Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 11
Średnia: 7,82
σ=1,19

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ichi Pound no Fukuin [2008]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 9×40 min
Tytuły alternatywne:
  • One Pound Gospel [2008]
  • 1ポンドの福音 [2008]
Tytuły powiązane:
zrzutka

Urocza zakonnica i zakochany w niej bokser – obżartuch czyli aktorska adaptacja mangi Rumiko Takahashi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Gdyby przeprowadzić jakieś badania dotyczące tematyki anime, jestem pewien, że w ścisłej czołówce, o ile nie na prowadzeniu, jeśli chodzi o ilość, byłyby komedie romantyczne. Japończycy opracowali technikę produkcji tychże w ilościach hurtowych, a co za tym idzie, coraz częściej oglądając kolejne tytuły tego rodzaju ma się wrażenie déjà vu. Cóż, o dobre, oryginalne pomysły raczej trudno. Rumiko Takahashi, jedna z niekwestionowanych mistrzyń gatunku, pokazała nieraz, że jak się chce, to jednak można. One Pound Gospel to aktorska wersja jednej z jej mang.

Podstawą każdej komedii romantycznej jest para – standardem jest dwoje uczniów, czasem nastolatek i jakieś dziwadło typu kosmitka/robodziewczyna itd. Na tym tle One Pound Gospel wyróżnia się zdecydowanie – mamy tu bowiem do czynienia z romansem boksera i zakonnicy. Nasz japoński Gołota nazywa się Kosaku Hatanaka i ma problem. Nie, nie walczy jak Andrzej, natomiast uwielbia jeść. Kiedy widzi jedzenie, oczy wychodzą mu z orbit, zaś apetyt przejmuje nad nim kontrolę. Po kolejnych kompromitacjach (bokser, aby móc startować, musi mieścić się w określonej wadze) trenerka już dawno powinna go wyrzucić na zbity pysk, wierzy jednak w ukryty talent naszego przyszłego Rocky’ego.

Los chce, że Kosaku, usilnie starający się zrzucić tych kilka nadprogramowych kilogramów, spotyka zakonnicę o imieniu Angela. Znajomość ze śliczną dziewczyną w habicie staje się dla naszego kandydata na żółtego Muhammada Alego dodatkową motywacją, dla Angeli zaś – źródłem kłopotów. Nie dość bowiem, że Kosaku zakochuje się w niej, to i ona sama nie jest pewna własnych uczuć. Wychowana w klasztorze, nie znająca dobrze świata zewnętrznego i mężczyzn, robi co może, aby wspomóc pechowego boksera. Tym samym zaczyna się ciąg perypetii, którym obydwoje będą musieli stawić czoła.

One Pound Gospel to seria sympatyczna. Choć nie jestem entuzjastą japońskiego aktorstwa, zaś moja wiedza o boksie ogranicza się do znajomości filmów typu Rocky czy Wściekły byk, te dziewięć dość długich odcinków zleciało mi całkiem szybko. Atutem serii jest niewątpliwie zwariowany humor – od razu czuć, spod czyich rąk wyszedł pierwowzór. Co więcej, twórcy wersji aktorskiej nie mieli oporów, aby tworzyć tu sceny typowe raczej dla anime (ot, choćby moment, w którym Kosaku ratuje dziewczynkę przed gradem spadających na nią piłek). Luźne potraktowanie tematu sprzyja przyjemności oglądania. To samo dotyczy postaci – są one całkiem nieźle nakreślone i budzą od razu sympatię widza, zaś nawet pozornie poważna sytuacja może mieć humorystyczny finał.

Japońskie podejście do symboliki chrześcijańskiej to temat na osobny tekst. W niektórych odcinkach One Pound Gospel jest wręcz czarno od habitów, choć nie wiem, czy tyle zakonnic, ile występuje w tej serii, dałoby się znaleźć w całym Tokio. Podobnie potraktowano kwestie odchudzania – jedynym znanym bohaterowi sposobem zrzucania kilogramów są głodówki oraz mordercze treningi – po których nasz niedoszły Jake La Motta siada i zaczyna się ponownie objadać mięchem. Nie dziwi zatem, że wciąż ma problemy z wagą.

Do obejrzenia? Jak najbardziej, fanom gatunku One Pound Gospel powinno przypaść do gustu, podobnie jak tym, którzy szukają nieco bardziej oryginalnych tytułów tego rodzaju. Oczywiście, odrzuci tych, którym przeszkadza japońska szkoła aktorska, a wiem, że takich nie brak. Uczciwie trzeba przyznać, iż ten szczególny sposób artykulacji i mimiki potrafi odstraszać. Rekompensują to jednak z naddatkiem dobry humor oraz dość oryginalna fabuła. Rzecz w sam raz na jesienno­‑zimowe wieczory.

Grisznak, 22 października 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Rumiko Takahashi
Reżyser: Tooya Satou
Scenariusz: Yuuichi Fukuda
Muzyka: Kat-Tun