Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Piano Forest

  • Avatar
    A
    Naija 11.08.2013 00:26
    Miło
    Miły film, ale nic ponad to.
    Szczególnie podobał mi się wątek Takako, wprowadził trochę uśmiechu, ale tak to trochę zabrakło ikry. Graficznie w porządku, utwór grany na eliminacjach trochę męczył. Zastanawia mnie jak to jest, że mama Kaia, pracująca w specyficznym środowisku, jest taka kochana, nie wiem czemu ale wyobrażałam ją sobie jakoś ostrzej, a tu proszę :)
    No i życiowy kop – poświęcasz się czemuś, wyrzekasz się przyjemności, a i tak pojawi się ktoś bardziej utalentowany, kto osiąga to co ty znacznie łatwiej. Dlatego ucieszyłam się,  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      keeveek 11.11.2013 21:18
      Re: Miło
      A z drugiej strony w anime chodzi jednak o to, że w świecie profesjonalnej muzyki nie ma miejsca dla takich jak Kai – utalentowanych, ale niestandardowych i nieokrzesanych. Świat muzyki profesjonalnej otwarty jest na ludzi takich jak Amamiya, którzy grają „głową” a nie „sercem”.

      Czy to źle, to już pozostaje do oceny widzom.
  • Avatar
    A
    kako 7.08.2011 02:28
    ''used to say, I like Chopin...'' ^^
    Fajerwerków nie ma, ale też jest nieźle :] Historia prosta i w sumie przewidywalna, ale mimo tego warta uwagi głównie ze względu na wątek muzyczny. Fanom ciepłych, lirycznych opowieści powinna się raczej spodobać (warto jednak podkreślić, że widownia docelowa to najmłodsi). Piano Forest to taka odmłodzona wersja Nodame Cantabile. Gdyby Nodame miała młodszego – równie utalentowanego i zbzikowanego jak ona – brata, byłby nim z pewnością zadziorny Kai.
  • Avatar
    A
    anulka406 31.07.2009 00:59
    Bardzo piękne.
    Właśnie skończyłam oglądać :). Bardzo przyjemny, sympatyczny, ciepły film… Cudowny :) Uwielbiam to i naprawdę wszystkim tą baśniową historię polecam. Traktuje ona o spełnianiu marzeń, dążeniu do realizacji celu, ale przede wszystkim o pasji i miłości. Nieraz na mojej twarzy zagościł uśmiech.
    Każdy zasługuje na to, aby zapoznać się z Piano no Mori.
  • Avatar
    A
    Nakago 30.03.2009 21:11
    Sympatyczne
    Bardzo ciepłe, sympatyczne anime, odprężające i wyciszające. Wywiera na mnie podobny efekt, jak większość odcinków „Mushishi”, z tym, że jest… zabawniejsze.

    Ano tak, bo humoru „Piano no Mori” odmówić nie można. W większości przypadków jest to zwykły, „codzienny” humor, humor dzieci (no, młodszych nastolatków – żeby nam się gimnazjaliści nie obrazili ;-)), bez wielkich fajerwerków, znajomy, zwykle ciepły, czasami obraźliwy (pamiętamy przydomki, które nadawliśmy naszym nauczycielom? może akurat „Pogrzebu” – nota bene pochodzącego od nazwiska tej postaci – wśród nich nie było, ale jednak), bywa nawet nieco wulgarny. Mnie na łopatki rozłożył duch (a właściwie chyba duchy), prześladujący Kai'a, z jednej strony niesamowicie zabawny (gdzież go nie było…), z drugiej – strasznie wkurzający. Chyba jednak najlepsze było w nim to, że duch ten przybierał postać osób Kai'owi znajomych, jedynie odzianych odpowiednio do epoki, z której rzeczony duch pochodził. Przyznam, że z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam – tym bardziej gratuluję osobie, która na niego wpadła. Nie jest łatwo wymyślić coś nowego.

    Jeśli zaś chodzi o Kai'a, to ja jestem w stanie uwierzyć w jego talent. Nie znam się na muzyce, nigdy nie grałam na żadnych instrumentach, a ucho mam w najlepszym przypadku drewniane, podejrzewam jednak, że dziecko ze słuchem absolutnym byłoby w stanie dojść do tego, do czego doszedł Kai. Zaś kwestia fortepianu, na którym może grać tylko jedna osoba (no, właściwie dwie), została wyjaśniona w najzupełniej zadowalający mnie, laika, sposób. Pierwszy właściciel instrumentu grał specyficznie, a Kai uczył się grać na tym właśnie fortepianie, więc siłą rzeczy dopasował się do niego. I potem miał problemy, żeby się „odpasować”...

    Graficznie film również bardzo mi odpowiadał, prawdopodobnie w znacznej części dlatego, że nie potrzebuję żadnych „fajerwerków” w projektach postaci, za to bardzo chętnie patrzę na dopracowane tła i grę światła, których w tym anime było bardzo dużo. Grafika i animacja znakomicie pasowały do treści i klimatu filmu, udatnie podkreślając ciepło i zwyczajną, codzienną magię, którą możemy zauważyć również w naszym życiu, jeśli zatrzymamy się chociaż na chwilę.

    Muzycznie irytowało mnie powtarzanie w kółko tego samego utworu, przygotowywanego przez chłopców na konkurs, a potem na nim granego. Całe szczęście, że nigdy nie zostaliśmy uszczęśliwieni tą melodią w całości – ale i tak miałam jej serdecznie dosyć (co wcale nie znaczy, że ją zapamiętałam…). Podobały mi się za to „charakterystyki” kompozytorów: to jest Beethoven, to jest Mendelssohn, to jest Chopin… Prawdopodobnie miały w tym swój udział same kompozycje, dla każdego z twórców naprawdę charakterystyczne i znane nawet takim muzycznym ignorantom, jak ja.

    Cóż mogę dodać. „Piano no Mori” jest bez wątpienia jednym z tych anime, do których będę wracać, mam nadzieję, przez długie lata. Może wtedy, gdy będę potrzebowała odprężenia po ciężkim (tygo)dniu pracy, a może również kiedy będzie mi się nudzić i nabiorę ochoty na coś ciepłego, ogrzewającego serce.
  • Avatar
    A
    Psychoza 15.11.2008 13:10
    Piano no Mori
    Przyjemna pozycja :) A Kibelkowa Księżniczka miażdży! Hihi… Grać na fortepianie i wyobrażać sobie, że się siedzi z psem w toalecie… Haha! :D
  • Avatar
    A
    Jt. 10.10.2008 18:26
    10/10 !
    Zgadzam się z oceną recenzenta. Napradę klawe anime i z pewnością przejdzie za parę lat do klasyki ;) Dla fanów muzyki klasycznej, pozycja obowiązkowa! :D