piętnastu latach mamy ruchome metropolie. Słowa nauczyciela brzmią jak bajka, w obliczu tego, co spotykamy na co dzień. Świat nawet i pięćdziesiąt lat po takim kataklizmie wyglądałby jak piekło . Ma być ultra realistycznie, tak? Bohaterowie mają przytłaczać swoją psyche, wychodzić wręcz z ekranu, podczas gdy cały koncept chwieje się w podstawach. Scenografie świetnie budują nastrój klaustrofobii, tyle że są to niestety wnętrza Ev, co mnie skutecznie schładza. Oglądając anime chętnie uczestniczę w seansie iluzji, o ile się nie przesadza z ilością kitu. Co do wyjątkowości Japonii, nie zapominajmy, że inne państwa również prowadziły zaawansowane badania, miały swoje mega komputery, swoje Evy. Ba, Eva Series chyba nawet nie powstały w Japonii.

            darksamurai napisał(a):

            A serie wybitne, a do takich NGE można zaliczyć bez wątpienia, albo się kocha, albo się nienawidzi. Jakby nie było, nie można być wobec nich obojętnym (oczywiście, jeżeli się obejrzało anime/przeczytało mangę).


            Do tego założenia pasuje bardziej określenie- kontrowersyjna, a taką NGE niewątpliwie jest, jak również popularną. Ale czy wybitną? Dyskusja trwa nadal (co przemawia na jej korzyść). Jedno jest pewne, postacie pilotek mają najkształtniejsze ciała jakie widziałam (z twarzami już gorzej) i w swoich plug suit'ach wyglądają po prostu super, więc może to o to chodzi…?
            Nie zauważam jednak, bym w tym, co napisałam, zionęła nienawiścią. Nie pałam też poddańczym uwielbieniem, wiec nie rozumiem tej śpiewki…
            Pozdro:)
            • Avatar
              darksamurai 12.04.2008 10:26
              Re: Z dystansu...
              Z tymi przyczynami takiego, a nie innego statusu materialnego spaliłem, tak. Przyznaję się, mea culpa. Niby imituje „nasz” świat, ale nim nie jest. To jest anime, a nie film dokumentalny.

              Jak już wcześniej pisałem, na temat mangi nie będę dyskutował, bo jej nie znam. Odnośnie tego kiczu pisałem w kontekście anime, więc chyba się po prostu rozminęliśmy trochę.

              Nie, nie, tu pasuje wybitna. Większość ma skrajne opinie na temat tej serii. Naprawdę niewiele jest przypadków, dla których ta seria jest „szara”, „nijaka”. Oczywiście od tego należy odliczyć „dzieci” i osoby, które obejrzały np. 14 odcinków i tyle.
              Ja tu nie widzę zbytnio kontrowersji w tym anime, więc kontrowersyjnym go nazwać nie mogę. Zresztą, coś może być kontrowersyjne, a jednocześnie jakościowo słabe, a NGE takie nie jest.

              Co do ciał pilotek – nie wypowiadam się tu zbytnio.
              Po pierwsze dlatego, że są za młode – jakby były pokazane w wieku ok. 17 lat, kiedy już w miarę dorosną fizycznie, to by było ok. Jednakże urody im odmówić nie można – wystarczy obejrzeć scenę z basenem. Wtedy, kiedy Shinji patrzy na Rei, która sobie siedzi i podchodzą do niego Kensuke i Touji. Chwalą jej walory fizyczne, mówiąc nawet o łydkach!
              Drugim powodem jest fakt, że są to postacie rysunkowe. Gdyby to były postacie rzeczywiste, to mówiłbym inaczej, ale w tym wypadku nie ma o czym (tu: o kim) mówić.
              A co do twarzy – heh, mi nie pasuje z gęby Asuka. Jest taka… nie potrafię tego ubrać w słowa, w każdym bądź razie mi się nie podoba jej twarz. Oczywiście w jakimś stopniu (niewielkim) ma też na opinię fakt, że nie lubię ogólnie Asuki. A facjata Rei jest… kawaii! Już po pierwszych paru odcinkach wiedziałem, że Rei aparycyjnie jest moją ulubioną postacią. Ta głębia w oczach, nietuzinkowy kolor włosów i parę innych rzeczy – powody, dla których lubię Rei pod względem kreski.
              I nie wydaje mi się, żeby postacie pilotek były przyczyną popularności anime. Oczywiście chodzi mi tu o widzów, którzy to anime rozumieją, choćby w pewnym stopniu, bo niestety są też ludzie, którzy je oglądają i go nie rozumieją. A potem szukają jeszcze hentaiów z Pierwszym Dzieckiem i Drugim Dzieckiem w roli głównej…

              Nigdzie nie napisałem zarzutu w twoją stronę, więc nie wiem, po co te ostatnie słowa. Być może źle zrozumiałaś moje intencje, ale teraz już wiadomo, co i jak.

              Aha, i „plug suitach”, a nie „plug suit'ach”. Niepotrzebny jest ten apostrof.
              • IKa 12.04.2008 10:48:47 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Archangel Uriel 6.03.2008 23:02
    Z pomyłem
    Z pozoru wydaje się to zwykle anime, ale po paru odcinak pokazuje się jego prawdziwa twarz:) Bardzo dobry wątek psychologiczny, problemy bohaterów… świetnie pokazane.
  • Avatar
    A
    sayuri 4.02.2008 16:55
    nie...
    szczerze podziwiam osoby ktore po obejrzeniu tej serii zdecydowaly sie kontynuowac „przygode z anime”.
    NGE, no rozumiem, klasyka, obejrzec nalezy, ale moim zdaniem nie jest pozycja, ktora zasluguje na jakies szczegolne wyroznienia
    Powstalo przeciez duzo dobrych serii z mechami, a evangelion nie jest jakis wybitny na ich tle.

    Koncowka jest kiepska
    Rowniez ogladanie przezyc i rozterek dzieci majacych problemy ze soba i swiatem nie jest jakies bardzo pasjonujace

    ogolnie – mozna obejrzec ale nie polecam. Lepiej uzyc tych 9 godzin na jakies lepsze anime :)
    • Avatar
      darksamurai 6.02.2008 22:30
      Re: nie...
      sayuri napisał(a):
      szczerze podziwiam osoby ktore po obejrzeniu tej serii zdecydowaly sie kontynuowac „przygode z anime”.
      NGE, no rozumiem, klasyka, obejrzec nalezy, ale moim zdaniem nie jest pozycja, ktora zasluguje na jakies szczegolne wyroznienia
      Powstalo przeciez duzo dobrych serii z mechami, a evangelion nie jest jakis wybitny na ich tle.

      Błędnie określasz Evangeliona. To nie jest „seria z mechami”, mechy w NGE to tylko tło w sumie (może nie do końca, ale jednak).
      sayuri napisał(a):
      Koncowka jest kiepska
      Rowniez ogladanie przezyc i rozterek dzieci majacych problemy ze soba i swiatem nie jest jakies bardzo pasjonujace

      Wiesz, zależy co kto lubi. Zakończenie jest w sumie otwarte i są możliwe różne interpretacje. Jak ktoś lubi mieć wyłożoną kawę na ławę, to takie zakończenie na pewno mu się nie spodoba.
      A co do tych problemów – nie są one bez podstaw, wręcz są świetnie dobrane. Zresztą, nie tylko dzieci mają problemy. Nie należy przy tym zapominać, że Anno był w czasie tworzenia Evangeliona w stanie depresji.
      • Avatar
        sayuri 8.02.2008 10:01
        Re: nie...


        Wiesz, zależy co kto lubi. Zakończenie jest w sumie otwarte i są możliwe różne interpretacje. Jak ktoś lubi mieć wyłożoną kawę na ławę, to takie zakończenie na pewno mu się nie spodoba.
        A co do tych problemów – nie są one bez podstaw, wręcz są świetnie dobrane. Zresztą, nie tylko dzieci mają problemy. Nie należy przy tym zapominać, że Anno był w czasie tworzenia Evangeliona w stanie depresji.


        Zakończenie, owszem – otwarte. Niech będzie, nie jest takie złe, ale uwazam za przesade ze w ostatnich 3 odcinkach mamy do czynienia tylko z jakimis (jak to nazwac?) stanami depresyjnymi bohaterow itp. Po co az 3 odcinki? Jeden by wystarczyl :)
        Moze to stanowi jego urok, ale uwazam tez, ze anime jest zbyt ponure… :P
        • Avatar
          Aidra 25.01.2009 01:07
          Re: nie...
          No i właśnie, że ani tą serię do mechów można zaliczyc ani tak naprawde do jakiś psychologicznych rozmyślań najbardziej mnie irytuje. Osobiście uważam, że jest warte obejrzenia, ale sama się ani nie zachwycam przesadnie ani kategorycznie stwierdzam, że to kicz, seria taka sobie, widziałam lepsze. Chociaz muzykę lubię i taki kolorowe evangeliony tez są ładne, zwłaszcza jak wpadną w szał *^^*
  • Avatar
    A
    Modrafin 3.02.2008 14:03
    Co mnie najbardziej przeraża ......
    Pomijając zagmatwaną fabułę NGE i to, że jej całkowicie nie rozumiem pewnie dlatego, że jestem normalnym człowiekem bez większych uszczerbków w psychice…

    ...dziwi, a chyba lepiej pasuje tutaj użycie słowa przeraża mnie, jak wielu jest fanów tego anime.

    Czy warto obejrzeć NGE ? Według mnie warto. Teraz wiem, że jak recenzentka pisze „kultowe anime” to należy je unikać z daleka ( brawa dla Avellany za niezłą recenzję :)
    • Avatar
      darksamurai 6.02.2008 22:19
      Re: Co mnie najbardziej przeraża ......
      Modrafin napisał(a):
      Pomijając zagmatwaną fabułę NGE i to, że jej całkowicie nie rozumiem pewnie dlatego, że jestem normalnym człowiekem bez większych uszczerbków w psychice…

      ...dziwi, a chyba lepiej pasuje tutaj użycie słowa przeraża mnie, jak wielu jest fanów tego anime.

      Właśnie ta zagmatwana fabuła jest plusem. Dzieło, nad którym trzeba się trochę zastanowić na pewno zostanie w pamięci dłużej niż coś, co się obejrzy z nudów, co będzie bez polotu.
      A do zrozumienia jej nie trzeba mieć uszczerbków w psychice.
      • Avatar
        Modrafin 7.02.2008 14:04
        Re: Co mnie najbardziej przeraża ......
        Masz rację, to że NGE nie przypadło mi do gustu nie znaczy, że innym się nie spodoba. Każdy człowiek jest inny ma inne gusta i guściki. Na pewno te anime różni się od pozostałych. Dlatego przekonajcie się sami co w nim jest „mistycznego” a co „marnego”. Sugerowanie się czyimś komentarzem to głupota, tak samo obrażanie innych za wolność słowa i myśli ( przynajmniej darksamurai zachował resztki przyzwoitości, bo jak widzę wcześniejsze komentarze to wydaje mi się, że NGE wywołał małą wojnę na słowa i skojarzenia).
        • Avatar
          darksamurai 7.02.2008 17:01
          Re: Co mnie najbardziej przeraża ......
          Modrafin napisał(a):

          przynajmniej darksamurai zachował resztki przyzwoitości, bo jak widzę wcześniejsze komentarze to wydaje mi się, że NGE wywołał małą wojnę na słowa i skojarzenia

          Wiesz, na pewno ma na to wpływ to, że anime jest coraz bardziej popularne i wiele dzieciaków ma z nim kontakt. Niektórzy po prostu nie dorośli do takich produkcji, a że w Internecie są anonimowi i nic im zrobić nie możesz, to cię zaczną obrażać, co odbije się na samym NGE, bo ci, którzy nie oglądali, zobaczą tłum młodych oszołomów i pomyślą sobie: „Oho, ten Evangelion to jakieś g**** dla dzieci”.
  • Avatar
    A
    machineman 1.02.2008 22:13
    końcówka do niczego
    Z początku zapowiadało się nieźle i w środku nawet całkiem fajnie rozkręciła się akcja ale końcówka jest całkowicie do d…- tak bez żadnego polotu, bez jakiegoś ekscytującego zdarzenia.
    • Avatar
      Wujejk 1.02.2008 23:42
      Re: końcówka do niczego
      Obejrzyj End of Evangelion i porozmawiamy o zakończniu.
  • Avatar
    A
    texhnolyze 17.01.2008 18:34
    Godne uwagi:)
    Po pierwsze te anime niejest przeznaczone dla plebsu,bo tacy ludzie nie zrozumieja jego wysokiej wartosc i przeslan jakie niesie.Na mne anime zrobilo bardzo dobre wrazenia.Jest jedym z tytulow,ktory kazdy szanujacy sie widz musi zabaczyc:)Bylo to pierwsza seria od ktorej zaczela sie moja przygoda z anime:)
    • Avatar
      Aise 29.01.2008 06:39
      Tolerancja to dobre slowo.
      Po pierwsze gratuluje zrozumienia, to ze nie kazdemu podoba sie ogladanie 'porysowanych dzieci' nie znaczy ze nie ma prawa tego glosno i wyraznie powiedziec tak jak ty masz prawo powiedziec ze Evangelion Ci sie podobal. O gustach sie nie dyskutuje a juz na pewno nie obraza innych poniewaz ilu ludzi tyle zdan a moze ktos ma na co dzien za duzo tego typu 'rys' i szuka w anime odskoczni a nie dobicia psychologicznego i nie znaczy to ze nie rozumie przeslania jakie niesie to anime tylko mu sie ono nie podoba, ale widze ze Ciebie rzeczywiscie ono duzo nauczylo.
      • Avatar
        reg 2.02.2008 21:41
        Re: Tolerancja to dobre slowo.
        texhnolyze napisał(a):
        Po pierwsze te anime niejest przeznaczone dla plebsu,bo tacy ludzie nie zrozumieja jego wysokiej wartosc
        Kurcze, ja bym to dał jako 'recenzje alternatywną'. Serio, i proszę o więcej takich bo nie wiem które anime jeszcze mogę obejrzeć i czy przypadkiem je zrozumiem.
        Aise napisał(a):
        O gustach sie nie dyskutuje
        Gdyby wszyscy ludzie bez gustu zachowywali tą formułke dla siebie i nie włączali się do dyskusji tylko po to by ją rzucić, byłoby przecukierkowo.
        Aise napisał(a):
        moze ktos ma na co dzien za duzo tego typu 'rys' i szuka w anime odskoczni a nie dobicia psychologicznego
        W tym wypadku to tak jakby sięgać po wóde dla osłody.
        Aise napisał(a):
        i nie znaczy to ze nie rozumie przeslania jakie niesie to anime tylko mu sie ono nie podoba
        ej weś przecierz o góstach sie nie dyskótuje :/// <lol>
        • Avatar
          SGA Xephon 3.02.2008 20:03
          Re: Tolerancja to dobre slowo.
          @reg

          Słusznie prawisz:D

          Gdyby o gustach się nie dyskutowało, to o czym do cholery jasnej byśmy rozmawiali?! Inteligencja nie boli panowie. A Evangelion bardzo słuszny:D
        • Avatar
          Aise 7.02.2008 07:46
          Re: Tolerancja to dobre slowo.
          reg napisał(a):
          Gdyby wszyscy ludzie bez gustu zachowywali tą formułke dla siebie i nie włączali się do dyskusji tylko po to by ją rzucić, byłoby przecukierkowo.

          O prosze a ja myslalam ze gust to indywidualna sprawa a jednak nie trzeba rozgraniczac ludzi, tylko wzgledem czego wlasnego gustu czy moze twojego?

          reg napisał(a):
          W tym wypadku to tak jakby sięgać po wóde dla osłody.

          Patrz o takim porownaniu nie pomyślalam, hymm upojenie alkoholowe i ogladanie motywujacego animca to to samo, rany wypaczasz mnie, biegne do monopolowego…. albo nie obejrze animca.

          reg napisał(a):
          ej weś przecierz o góstach sie nie dyskótuje :/// <lol>

          O serio, czyli stwierdzenie ze ktos ma inne zdanie to dyskusja.
          Tak poza tym to slownik juz czeka.

          SGA Xephon napisał(a):
          Gdyby o gustach się nie dyskutowało, to o czym do cholery jasnej byśmy rozmawiali?! Inteligencja nie boli panowie.

          A o rodzajach zenskich nickow to pan inteligentny pamieta?
  • Avatar
    A
    reg 17.01.2008 16:32
    hm
    Na wstępie ogromny minus za 'muzyke'. Ani jednego kawałka którego dałoby się słuchać. Szczególnie jeśli chodzi o OP i cały worek endingów. Ciekawe jakiej treści potrzeba w anime by nie znalazło się miejsce na tandetny popik z podkładem żywcem wyjętym ze starych kibordzików Casio. Także podczas serii nie pojawiło się nic wartego słuchania.

    Bohaterowie są przepełnieni tragicznymi uszkodzeniami psychicznymi, ale jakoś nie razi to w oczy, może dlatego że jest bezpośrednim motorem fabuły i da się to jakoś zrozumieć.
    Może też dlatego, że 'zrozumieć' jest kluczowym pojęciem tego anime, zarówno dla widza jak i dla bohaterów.

    Kolejny minus za zakończenie, które nie było ani głebokie ani mądre. Gdyby nie dorobiony 2 lata później (!) End of Evangelion to pozostałoby ono na poziomie głupoty np. Angel Sanctuary.

    Trzeba jednak przyznać że grafika świetnie się trzyma, a co bardziej psychodeliczne sceny (ostatnie odcinki) były ciekawie i starannie zrobione.

    A pozatym dobre anime
    • Qbius 25.09.2009 05:21:15 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    kwiatek 1.01.2008 12:12
    nge
    Jedno z najlepszych anime jakie kiedykolwiek oglądałem.
  • Avatar
    A
    Aise^^ 1.01.2008 05:37
    Gdzie ta ambicja....?
    Uslyszalam recenzje: genialne psychologiczne anime…. ta z tym ze nie bardzo wiem z ktorej strony. Jak dla mnie to z Bleach'a wyciagnelam wiecej moralow godnych uwagi niz z tych zagubionych dzieci. Sladu zadnego po sobie ten animiec mi nie zostawi jedynie niesmak do mecha.
  • Avatar
    A
    Ikari Shinji 19.12.2007 22:35
    Dlaczego taki hit?
    No chociażby dlatego że jest totalnym przeciwieństwem typowego anime gdzie dzielni i silni bohaterowie ratują bliskich, miasto, planetę itp. z opresji. Jest po prostu oryginalne. Nawet przez te 12 lat wyszło bardzo niewiele podobnych serii i na dodatek żadnej nie udało się choćby zbliżyć do sławy NGE. Poza tym wobec hitów nie jest się obojętnym co nawet widać po komentarzach – albo kochasz albo nienawidzisz. W każdym razie po obejżeniu kilku(-nastu, -dziesięciu, -set ?)anime ze „standardową” fabułą dobrze jest zejść na ziemię przy pomocy Evy. Dzięki temu nie znudziło mi się to przez jakieś 10 lat mimo że widziałem już z 20 razy ( może trochę mniej ;D)

    Eva4life
    Anno Hideaki to GAINAX Banzai!
  • Avatar
    A
    anonim 15.12.2007 15:11
    WYJMIJCIE TO COŚ Z MOJEJ GŁOWY
    Zacząłem początkowo tu pisać długi komentarz wnikliwie rozpatrujący wszelkie za i przeciw tego anime, ale postanowiłem wyrazić całość w dwóch krótkich słowach – nigdy więcej. I jednocześnie będę radził moim znajomym omijanie NGE z daleka. Nie chodzi o to, że jest źle zrobione. Po prostu niektórzy, zbyt wrażliwi ludzie tak silnego zachwiania, czy też wręcz przewrócenia światopoglądu mogą nie wytrzymać. Ja aktualnie czuję się zagubiony jak jeszcze nigdy w życiu, ale (mam nadzieję) przejdzie mi najpóźniej jutro.

    Brrr.

    Zagłębianie się w ludzkiej psychice to bezsens i nie prowadzi do niczego. Wystarczy mi problemów w życiu doczesnym.
  • Avatar
    A
    Powell 5.08.2007 18:11
    Neon Genesis Evangelion
    Ogladalem wszystkie odcinki niestety po hiszpansku… Mysle ze to anime jest warte uwagi poniewaz sam sie wciagnalem w to, ogladalem wszystkie serie nawet po kilka razy i wiem co oznacza dobre anime daje 10!
  • Avatar
    A
    antico 17.07.2007 00:48
    wariacje na temat Evy....
    no to nie jesteś sam, gdyż ja również stawiam z czystym sumieniem 10 temu anime, i z ogromną przyjemnością obejrzałem serie po raz kolejny, po blisko 7 letniej przerwie, i wrażenie wciąż pozostało to samo, przytłoczony wielowątkowością siedziałem po seansie ostatniego odcinka, próbując poskładać do myśli… autorka zarzuca NGE nadużycie symboliki chrześcijańskiej przez autorów, ale jakby poświęciła więcej niż te 24 (wliczając opening i ending) minuty na zainteresowanie się serią, to z pewnością dowiedziałaby się, że nazwy zostały użyte aby w sposób analogiczny do pierwowzoru opisać funkcje danego obiektu, osoby (bo nawet imiona postaci można tutaj rozkładać na czynniki pierwsze), kolejny mankament to 2 ostatnie odcinki… ja widzę w nich próbę ukazania wnętrza umysłu osoby na skraju ostrej paranoi (przypominają mi się szkice Van Gogha, z jego pobytu w domu dla wariatów), ciężko jest to pojąć, przeciętnemu widzowi, który o nerwicy i temu podobnych wie dokładnie tyle co student psychologii 3 roku…
  • Avatar
    A
    Wujejk 15.06.2007 00:19
    :(
    Czytając ostatnie komentaże doszedłem do wniosku że jestem psychopatą, bo lubie to anime własciwie w moim rankigu otrzymało 10 na 10 czyli stoi na równie z mononoke >moim zdaniem :) .
    • Avatar
      Seval 15.06.2007 13:35
      Re: :(
      Wyraźnie jest nas więcej :-) Oglądałam NGE wieki temu (kiedy anime gościło w moim repertuarze bardzo rzadko) i nie mogłam się oderwać. Zakończenie jest psychodeliczne, ale to tylko konsekwencja przyjętej konwencji… Mam wrażenie, że większość osób krytykujących serię popełniło błąd w założeniach. To nie jest seria o mechach, wbrew pozorom. To jest seria o tym, jak pokręcona jest ludzka psychika i rzadko można spotkać film (nie tylko anime) z równie dokładnie przedstawionymi typami „odchyleń od normy”. 10 na 10 może nie dam, ale 9 na pewno. A swoim dzieciom (jak już będę je miała -.^) nie pozwolę oglądać przed 16 urodzinami.
    • Avatar
      sesq 5.09.2007 23:41
      Re: :(
      mononoke czy mononoke hime ?
      • Avatar
        Wujejk 6.09.2007 18:37
        Re: :(
        sorki za nieścisłość, Mononoke Hime oczywiscie.
  • Avatar
    A
    Pablock 14.06.2007 17:54
    1
    Nie chciałbym aby ktokolwiek czuł się ubrażony czytając moją opinie na temat tego anime ale…
    Uważam, że seria ta przeznaczona jest dla typowego psychopaty a jej celem jest wprowadzenie odbiorcy w tzw. dół lub doprowadzenie go do obłędu. Do oglądania tego anime zachęciła mnie jego (odziwo) dobra opinia oraz fakt, że stanowi klasykę gatunku…
    Obejrzałem wszystkie odcinki, gdyż miałem nadzieję, że wątek zostanie wyjaśniony, jednak nawet kontynuacja tej serii niewiele wprowadziła… W pewnym momencie (jakoś pod koniec serii) patrząc na charakterystyczne dla NGE, doprowadzające do oczopląsu „migawki ekranowe” z psychopatyczną muzyką w tle, wybuchłem śmiechem i to nie dlatego, że seria jest ciężka w odbiorze, tylko powtarzanie w kółko motywów rodem z „The Ring” jest poprostu takie beznadziejne i negatywnie wpływające na psychike, że z dwojga złego (gdyż nie wiedzialem czy śmiać się czy płakać) wybrałem to pierwsze.
    Wystawiłem temu tytułowi zasłużoną (moim zdaniem) jedynkę, gdyż oprócz tego, że jest to dobrych pare straconych godzin, to jeszcze (zgodnie ze skalą oceniania na tanuki) nie obejrzałbym NGE drugi raz, nawet gdyby mi za to dopłacili.
  • Avatar
    A
    miwoj 9.06.2007 04:14
    .
    Przed chwilą skonczylem ogladac. Po raz drugi w zyciu. Czuje sie jakby mi ktos wsadził wiertarke w głowe. Nigdy więcej. Możecie sobie mówić, jakie to amitne, jak to nie opiera sie na tym i tamtym. Ja twierdze że to pseudopsychologiczne pi*enie o niczym. Gdy po raz setny musiałem słuchać o rozdmuchanych wewnętrznych rozterkach Shinjego i absolutnie WSZYSTKICH, to miałem dość. Najważniejszą postacią w NERVie powinien być PSYCHOLOG, to rozwiązałoby mase problemów z końcem świata włącznie. „O nie, nie moge uratować świata, bo tata mnie nie lubi, świat mnie nienawidzi, nie wiem kim jestem, ooh, jestem taaaki samotny”. BLAAAAH.
  • Avatar
    R
    Tiutlivel 19.05.2007 13:27
    Wiele niewiadomych???
    NGE nie jest niezrozumiałe:) pani recenzentko poprostu wiele wontków nawiazuje w sposób pośredni lub bezpośredni do bibli, lub innych podobnych dzieł (np. zwoje znad morza martwego). Dlatego przed obejrzeniem anime radze zapoznać się chociaż podieżnie z wyrzej wymienionymi tekstami. Bo ja w rzaden sposób nie mogę pojąć co w 2 ostatnich odcinkach jest nie jasne:)(jakiś szusty zmysł czy co?? :))
    • Avatar
      Grisznak 19.05.2007 18:20
      Re: Wiele niewiadomych???

      Jeśli coś tu jest niezrozumiałe, to twoja ortografia. Widać „szusty” zmysł działa nader wybiórczo.
      • Avatar
        miwoj 9.06.2007 04:18
        Re: Wiele niewiadomych???
        No to dawaj. Cała ludzkość czeka na wyjaśnienie, co tam sie właściwie stało. tylko TY możesz nam pomóc. Opisz ostatnie dwa odcinki. Ale prostymi słowami i tak żeby nie zabrzmiało to tak biednie jak i tak zabrzmi.
      • Avatar
        Miyu_nyu 10.06.2007 20:18
        Re: Wiele niewiadomych???

        Mnie sie końcówka całkowicie podobała, ale nie mogę powiedzieć, że zrozumiałam ją w 100% bo zasadniczo nikt oprócz twórcy nie ma do tego prawa.:) Nie sądzę aby czytanie Biblii czy czegoś tego typu wniosło cokolwiek ale cóż… może kiedyś spróbuję…:P
    • Avatar
      Ysengrinn 9.06.2007 10:13
      Re: Wiele niewiadomych???
      Rozumiem, że waść się zapoznał ze zwojami i znalazł w nich coś, z czego wynika fabuła NGE?
  • Avatar
    A
    voyager 8.05.2007 17:14
    Niby dobre, wspaniałe a jednak:/
    Słysząc i czytając recenzje na temat tego anime, wiedziałem że czeka mnie 26 odcinków ciekawego, wciągającego i dobrze narysowanego filmu. I wcale sie nie zawiodłem, chociaż niecierpię anime które maja takie zakończenia, ale jestem jeszcze przed End of Evangelion więc może ten film rozjaśni mi trochę umysł i pozwoli zrozumieć o co tak naprawdę chodziło na końcu tego anime. Jeżeli ktoś chce to oglądać to naprawdę polecam(oczywiście jeśli ktoś lubi anime typu nikt o nikim nic nie wie i wszyscy sie nienawidzą a w szczególności sami siebie), chociaż nie radze oglądać tego w 2 dni(ja tak zrobiłem, niezłe pranie mózgu:P)Pozdro
    • Avatar
      Jaras 9.05.2007 18:21
      Re: Niby dobre, wspaniałe a jednak:/
      voyager napisał(a):
      Jeżeli ktoś chce to oglądać to naprawdę polecam(oczywiście jeśli ktoś lubi anime typu nikt o nikim nic nie wie i wszyscy sie nienawidzą a w szczególności sami siebie), chociaż nie radze oglądać tego w 2 dni(ja tak zrobiłem, niezłe pranie mózgu:P)Pozdro

      W pełni się z gadzam z oceną i z tym aby nie oglądac w całej serii w dwa dni. Ja dodoatkowo obajrzałem w ciągu kilku godzin EoE (dwa razy) i nezle mnie zakręciło.
  • Avatar
    A
    Kyuzo 6.05.2007 12:15
    Genialne
    Uwielbiam anime z mechami. Neon Genesis Evangelion to bardzo ciekawa propozycja zrobiona w sposób który bardzo przypadł mi do gustu. Oglądając ostatnie dwa ostatnie odcinki czułem niedosyt i byłem lekko skołowany. Dopiero po skończeniu Neon Genesis Evangelion: End of Evangelion coś mi sie rozjaśniło jednak znowu nad znaczeniem końcówki musiałem myśleć, genialne anime i z chęcią zobaczył bym kolejna kontynuacje:D
  • Avatar
    A
    Jaras13 6.05.2007 10:01
    Świetne
    Obejrzałem cała serie w 2dni co pokazuje że potrafi wciągnąć. Najbardziej mi się spodobały odcinki w których mieszkał razem z Asuką, zwłaszcza kiedy musieli nauczyć się współpracować. Co do ostatnich mam mieszane uczucia były trudne i ciekawe, ale zarazem potrafiły się dłużyć. Dobrze też że miałem End of… pod reką bo po obejrzeniu ostatniego odcinka czułem, pewien niedosyt i złość że tak to się urywa. EoE byl tak samo trudny jak 2ostatnie odcinki, ale niezwykle ciekawy. Podsuowując TO ŚWIETNE ANIME przeznaczone nie dla wszystkich osób.
  • Avatar
    A
    garf71 5.05.2007 12:43
    10/10
    to i ja coś powiem: duzo psyhologi? tak.
    tony przeróżnej symboliki w tym większość religijnej? tak
    naprawde skomplikowane i zawile relacjke miedzy bohaterami i bohaterowie z problemami psyhicznymi?
    tak

    jaki jest imo wniosek? genialna seria, tylko ze o jednym trzeba pamnietac, autor tego anime stworzyl je po glębokiej depresji i trzeba byc conajmniej troche ,,zakreconym, skrzywionym,, ze tak powiem zeby cos z tego anime zrozumiec, bo w tym jednym sie zgodze ktos zupelnie normalny itp itd niech sobie oglada anime o mechach z czysta akcja i bez tej calej psychozy.
  • Avatar
    A
    Aku 5.05.2007 10:12
    Wiele szumu o nic
    Psychologiczna papka fabularna, tak określiłbym ów tytuł. Rozumiem, że seria może skupiać się na bohaterach, ich psychice i relacjami między nimi, ale tak kiepsko przedstawionych tych elementów nie widziałem jeszcze w żadnej innej serii. Całość daje wrażenie jakby twórcy sami nie wiedzieli, co chcą przekazać i jak. Nie rozumiem sukcesu Evangeliona i sądzę, że fani robią zbyt wiele szumu wokół niego mimo, iż nie jest to nic nadzwyczajnego.
    • Avatar
      Jaras13 6.05.2007 10:20
      Re: Wiele szumu o nic
      Jeśli to nic nadzwyczajnego to dlaczego ludzie, to ogladają. Samo to że po dekadzie ktos to ogląda pokazuje że jest swietny, ale jak ktoś napisał „Jak coś jest dla wszystkich to dla nikogo”. Rozumiem że wiekszości się nie spodoba. Każdy człowiek ma swój gust. A poza tym ten serial jest dosć trudny i nie każdy go zrozumie.
      • Avatar
        Aku 6.05.2007 11:20
        Re: Wiele szumu o nic
        Moim zdaniem NGE ma już tak wyrobioną sławę, że wszyscy się rzucają na tą serię, i aby nie odbiegać od ogółu- uważają to za kolejny cud świata. Tak sobie tłumaczę sukces Evangeliona. Poza tym sugerujesz, że nie zrozumiałem tego anime? Fakt, że musiałem obejrzeć serię dwa razy, ale nawet po „cudownym zrozumieniu” tego bełkotu… tzn. fabuły, nie dostrzegam nic fenomenalnego w tym anime.

        IMO dużo lepszą pozycją jest Rahxephon. Fakt, widać sporo zapożyczeń do Evangeliona, ale twórcy mieli jakąś koncepcję, którą się kierowali przy tworzeniu tego anime, co przekłada się na jakość fabuły.

        Rzeczywiście NGE najwidoczniej nie jest serią dla mnie, gdyż pseudo­‑egzystencjalne rozważania w tym anime nie robią na mnie wrażenia, a pozostałe aspekty prezentują wręcz żenująco niski poziom…
  • Avatar
    A
    Rafaga 20.03.2007 04:17
    Szok i Przerażenie
    Właśnie skończyłem oglądać ostatni odcinek tej „kultowej” serii i muszę powiedzieć tak: to jest chyba najbardziej porypane (w sęsie negatywnym) anime jakie w życiu widziałem !!! (teraz lecą na mnie gromy i bluzgi).
    Wszyscy mają tak „nasrane w czajnikach”, że nie wiem jakim cudem nie siedzą zaślinieni w pokojach bez klamek waląc głową w ściane. Chyba jedyną normalną istotą tutaj, jest Eva Unit­‑02. Jedynymi plusami jakie tutaj widze są ładne tła, ciegawy design mechów i całkiem efektowne walki, reszta to zamulające dłużyzny, których nie można wytrzymać. Ostatnie dwa odcinki oglądałem praktycznie na siłe, powstrzymując się od spania. Jak ktoś ceni wyrzej sesje u psychologa od akcji SWAT, to może oglądać. Jak dla mnie… 5/10 i to tylko za plusy wymienione wyrzej.
    • Avatar
      Rafaga 20.03.2007 04:20
      Re: Szok i Przerażenie
      Może moje spojrzenie na ten tytuł zmieni obejrzenie „Enda”, ale jak na razie bardziej ekscytujące i wciągające jest oglądanie kiszących się ogurków.
      • Avatar
        Miyu_nyu 25.04.2007 14:49
        Re: Szok i Przerażenie
        Jako fanka nge nie zamierzam się z tobą kłócić, bo co bym nie powiedziała to i tak będzie uznane za ocenę subiektywną. Osobiście niby mechów nie lubie, poza dwoma wyjątkami…(Hoshi no koe, Evangelion) lecz nie rozumiem dlaczego do wielu ludzi nie może dopuścić do siebie myśli ,że to kto kogo zabije, wygra, przegra, jak się skończy, co z Ikarim… to moim zdaniem nie jest ważne w tym anime. Tu chodzi o psychikę, uczucia… Przecież tak naprawdę to one są cały czas na pierwszym miejscu… Co do ogÓrków to prawde mówiąc próbowałam i z radością stwierdzam, że nie masz w tym wypadku racji:P
        Może po prostu sięgnąłeś po nieodpowiedni dla ciebie tytuł??
    • Avatar
      Alkim 26.04.2007 19:46
      Re: Szok i Przerażenie
      Obejrzyj End of Evangelion to sam wylądujesz w pokoju bez klamek ;).

      Co do samej seri i „nudnych” 2 ostatnich odcinków. To, że ci się nie podobały znaczy, że ich nie zrozumiałeś (fakt były trudne). Wydaje mi się, że NGE to seria psychologiczna, ale nie do bluzgania. Zawiera w sobie wiele prawdy. Co najdziwniejsze to mnie chyba w żadnym momencie nie nudziła… o.o
  • Avatar
    A
    Lena100 24.02.2007 00:21
    NGE czyli wszystko wspaniale tylko przydałoby się zakończenie
    Właściwie to mi się podobało. Nie miałabym żadnych zastrzerzeń gdyby nie dwa ostatnie odcinki… Pranie mózgu (dosłownie, bo chyba to jest najleprze określenie tego czemu poddany jest Shinji). Najwspanialszy odcinek, w którym Asuka i Shinji muszą się ze sobą „zsynchronizować”. hehehe. Od strony wizualnej bardzo ładne. Grafika, ani nie była przesłodzona ani taka bez charakteru, poprostu w sam raz. Muzyka też, jak dla mnie, strzał w dziesiątke. Chyba zaczynam rozumieć dlaczego ta seria ma status „kultowej”.
    Moimi ulubionymi postaciami były chyba Misato i Asuka. Misato z hektolitrami piwa w lodówce, poczuciem humoru, wracająca wieczorem zalana w trupa z butami na obcasach w ręku, ale też z rozterkami, urazem psychicznym i jakąś taką dziwną troską o Shinjiego. No, a Asuka ze swoimi wygurowanymi ambicjami, diabelskim charakterem i bez rzadnej samokontroli.  kliknij: ukryte  Może troche zbyt fantastyczne, wręcz niewiarygodne, ale nie wiedzieć czemu mi się podobało. Daje ocene 8,5/10. Byłoby więcej gdyby nie to wyciąganie brudów z umysłów pod koniec.

    Ukryto spoilery.
    Moderacja
    • Avatar
      Dżibril 24.02.2007 13:21
      Re: NGE czyli wszystko wspaniale tylko przydałoby się zakończenie
      A zdajesz sobie sprawę z faktu istnienia filmu kinowego (End of Ewangelion)? Jak sama nazwa wskazuje film jest zakończeniem serii.
      • Avatar
        machineman 1.02.2008 22:16
        Re: NGE czyli wszystko wspaniale tylko przydałoby się zakończenie
        Ale tu chodzi tylko o serię NGE składającą się z 26 odcinków bez żadnych kinówek i powiem że też mi zakończenie się nie podobało- jakies takie bez polotu ale cała seria poza tym niezła.
    • Avatar
      darksamurai 23.01.2008 12:08
      Re: NGE czyli wszystko wspaniale tylko przydałoby się zakończenie
      Lena100 napisał(a):
      W jej sprawie, była beznadziejna jedna rzecz – te jej końcowe rozterki, ucieczka i takie tam. Ja bym ją pozostawiła do końca upartą, pewną siebie i zarozumiałą.

      Wszystko to ma związek z jej przeszłością.  kliknij: ukryte Asuka chciała być najlepsza w pilotowaniu Evy, bo wiedziała, że wtedy będzie najlepsza, niezastąpiona. Widząc, że Shinji jest lepszy, stawała się (w jej mniemaniu) niepotrzebna, więc powtarza się sytuacja z przeszłości. A nawet jeżeli miałaby zaakceptować, że ktoś jest od niej w tym lepszy, to nie miałby być to Shinji, który był dla niej „ciotą”. Stąd też spadek synch­‑ratio i stan, w którym się potem znalazła.
      Choć w EoE, kiedy walczy z seryjnymi Evangelionami, widać „starą” Asukę. Jej pewność siebie i arogację widać chociażby w tym, że nie chce się odłączyć, kiedy dostała. Tak mocno w siebie wierzyła, że nie widziała, że nie ma szans. Nie uciekła od bólu, bo wierzyła, że wygra. A jak się skończyło, to każdy, kto oglądał wie…
      A jeszcze wracając do jej ucieczki – warto obejrzeć scenę „director's cut”, kiedy to Asuka ma brać kąpiel.

      Dżibril napisał(a):
      A zdajesz sobie sprawę z faktu istnienia filmu kinowego (End of Ewangelion)? Jak sama nazwa wskazuje film jest zakończeniem serii.

      Jedno z dwóch zakończeń serii. Jest alternatywą dla dwóch ostatnich odcinków serii, bądź to te odcinki są alternatywą dla kinkówki. Zależy od punktu widzenia, a ten od punktu siedzenia ;).

      Elementy istotne dla fabuły (tzw. spoilery) się ukrywa. Służy do tego specjalny tag [ ukryj ] (bez spacji naturalnie). Prosiłabym o zlitowanie się nad tymi, którzy chcieliby sami odkrywać pewne szczegóły fabuły, i korzystanie z owego. Mai
  • Avatar
    A
    korsarz 18.02.2007 17:10
    psychodela - czy aby napewno?
    Psychodelia – stan umysłu cechujący się głębokim spokojem, zwiększoną wrażliwością na bodźce przyjemne, skłonnością do zachwytów estetycznych i natchnień twórczych…

    - wg tej definicji NGE nie jest psychodelią ;]
  • Avatar
    A
    walerian 25.01.2007 14:51
    moja opinia
    nie znam się za dobrze na temacie anime i gdy kumpel powiedział, że ma coś od czego kilka osób w Japonii oszalało zupełnie nie wiedziałem czego mogę się spodziewać
    ten tytuł w pewnym sensie przewartościował mnie niektóre moje cele dał mi coś bezcennego ale wiecie co rzeczywiście zakończenie jest
    jest jakie jest ale zamiast narzekać pamiętajmy o „End of Evangelion”
  • Avatar
    A
    Kri 17.01.2007 17:17
    Eva
    Najbardziej w tym anime nie podoba mi się tylko jedno: czemu Kaworu był w tylko jednym odcinku!?! kliknij: ukryte 
    I to byłby chyba jedyny taki prawdziwy minus (jeśli można go nazwać „prawdziwym”...). Reszta podobała mi się bardzo, szczególnie, że to jedno z pierwszych anime, jakie oglądałam… Nawet dwa ostatnie odcinki…

    Przeczytałam poza tym wszystkie pozostałe komentarze (w tej chwili jest ich ok. 93…) i parę rzeczy mnie w nich uderzyło. Po pierwsze: symbolika. Właściwie w Evie tak naprawdę jest mało symboliki, bo można to rzeczywiście nazwać wspólnymi nazwami. Np. taka kwestia Lilith: owszem, występowała już wcześniej (np. w komentarzach, poza tym w innej religii), ale tak naprawdę jej legenda jakoby pierwszej żony Adama rozpowszechniła się dopiero w XVIII wieku, kiedy to ktoś napisał dramat czy tragedię na ten temat. Wybaczcie takie ogólniki, tyle że mam słabą pamięć i nie pamiętam dokładniejszych szczegółów.
    Za to symbolika Melchiora, Baltazara i Caspra kojarzy mi się bardziej z Wielką Boginią (ukłony w stronę Gravesa :) niźli właśnie z nimi. Mamy tam kobietę, naukowca i matkę, a Wielka Bogini jest przecież Dziewicą, Matką i Śmiercią. Gdyby uznać tego naukowca za matkę, to by wyszła całkiem zgrabna symbolika. Związana także z chrześcijaństwem po swojemu.

    Następna sprawa: tak naprawdę nie chodzi o to, ile jest fanatyków tej serii, a ile przeciwników. Oni wszyscy są sukcesem autora, bowiem najlepsze serie po prostu wzbudzają uczucia, nawet negatywne, ale mocne. Gorzej, kiedy serię po jednym obejrzeniu odkłada się na półkę i mówi ,,Co? Neon Genesis Evangelion? A, pamiętam, była kiedyś taka seria… Wiesz, nic z niej już nie pamietam…”. To jest najgorsze dla każdego autora. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    Po trzecie (czy któreś tam): a czy zastanawialiście się kiedyś, czemu wszyscy bohaterzy tej serii mają traumatyczne wspomnienia i zjechaną psychikę?? Dopiero co natarł na nich kataklizm (chodzi mi o Second Impact, gdyby ktoś nie kojarzył), który zdmuchnął z powierzchni Ziemi więcej niż połowę populacji ludzi (chyba… też nie pamiętam…). Na każdym z nich odbiło się to wydarzenie. Bo to niemożliwe, żeby byli normalni. Wtedy naprawdę seria nie byłaby realistyczna. Jak można żyć spokojnie ze świadomością, że był i BĘDZIE (w dodatku) kataklizm, który może nas wyniszczyć?? Zastanówcie się więc dobrze, w jakim środowisku żyli ci ludzie.

    To by było na tyle. Rozpisałam się, więc już kończę. Swoją drogą, pewnie ze względu na długość i tak tego nikt nie przeczyta. A Evie dałabym 9 :P.
  • Avatar
    A
    Alkim 28.12.2006 15:48
    Neon Genesis Evangelion
    Moja ocena to 10/10. Seria jest wspaniała, walki, przesłanie, dobitne przedstawienie życia. Pomysł, postacie, muzyka i grafika, która mimo, że widać iż jest z lat 90­‑tych jest wspaniała, prosta lecz piękna.

    Zakończenie rzeczywiście dość… dziwne, ale mi się podobało. Jedyna ujma to może to iż nie zostało do końca wyjaśnione co z Evangelionami, matką i relacjami między bohaterami. Z niecierpliwością czekam na seans End of Evangelion.

    Polecam wszystkim, bo naprawdę warto dla poznania wartości człowieka i doświadczenia głębi świata umysłowego.
  • Valgav 19.12.2006 11:11:58 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Okrin 12.11.2006 00:08
    Numer 1
    w mojej moze nie dlugiej liscie ale zawsze ma to anime miejsce 1. A co do przeslania i bohaterow ( asuka rzadzi:) ) to z tego co gdzies ( nie pamietam gdzie ) czytalem to cala seria powstala po tym jak autor wyleczyl sie z depresji czy innego stanu nie­‑fajnego i cale NGE jest opisem przezyc autora ubranym w bardzo ladna historie.

    PS. wspominalem ze Asuka rzadzi ? ;)
  • Avatar
    A
    Sivy 10.10.2006 12:44
    Dla dzieci?
    Jak dla mnie NGE to seria dla dzieci… do 24 odcinka wlacznie… Co bylo potem, kazdy chyba widzial. I prozno szukac jakiegos sensu w zakonczeniu tego anime. Chyba nikt nie bedzie studiowal biblii tylko po to, aby je zrozumiec. Dla mnie jako osoby, ktora nie interesuje sie religiami itp. zawarte w nim alegorie i inne przeslania sa totalnie nie do zrozumienia. A dla mlodszych widzow… no coz ;) chociaz beda mieli 24 odcinki rozrywki… Kultowe anime czy stek bzdur? Dla mnie odpowiedz nr 2…
    • Avatar
      zergadis0 12.10.2006 14:48
      Re: Dla dzieci?

      To,że nie rozumiesz przesłań i przenośnych sensów, nie znaczy że to anime to stek bzdur, tylko raczej to, że nie próbowałeś go nawet zrozumieć.
    • Avatar
      bu 1.11.2006 12:31
      Re: Dla dzieci?
      Sivy napisał(a):
      Jak dla mnie NGE to seria dla dzieci… do 24 odcinka wlacznie… Co bylo potem, kazdy chyba widzial. I prozno szukac jakiegos sensu w zakonczeniu tego anime. Chyba nikt nie bedzie studiowal biblii tylko po to, aby je zrozumiec. Dla mnie jako osoby, ktora nie interesuje sie religiami itp. zawarte w nim alegorie i inne przeslania sa totalnie nie do zrozumienia. A dla mlodszych widzow… no coz ;) chociaz beda mieli 24 odcinki rozrywki… Kultowe anime czy stek bzdur? Dla mnie odpowiedz nr 2…



      Nie zgadzam sie z ta opinia. Uwazam, ze to anime zdecydowanie nie jest dla dzieci.
      1) miejscami, moze byc zbyt brutalne dla dzieci
      2) psychika bohaterow, moze sie wydac zbyt skomplikowana

      Anyway, jest to jedno z moich ulubionych anime (i jedno z pierwszych, dlatego moja ocena nie jest obiektywna).
      Fabula – chyba najbardziej kontrowersyjna sprawa. Nie zamierzam tu mowic, ze sie nie znacie, bo nie zrozumieliscie „tego i tego”, bo nie o to chodzi. Fabula w NGE, byla dla mnie jakims hmm…nowym pomyslem, daje mozliwosc odbiorcy na calkowicie indywidualna jej interpretacje. Jak widac, jednym pomysl sie ten moze podobac, innym nie. Co do nawiazan do Biblii i innych zrodel religijnych, to traktuje je jedynie jako wybiorczy wybor kilku opowiesci, historyjek i ulozenie ich w taka a nie inna fabule. Dlatego dokladne analizowanie Biblii, w celu zrozumienia fabuly, jest w/g mnie bez sensu. Zreszta nigdzie nie jest napisane „kompatybilne z Biblia”, a jedynie zaporzycza kilka jej historyjek. Ale to tylko moja opinia.

      Bohaterowie – nie bede sie tu strasznie rozpisywal. Powiem jedynie, ze mimo mlodego wieku bohaterowie borykaja sie z dosc powaznymi problemami ( i nie chodzi mi tu o ratowanie swiata :P ). Bardzo podobalo mi sie wyrazne ukazanie wad kazdej z postaci i jak to juz kilka osob wczesniej powiedzialo „ich ludzkie zachowanie”.

      Strona techniczna – jak powyzej nie bede robil na ten temat wykladu, tymbardziej ze wiele osob juz o tym pisalo :P . Kreska bardzo mi sie podobala, a i muzyka jest bardzo dobra.

      Moja ocena 9/10 (jak powiedzialem, ocena nie jest calkiem obiektywna i anime to ma u mnie +1 do oceny).

      P.S.
      Zeby zachwile ktos nie powiedzial, ze glupi jestem bo to wcale nie tak jak mysle, blablabla…To jest jedynie moja opinia, mozesz sie z nia zgadzac lub nie, malo mnie to iteresuje
      KONIEC

    • Avatar
      nosweratu 4.11.2006 16:34
      Re: Dla dzieci?
      Sivy napisał(a):
      Jak dla mnie NGE to seria dla dzieci… do 24 odcinka wlacznie… Co bylo potem, kazdy chyba widzial. I prozno szukac jakiegos sensu w zakonczeniu tego anime. Chyba nikt nie bedzie studiowal biblii tylko po to, aby je zrozumiec. Dla mnie jako osoby, ktora nie interesuje sie religiami itp. zawarte w nim alegorie i inne przeslania sa totalnie nie do zrozumienia. A dla mlodszych widzow… no coz ;) chociaz beda mieli 24 odcinki rozrywki… Kultowe anime czy stek bzdur? Dla mnie odpowiedz nr 2…


      Sry ale widać, że sam jesteś niedojżały bądź poprostu arogancki i głupi bo mówienie, że coś jest dziecinne tylko dlatego, że się tego nie rozumie to czysty debilizm (sry jeśli obrażam ale takie mam zdanie). Ja napżykład nie rozumiem chemii ale nie mówie, że jest ona dziecinna bądź beznadziejna.

      Pozatym jeśli nie rozumiesz motywów religijnych
      to powinieneś zrozumieć przynajmniej motywy psychologiczne, a to już wystarczy żeby zauważyć w tej serii coś naprawde ciekawego co odróżnia ją od innych.
      • Avatar
        SF 5.11.2006 01:19
        Re: Dla dzieci?
        nosweratu napisał(a):
        powinieneś zrozumieć przynajmniej motywy psychologiczne, a to już wystarczy żeby zauważyć w tej serii coś naprawde ciekawego co odróżnia ją od innych.


        Jasne. NGE jest chyba jedyną serią, gdzie każda z ważniejszych postaci miała tragiczne dzieciństwo/inny okres życia (nawet głupi pingwin!) albo ma na jakimś punkcie mniejszego lub większego świra. Moim zdaniem to wcale nie świadczy dobrze o tym anime.

        Co do reszty komentarza kolegi…

        czajnik łóżko karta szafa królik Alpy Kazachstan chusteczka do nosa gangrena oko lampa wrzesień benzyna telewizor chmura Londyn płyta trawnik miasto widelec palec długopis muzyka piłka zielone kij sonet mur

        Zrozumiałeś coś z tego? Nie? Boś „niedojrzały bądź po prostu arogancki i głupi”.

        Tak to mniej więcej wygląda z NGE, tyle że zamiast pierwszych lepszych słów, jakie przychodzą na myśl, wzięto ileś tam motywów z kultury chrześcijańskiej i połączono to w przypadkowy sposób. Nawet nie tak źle im to wyszło, co nie zmienia faktu, że dopatrywanie się w tym jakiegoś głębszego sensu to głupota. Jedyną zabawą może być wyszukiwanie poszczególnych nawiązań, ale, na litość boską, nie można z tego czynić koronnego argumentu świadczącego o rzekomej perfekcji tego anime!

        Słowem zakończenia: kiedyś uwielbiał NGE. Obecnie darzę je zasłużonym sentymentem, bo jeśli tylko popatrzeć na nie z odpowiedniej strony (nierzadko z przymrużeniem oka), to jest kawał solidnego anime.
        • Avatar
          nosweratu 5.11.2006 22:07
          Re: Dla dzieci?
          SF napisał(a):

          Co do reszty komentarza kolegi…

          czajnik łóżko karta szafa królik Alpy Kazachstan chusteczka do nosa gangrena oko lampa wrzesień benzyna telewizor chmura Londyn płyta trawnik miasto widelec palec długopis muzyka piłka zielone kij sonet mur

          Zrozumiałeś coś z tego? Nie? Boś „niedojrzały bądź po prostu arogancki i głupi”.


          Oczywiście, że zrozumiałem. Są to nieuporzątkowane myśli Osamy między 1 a 11 września :D

          A mówiąc „niedojrzały bądź po prostu arogancki i głupi” miałem na myśli, że nie można mówić iż
          coś jest dziecinne bo się tego nie rozumie.
          [sarkazm =„ON”]Rozumiesz? Czy jest to dla ciebie dziecinne?[sarkazm =„OFF”]

          SF napisał(a):

          Tak to mniej więcej wygląda z NGE, tyle że zamiast pierwszych lepszych słów, jakie przychodzą na myśl, wzięto ileś tam motywów z kultury chrześcijańskiej


          Nie tylko chrześcijańskiej. Np. postać Lilith jest z Judaizmu.

          SF napisał(a):

          Jedyną zabawą może być wyszukiwanie poszczególnych nawiązań, ale, na litość boską, nie można z tego czynić koronnego argumentu świadczącego o rzekomej perfekcji tego anime!


          Nie ma żeczy perfekcyjnych. Ja nigdzie nie pisałem, że to anime jest perfekcyjne! Jest jednak (według mnie) bardzo dobre.
      • Avatar
        Sivy 6.11.2006 03:10
        Re: Dla dzieci?
        nosweratu napisał(a):
        Sry ale widać, że sam jesteś niedojżały bądź poprostu arogancki i głupi bo mówienie, że coś jest dziecinne tylko dlatego, że się tego nie rozumie to czysty debilizm (sry jeśli obrażam ale takie mam zdanie). Ja napżykład nie rozumiem chemii ale nie mówie, że jest ona dziecinna bądź beznadziejna.

        Pozatym jeśli nie rozumiesz motywów religijnych
        to powinieneś zrozumieć przynajmniej motywy psychologiczne, a to już wystarczy żeby zauważyć w tej serii coś naprawde ciekawego co odróżnia ją od innych.


        Mowiąc, że nie rozumiem symboli, nie miałem na myśli, że nie rozumiem całego Anime… Po prostu cały ciąg fabuły jest dla mnie dziecinny… Kilka bahorów walczących z jakimiś aniołami (z nazwy), które są nie wiadomo czym (i do końca to nie jest wyjaśnione:P) i mających jakieś durne kompleksy… Które są właśnie tym co odróżnia to anime od innych? Jest tyle anime, które traktują o problemach dzieciaków z przeszłości, że już mi się zbiera na wymioty widząc kolejne. Są one zresztą przedstawione w taki sposób, aby maxymalnie zamęczyć widza. Same postacie oprócz tych kompleksów, z którymi zmagają się całą serię nic sobą nie reprezentują ciekawego, jeżeli pominąc brutalność, która i tak nie odstraszy nikogo, można to anime polecić każdemu w podstawówce… Same motywy psychologiczne nie powinny także być głównym wątkiem fabuły, lecz tylko jej drobną częścią (jak w Naruto, Trigunie, Paranoia Agent).

        A zakonczenie serii, zarowno telewizyjnej jak i EoE jest beznadziejne… Powinno być bardziej zrozumiałe, aby właściwie móc powiedzieć, co się naprawdę stało, a nie tylko domyślać. Zbyt wiele wątków pozostaje niedopowiedzianych i to dla mnie największa wada tego anime. Ot zwykła walka mechów z aniołami, oprawiona przesadną symboliką, nudnymi problemami z zakończeniem robiącym z tego anime coś specjalnego, czym naprawdę nie jest.
        • Avatar
          LoL 6.11.2006 23:04
          Re: Dla dzieci?
          Sivy napisał(a):
          Same motywy psychologiczne nie powinny także być głównym wątkiem fabuły, lecz tylko jej drobną częścią (jak w Naruto, Trigunie, Paranoia Agent).

          Co ma naruto do motywów psychologicznych? Piłeś jak to pisałeś?To seria na niewyżytych dzieci z podstawówki!
          Ale co do samego NGE nie czytałem tu wszystkiego od początku ale się wypowiem.
          Anime było bardzo dobre, i jak na 97 rocznik(to wtedy wyszło?!) zarabistą oprawe graficzną.Fabuła hmmmmm…. fabuła fakt niektuży mówią że banał i schemat inni że rzecz głęboka i trudna prawda jest po środku. BO niektóre motywy sa oklepane ale i tez oryginalne(padam z na ziemie jak widze że koleś oskarża NGE że schemat bo to było w seri z roku
          np. 2000 ,a mówi tak bo zobaczył XXX z XXX roku a nie wie że NGE było pierwsze). A i to przesada ze mogą to oglądać dzieci z podstawówki bo jest w cholere ludzi ktuży nie kapują końca i im się nie dziwie (chyba że zobaczyli 25 i 26 ep. a end of evangelion sobie darowali). W tym anime twórcy postawili na bohaterów co jest dużym plusem przectwaili ich dokładnie i to właśnie te dramatyczne portrety psychologiczne stanowiła fundament serii.Historia o usilnym szukaniu akceptacji, miłości z strony drugiej osoby. temat niby przegięty ale prawda jest taka że każdy w nas tez taki jest(mniej lub bardziej) niby ludzie na około a i tak jesteś samotny.NGE tez ma ciekawy morał i przesłanie. I Asuka i Rei jedne z najleprzych dziewczęcych postaci jakie były w anime, niby norma ale dzięki bliższemu poznaniu wiem że tak nie jest, i tak samo jest z nami pozory mylą i unikamy. MOże przynudzam ale jestem nie wyspany i już około 40h bez snu :/
          • Avatar
            Sivy 7.11.2006 01:17
            Re: Dla dzieci?
            LoL napisał(a):
            Co ma naruto do motywów psychologicznych? Piłeś jak to pisałeś?To seria na niewyżytych dzieci z podstawówki!


            A chocby to ze tam tez są skomlejące dzieciaki z ciężką przeszłością, które bohater o równie traumatycznych przeżyciach próbuje nawracać na dobrą drogę xD To Anime chociaż jest płytkie, nie jest aż tak płytkie jak się wydaje :P I mimo, iż ciągnie się jak telenowela to po wycięciu fillerów bardzo przyjemnie się je ogląda.
    • Avatar
      Olka 4.05.2007 11:54
      Re: Dla dzieci?
      Sivy napisał(a):
      Jak dla mnie NGE to seria dla dzieci… do 24 odcinka wlacznie… Co bylo potem, kazdy chyba widzial. I prozno szukac jakiegos sensu w zakonczeniu tego anime. Chyba nikt nie bedzie studiowal biblii tylko po to, aby je zrozumiec. Dla mnie jako osoby, ktora nie interesuje sie religiami itp. zawarte w nim alegorie i inne przeslania sa totalnie nie do zrozumienia. A dla mlodszych widzow… no coz ;) chociaz beda mieli 24 odcinki rozrywki… Kultowe anime czy stek bzdur? Dla mnie odpowiedz nr 2…

      Dla dzieci? Jak dla mnie dziecko tego nie zrozumie, bo eva to cos wiecej niz napier­‑papier w robotach i nie chodzi o wyrtowanie Biblii tylko o psychike bohaterow, o ich przezycia ...
  • Avatar
    A
    wood 12.09.2006 12:32
    :)
    Ten tytuł jest ze mną już od sześciu lat. Od czasu do czasu nachodzi mnie rutynowa już ochota, by odpalić sobie to anime na ekranie na nowo, przeczytać mangę od początku, pogapić się na rysunki, by je podziwiać. Za każdym razem odkrywam coś nowego i nie nudzi mnie to ani trochę. Ale szczerze mówiąc do takich wniosków jak powyższe raczej nie dochodzę. Trudno opisać, czym dla mnie jest NGE… obiektem kultu? Chyba nie, chociaż… dostrzegam w końcu tutaj rzeczy, którym moim zdaniem niczego nie brakuje, ale i te, które bym zmieniła. Eva daje mi radość, jest historią mojego zainteresowania m&a, moich snów, niemalże symbolizuje moje dorastanie. Na tej mandze uczyłam się czytać komiks od prawej do lewej :D, na nim uczyłam się empatii wobec ludzi, klimat, jakim ten tytuł jest w moim odczuciu owiany, był wręcz moim przewodnikiem przy odkrywaniu wiary. Nie, ja nie mogę po prostu siąść, ocenić, zrecenzować i odejść. Trudno mnie czymś zainteresować, a tutaj proszę… :D

    A nazywajta mnie fanatyczką, naśmiewajta się. ;)
    • Avatar
      Ikari Shinji 19.12.2007 21:50
      Re: :)
      Amen.

      Dodam tylko że Evy nie da się zrozumieć – tą serię można jedynie zinterpretować w ten lub inny sposób. Dzięki temu gdy po pierwszym obejżeniu całej serii(wraz z Death & Rebirth i EoE) czułem niedosyt i postanowiłem obejżeć jeszcze raz potem kolejny itd. (obejżałem 6 razy i dzięki temu odkryłem w sobie trochę „pewnej postaci” czy może trochę siebie w „pewnej postaci”). I właśnie dlatego jest to seria kultowa. Gdy obejżysz i załapiesz co nie co to postanowisz obejżeć jeszcze raz by załapać więcej. Są nawet na tym świecie ludzie którzy prześwietlają każdy odcinek doszukując się jakiegoś ukrytego znaczenia tego anime. Krótko mówiąc wciąga jak jasny piorun ;))))))))
  • Avatar
    A
    Szuki 29.08.2006 13:13
    A nie!
    A ja mówię, żę są lepsze anime niż NGE (co nie oznacza że jest zły, wg. mnie zasłuzył na status obrazu kultowego). Jakie? A no na przykład FLCL, Perfect Blue, Paranoia Agent, Mononoke, Texhnolyze… Przywykłem też do tego, że idioci z mojego otoczenia uznają Dragon Balla za serial pod każdym względem lepszy (,,A bo w tym Iwandżilionie to roboty ...ble ble…tylko jakieś białe paski na ekranie są…bla bla… Nudne…'')Faktycznie anime jest trudne (czego do mniej więcej 20 odcinka się za bardzo nie odczuwa…a End to przegięcie) i to chyba właśnie to przyciąga tylu ludzi. Mnie też. Ale czy to anime ma jakieś przesłanie? Moze to po prostu nadinterpretacja?

    NGE
    Grafika 7/10
    Muzyka 7/10
    Fabuła 8/10
    Postacie 10/10

    EoE
    Grafika 9/10
    Muzyka 9/10
    Fabuła 7/10
    Postacie 10/10
    • Avatar
      impre 11.12.2011 23:07
      Re: A nie!
      Oj ma przesłanie :) Główne przesłanie – istnieje tylko Twój świat. Nie masz dostępu do innych, tylko do interpretacji innych znajdujących się w Twoim umyśle. To od Twojej perspektywy zależy czy będziesz szczęśliwy, a nie od tego co Cię spotyka. Tak, więc Ty kreujesz swoje szczęście, a nie świat zewnętrzny. Wszystko tak naprawdę było otoczką do tych 2 głównych myśli, a może 1 myśli – kim jestem ? :)
  • Avatar
    A
    Frost 29.08.2006 12:57
    O_O
    Oglądałem, przetwarzałem, analizowałem. I stwierdziłem że nie ma lepszego anime. Jak mi ktoś powie że NGE jest do „czterech liter” , to będę zły. Ale no są gusta i guściki. Gainax żyj długo i szczęśliwie. Pozdrowienia dla fanów.
    • Avatar
      impre 11.12.2011 23:04
      Re: O_O
      Pozdro :) Nie jesteś sam :)
  • Avatar
    A
    achiever 24.08.2006 00:24
    jedyne w swoim rodzaju
    Nic dziwnego, że NGE ma tylu zwolenników jak i przeciwników. I to zazwyczaj takich, którzy albo tę serię kochają albo nienawidzą. Sam zaliczam się do tej pierwszej jednak z lekka dozą dystansu, bo jednak widzę jakieś niedociągnięcia Nowej Ewangelii.

    To co wielu przeszkadza, czyli skrajność w przedstawieniu psychiki bohaterów wg mnie jest po prostu zamierzonym celem twórcy. Co jak co ale anime nie musi być wierne rzeczywistości w 100%, a same charaktery gdyby wystepowały w pojedynkę w otoczeniu mniej neurotycznych charakterów byłyby bardzo rzeczywiste. Fakt wiek bohaterów nie wydaje się być współmierny do ich sposobu odbierania rzeczywistości, mogliby mieć trochę wiecej lat. Ale z drugiej strony 14 lat to mimo wszystko czas, kiedy zaczynają się rozterki typowe dla dojrzewania i osoby z traumatycznymi przeżyciami mogą mieć wiele charakterystycznych tylko im dziwactw w zachowaniu.

    W Neon Genesis Evangelion jest jednak wyraźne nastawienie na jakby kondensacje tego, co może się źle wydarzyć już na początku naszego życia, a potem mieć znaczny wpływ na jego przyszłość. W ten sposób zamiast tworzyć kilka anime o poszczególnych problemach jednego bohatera z ciężkimi doświadczeniami życiowymi w otoczeniu innych bez traumatycznej historii, powstaje anime, gdzie każdy charakter doświadczył poszczególnego, dramatycznego, cięzkiego zwrotu w swoim życiu, o którym wolałby nie pamiętać.

    Wszystko to wplątanie jest w walkę z Aniołami, jednak nie ona jest najważniejsza. Jest raczej jakby podłożem, na którym mogą ukazać się główne problemy bohaterów, ich walka z samymi sobą i słabościami. I to w zasadzie, jak już było powiedziame, pokazuje że jednym z naszych największych problemów jest niemożność porozumienia w najwyższym znaczeniu tego słowa. Owszem możemy przyjąć perspektywę danej osoby, ale nigdy nie będzie to w pełni satysfakcjonujące. Mimo wszystko, tak to odebrałem serii, problem ten jest jednak zarazem powodem naszej inspiracji i pobudzającym bodźcem, inaczej nie moglibyśmy istnieć, natomiast wszyscy się uzupełniamy.

    Same wstawki kabalistyczne, różne wzmianki mistyczne są wg mnie nieraz nieporozumieniem, ale jednak dodaje to pewnego smaczku, jednak dla innych może stanowić jednak truciznę wsypaną do dobrego dania.

    Grafika w NGE przypadła mi do gustu, muzyka podobała się bardzo. Za całość Neon Genesis Evangelion ma u mnie 9.
  • Avatar
    A
    Terrorist of truth 23.08.2006 19:01
    kozak i tyle
    dla mnie cała seria jest kozacka fajnie ze w koncu zrobili cos zawilego i tajemniczego.Moim zdaniem grafika kozacka muzyka tez a postacie bardzo dobrze zapamietalem… a, i dragon ball tez kozaczy !!
  • Avatar
    A
    ehhhh 7.08.2006 15:38
    co za duzo to nie zdrowo.
    Co do miana najlepszego anime nie moge sie zgodzic. Powiem szczerze, ze na poczatku zainteresowało mnie bardzo to anime bo to była jakaś odmiana, ale czym bardziej poznawałem bohaterow tym sadziłem ze autor/scenarzysta musi miec problemy jakies bo zaden z bohaterow pierwszo planowych jak i drugich miał tylko traumatyczne przezycia, nawet pen­‑pen ;o

    Na jednej ze stron wsrod komentarzy przeczytalem, ze fan studiował 3 lata, aby zrozumiec to anime, ze czytał Kabałe, Pismo świete, ... itp. itd. i dopiero zajarzył. A ja mówie nieprawda, sam autor pokazał w anime, ze nie dowiemy sie co dokłądnie kryje sie w drugiej osobie, takze nie dowiemy sie dokładnie co miał na mysli twóca anime. Nie da sie poznac co dokładnie mysli dana osoba w 100%, ani nie dowiemy sie co przezywa dana osoba, bo nie znajdziemy sie w jej skorze choc na chwile, ani nie przywłaszyczmy choć na chwile przeszłości tej osoby.

    Nie wiem po cholere sa, niektore motywy. Moze ktos mi wytłumaczy, po co ten koles ***** w szpitalu przy tej dziewczynie (mam nadzieje ze na tym się skonczyło, bo az tak tworca tego anime nie moze byc chory :/).

    Albo… ja to nie wiem, nie pamietam az tak dobrze czasow jak miałem 14 lat, ale nie przypominam sobie, abym kogos dusił tylko dlatego,ze ktos mnie słownie zranił.

    Wogole moim zdaniem bez sensu wprowadzac takie emocje jak strach, przemoc, samotność, no wszystkie te negatywne bez pokazywania ich odwrotnosci, jak milosc, szczerosc, itp itd. To jest bezsensu, wydaje sie jakby ten swiat był na swoj sposob chory i czym bardziej odrzuca widza.

    Emocje jakie sa pokazywane moim zdaniem sa nieprawdziwe, bo czesto sie zaprzeczaja i przechodza od skrajnosci do skrajnosci. Wogole cała symbolika wdaje mi sie chora, za duzo tego jest za bardzo przesycona.

    Wogole wprowadzanie pytan o tematyce egzystencjonalnym ok moze byc, ale dlaczego na te pytania ktos sie stara odpowiedziec. Niektorzy z nas nigdy, moze nie znajda sensu istnienia, niektorzy znajda po jakims czasie, a inni złudny cel, coś co zapełni nasza egzystencje ale i tak 80% ludzi sie nie zastanawia nad sensem istnienia, dopiero w obliczu smierci zadaja sobie pytania, lecz niestety nie ma nikogo kto by na nie odpowiedział. Wiec dla mnie jest bezsensu odpowiadanie na nie.

    Wkurzył mnie tez efekt pytan małego dziecka typu „dlaczego?”. Jak juz zostaje udzielona odpowiedz pojawia sie dlaczego, jak znowu pojawia sie odpowiedz znowu dlaczego, i tak mozna non­‑stop.
    • Avatar
      darksamurai 23.01.2008 11:35
      Re: co za duzo to nie zdrowo.
      ehhhh napisał(a):
      czym bardziej poznawałem bohaterow tym sadziłem ze autor/scenarzysta musi miec problemy jakies

      Z tego, co mi wiadomo, twórca miał wtedy bodajże depresję.

      ehhhh napisał(a):
      Nie wiem po cholere sa, niektore motywy. Moze ktos mi wytłumaczy, po co ten koles ***** w szpitalu przy tej dziewczynie (mam nadzieje ze na tym się skonczyło, bo az tak tworca tego anime nie moze byc chory :/).

      Pamiętam, że kiedyś czytałem, jak ktoś napisał, że ta scena miała pokazać, że Shinji też odczuwa problemy nastolatków. Śmiać mi się wtedy chciało, bo żaden normalny nastolatek nie masturbowałby się przy nagiej koleżance, będącej w śpiączce (co najwyżej zakryłby ją czym prędzej, a potem gdzieś w kącie strzeliłby sobie „pamięciówkę”, co i tak jest chore). Moim zdaniem ta scena ma upokorzyć młodego Ikariego przed widzem, choć w sumie to nie wiem po co.

      ehhhh napisał(a):
      Albo… ja to nie wiem, nie pamietam az tak dobrze czasow jak miałem 14 lat, ale nie przypominam sobie, abym kogos dusił tylko dlatego,ze ktos mnie słownie zranił.

      1. Czy tylko słownie?
      2. To ma raczej sens przenośny.
      3. Nawet, jeżeli ma to sens dosłowny, to trzeba wziąć pod uwagę, ile Shinji przeszedł, ile razy został skrzywdzony i tym podobne.

      ehhhh napisał(a):

      Wogole moim zdaniem bez sensu wprowadzac takie emocje jak strach, przemoc, samotność, no wszystkie te negatywne bez pokazywania ich odwrotnosci, jak milosc, szczerosc, itp itd. To jest bezsensu, wydaje sie jakby ten swiat był na swoj sposob chory i czym bardziej odrzuca widza.

      1. Znajdowało to odbicie w ówczesnym stanie psychicznym Anno.
      2. A czy „nasz” świat nie jest chory? Dla przykładu: włącz telewizor, włącz kanał, na którym są informacje. Zapewne pierwsze, co usłyszysz, to to, że zginęło tyle i tyle osób, że ktoś zgwałcił kogoś, etc…

      ehhhh napisał(a):
      Emocje jakie sa pokazywane moim zdaniem sa nieprawdziwe, bo czesto sie zaprzeczaja i przechodza od skrajnosci do skrajnosci. Wogole cała symbolika wdaje mi sie chora, za duzo tego jest za bardzo przesycona.

      Kiedy się zaprzeczają i przechodzą od skrajności w skrajność? Byłbym wdzięczny za przykłady.
    • Avatar
      impre 11.12.2011 23:03
      Re: co za duzo to nie zdrowo.
      Autorzy skupili się po prostu na cieniu danych osób (proponuję zapoznać się z Jungiem). Gdy pokonasz swój cień to pozostaje wszystko to co najlepsze – miłość, radość itd.
  • Avatar
    A
    Magician 6.08.2006 17:35
    Sen szalenca, czy...
    Neon Genesis Evangelion polecil mi kolega ktory uwaza ze jest to jedno z najlepszych jakie dotad obejrzał. Pelen entuzjazmu zabralem sie za serie. Pierwsze odcinki okazalaty sie wystarczajaco dobre, ze wciagnolem sie w historie Shinji'ego i jego przyjaciol. Niestety nic co piekne nie moze trwac wiecznie. Anime przez ostatnie 6 odcinkow to totalna klapa. Ledwo co przychodzi przed monitorem wytrzymac. Te filozoficzne pytania, problemy ktorymi zadreczaja sie glowni bohaterowie w pewnym momecie staja sie nudne, wrecz denerwujace. Jest kilka dobrych watkow, ale wlasnie te najwazniejsze zostaly spartolone. Mozemy podejzewac ze tworcy nawdychali sie czegos i w amoku zniszczyli tak dobre dzielo.
    Film End of Evangelion konczy ta kultowa serie w sposob rownie odpychajacy co ostatnie odcinki.
    Jesli chodzi o sprawy techniczne to muzyka i grafika sa na wysokim poziomie. Ciezko doszukiwac sie bledow. Postacie i fabula jak dla mnie sa przecietne.
    Konczas chcialbym zaznaczyc, ze jest to dobre anime, ktore tragicznie konczy w morzu pytan i niewiadomych….

    Ocena koncowa: 7

    Grafika 8
    Muzyka 8
    Postacie 7
    Fabula 6

  • Avatar
    A
    dekameron 28.07.2006 12:03
    ...
    lubie Evangeliona, tylko czasem trochę mi przeszkadza ,że WSZYSCY bohaterowie mieli tragiczną przeszłość, co za dużo to nie zdrowo
  • Avatar
    A
    Iza 27.07.2006 17:09
    sratatata
    Powiem wprost. Evangelion to jedno z najlepszych anime jakie ogladalam w swoim krotkim zyciu. Piekna kreska, dobra fabula, niewyidealizowani bohaterowie. Nie sa jakimis superduperludźmi czy tam nie ludzmi tylko zwyklymi osobami ze swoimi lekami, mroczna i smutna przeszloscia. Jednym slowem pozycja obowiazkowa dla kazdego szanujacego sie fana anime, ktory szuka czegos ambitniejszego.
  • Avatar
    R
    Mazi 17.07.2006 10:04
    Ciekawe
    Powiem krotko.
    Przeczytajcie jeszcze raz cala dyskusje na forum.Wezcie zdanie z recenzji o niemoznosci porozumienia.
    I mamy evangeliona jak znalazł. przykre
  • Avatar
    A
    Nanami 15.07.2006 21:41
    Da się obejrzeć ;)
    Do Evy podchodziłam jako do klasyka, który po prostu warto osiągnąć. Zaczynając od podszewki: całkiem fajne, przyswajalne (nie mówie o zakończeniu) anime, boherowie zachowują sie jak typowe 13­‑latki z traumatyczną przeszłoscią (wszyscy takową mają w NGE), drugoplanowym postaciom też dano pewną głębię. Muzyka – pare kawałków wpada w ucho, choćby opening, dobrze oddaje klimat. Kreska ładna, bez przesady ani zbytnich uproszczen. Myśle, ze wiekszosc osób które uwazają je za „naj” nie widziała po prostu innych ciekawych tytułów :P Ale warto obejrzeć, choć jakos specjalnie zafascynowana nim nie jestem.
    • Avatar
      impre 11.12.2011 23:00
      Re: Da się obejrzeć ;)
      Widziałem ok 150 serii. W zasadzie wszystko co dostało tutaj i na myanimelist wysokie oceny. NGE moim zdaniem jest najlepszym anime jakie powstało. Myślę, że gdybyś była b. zainteresowana psychologią i szeroko­‑pojętą duchowością inaczej byś na nie patrzyła. Dla mnie to niedościgniony ideał.
  • Avatar
    A
    zergadis0 15.07.2006 15:15
    Najlepsza seria anime jaka kiedykolwiek powstała
    Moje oceny:
    grafika: 9
    muzyka: 10
    postacie: 10
    fabuła: 10 (to chyba jedyna seria anime której jakby się dało dałbym 11)
    ogólnie: 10
  • Avatar
    A
    shiben 21.06.2006 07:23
    Eva
    Ludu,najwazniejszy jest tu KLIMAT!! Cóz z tego że ma jakies błędy(dla mnie malutkie)a nie ma przecierz niczego idealnego na tym świecie,Eva nadrabia te drobne braki niesamowitym wręcz klimatem.Samotność,walka w koncu szaleństwo…Nawiązania do religi chrześcijanskiej też nadaje charakter serii gdyby nie to to „Evangelion” bylby inną już serią.Dla mnie NGE był(i dalej jest^_^) setia bardzo ważną i dała mi dużo,nie będę pisać co bo to dla każdego jest co innego a po drugie to „coś” jest tylko moją sprawą,neee^_-
  • Avatar
    R
    Autor 19.06.2006 18:34
    Perfekt
    Skazą na całym serwisie Tanuki – Anime jest to żę Evangelion dostal marna 7 :( Szkoda, że tak mało ludzi potrafi docenić co jest prawdziwą treścią NGE, niestety prawda jest taka że wiekszosc musi miec jakis wyraźnu wątek miłosny, albo jakieś mordobicie w NEG jest walka z samym sobą a zrozumieć to mogą z tego co zauważyłem w sieci nieliczni :( Niby NGE jest naciągane i pseudofilozoficzne, bzdura trzeba być ślepym i głuchym by nie zobaczyć wyrazistości tego przesłania…
    • Avatar
      BOReK 19.06.2006 21:14
      Re: Perfekt
      Chcesz, to oceń inaczej, w końcu masz taką opcję. Obecna oficjalna ocena mnie bardzo odpowiada.

      Zaś co do oceny i samej serii, zacytuję z Lucky Luke's New Adventures: „tylko niebiańska świątynia jest doskonała – to normalne, że ludzkie poczynania takie nie są” :].

      Aha, zapomniałbym – chciałbym kiedyś usłyszeć konkrety, a nie tylko w kółko „to jest boskie, głębokie i z przesłaniem, jak można tego nie zauważyć?”. Nie zauważyć to można dziury w drodze i to się nazywa „ślepota i urwane zawieszenie”.
    • Avatar
      IKa 19.06.2006 21:16
      Re: Perfekt
      Ja zwróce uwagę na jedną rzecz: NGE dostał 8 co w skali tanukowej oznacza: „bardzo dobra seria – zalet sporo, niewiele istotnych wad. Coś ją wyróżnia, i to dość znacząco. Oglądać!”

      Natomiast co do braku mordobić… chyba w NGE jest ich wystarczająco wiele, by ten jakże oklepany argument poległ, że nie wspomnę już o wątkach miłosnych?
      Niby NGE jest naciągane i pseudofilozoficzne, bzdura trzeba być ślepym i głuchym by nie zobaczyć wyrazistości tego przesłania…
      A może trzeba mieć na koncie obejrzanych około pół tysiąca anime, żeby móc sie wypowiadać na temat naciagania i pseudofilozofii…
  • Avatar
    A
    domcia2501 12.06.2006 19:07
    ...
    jedno słowo… dwa!
    KOCHAM EVANGELIONA!!!!

    ta linijka wyżej mówi sama za siebie:D
  • Rankorn 10.06.2006 22:33:59 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    SNIPER 31.05.2006 14:00
    BARDZO FAJNA BAJA
    Bardzo fajne anime fajna grafika muza dobrze dobrana i fabuła tez jest ok. Tylko że główny bochater jest zbyt sztywny i miejscami wręcz wkurza swoim zachowaniem ale coż można to przecierpieć tym bardziej że tytuł jak i całe anime jest naprawde fajne.
  • Avatar
    A
    Nazgul 25.03.2006 12:06
    niezłe, ale bez przesady...
    Owszem, graficznie ładne, 'buziobicia' z Aniołami efektowne, ale myślę że tak naprawdę gdyby autorzy zamiast nawiązań do religii/mitologii żydowkiej i do chrześcijaństwa stworzyli od podstaw własną mitologię na potrzeby serii, to nic by to nie zmieniło…poza tym, że nikt by w dyskusjach nie odsyłał 'opozycji' do Biblii…
    Jak dla mnie jest to mocno przereklamowana seria…może gdybym miał 14­‑16 lat oglądając to, to bym się zachwycał, ale miałem o 10 lat więcej i spora część tych potwornych dylematów bohaterów była(i jest nadal) dla mnie po prostu śmieszna. Za to jest kilka AMV zmontowanych z Evangeliona, które naprawdę mi się podobają (i uważam je za lepsze od serialu :p )
  • Avatar
    A
    asuka 10.02.2006 17:54
    najlepsze
    NGE to najlepsze anime jakie w życiu widziałam,a jest ich dość sporo.
    • Avatar
      Mae 22.02.2006 14:34
      Re: najlepsze
      Popieram…jest to bardzo dobre Anime bądź nawet genialne.Cały sens istnienia aniołów otoczony aurą tajemniczości.Kompleksy bohaterów.Nawiązania do chrześcijaństwa.Sceny walki oddane przepięknie,zresztą grafika wogóle jest na bardzo wysokim poziomie.Tak więc polecam wszytskim.
      PS:Nie dla ludzi o małych mózgach :D
    • Avatar
      Jvt 23.02.2006 18:02
      Dobre
      Mi też się podoba,wogóle fajne postacie,tylko fabuła nudna,by się mogło więcej dziac.Właściwie w każdym odcinku widzimy to samo:młody walczy z Ewangelionami,a co będzie dalej?Tylko tyle odcinków?
  • Avatar
    A
    Dj.dior 23.01.2006 12:04
    Evangelion the best
    Mam wielki szacunek do tej serjto od niej zaczela sie cala przygoda z komiksem japonskim i za nimacja ten tytuł polecam karzdemu nawet tym ktuzy nie zgłebiaja sie w swiat MANGI iAAnime PS poszukuje sciezki dzwiekowej z tej to tez serji jesli ktos posiada takowa albo ma jaki kolwiek informacje gdzie morzna by ja zdobyc prosze o kontakt dj.dior2interia.pl
  • Avatar
    A
    KYUZO 22.01.2006 19:22
    <Neon Genesis Evangelion>
    Jedno z najlepszych anime jakie widziałem. Jak dla mnie najmocnejszą stroną tej produkcji są wyjątkowo dobrze dopracowane postacje ich osobowości, zachowania. Bohaterowie są niezwykle przekonujący i sugestywni. Dodam jeszcze, że wiekszość z nich ma delikatnie to ujmująć problemy natury emocjonalnej, co tylko dodaje postacją większą wyrazistość i niepozwala widzom na obojętność wobec nich. Można by pomyśleć, że to prawdziwi ludzie, których historie postanowiono pokazać w anime (gdyby tylko odrzucić wielkie roboty, ratowanie świata i religijno­‑mistyczną otoczke wyszedł by niezły film psychologiczny:) Drugą według mnie największą zaletą NGE jest wspaniała kreska i animacje. Te elementy zreszta jak i wszystkie inne w tym anime odpowiednio dopracownao. NGE porusza wiele istotnych problemów i stawia przed widzem wiele poważnych pytań. Zdecydowanie nie jest to anime dla wszystkich, ale nie będe się rozpisywał o fabule, bo by mogło miejsca zabraknąć;)
    Ciesze się, że HYPER wyemitował NGE szkoda tylko, że z lektorem, a nie z napisami:( mam jeszcze nadzieje, że poza właściwym NGE (26 odcinków) HYPER pokaże kiedyś End of Evangelion będący ostatecznym zakończeniem fabuły z serii TV (ale co do tego tytułu pora emisi musiała by być nieco późniejsza:)
  • Avatar
    A
    Pichu 22.01.2006 11:30
    Rei
    Co najbardziej lubię w Evangelionie? Wszystko!!! Najbardziej urzekła mnie muzyka.^^ Za każdym razem jak ją słyszę serducho się tak raduje i wzrusza. Choćby dla muzyki warto obejrzeć te anime. Ale nie tylko, oczywista.^^ Bardzo zaciekawili mnie bohaterzy. Każdy z nich był inny ( najlepiej ten kontras widać przy Rei i Asuce^^ ). Fabuła też jest niezła, bardzo nietypowa ( w prawdzie do końca wszystkiego nie zroumiałam, jednak to mi się w tym wszystkim najbardziej podobało ). Ta zagadkowość sprawiała, że powracałam do tego anime z wielką chęcią.^^ Bo co to za draka wiedzieć wszystko?^^ Opening w Evangelionie po prostu zwalał mnie z nóg. Zanim obejrzałam jakiś odcinek musiałam pare naście razy go wysłuchać ( o dziwo jeszcze mi się nie znudził ). Pamiętam moje początki związane z Evangelionem. Pierwszy raz obejrzałam te anime pare lat temu, na kasecie wideo, co najlepsze na czarno­‑białym tle.^^ Widziałam tylko parę odcinków, więc za bardzo nie wiedziałam o co chodzi, tylko tyle, że Evy toczą walkę z Aniołami, by uchronić Ziemie przed zagładą. Całą serie obejrzałam, dopiero na Hyperze (dla mnie to był szok, Evangelion był tylko emitowany na niemieckim VOXie i to tylko raz ). Byłam w siódmym niebie, w końcu mogła obejrzeć ostatnio odcinek, który mnie wręcz zszokował ( choć można się było tego spodziewać po Evangelionie^^ ). Te anime jest BOSKIE, z miłą chęcia do niego powracam.^^
  • Avatar
    A
    miyuki 20.01.2006 21:19
    Bardzo dobre ^_^
    Teraz po obejrzniu Gilgamesha wyczuwam pewne podobiństwa, choć musze przyznać, że Evangelion bardziej wciąga.
    Anime warte polecenia zarówno ze strony technicznej jak i tej…można powiedzieć filozoficznej ^_^
  • Avatar
    A
    pawel198804 14.01.2006 15:17
    Oczekiwałem czegoś lepszego...
    Po tym jak usłyszałem od innych jaki to wspaniały jest Evangelion, jaka fabuła, jak to zauroczyli się w Misato…obejrzałem….nie spodobało mi sie.. Do 20 epizodu dało się oglądać..chociaż ciągłe rozwalanie aniołów też już było nudne. Od 20 epka..masakra widać że oszczędzali na kasie bo tylko powtórki scen z poprzednich albo sceny miksowane na których nic nie widać…zawidołem się w 100 % ...nie polecam bo jak dla mnie nudne i przereklamowane.
  • Avatar
    A
    Cristal 5.01.2006 14:27
    zawiodlam sie...
    slyszalam o tym anime juz kiedys, a gdy moglam je nareszciezobaczyc wylaczylam telewizor. calos tak naciagana, ze nie moglam ogladac. podobaly mi sie tylko te odcinki w ktorych szczegolnie bylo pokazane zycie (bez tych calych evangelinow) bohaterow. Ogolnie nie bardzo mi sie podobalo. nudy….
    • Avatar
      Jarek88 5.01.2006 15:22
      Re: zawiodlam sie...
      Skoro nie lubisz mechów to nie golądaj takich anime ;) Napisałaś, że Ci się nie zabardzo podobało, a jak się nie myle dałaś ocene poniżej 3. Co tak ostro :D ? Jak mi coś się troche podoba to daje przynajmniej 5 ;), a bardzo niskie oceny tylko jak jest dno totalne. Apropo mechów: nigdy nie widziałem wspanialszych niż w NGE.
    • Avatar
      yv 20.01.2006 21:29
      Re: zawiodlam sie...
      Dziewczynko, Eva ci sie nie podobala Hellsing Ci sie nie podobal. Co cie tak wlasciwie rusza? TY wogole zauwazasz symbolike w Evie? Np. Kacper Melchior Baltazar- tego jest od diabla. Poza tym sama idea filmu jest wrecz genialna. Muzyka jedynie dopelnia calosci. Do pelnej degustacji brakuje jedynie Enda ktory juz prawie wszystko nam odkrywa. No coz. Moze ciebie rusza DB.
      • Avatar
        Ajuto 3.05.2006 15:08
        Re: zawiodlam sie...
        yv napisał(a):
        TY wogole zauwazasz symbolike w Evie? Np. Kacper Melchior Baltazar- tego jest od diabla.


        Masz racje tego jest od diabła… tyle ze nie nazwałbym tego symboliką tylko wspólnymi nazwami bo raczej niewiele to wszystko symbolizuje a bez tego pseudo­‑religijnego bełkotu seria byłaby o wiele lepsza.
  • Avatar
    A
    nieznany 3.01.2006 21:12
    NGE :D
    Anime jest wspaniałe, ten klimat, postacie, roboty :D i muzyka ( polecam intro ), z mangą czego żałuje nie miałem styczności :(, ale filmy udało mi się obejżeć ;). Zakończenie w EoE jest ciekawsze niż w serii, choć niezbyt przyjemne ... Anime oceniam na 10/10 :D choć musze wam się przyznać, że jestem kretynem i gapą; podczas oceniania zamiast 10 podałem 1 :(, ocena troszke spdała :(, ale postaram się to naprawić ;) Wypdki chodzą po ludziach ...
  • Avatar
    A
    Jarek88 3.01.2006 19:39
    NGE, a inne anime
    NGE jest wspaniałe, no może przynajmniej dla mnie, naprawde wciąga, jeśli chodzi o mechy, to są najlepszymi jakie do tej pory widziałem. Jedynym mankamentem serii jest jej końcówka, do 20 odcinka oglądałem serie z zapartym tchem i nie mogłem się od niej oderwać, ale ostatnie odcinki wchodzą w smutny i mroczny klimat, a końcowe dwa ... przewijałem z nudów ... Pierwsze 20 odcinków oceniam na 10/10, 4 kolejne na 9/10, a 2 ostatnie no cóż lepiej nie będę się wypowiadał; dużo ciekawsze było alterntywne zakończenie w EoE, szkoda tylko, że Shinji się rozmazał i nie pomógł Asuce, bo koniec mógłby być inny i fani mogliby liczyć na kontynuacje serii, a tak muszą się zadowolić Girlfriend of stell 1 i 2. Anime oceniam na 9+, pozdro dla wszystki fanów serii :D
    PS: jest obecnie moją ulubioną ( mimo upływu czasu nadal mi się podoba, inne serie oglądam raz góra 2 razy, wyjątkiem jest Hellsing, do którego też czasem wracam ).
    • Avatar
      Anonim 3.01.2006 20:13
      Re: NGE, a inne anime
      Może jestem dziwny ale mi akurat podbają sie dwa ostatnie odcinki najbardziej z wszystkich i chętnie do nich wracam :P
      • Avatar
        Jarek88 3.01.2006 21:15
        Re: NGE, a inne anime
        Przyznam Ci się, że ja też do nich wracam ;), jak już oglądać serie to cała, a NGE oglądałem mnóstwo razy. W ostatnich odcinkach najbardziej podoba mi się alternatywny świat pokazany w jednej scenie ;)
  • Avatar
    A
    Wujejk 26.12.2005 15:29
    beznadziejne anime ??
    Nie sądze żeby można bylo powuiedzieć żę to anime jest beznadziejne, cienkie, bez sensu. Jeśli by tak było to kto by pamiental o nge 10 lat po jego przemierze. Poza tym nie kązdy musi je lubieć czy rozumieć, przecież wiadomo: jeśli jest coś dla wszystkich to jest dla nikogo.
    • Avatar
      Jarek88 3.01.2006 21:22
      Re: beznadziejne anime ??
      Masz racje, do NGE się wraca z wielką przyjemnością. Tak było też w moim przypadku. W 1998 oglądałem 4 pierwsze odcinki serii, a w 2002 lub 2003 EoE ( wiem, troche głupio – początek i koniec :/ ), pełną serie dorwałem w ubiegłym roku i w przeciągu kilku miesiący oglądałem ją kilkakrotnie. Seria nadal jest dla mnie tak cudowna jak na początku, ale szkoda, że nie wciąga tak jak za pierwszym razem ;) Gorąco polecam NGE :D
  • Avatar
    A
    Mai_chan 24.10.2005 16:46
    No dobra Ysen, miałeś rację...
    Do tego anime siadałam niezwykle sceptycznie nastawiona. Spotkałam się bowiem z wieloma skrajnie różnymi opiniami – a te negatywne pochodziły zwykle od ludzi, których bardziej szanowałam. Po obejrzeniu całości mogę wreszcie wydać własną opinię.

    Dawno nie oglądałam serii, która by mnie wciągnęła po sam czubek uszu. Owszem, widziałam kilka całkiem dobrych, ale żadna z nich nie wywołała u mnie tego „dreszczyku” i darcia się z powodu przymusu oczekiwania na następny odcinek. W przypadku NGE tak było. Trudno powiedzieć, co spowodowało taką reakcę. Być może jest to „wina” specyficznego sposobu prowadzenia akcji, która raz jest wręcz denerwująco powolna, by po chwili przybrać niesamowite tempo. Przyznam, że czasami długotrwałe rozmowy czy rozmyślania na tle lazy animation irytowały mnie – zwłaszcza na początku, potem jednak przyzwyczaiłam się do tego.
    Bohaterowie… Pomijając oczywisty przypadek Shinji'ego, który przehandlował kręgosłup na wiolonczelę, są naprawdę ciekawi. I przede wszystkim – ludzcy. Nigdy, powtarzam NIGDY, nie słyszałam w anime tak realistycznego płaczu, jak histeria Misato, która, nawiasem mówiąc, jest jedną z moich ulubionych postaci. Bohaterowie często postępowali irracjonalnie, popełniali mnóstwo błędów, a czasem ich działania były dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Jednak wszystkie te czynności były realistyczne psychologicznie. Tak, wszyscy mieli zakręconą przeszłość – po Elfen Liedzie jednak mogę spokojnie uznać, że ich przeszłość wcale nie była AŻ TAK zakręcona. Wyjątkiem jest Asuka, której historia jest już dla mnie przegięciem… Tragiczne Przeszłości były, ale nie były nachalne, nie próbowały na siłę wywołać współczucia.

    Tak, ja tych bohaterów lubiłam. Byli pokręceni, mieli Przeszłość, mieli mnóstwo wad… Ale byli przy tym po prostu sympatyczni. Ludzcy. Co, szczerze mówiąc, ostatnio w animkach żadko się zdarza.

    Co do samego zakończenia… O mój Boże…
    Tutaj zgadzam się z Avellaną – to nie jest już niedopowiedzenie, to jest bełkot. Podobno bełkot ów winien być choć trochę wyjaśniony w End of Eva… Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Póki co zakończeniem jestem zawiedziona. Widać albo twórcom skończył się pomysł, albo pieniądze, albo stwierdzili, że chcą być ekstrawaganccy…

    Podoba mi się to anime, pomimo wszystkich swoich wad i zalet. Mimo to nie uważam go za „dzieło objawione”, co czasem można zaobserwować w polskim fandomie. Tak, jest to coś ciekawego, co naprawdę warto obejrzeć, jednak nie każdemu może się podobać.
  • Radzio (Shingi) 16.10.2005 13:42:00 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Klaudia 15.10.2005 19:39
    Blablabla:|
    wedlug mnie to Anime jest najgorszym jakie moglam se wyobrazic:| poniewaz: Trudno jest to anime zrozumiem w kulko sie kreci to samo:| nic nowego sama nuda:| ..... wogole porarzka:|
    • Avatar
      Miras 15.10.2005 21:50
      Re: Blablabla:|
      Dziewczyno ile ty masz lat? to anime jest wyjątkowe. Jeśli nie zauważyłaś to roi sie tam od mistycznych i religijnych motywów. Stworaona psychika bohaterów i klimat powalają na kolana wszelkie produkcje. Masz do czynienia z Legendą!!!!Więc z szacunkiem prosze! Jeśli nie rozumiesz tego anime odsyłam Cię do Biblii albo do księdza niech Ci powie co to jest „Drzewo Życia” , " Włócznia Longiniusa” czy kim byli „Lilith” , „Adam” albo na czyje podobieństwo zostały stworzone Evangeliony , co to jest tak na prawde Seele i Zwoje Znad Morza Czarnego. Naucz sie tego i sie do mnie zgłoś. Pa mała.
      • Avatar
        Zegarmistrz 16.10.2005 08:59
        Re: Blablabla:|
        Takie komentarze jak powyższy sprawiają, że temu anime dałbym 1 nawet go nie oglądając…

        Coś takiego jak Drzewo Życia nie istnieje. To, co mamy w anime, to błędnie narysowany Sefirion, w kabale symbol emanacji Boga i jego mądrości. Drzewo Życia to wymysł nieuków od New Age. Nie mam zielonego pojęcia, po diabła któremukolwiek z księży wiedza o tym.

        Włócznia Longinusa to włócznia, którą przebito ciało Chrystusa. O ile mi wiadomo (nie jestem specem od Bibli) samo imię Longinus pojawiać się zaczęło gdzieś w okolicach XII wieku i pochodzi ze średniowiecznej legendy.

        O tym, kim była Lilith ksiądz na pewno wiedzieć nie będzie, bo nie pojawia się ona w Bibli, a tylko jakichś komentarzach do Talmudu i jest importem syryjskim (była – rzekomą – pierwszą kobietą Adama).

        Nie wiem, ile masz lat, ale pewnie mniej niż twoja przedmówczyni. Gdybyś był tak dojrzały, jak uważasz, to zapewne wiedziałbyś, że a) Fakt, że coś jest Legendą nie znaczy po pierwsze, że jest on dobry i że każdy widz odbiera dzieło inaczej, ma też prawo jego swobodnej interperacji. b) Przesycenie – tandetną na dodatek – symboliką nie oznacza, że film jest ambitny i wybitny.

        Naucz się tego i się do mnie zgłoś.
      • Avatar
        Ysengrinn 16.10.2005 22:07
        Ja wysiadam...
        Miras napisał(a):
        Dziewczyno ile ty masz lat? to anime jest wyjątkowe. Jeśli nie zauważyłaś to roi sie tam od mistycznych i religijnych motywów.
        Owszem roi się, jest to fakt, choć niekoniecznie zaleta. Zaś co do całego komentarza: Nie masz czasem wrażenia, że wszyscy się na Ciebie patrzą, śmieją się, a Ty nie wiesz z czego się śmieją? Bo ja na twoim miejscu czułbym się tak właśnie teraz.
        • Avatar
          Miras 17.10.2005 12:40
          Re: Ja wysiadam...
          Masz racje. Wygłupiłem sie troche! Przyjmuje Krytyke z pokorą!!
  • Avatar
    A
    Miras 2.09.2005 19:30
    Evangelion to jusz legenda, ale ciągle żywa
    WOW!!!!!!Ciągle jestem pod wrażeniem tego cudeńka, mimo iż widziałem go po raz trzeci. ale coś mi sie zdaje że to nie koniec. Neon Genesis Evangelion jest poprostu wyjątkowy, nigdzie nie widziałem takiego nakładu mistyki i okultyzmu co tu, a klimat jaki panuje jest nie do podrobienia. Jest jedyny w swoim rodzaju, oryginalny, najlepszy. No i o Misato nie można zapomnieć – KAWAII!!!
  • Avatar
    A
    serubantesu 22.08.2005 23:29
    Była sobie Eva...
    Proszę Państwa…Chapeau bas!

    Wydaje mi się, ze jeżeli ktoś anime traktuje tyko jako przygodę, to nie musi tej produkcji znać.Ale jeżeli ktoś pragnie nazywać się fanem japońskiej animacji przez duże f to jest to dla niego pozycja, z którą musi się zapoznać obowiązkowo.

    „Shin Seiki Evangelion” nie trzeba kochać, ale doceniać się go powinno, bowiem na stałe zapisał się do historii anime.
    Należy przecież pamiętać, że był taki czas, gdy fandom na całym świecie był nim zachwycony.
    Być może dlatego,że był czymś zupełnie innym, niż dotychczasowe serie o wielkich robotach?
    Zresztą, przecież Evy są w tym anime jedynie tłem znacznie głębszych przemyśleń o naturze człowieka, szczególnie naturze Japończyka.
    Przełom wieków był czasem gdy japońska animacja pochyliła się nad głębią człowieka. Ta seria jest pozostałością tego okresu. Niejako jego sztandarowym przedstawicielem.
    Ktoś kiedyś napisał, że „Evangelion” poruszył serca swoich widzów.Może miał rację…

    Tak więc patrząc z perpektywy czasu…Owszem w dzisiejszych czasach, gdy króluje naszym światem tandeta, „Evangelion” stał się nudną serią, w której nie wiadomo właściwie o co chodzi. Z tym właściwie się zgodzę, ale nie nie powinno się „Shin Seki Evangelion” mieszać z błotem. Ani tym bardziej o nim zapominać.
    Ponieważ to tak, jakby zapomnieć o „Siedmiu Samurajach” Akiry Kurosawy…

    A przecież to też klasyka.
    • Avatar
      Sinus 27.08.2005 19:47
      NGE
      Moje ulubione Anime napewno nie jest skierowane do masowego odbiorcy bo zwyczajne taki odbiorca geniuszu tego anime nie zrozumie. Polecam przedewszystkim tym którzy lubią myśleć
      • Avatar
        Ysengrinn 28.08.2005 10:59
        Re: NGE
        Fakty wykazują, że Evangelionem zachwyca się wielu osobników nie potrafiących myśleć. Co mnie, jako fana Evy, doprowadza do szału, gdyż co chwila taki się kompromituje prymitywną napaścią na recenzenta, przy okazji kompromitując też serię.
        • Avatar
          Sinus 28.08.2005 16:59
          Re: Re: NGE
          Przepraszam ale w mojej wypowiedzi nie napadam na recenzenta (przynjamniej nie miałem takiego zamiaru)
          Eva podoba sie wielu ludziom pewnie dlatego że ma w sobie pretekst żeby pokazać psychikę bohaterów czyli walki wielkich robotów które zawsze będą przyciągać masy ludzkie.
  • Avatar
    A
    Ysengrinn 22.07.2005 06:27
    Okiem (nie)fana(tyka)...
    Evangelion nie jest serią proroczą, nie jest napisaniem Biblii na nowo, wreszcie nie ma na celu odkryć Prawdy, ukrywanej przez watyńskich sukinkotów (do Hellsinga z takimi pomysłami, NGE to poważna seria). Biblia jest po prostu traktowana jako inspiracja, a sama historia nie ma z nią wiele wspólnego. Uważam, że Ave, skądinąd nielubiąca Evy, świetnie opisała o czym jest serial: o niemożności komunikacji. Notabene ocena 8 jest zasłużona za to, iż na satysfakcjonujące zakończenie trzeba było czekać do kinówki.  kliknij: ukryte 

    Jak dorwę idiotę który rozpowszechnia głupoty o „indeksie ksiąg zakazanych” to mu nogi z tyłka powyrywam. Najwyraźniej to się już rozpowszechniło w fandomie. Wszystko przez tego Dana Browna, który wszędzie widzi symbole płodności, zbol jeden…

    zloscia kazdy moze wybuchnac a pozatym, widze ze ty nie jestes zbyt madry kogo rzniesz przed kompem?


    Złość nie usprawiedliwia klęcia kobiet. A obrażanie recenzenta wystawia piękną opinię zarówno Tobie, jak i wszystkim pozostałym fanom serii. Ja osobiście Cię o to nie prosiłem.

    napisales kompletna bzdure drzewo zycia przewija sie w openingu wez sie koles doksztalc a nie sie wypowiadasz jesli sie nie znasz


    Mam Ci ochotę zrobić to wszystko, co Eva 01 zrobiła wszystkim po kolei Aniołom, a na koniec jeszcze to, co Evy seryjne zrobiły Asuce. Ja tu od miesięcy próbuję ludziom tutaj wyjaśnić, że NGE to naprawdę porządna seria, a Ty nagle wyskakujesz jak filip z konopi i dajesz piękny przykład fanatyka, który nawet nie rozumie serii na punkcie której mu odbija. Brawo.
  • Avatar
    R
    Shin 21.07.2005 15:15
    dodam
    dodam cos jak troche ochlonolem po przeczytaniu recenzji bo jak ja przeczytalem to sie wnerwilem ostro, po 1. to anime nie jest zwykle po 2. ktoras tam na dole powiedziala ze dramat jest w tym ze dzieci maja swiat uratowac BUAHAHA nie czaisz widze prawdziwej fabuly tego anime tylko te poboczne ktora jest wlasnie dzieci i roboty ok no i po 3. watki religije, chcoiaz by zwoje znad morza martwego, nie wiem czy wiesz ale takowe istnieja naprawde lecz sa wpisane do indeksu ksiag zakazanych przez watykan a kto je napisal itd nie ja ci bede mowil poczytaj se, pozatym komnata komendanta Ikariego ktora ma pewnien sybol na suficie, widzisz to jest sybol boga, 22 sciezki zycia kazda z nich tworzy to w prostym jezyku dla tepych kuleczko ktore oznacza jedna z cech boskich ktorych jest 12 cos jeszcze chcesz wiedziec?
    • Avatar
      Xeniph 21.07.2005 17:47
      Re: dodam
      Shin napisał(a):
      ktoras tam na dole powiedziala ze dramat jest w tym ze dzieci maja swiat uratowac BUAHAHA nie czaisz widze prawdziwej fabuly tego anime tylko te poboczne ktora jest wlasnie dzieci i roboty


      Rozumiem, że „prawdziwą fabulą” są w takim razie niesamowite przygody Pen­‑Pena, a historia o dzieciach i robotach została wyeksponowana tak dla zmyłki?

      Shin napisał(a):
      watki religije, chcoiaz by zwoje znad morza martwego, nie wiem czy wiesz ale takowe istnieja naprawde lecz sa wpisane do indeksu ksiag zakazanych przez watykan

      Kompletna bzdura, Zwoje Znad Morza Martwego po pierwsze są odtajnione już od dawna, a po drugie ich treść nie ma z fabułą Evangeliona nic wspólnego, jako że zawierają jedynie apokryfy czterech Ewangelii i opis jednej sekty.

      Shin napisał(a):
      pozatym komnata komendanta Ikariego ktora ma pewnien sybol na suficie, widzisz to jest sybol boga, 22 sciezki zycia kazda z nich tworzy to w prostym jezyku dla tepych kuleczko ktore oznacza jedna z cech boskich ktorych jest 12


      Błąd merytoryczny i znacznie spłycenie tematu. Nie jest to żaden „sybol boga” (sic), a Drzewo Życia. Sefirot, czyli „kółeczek” jak je nazywasz, jest 10, nie 12 i nie oznaczają cech boskich, a aspekty rzeczywistości. Ścieżki między nimi, oprócz wzajemnych powiązań między Sefirami, symbolizują kolejne etapy stwarzania wszechświata przez Jahwe, a także ukazują drogę do osiągnięcia oświecenia…

      Reasumując: zastosuj się do własnych rad i dowiedz się, o czym piszesz, zanim zaczniesz robić z siebie publicznie idiotę.
      • Avatar
        Shin 21.07.2005 22:35
        Re: dodam
        napisales kompletna bzdure drzewo zycia przewija sie w openingu wez sie koles doksztalc a nie sie wypowiadasz jesli sie nie znasz > zapraszam do encyklopedi i czegos tam, a co zawieraja zwoje tez nie wiesz omfg n/c
        • Avatar
          Zegarmistrz 22.07.2005 09:42
          Re: dodam
          Odsyłasz nas do encyklopedii… Oto, co na ten temat mówi encyklopedia:

          Zwoje z Qumran:
          [link]
          Drzewo życia aka Sefira, Serion itd.
          [link]
      • Avatar
        Tiutlivel 19.05.2007 17:30
        Re: dodam
        No ale teraz to mnie zatkało:)jak to tak?? Przeciez na pierwszy rzut oka widac ze fabuła NGE nie opiera się na ratowaniu świata. Tak moim (i nie tylko)zdaniem to już bardziej jest opowieść o dorastaniu trudnej młodzierzy niż o walkach unit'ów :)
  • Avatar
    R
    inhuman 21.06.2005 14:45
    ta recenzja jest poprostu tragiczna!
    ...mam proste pytanie: Po co za recenzje brał się ktoś kto nie jest w stanie zrozumieć tej serii?

    Dla mnie to co najmniej niekompetencja a taka recenzja nie jest nic warta. Dlaczego tak mówie? otóż dlatego, że NGE zdecydowanie ma przesłanie i sens! powiem więcej… To przesłanie zmieniło i ukierunkowało moje życie… niektórzy mogą się dziwić, inni śmiać. Ale zapytam tylko, czy możliwym było by, że przesłanie którego niema, było by w stanie na mnie wpływać tak silnie, gdybym je sobie np. po prostu uroił!?
    ...ja treści tego anime rozpatrywałem całymi dniami a terminy, które w NGE padły choćby takie jak AbsolutTerrorField (które symbolizuje granice Ego) używam w egzystencjonalnych rozmowach ze swymi przyjaciółmi.
    Dla mnie ta recenzja jest po prostu tragicznym tworem i zaciemnia nie zaznajomionemu potencjalnemu odbiorcy prawdziwe (czytaj: bardziej obiektywne) podejście do serii.

    Innymi słowy zarzucam tej recenzji CAŁKOWITY (bo subiektywizm nie jest zły) BRAK OBIEKTYWIZMU… oparty co najgorsze na niekompetencji (tj. niezrozumieniu serii przez recenzenta).

    ...Deklaruje jednocześnie, iż mam zamiar podjąć się karkołomnego zadania zrecenzowania NGE…
    i sądzę, że każdy chcąc nie chcąc zgodzi się z moją wypowiedzią.
    • Avatar
      Avellana 21.06.2005 18:03
      Re: ta recenzja jest poprostu tragiczna!
      Obiektywnie rzecz biorąc, zapraszam na forum, chętnie podyskutuję. A co do recenzji: jeśli będzie na poziomie (w sensie gramatyczno­‑logicznym, nie musi być zgodna z moją opinią), to jej zamieszczenie u nas jest jak najbardziej do pomyślenia. Szczerze mówiąc wiem, że są osoby, które tę serię odebrały tak jak Ty i chętnie opublikowałabym taki tekst jako opozycję do mojego głosu „niedowiarka”.
  • Avatar
    A
    Martinez 25.05.2005 23:36
    NGE
    Trzeba przyznać że interesujący tytuł, a to z dwóch powodów:
    1) Jeśli ktoś chce filozofować nad tym co twórcy chcieli przekazać oglądającym – prosze bardzo – jest tu wiele rzeczy które można interpretować
    2) Jeśli ktos chce obejrzec serie z dobrą akcją,oraz ciekawymi walkami – bardzo prosze – jest jej tu w odpowiedniej ilości

    Ja osobiście poszłem na łatwiznę;) i najpierw poczytałem sobie to inni interpretują NGE. Skutek tego był taki, że niestraciłem przyjemności oglądania serii rozmyslając „o co im kurde chodziło”. Ale dla niektorych takie podejsćie być może będzie statą przyjemności ogladania:)

    Ogólne rzecz ujmując tytuł godny uwagi , choćby ze względu na ciekawy klimat całej serii ( zwłaszcza w deszczowy dzień:)
  • Avatar
    A
    korsarz 24.05.2005 07:40
    hard psychodela
    Hm… Z jednej strony mamy tutaj wspaniały mecha­‑design, ciekawie zaprojektowany świat, dużo odniesień do biblii, ale raczej apokryficznych (chociażby motyw Aniołów i Lilith)... Z drugiej strony mamy (szczególnie w ostatnich odcinkach) do czynienia z psychodelą balansującą na granicy psychozy… Rany, czy realistyczny projekt psychologiczny postaci musi oznaczać postacie traumatyczne?! A może ja po prostu tego nie trawię… :\
    • Avatar
      Ysengrinn 24.05.2005 08:25
      Re: hard psychodela - a czego się spodziewałeś?
      korsarz napisał(a):
      Hm… Z jednej strony mamy tutaj wspaniały mecha­‑design, ciekawie zaprojektowany świat, dużo odniesień do biblii, ale raczej apokryficznych (chociażby motyw Aniołów i Lilith)


      BIBLIA była i jest jedna. Apokryficzna może być co najwyżej Ewangelia. Anioły i Lilith nie zostały jednak wzorowane na owych apokryfach, lecz na mitologii judaistycznej i późniejszej Kabale, czyli tradycji.




      korsarz napisał(a):
      Rany, czy realistyczny projekt psychologiczny postaci musi oznaczać postacie traumatyczne?! A może ja po prostu tego nie trawię… :\


      Nikt nigdy nie zrobił niczego, co podobałoby się wszystkim, a jeśli próbował, to schrzanił. NGE podoba się bardzo wielu ludziom, co nie znaczy, że pozostali muszą to obejrzeć i się zachwycać.

      Co do realistycznego projektu: oczywiście, że nie zakłada. Ale czy to do jasnej ciasnej oznacza, że twórcy NIGDZIE nie mogą umieścić takich postaci? Gainax miał zwyczajnie ochotę na traumę, więc ją umieścił, ich prawo. Twoje prawo by tego nie oglądać. Jest dużo serii które są jednocześnie realistyczne i pozbawione traumy. Skoro więc zamiast nich wziąłeś się za Evangeliona (serię która bez takich a nie innych zachowań byłaby głupia, nielogiczna, infantylna i pozbawiona sensu, gdyż są nieodłączną częścią fabuły), to, proszę Cię, daruj sobie komentarze, że Tobie się nie podoba, bo za bardzo psychodeliczne. Równie dobrze ja mógłbym się czepić, że włosy bohaterki FMA są za bardzo niebieskie, czego nie trawię.
      • Avatar
        korsarz 24.05.2005 11:11
        Re: hard psychodela - a czego się spodziewałeś? - niezła argumentacja, stary/a
        Ysengrinn napisał(a):

        BIBLIA była i jest jedna. Apokryficzna może być co najwyżej Ewangelia. Anioły i Lilith nie zostały jednak wzorowane na owych apokryfach, lecz na mitologii judaistycznej i późniejszej Kabale, czyli tradycji.


        A ja cały czas myślałem, że apokryfy, są to treści Biblii (obu testamentów), które zostały wycięte, bo nie zgadzały się z doktryną Kościoła (w księdze Rodzaju nie znalazłem wzmianki o tym, by Adam miał przed Ewą jakąś żonę, a którą miałaby być Lilith).

        Ysengrinn napisał(a):

        Nikt nigdy nie zrobił niczego, co podobałoby się wszystkim, a jeśli próbował, to schrzanił. NGE podoba się bardzo wielu ludziom, co nie znaczy, że pozostali muszą to obejrzeć i się zachwycać.


        Tu się nawet zgadzam. Gdyby Hideaki Anno chciał zadowolić WSZYSTKICH, musiałby BYĆ wszystkimi, a sam przyznasz, że to niemożliwe.

        • Avatar
          Zegarmistrz 24.05.2005 11:22
          Re: hard psychodela - a czego się spodziewałeś? - niezła argumentacja, stary/a
          korsarz napisał(a):
          A ja cały czas myślałem, że apokryfy, są to treści Biblii (obu testamentów), które zostały wycięte, bo nie zgadzały się z doktryną Kościoła (w księdze Rodzaju nie znalazłem wzmianki o tym, by Adam miał przed Ewą jakąś żonę, a którą miałaby być Lilith).


          Offtop. Nie zostały wycięte, a już z pewnością nie dlatego, że nie zgadzały się z naukami i polityką kościoła.

          Odwrotnie – nauki i politykę kościoła ostatecznie sformuowano PO zakrojonych na gigantyczną skalę badaniach naukowych, których rezulatetm była falsyfikacja wątków apokryficznych. Badania przeprowadzono z takim obiektywizmem i szczegółowością, na jakie tylko było stać tamtą epokę.

          Koniec Offtopu. Dalszą dyskusję na ten tamet mogę podjąć, lecz dopiero na Forum.
          • Avatar
            Zeg 24.05.2005 11:24
            Lilith
            Lilith natomiast nie pochodzi z Bibli, ani nawet z apokryfów, a z legend żydowskich. Próżno jej szukać w Genesis, a sam jej pomysł jest chyba troche straszy.
            • Avatar
              LunatiK 23.02.2006 13:44
              Re: Lilith
              A samo chrzescijanstwo przed chrystusem bylo tym czym jest judaizm
        • Avatar
          Ysengrinn 25.05.2005 07:27
          Re: hard psychodela - a czego się spodziewałeś? - niezła argumentacja, stary/a
          korsarz napisał(a):
          Tu się nawet zgadzam. Gdyby Hideaki Anno chciał zadowolić WSZYSTKICH, musiałby BYĆ wszystkimi, a sam przyznasz, że to niemożliwe.


          Nooo, chyba właśnie to powiedziałem;P.

          Co do Biblii – za dużo „Kodu Leonarda…” i tego typu lektur. Ale to już temat na forum, a nie komentarze.
  • Avatar
    A
    Windreal 17.04.2005 23:01
    Genesis po mojemu
    He he… teraz to dopiero się narażę tłumom wiernych, oddanych, itp.,itd. fanów. Primo: nazywanie tego tytułu serią o głębokim gruncie psychicznym to bajka, dno i tania komercha, na którą mają się nabrać ludzie mający ciutek rozumu w głowie. Secundo: gówniarze z problemami, którzy są ostatnią nadzieją ludzkości! Jakie to dramatyczne! Co z nami teraz będzie!?!? Trio: to naprawdę zwykłe anime.
    P.S. Motywy chrześcijańskie? Dużo osób mówi, że są w tej serii. Ej, pokażcie mi gdzie dobra??? Bo ja tu widzę budowanie serii na inspiracjach z jakieś nowej religii (nawet mimo całej otoczki z apokryfami,itd.)
    P.S.2 Nie każdy musi lubić NGE. Nie każdy musi NGE znać (i tak go przecież nic nie ominie).
    P.S.3 Na pewno jednego nie zaprzeczę: mechy są wspaniałe.
  • Avatar
    A
    Groozin 16.04.2005 22:39
    NGE
    Na początek czepię się, że Shinji nie tyle „spełnia warunki” by pilotować Evę 01, co od początku była ona tworzona właśnie dla niego (coć on naturalnie nic o tym nie wiedział)
    Co do fabuły zgodzę się, że jest ona bardzo złożona. Postawmy sprawę jasno- to tytuł dla ludzi którzy potrafią dokładnie przemyśleć każdą widzianą scenę; tak pod kątem samego postępowania postaci, jak i tego co powoduje w nich takie a nie inne zachowania. Dlatego też pełne zrozumienie serii wymaga kilku sesji. Chociaż może bardziej frafne byłoby wyrażenie „wyrobienie sobie własnej, kompleksowej opinii”, gdyż rzeczywiście każdy może mieć własne interpretacje. Dzięki temu też wydarzenia ciągle żyją w widzu który pod wpływem czynników zewnętrznch może nagle pomśleć „a może to wcale nie tak jak myślałem?”.
    Przejdźmy do postaci. Pomimo, że na początku wydają się dość surrealistyczne, to dokładniej je poznając dowiadujemy się o czynnikach, które wykształciły w nich takie a nie inne zachowania. I te wszystkie ich wynikowe reakcje okazują się tak realistyczne, że w pewnym ounkcie postacie zdają się bardziej prawdziwe od ludzi spotykanych na ulicach!!!
    Z powyższych powodów sądzę, że wiecznie żywa, nigdy nie wyjaśniona „na Amen” fabuła zasługuje na 9 lub i 10 zaś postacie przynajmniej na 9.
    Uff. Się rozpisałem…. :)