Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 5/10
fabuła: 3/10 muzyka: 2/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 12
Średnia: 5,75
σ=1,74

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Wellber no Monogatari Dainimaku

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Sisters of Wellber Zwei
  • ウエルベールの物語 第二幕
Tytuły powiązane:
zrzutka

Misja wykonana, królestwo uratowane, teraz trzeba się jeszcze tylko zemścić i będzie cacy. Bezpośrednia kontynuacja serii, skupiająca się tym razem na problemach młodej złodziejki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Powracamy do historii w momencie podpisania przez skłócone królestwa traktatu pokojowego. Po dotarciu do Greedom, drogi świeżo upieczonych przyjaciółek rozchodzą się; Rita wraca do książęcych obowiązków, a Tina wraz z towarzyszącym jej Jinem rozpoczyna poszukiwania mordercy swoich rodziców. Może się to jednak okazać bardzo trudne, gdyż od tragedii minęło wiele lat, a młoda złodziejka zapamiętała jedynie charakterystyczny tatuaż przedstawiający osę, a także melodię, którą nucił zabójca. Ale nie myślcie, że Tina rozpocznie samotną krucjatę, aby się zemścić, o nie. Gdy dziewczyna zdaje sobie sprawę, że brakuje jej Rity, podejmuje wyjątkowo spontaniczną decyzję o oderwaniu księżniczki od obowiązków. Udaje jej się tego dokonać dzięki nieocenionej pomocy Jina i Galahada, który z braku zajęcia postanawia dołączyć do grupy. Skompletowana drużyna wyrusza teraz na poszukiwania mordercy sprzed lat. Wraz z rozwojem akcji kolejne poszlaki prowadzą do gorzkiej tajemnicy, przez co zemsta może okazać się bardzo trudna. Co gorsza, na horyzoncie czai się widmo kolejnego konfliktu, któremu również trzeba będzie zapobiec.

Już w pierwszym odcinku poprzedniej serii wyraźnie zaznaczono, iż Tina ma własne powody, aby udać się w podróż do odległego Greedom, a ponieważ nie udało się tego wątku wpleść do pierwszej serii, powstał ciąg dalszy. Tym razem opowieść skupia się na złodziejce, która postanawia pomścić śmierć rodziców. Podobnie jak w przypadku oklepanego motywu w Sisters of Wellber, tutaj również można z tego pomysłu wykrzesać całkiem sporo, jeśli na podpałkę użyje się nieszablonowych rozwiązań. Jednakże widmo sztampy, które czaiło się w pobliżu, po trzynastu odcinkach zapuściło korzenie i zostało już do końca. Wszystko układa się tak, jak zaplanowali to scenarzyści, czyli niekoniecznie musi to mieć sens, poszukiwania prowadzone są bez zbędnego pośpiechu i przerywane czasami wątkami pobocznymi, które prawdopodobnie miały wypełnić dziury, pozostałe po rozplanowaniu głównego scenariusza. Sam motyw przewodni kuleje, i to bardzo. Powiedzmy, że łatwość, z jaką udaje się zdobyć bohaterom informacje na temat tropionego zabójcy, oraz sposoby ich uzyskania są co najmniej zastanawiające. Ja rozumiem, że to tylko trzynaście odcinków, ale zamiast poświęcać całe dwadzieścia trzy minuty na chorobę wróżki albo historię czołgu można by się postarać i choć odrobinę utrudnić poszukiwania. Jednakże tego nie uczyniono. Zwiększono za to rolę zbiegów okoliczności, prawdopodobnie po to, aby uzyskać lepszy efekt tragizmu. Niestety w tej serii zdecydowanie ich nadużyto. Owszem, los bywa złośliwy i czasami takie rzeczy się zdarzają, tylko czemu musi to dotyczyć najważniejszych wydarzeń? Do kompletu dodano również wątek miłosny, który przewija się właściwie przez całą drugą serię, wysuwając się na pierwszy plan raz bardziej, raz mniej. Oczywiście jest to kolejny pretekst do nieporozumień, kłótni i wszystkiego, co kojarzy się z dramatyzmem. Był to kolejny wątek, który mógł wzbogacić fabułę, a nie tylko łatać dziury. Miłośnicy romansów mogliby znaleźć w serialu przygodowym również coś dla siebie, jednakże związki uczuciowe bohaterów to najczęściej zabawa w kotka i myszkę, w dodatku przypominająca bardziej podchody przedszkolaków niż miłość rodzącą się między młodymi ludźmi. Gdzieś tuż za sceną przycupnął nieśmiało wątek konfliktu wojennego, który oczywiście nieoczekiwanie musiał pomieszać szyki bohaterom i wprowadzić odrobinę zamieszania, żeby tylko cokolwiek się działo. O motywacje agresora proszę nawet nie pytać, myślę, że najlepszym komentarzem będzie minuta ciszy. Wszystkie te elementy połączono ze sobą niestety bardzo słabym klejem, przez co całość rozpada się wyjątkowo szybko. Dzieje się w miarę dużo, co nie znaczy, że rozwój wydarzeń jest na tyle interesujący, by ze zniecierpliwieniem wyczekiwać kolejnych odcinków. Większość wątków popychana jest na siłę, byleby uzyskać odpowiedni efekt. Realia świata przedstawionego tak jak poprzednio są grubymi nićmi szyte i z przykrością stwierdzam, iż głębsza analiza scenariusza może ujawnić niepożądane ubytki, więc jeśli oglądać, to bez włączonego myślenia, bo można się srodze zawieść. Dotyczy to nie tylko obyczajów czy polityki, ale również uzbrojenia. Niezdecydowanie twórców zaowocowało dość koślawą krzyżówką fantasy i retro science­‑fiction, więc w większość wynalazków trzeba zwyczajnie uwierzyć na słowo. Udało się tu wcisnąć pociągi, samoloty i nieszczęsny gadający czołg, który wcześniej… Nie, to już zostawię widzom spragnionym rozwiązania tej tajemnicy.

Cóż, bohaterowie. Jest z nimi podobnie jak z obrazkami w kalejdoskopie. Kontynuują zachowanie dopasowane do aktualnych wymagań scenarzysty, który jest człowiekiem kapryśnym, bardzo łatwo zmienia zdanie i chyba niezbyt dużo wie o związkach międzyludzkich, jeśli pisze takie rzeczy. Motorem działań Tiny jest zemsta, motywacja zrozumiała, ale niestety wyciśnięta jak cytryna do sucha, tak że nic nowego tu nie uświadczymy. Co najwyżej słabnący optymizm. Patrząc na kolejne posunięcia Rity, nie wydaje mi się, żeby była dobrym materiałem na księżniczkę. Pal sześć sprawy polityki i dworu, skoro ona musi swojej znanej od niespełna dwóch tygodni Najlepszej Przyjaciółce pomóc odszukać mordercę i co ciekawe, dostaje na to zgodę kochanego ojczulka, którego z kolei bierność dyskwalifikuje jako króla. Zostaje jeszcze książę, ale… Najbardziej zastanawiające jest dla mnie, co też takiego Tina widzi w Jinie: jako kochanek jest, powiedzmy, gruboskórny, zaborczy i zwyczajnie głupi, jako wspólnik tym bardziej. Co więc robią razem? To już pozostanie nieodgadnioną tajemnicą. Twórcy przedstawią również dokładniej sylwetkę osławionego mordercy i bynajmniej nie będzie to zimnokrwista i bezlitosna bestia… Pamiętajcie, każdy ma swoje powody, traumy i momenty słabości. Postarano się również wyjaśnić motywy agresora, który nagle wkracza do akcji, próbując wywołać kolejny konflikt z przyczyn… osobistych i wydumanych. Rozumiem zarzuty i pretensje na płaszczyźnie prywatnej, ale żeby od razu z takiego powodu zaczynać wojnę? Również kreowane na wyjątkowo podstępne plany zdobycia władzy są, delikatnie mówiąc, pozbawione jakiejkolwiek spójności i logiki. Ogólnie rzecz biorąc, charaktery postaci, którym poświęcono sporą ilość czasu ekranowego, nie ulegają większym zmianom i jeśli rozwijają się w jakikolwiek sposób, jest to znany powszechnie schemat bez żadnych dodatków.

Projekty postaci i niekiedy ładne krajobrazy to jedyne plusy grafiki, gdyż niestety w większości przypadków sylwetki bohaterów narysowane są niedokładnie i czasem nierówno. Wszystko zależy od ujęcia, ale nie zmienia to faktu, iż niektóre sceny można było bardziej dopracować. Jedna rzecz mnie zastanawiała. Mianowicie Rita przez większość serii ma krótkie włosy, gdyż w poprzedniej części je obcięła, a w pewnym momencie ni stąd ni zowąd pojawia się w ułożonej fryzurze, podobnej do tej z pierwszych ujęć, zanim jeszcze zasztyletowała swojego przyszłego męża. Doczepiane pukle? Peruka? Owszem, możliwe, ale że też żadna z towarzyszących jej osób nie zwróciła na to uwagi… Cóż, prawa anime. Jeżeli komuś, kto oglądał pierwszy sezon, nie podobały się komputerowe wstawki, niepasujące do tradycyjnej animacji, która sama w sobie była średnia i niezbyt płynna, to niestety tutaj również je znajdzie. Nie będę się znęcać nad biednym czołgiem, bo wygląda on zdecydowanie najlepiej ze wszystkich trójwymiarowych projektów. Natomiast ogień, wybuchy, maszyny bojowe i statki zdecydowanie wyróżniają się na tle grafiki sztucznością i niedopracowaniem. A szkoda, bo mogło to wyglądać przynajmniej poprawnie, jeśli brać pod uwagę fragmenty pozbawione ingerencji 3D. Ładne krajobrazy i rozwój akcji mogłyby podkreślać jakieś nienachalne, ale dające się wyłowić z tła utwory instrumentalne. Jednakże miałam wrażenie, iż drugi sezon jest królikiem doświadczalnym początkującego kompozytora, który bawi się prostym programikiem do tworzenia muzyki. Coś podobnego do jakości melodyjek w formacie midi, które można tworzyć przy pomocy własnego telefonu komórkowego. Bawiłam się tak z nudów parę razy i efekt był podobny…

Zdecydowanie nie warto polecać tej serii osobom, które nie widziały pierwszego sezonu, z przyczyny oczywistej, jaką jest nieznajomość zaprezentowanej historii. Dlatego też tylko widzowie znający już Sisters of Wellber mogą rozważać obejrzenie ciągu dalszego, który jednak nie wnosi nic nowego, a jedynie kontynuuje niezbyt ambitną historię. Pozostali musieliby przebrnąć przez poprzednią serię, a nie jestem pewna, czy im się to uda. Podsumowując obie części, muszę powiedzieć, iż zawiodłam się na tej produkcji. Nie liczyłam na dzieło wybitne, ale na dobrą rozrywkę, w której uda się zamknąć parę ciekawych pomysłów i sprawić, że będzie się kończyć seans z poczuciem dobrego wykorzystania czasu. Niestety muszę postawić twórcom typowe zarzuty: brak konkretnego i szczegółowego planu, schematyczność, przedramatyzowanie oraz zwyczajne niedbalstwo. Nie wiem nawet, czy anime to sprawdzi się jako wypełniacz wolnych dni, których jednak wraz z nadejściem września jest znacznie mniej. W leniwej atmosferze wakacji może być to odpoczynek od ambitniejszego kina, ale nic poza tym.

Enevi, 23 października 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G., Trans Arts
Autor: Boyakasha
Projekt: Haruko Iizuka, Nariyuki Takahashi, Yoshinori Iwanaga
Reżyser: Takayuki Hamana
Muzyka: Akio Dobashi