Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Tajemnica Przeszłości

  • Avatar
    A
    Maronka 27.06.2014 20:35
    och, recenzjo, recenzjo!
    Oglądałam tą serie x lat temy na Hyper, teraz postanowiłam sobie ją odświeżyć. Wiadomo, nie jest to animacja taka jak teraz, momentami widac niedoskonałości tamtych czasów, aczkolwiek właśnie to ma swoj urok!
    Drogi recezencie/recezentko chciałabym przyczepić się do paru spraw:
    Kreska niektórym wyda się piękna, jednak innym twarze bohaterów będą przypominały prosięce pyszczki (bo te oczka i twarzyczki czasem takie okrągłe).

    Yuu Watase akurat ma taką kreskę, więc „okrągłe”? Taka była w tamtych lata „moda” i tym charakteryzuja się postacie.
    uzyka – nic nadzwyczajnego, spokojny opening i trochę zwariowany ending, przeciętne utwory w tle.

    Znowu to samo. Inne czasy to inne czasy… Czarodziejki miały przez 4 serie jeden i ten sam opening… W dzisiejszych czasach studia wykupią openingi, endingi od piosenkarzy i jest jakiś opening, a wtedy nagrywano piosenki specjalnie pod daną serię i to akurat powinno zostać ujęte w recenzji, bo naprawdę teraz to rzadkość! A same słowa piosenki sa naprawdę piękne.
    Chciałabym też powiedzieć, że Yuu Watase uwielbia robić „trójkąciki miłosne” i tym się jej mangi charakteryzują…
    • Avatar
      Maronka 27.06.2014 20:38
      Re: och, recenzjo, recenzjo!
      chciałabym dopisać, że recenzja yuyuzu powinna być na głownej stronie, bo jest lepsza..
      • Avatar
        Hiromi 30.11.2014 19:46
        Re: och, recenzjo, recenzjo!
        Uważam, że lepszym dziełem tej autorki jest „Ayashi no Ceres”, obecnie pracuje ona nad „Arata Kangatari” i nie za dobrze to wychodzi.
    • Avatar
      myszahihi 25.12.2015 09:19
      Re: och, recenzjo, recenzjo!
      Ja też zaczęłam oglądać to anime na hyperze.
      Co do muzyki to moim zdaniem jest o niebo lepsza niż większość współczesnych openingów i endungów a soundtraki mam wszystkie na komputerze bo są zwyczajnie piękne. To zależy kto co lubi. Bardzo pasują do klimatu anime.
      Kreska też piękna, a szczególnie podobają mi się męskie oczy ^^ (w końcu to anime z bishonenami).
      Myślę, że to anime musi być bardzo dobre skoro po latach podoba mi się ciągle tak samo.
      Anime porusza poważne wątki, wzrusza i bawi. Wiadomo, że jak byłam w liceum bardziej mogłam się wczuć w główną bohaterkę (teraz jest dla mnie głupiutka) ale uwielbiam ją, a jej ochroniarzy jeszcze bardziej.
  • Avatar
    A
    Gosc 111 3.04.2014 19:53
    Zadowalające
    Zgadzam się z jedną z recenzji, że konwencja tego anime, ogólnie tej historii miała być z przymrużeniem oka. Komediowe momenty bawiły, te dramatyczne wzruszały, więc wszystko było na swoim miejscu. Po scenie z Nuriko, w której walczył z wrogim strażnikiem się popłakałam, choć nie bardzo rozumiałam dlaczego wrzucili tam coś na wzór wspomnień z realnego świata? To nawoływanie się nawzajem Tamahome i Miaki czy wzdychanie poklika razy kocham cię rzeczywiście może drażnić, ale taki już jest urok wielu produkcji shoujo z tamtego okresu. Miaka nawet przypadła mi do gustu. Zachowywała się jak na piętnastolatkę wypadało. Nie była nad wyraz dojrzała, ani masakrycznie głupia, potrafiła niekiedy wyciągać prawidłowe wnioski.
    Co do stada bishounenów nie miałam żadnych zastrzeżeń. Panowie przystojni, o ciekawych charakterach, choć Tamahome pod koniec mnie trochę zdenerwował.Szkoda, że po części odebrali mu tę złośliwą i pazerną część charakteru.
    Yui, jako jedna z bohaterek, była mi dość obojętna, wręcz przeciętna, chyba lepiej sprawdziłaby się, gdyby nie dostałą roli udręczonej i zranionej przyjaciółki. Strasznie w tych dramatycznych momentach traciła na wyrazie.
    Coś co najbardziej, mi się spodobało to „detektywistyczne” momenty z Keisuke i jego kumplem w realnym świecie. Trzymały w napięciu oraz zmuszały mnie wręcz do dalszego włączania odcinka za odcinkiem, by sprawdzić czego się dowiedzą.
    Ogólnie, produkcja wywarła na mnie pozytywne wrażenie, choć nie uniknęła błędów i dziur logicznych. Niektóre wydarzenia nie miały sensownego wyjaśnienia i były wciskane na siłę. Rozumiem też, że przy takiej ilości bohaterów trudno zamknąć wszystkie wątki, więc postanowiłam się nie czepiać tego tematu.

    W niedalekiej przyszłości mam zamiar zapoznać się z mangą i mam nadzieję, że mnie nie rozczaruje. Lubię odwrócone haremy, więc liczę na przyjemną lekturę.
  • Avatar
    A
    lana123 25.08.2013 17:32
    Permanentne powroty
    A w sumie…. mogłabym sie rozpisywac ale po co? Jestem w pelni swiadoma wad tego anime ale akceptuje je i mimo ich kocham te serie. Klasyka shoujo.
  • Avatar
    A
    Hikari16 6.01.2013 17:11
    Fushigi Yuugi
    Szczerze mówiąc, anime to mnie oczarowało, a nie mam już 12 lat. Prawda, że czasami bywało irytujące i denerwowałam się na nim bardzo, ale ostatecznie, polubiłam je. Jest odpowiednio sentymentalne i romantyczne, żeby mnie zadowolić, mimo że chwilami nielogiczne. Płakałam na końcu i bardzo lubiłam Tamahome. Polecam zwłaszcza zwolennikom klimatów orientalnych i skomplikowanych wielokątów uczuciowych.
  • Avatar
    A
    Aerith 5.02.2012 14:35
    fy
    Dłuuugo przykładałam się do obejrzenia FY… Ostatnimi czasy obejrzałam tyle anime, że… z całą powagą stwierdzam że lubię Miakę;p nie przeszkadza mi, ona coś robi… z początku , Boże wybacz, przypominała mi strasznie Usagi… drze się, żre za siedmiu… ehhh mam dość bohaterek które nic nie robią, czekając tylko ratunku <nie mówię, żeby Miaka była jakaś tam super, ale przyrżnąć to tam komuś umiała zamiast stać i gapić się jak cielę na malowane wrota..> Yui za to, to kopia Haruki z Sailor Moon;p
    Lubiłam Hotohoriego, zwłaszcza te jego próżne teksty, ale moimi ulubieńcami są Tama i Tasuki…

    bardzo polecam FY, ale równie gorąco odradzam FY Eikouden, bo to może naprawdę mocno zawieść..
  • Avatar
    A
    Jammie 30.10.2011 01:09
    Anime
    Fushigi jest wyjątkowo suuper,kocham te anime,naprawdę warto obejrzeć! Kończący się ending nadaje wspaniałą charakterystyczną muzykę która przyprawia o dreszcz i emocje,uwielbiam parę razy słuchać to samo.W Pierwszym openingu piosenka jest spokojniejsza,bardziej emocjonalna,sentymentalna.To prawda iż trzeba przyznać że Fushigi Yuugi jest oznaczone koło w kolorze czerwonym które są podane w openingu jak i w endingu można wywnioskować że anime dozwolone jest od 15 lub 16 lat z powodu brutalnych scen i nie tylko…W OVA 2 niestety jest podany na początku openingu napis hentai ale oglądałam już scenę i wiem,wiem że raczej dozwolone jest od 18 lat,resztę przekonajcie się sami i ostrzegam was,nie piszcie o durnowatej bohaterce bo Miaka jest moją ulubioną postacią jest to naprawdę delikatna osoba i ma bardzo szlachetne serce,w OVA zmieniła się na poważniejszą dorastającą piękną dziewczynę.
    Za to Yui mnie bardziej denerwowała że przyczepiła się do Tamahome,jest to osoba chłodna i rywalizuje się z najlepszą przyjaciółką,przez nią Miaka się tyle nawycierpiała że wojownicy Seiryuu przez prawie cały czas ją atakowali.Yui myślała że Miaka miała ją w nosie,zostawiając jej samej gdy była przyłapana i wołała o pomoc a potem nieprzytomna nie wie co się nagle działo i podcięła sobie żyły i te wszystkie kłamstwa uwierzyła w Nakago że przyjaciółka zawiodła jej.Moimi faworytami byli oczywiście Tasuki i Nuriko.Wiadomo że Hotohori jako cesarz jest przystojny ale kompletnie zwariowałam na punkcie Tasukiego który jest taki porywczy,buntowniczy i brawurowy.W OVA zmienił się na przystojnego męskiego wojownika Suzaku jako 2 lata póżniej w anime,wreszcie spojrzał na oczy że Miaka nie jest mu obojętna i jest dla niego kimś więcej niż przyjaciółką,czuje coś do niej,zresztą sam powiedział jej że nie znosi kobiet ale Miaka różni się od innych dziewczyn jest wyjątkową osobą.Więcej coś dane na ich temat wiem nie tylko z anime ale wykupiłam już wszystkie 18 tomów łącznie z OAV,wiem też wszystko o autorce Yuu Watase które opisywała charaktery bohaterów o przygodach,wielkich uczuciach i setkach miłosnych nieporozumień i o swojej przyjemnej pracy z asystentkami z fanami które przesyłali listy z zadawanymi pytaniami oraz wspaniałe rysunki które umieszczono w tomie.Najbardziej mi się podoba jej manga,postacie i tła te kreski są rysowane bardzo starannie,oczy bohaterów zostały dopracowane i tutaj niczego nie można w żaden sposób zarzucić pani Watase,zwłaszcza że macie pretensję o Miakę ja nie mam nic do głównej bohaterki,zdecydowanie wolę jej niż Yui która ma niedobry charakter,zbyt poważna i nudna,skoro tak lubicie krótkowłosej blondynki bo jest bliźniaczo podobna do Haruki Tenou?
  • laarwa 11.09.2011 20:35:46 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A R
    podka 11.09.2011 14:35
    PIOSENKAAA
    Czy ktos moze zna tytul piosenki, ktora pojawia sie nawet 3 razy w anime: tj. raz przed smiercia nuriko, kiedy to wyobraza sobie swiat Miaki i ich wpsolne funkcjonowanie w nim, potem gdy Tamahome dowiedział, ze jest postacia w ksiazce i spacerowal na jakms koncercie…

    EDIT:
    Szukam anime podobne do FY tj. gdzie lacza sie elemnty magii, mitologii, wojownikow, straozytnych cywilizacji itp. Czy kotres z was ogladalo takowe?

    Scalono. Nie ma potrzeby spamować komentarzy powtarzając jedno pytanie. Zadałaś je niżej.

    IKa
    • Chemik89 11.09.2011 17:55:05 - komentarz usunięto
    • Avatar
      Gizmo 25.08.2013 20:57
      Re: PIOSENKAAA
      Pewnie nikt tu już nie zajrzy, ale z tego, co pamiętam, to był „Perfect World” śpiewany przez seiyuu Nuriko.
      • Avatar
        Gizmo 25.08.2013 21:07
        Re: PIOSENKAAA
        Albo nie, to był raczej „Winner”. Przepraszam za pomyłkę, trochę czasu minęło odkąd oglądałam FY ;).
  • Avatar
    A
    Laarwa 11.09.2011 14:30
    FY jest jedną z moich ulubionych i pierwszych anime. Oglądałam je jak miałam 10 lat i z sentymentu wrocilam teraz. Owszem, główna para była niesamowicie irytująca i infatylna (to całe miaka! tamahome – rzygnac mozna), ale to nie zepsuło mojego ogólnego wrazenia o FY, ktore bylo wrecz magiczne dzieki niesamowitym postaciom (Tasuki, Nuriko) i fabule (magiczni wojownicy zwiazani z kaplanka i bostwami – cos wspanialego). Anime mialo niezwykle dobre i piekne zakonczenie i OVA sa po po prostu fatalne. A tak bardzo chcialam miec DOBRA namiastke tamtej hsiotrii. Nie rozumiem zastrzezen co do kreski. Kreska w tej bajce jest przepiekna. Jedna z piekniejszych, jakie dane mi bylo ogladac. Klasyczna manga. Duzo anime odrzucam ze wzgledu na zbyt nowoczesna grafike – po prostu wiekszosc godzi w moje poczucie estetyki i za nic w swiecie sie za nie nie wezme (Naruto chcoiazby). Skoro uwazacie, ze ta kreska jest przestarzala i przecietna, dajcie mi przyklad najpiekniejszej mangi jaka widzieliscie. Ogladne z ciekawosci. A jeszcze co do milosci Tamahome i Miaki: poczatek uczucia byl naciaagny, dziecinny i plytki. Ale pozniejszy rozwoj uczuc mozna by rzec mogl potencjlanie juz ujac deliaktnie za serducho, jakos wygrzebali sie z tej plycizny emocjonalnej i jak juz wyzej wspomnialam, zakonczenie bylo piekne. Ale nie dla watku romantycznego ogladalam to anime. Najwsalniejsze byly to, co laczylo straznikow Suzaku. Jeszcze zadne postacie nie byly mi tak bliskie. Na codzień jestem osobą cyniczną i wiekszosc anime nie wywoluje u mnie wiekszych uczuc, ale smierc Nuriko i Hothoriego (przy okazji – muzyka towazyszaca jego smierci – MISTRZOSTWO. chyba njapiekniejsyz soundtrack we wszystkich anime jakie ogladalam, chociaz ogolne wrazenie muzyczne FY jest nie najlepsze – kiczowata muzyka bardzo jak na moj gust) wywolala lawinę łez! Wstyd mi, ale coz poradze :) pewnie gdybym nie ogladala w mlodosci teog anime, nie mialabym tak pozytywnych wrazen, ale pomijajac niekotre aspekty uczucia Miaki i Tamahome, anime jest piekne.

    I mam do was pytanie: Szukam anime podobne do FY tj. gdzie lacza sie elemnty magii, mitologii, wojownikow, straozytnych cywilizacji itp. Czy kotres z was ogladalo takowe? Oraz czy mieliscie stycznosc z FY Genbu Keiden? Szukam tomow chcoiazby po ang, ale jedyne co znajduje to szwabskie wydania, ble. Bylabym wdzieczna za odpowiedz! ; )
    • Avatar
      Shiro Hana 12.08.2012 13:37
      Polecam anime InuYasha. Moim zdaniem jest dużo,dużo,dużo lepsze od FY.
      Oprócz tego jeszcze Juuni Kokuki.
    • Avatar
      lasagna777 30.11.2014 11:57
      podobne
      Może „Magic Knight Rayearth”? Trzy dziewczyny trafiają do świata rodem z gry rpg, który muszą uratować jako legendarne wojowniczki… A i romans się później pojawia. Wyszły tego 2 sezony i OAV (dziwaczny, ale ani w połowie tak zły, jak OAV Fushigi Yuugi)...
      • Avatar
        Amarette 30.11.2014 14:34
        Re: podobne
        w tych seriach to z kolei panowie przenoszą się do magicznych krain ;p :
        Bounen no Xamdou [link], Shinpi no Sekai El Hazard [link], Kyou Kara Maou! [link],

        Jest też cały cykl serii i oav o nastolatce przeniesionej do magicznej krainy by została kapłanką którą otacza wianuszek broniących ją panów… brzmi znajomo? xD (tak totalna 'inspiracja' Fushigi Yuugi xp ) o nazwie „Harukanaru Toki no Naka de” [link], [link], (dwa linki do tych lepszych tytułów :p bo reszta z tego cyklu tak jak OAV do FY jest już niestrawna xp )
      • Avatar
        Amarette 30.11.2014 14:41
        Re: podobne
        Zapomniałam o jeszcze trzech seriach gdzie też nastoletnie dziewczęta przenoszą się do magicznej krainy -_-" a mianowicie: Kamigami no Asobi [link]

        Angelique ~Kokoro no Mezameru Toki~ [link]

        Angelique (tak ten sam cykl co u góry ale serie z tego cyklu są niepowiązane fabularnie, mają różnych bohaterów a jedynie ten sam świat, a więc można oglądać w dowolnej kolejności :p ) => [link]
        • Avatar
          jolekp 30.11.2014 14:48
          Re: podobne
          Co prawda z FY dałam sobie spokój gdzieś w okolicach 15 odcinka, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale mi Akatsuki no Yona z tego sezonu niezmiernie przypomina tamto anime. Księżniczka/kapłanka – jest, stado bishounenów z mocami, którzy mają jej pomagać – jest, lekko fantastyczna otoczka – jest. I nawet Hak jakiś taki podobny do Tamahome ;)
          • Avatar
            Amarette 30.11.2014 14:51
            Re: podobne
            Fakt jeszcze to :p ano zabiorę się za tą „Akatsuki no Yona” [link] zabiorę na pewno x3
            Ale jak tylko skończą nadawać całość odcinków :p żeby potem biedy nie było jak przyjdzie czekać na kolejny xD bo nie mam anielskiej cierpliwosci do emitowanych seerii niestety =.="
          • Avatar
            Hiromi 30.11.2014 19:58
            Re: podobne
            Ja również już wspominałam o podobieństwach obu tytułów, ale na łamach strony z mangą „Akatsuki no Yona” dobrze, że Yona ma ciekawszą osobowość.
  • Avatar
    A
    alice 16.08.2011 00:09
    jak miałam ze 13,14 lat to to oglądałam. Podobało mi się wtedy choć krzyczenie 15 razy w ciągu 20 paru minut „Tamahomeee” czy „Miakaaaaaaaaa” było denerwujące ! Dobre , ciekawe romansidło, grafika jak na tamte czasy jest w porządku. 3 razy oglądałam powtórkę no ale byłam wtedy dużo młodsza , więc ocenę daję 7/10
  • Avatar
    A
    Szafirek :) 18.07.2011 01:02
    Hm… nie powiem, że seria mi się nie podobała. Sprawiła na mnie raczej pozytywne wrażenie, choć momentami zaczynałam się obawiać, żeby czasem głupota głównej bohaterki nie okazała się zaraźliwa. Ale przejdźmy do konkretów :)
    Zdecydowanie do plusów anime zaliczają się muzyka i kreska. Fabuła jest względnie dobra, ale czasami zdawała mi się niedopracowana i jestem zawiedziona brakiem rozwinięcia historii wszystkich Wojowników Suzaku. No i te relacje z bohaterką, albo raczej ich brak. Zauważcie, że mieliśmy możliwość śledzenia losów Miaki i Tamahome, jej przyjaźń z Nuriko i czasami się gdzieś przewinął Hotohori ze swoją nieodwzajemnioną miłością, ale reszta została tak pobieżnie przedstawiona i odstawiona w kąt. Trochę szkoda, bo gdyby nie co ograniczyć te pełne emocji wykrzykiwanie własnych imion, mielibyśmy nie tylko romansidło dla czternastolatek, ale piękną historię o przyjaźni, albo tak mi się tylko wydaje. Trochę irytujące jest to, że każda postać zarówno pozytywna, jak i negatywna ma za sobą tragiczną przeszłość. Z jednej strony, owszem to może wyjaśnić ich motywy, ale z drugiej… no proszę was… ile można słuchać, że w przeszłości ktoś tam zginął czy coś w ten deseń… wrrr…
    Szczerze przyznaje, że z całej serii najbardziej podobał mi się ostatni odcinek… :) Jak na serię dla nastolatek, przesłanie tam zawarte było dosyć głębokie (oczywiście poza ostatnią sceną, już po eem napisach końcowych) zbyt optymistyczne xD.

    Cóż obejrzałam, popłakałam trochę na niektórych scena, pośmiałam się na wielu innych i może kiedyś obejrzę ponownie, ale na pewno nie przez długi czas.
    • Avatar
      laarwa 11.09.2011 14:33
      Tak, tak, tak. Podpisuję się pod tym wszystkimi rękoma i nogami! Autorka po prostu wymyslila sobie uczucie miedzy dwojka boahterow, ale dosc nieudalnie sie ono rozpoczelo, wiec skupila sie na plytkiej „intesywnosci”(tj krzyczeniu Tamhome, Miaka). A przeciez reszta postaci byla wspaniala!
  • Avatar
    A
    mateusz 19.03.2011 01:44
    8/10
    Ostro obniżona ocena recenzenta.
    Chyba trochę zbyt ostro.
    Anime ogląda się dobrze. Trzyma w napięciu, towarzyszy chęć sięgnięcia po dalsze odcinki. W FY jest wiele scen, dla których na pewno jeszcze kiedyś je obejrzę.
  • Avatar
    A
    IvonS 13.03.2011 01:36
    Do recenzji i do anime :)
    Moją zasadą gdy oglądam anime jest: „ma mnie bawić, nie koniecznie zadziwiać, ale sprawiać, bym miała po seansie miłe wspomnienia”. Taka i była ta seria chociaż mam parę uwag.
    Główna bohaterka. Denerwowało mnie strasznie jej zachowanie, takie a la Usagi Tsukino. Potwornie dziecinne i głupkowate. Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że taki zabieg był zamierzony, ale widza to po prostu drażni.
    Ale za to podobały mi się charaktery strażników Suzaku. Świetnie rozbudowane. Każdy był inny i Tasuki – mój faworyt. Chociaż dwóch z nich mało mogliśmy poznać  kliknij: ukryte .
    A główna para? Cóż. Za szyko się tą parą stali… Jak dla mnie najpierw powninni się powoli poznawać i zakochiwać, tak by widz mógł też odczuwać to co oni. Tak jest piękniej według mnie i bardziej shoujo.

    Najbardziej nie podobał mi się ten późniejszy, przesadnie dramatyczny klimat. I końcowe momenty (rozumiem jak w pewnym momencie  kliknij: ukryte . Bo jakby nie było, wszystko nie może udawać się głównym bohaterom.  kliknij: ukryte . I jak już wspomniałam, przy końcu – no cholera, co takiego wzruszającego jest gdy  kliknij: ukryte . Już w pewnym momencie chciałam przerwać oglądanie jak Ayashi no Ceres… Ale sam koniec wzruszył mnie do łez. Nie spodziewałam się takiej mojej reakcji.

    Ogólnie rzecz biorąc uważam, że ocena z alternatywnej recenzji jest zawyżona, a z głównej zaniżona. W swoim rodzaju seria jest genialna! Może technicznie nie za bardzo, ale fabuła wciąga. Siedziałam nawet do późna w nocy przełączając kolejne odcinki i nerwowo przewijając opening. Dlatego ocena 7 lub nawet 8 jest jak najbardziej odpowiednia.
    • Avatar
      IvonS 20.03.2011 23:50
      Re: Do recenzji i do anime :)
      Haa i jeszcze taka mała ciekawostka, o której chciałam wspomnieć, w tym odcinku kiedy Miaka szykuje się do przywołania Suzaku  kliknij: ukryte 
      WTF?
      I jeszcze jedno. Strażnicy Seiryu i Suzaku –  kliknij: ukryte  Więc ta ich walka jest bez sensu…
      WTF?
    • Avatar
      lasagna777 2.12.2014 11:29
      Re: Do recenzji i do anime :)
      Dokładnie. Mało przekonujący przeskok z przyjaźni do miłości Miaki i Tamahome. Dla mnie powinno być jak w przypadku Mamoru i Usagi (z anime): „ja go/jej nie znoszę”, po to, żeby wykazać, że „kto się czubi, ten się lubi”.
      Miaka jest chyba nawet bardziej irytująca od Usagi pod względem IQ. Rozumiem, że przyjaciele mogli kochać ją jak młodszą siostrę, ale żeby któryś w tym dużym dzieciaku widział kobietę? I do tego wszyscy?
      Od Tamahome wolałam Hotohoriego, ale jaką cesarzową byłaby Miaka, strach się bać…
  • Avatar
    A
    Ania 12.03.2011 22:39
    jest ok
    Fakt, nie jest to rewelacja i może bronię go tylko z sentymentu, ale ogladało mi się je świetnie. Poczatek był troche słaby, ale pozniej bylo juz coraz lepiej. Rzeczywiscie… Miaka bywała irytująca i bardziej preferowałam poważniejszy charakter Yui, ale podchodziłam do niej i do calego anime z dystansem. W wielu momentach bawiło, muzyka wpadała w ucho i nie brakowało wątków romantycznych, co chyba większość pań lubi :)
  • Avatar
    A
    racjona 5.09.2010 19:07
    nie wiem sama ...
    Zupełnie nie wiem, czemu zafundowałam sobie takie cierpienia w postaci obejrzenia tego anime do ostatniego odcinka. Ogólnie nie lubię fanserwisu – drażni mnie i irytuje, ale fanserwis w męskim wykonaniu jest nie na moją delikatną psychikę :P To było żałosne, wkurzające, dobijające – kiepska, słabo animowana walka dwóch pszystojniakuff, gdzie podczas wymiany mocno statycznych ciosów, tudzież rzucania w siebie wiązkami energii malowniczo tracili górną część ubrania, by odsłonić zranioną klatę. Litości. Liczba wykrzyczanych nawzajem własnych imion też przekracza moje granice pojmowania ... Co to za obrona ukochanej /ukochanego /przyjaciela, która w 98% polega na wykrzyczeniu/ wypłakiwaniu/ wywrzaskiwaniu imienia wymienionych. Litości. Mogę tak długo jeszcze wymieniać ...
    Anime ogólnie ma ciekawy zarys, ale wykonanie w 85% woła o pomstę do nieba. Kretyńskie działania średnio rozgarniętej kapłaneczki, jej obrońcy, którzy bardziej są mocni w czczym gadaniu niźli w pięści, idiotyczna nienawiść między przyjaciółkami od przedszkola. Do dziś nie mogę pojąć w jaki sposób mądrzejsza, rozsądniejsza z tej dwójki Yui dała się tak zmanipulować.

    Nieeee, nawet stado bizonów nie pomaga głupocie zawartej w tej produkcji. Tylko dla widzów o mocnych nerwach i ogromnych pokładach cierpliwości.
  • Avatar
    A
    kuroioni 29.07.2010 03:37
    8/10
    Hm.. ocenilam jak tytul mowi na 8/10. Dla czesci ludzi moze sie to wydawac ocena przywysokawa (bez wzgledu na to, czy takie slowo istnieje, czy nie. Mi sie podoba).
    Powiem tak: TO JEST SHOUJO. Powiem wiecej: to jest najbardziej shoujowate shoujo, jakie znajdziesz. Naprawde. Bardziej romansidlowego romansidla (gdzie okrzyki „Lucjano! Esmeraldo!” naprawde bieleja w porownaniu z „Miakaaa!!! Tamahomeeeee!!), i to w dodatku z taka liczba bishounenow, ze swieczka nie znajdziesz. Ba! Nawet z calym kandelabrem!
    Przyznaje jednak uczciwie, ze docelowa widownia tutaj wyraznie sa nastolatki. Poniewaz gdzie duza liczba romansidel ktore znam na skali shoujo – josei doskonale potrafi balansowac gdzies neutralnie na srodeczku, tak w przypadku FY obawiam sie, ze na szale shoujo musial posadzic tylek jakis slon. Wzglednie wieloryb. Wiem z autopsji. Mlodym dziewczem bedac pochlonelam (najpierw mange)to jednym tchem prawie, z wielkimi wypiekami na twarzy i palpitacjami serca co 5 minut :) Ostatnio poczulam sie 'shoujowato z lekka nutka melancholii' wiec siegnelam po ta produkcje ponownie. Wrazenie kompletnie inne niz ongys niestety, aczkolwiek potop (ro/dra)mantyzmu nie zdolal powstrzymac mnie od zrywania sobie bokow ze smiechu nad nadal tak samo zabawnymi hm.. gagami, s­‑d'eczkowymi minami, klutniami (przede wszystkim z Nuriko) glownej bohaterki :)
    Ale to nie jedyny powod mojej oceny. Drugi to Nuriko :D Ta postac mnie po prostu zabila kiedys (no dobra, troszeczke przesadzam, w koncu te brednie sie same nie pisza). Gdy po raz pierwszy zobaczylam ta plaska, wyraznie meska klate dostalam naprawde masakrycznej chichawy. Wylam, rzalam, rechotalam i plakalam ze smiechu do momentu az matka moja zaniepokojona dziwnymi odglosami w srodku nocy przyleciala sprawdzic czemu jej dziecko umiera. Bylo blisko, hehehe :)
    Ale „nvm”, nie bede przynudzac. Powiem tyle: jezeli masz (powiedzmy) '-nascie' lat, nie mozesz sobie sam/a jeszcze kupowac fajek i masz ochote na ciepla, skondensowana dawke romantyzmu – to to jest strzal w 10tke. Natomiast jezeli mozesz sie legalnie sam/a wlasnorecznie upic, to.. tez jak najbardziej :D Tylko sie psychicznie przygotuj na ilosc slodyczy, od ktorej mozliwe, ze dostaniesz pruchnicy oraz dramatyzmu, ktory moze ci sie wcale taki dramatyczny nie wydac :) Ale nie musi. De gustibus non est disputandum.
    Tyle.

  • Avatar
    A
    Adek 28.07.2010 12:17
    A ja
    A mi się to anime podobało, bez żadnego konkretnego powodu. Nie jest może jakieś super ekstra i najlepsze na świecie, ale jest dobre i to mi wystarczy. Po za tym mam do tego trochę sentyment, bo to jedno z pierwszych jakie oglądałem i chyba jak miałem z 7­‑8 lat.
  • Avatar
    A
    Jolieen 12.06.2010 21:49
    ;)
    Czytając wasze pochlebne i niepochlebne komentarze zdecydowałam
    się wyrazić swoją opinię na temat tego anime ;> poznałam je dzięki mojej kuzynce
    <której jestem dozgonnie wdzięczna bo wprowadziła mnie w świat do którego
    obecnie należę>. Nie jest to moje pierwsze anime – było kilka przed ale to ono było przełomem ;)
    Co prawda obejrzałam je w wieku ok.10 lat i tak, były ochy i achy, że super wpatrzona i tak dalej..
    dla mnie to było coś niesamowitego. Oglądając tę serię ponownie muszę stwierdzić , że chyba nigdy mi się nie znudzi ;) ok, może Miaka wkurza tym swoim „poświęceniem w słusznej sprawie”, no i te miłosne wołania „Miaka! Tamahome!” są irytujące czasem, to i tak to anime zawsze będzie bliskie mojemu sercu ;) Może dla kilkuletnich fanów anime wydawać sie kiczowate, tandetne itd. Zresztą to zależy od gustu..ale i tak polecam ;) A manga jeszcze lepsza. Co prawda serie OAV jedynie mnie rozzłościły i zniechęciły to seria TV jest jak dla mnie dobra. Nie jest to oczywiście jakiś cud nad cudami – kreskę uwielbiam <Yuu Watase to jedna z moich ulubionych mangaczek>, muzyka pasująca <do dziś mogłabym zaśpiewać opening xD>, fabuła ciekawa jak dla mnie, tak samo postacie <uwielbiałam Nuriko ^^> Dlatego ocena wydawała mi się zawsze krzywdząca – może to przez ten mój sentyment, nie wiem. W każdym razie FY to DOBRE anime, po prostu trzeba się w nie wczuć, a wtedy napewno przypadnie do gustu ;) Osobiście jestem długoletnią fanką wszelkiej produkcji azjatyckiej i jakoś nigdy nie pomyślałam o nim „O matko, ale żal”.
  • Avatar
    A
    Setsuna 27.02.2010 13:16
    Mogło być gorzej
    Oglądałam tą serię jako dziecko i z jakiś powodów nie do końca; chciałam ją sobie odświeżyć, ale recenzje i opinie na Tanuki mnie skutecznie odstraszyły. W końcu jednak się zabrałam i powiem szczerze, że szykowałam się na gorsze. Wadą niewątpliwą jest wyolbrzymienie i zmaksymalizowanie wątku miłosnego, te rożne powody dla których co odcinek albo ona albo on stwierdzają, że nie mogą być ze sobą. No i Miace przydałoby się faktycznie jakieś delikatne pranie mózgu.
    Ale poza tym w tej serii jest jeszcze fajny pomysł, fabuła poprowadzona w miarę logiczny sposób, naprawdę ładna kreska, zwłaszcza że to fanatsy, a i muzyka (przynajmniej ending i opening) w porządku i pasują do całości. I w sumie zabiorę się chyba na próbę za OVA.
    Nie odradzam tej serii, chyba że naprawdę wątki miłosne kogoś drażnią, to wtedy absolutnie trzymać się z daleka. Bo to jedyna znana mi seria gdzie miłość wylewa się za brzegi i może powodować skutki uboczne w psychice:)
  • Avatar
    A
    Maad^^ 6.02.2010 20:07
    ekhem
    Będąc szczerą jeszcze do niedawna byłam tą serią zauroczona. Do niedawna – tj. do Nowego Roku. Jakoś tak wyszło i w wakacje 2009 obejrzałam całą serię po angielsku (dla mnie to żaden problem). Potem jednak stwierdziłam, że chciałabym to obejrzeć w naszym języku. Nie skończyłam (nie, nie dlatego, bo już wtedy złapałam urazę,mianowice z przyczyn technicznych). To było anime, które po raz pierwszy obejrzałam, jak już ktoś napisał „ze świadomością, że to anime”. Ale nie znaczy, że pierwsze anime.

    Skoro po tych kilku latach wróciłam do jednego, czemu by nie wrócić do drugiego? I tak znowu przeczytałam DragonBalla i zaczęłam oglądać Saint Seiya (Rycerze Zodiaku). Zapytacie: " Co ma piernik do wiatraka? Zupełnie inne gatunki…”, otóż ma. Oba te anime powszechnie uznaje się za kultowe (nie tylko w naszym kraju, nawet autor Bleacha stwierdził, że SS było dla niego inspiracją) i zobaczyłam jak zerżnięte są niektóre rzeczy).

    Dla przykładu można porównać postacie
    Tamahome, co ktoś może zauważył po  kliknij: ukryte  co okropnie przypomina Super Sayianina z DB. Do tego w ostatnim odcinku robi coś na styl Kamehameha.
    Nuriko, cóż mój ulubiony bohater, to autentyczna kopia rycerza ryb, Aphrodite z SS. Tacy piękni, można ich pomylić z kobietami… Nawet pieprzyk mają w tym samym miejscu.
    Chiriko – taki wrażliwy, delikatny, a  kliknij: ukryte 
    Do tego Nakago, który przypomina mi mojego ulubionego sainta, Milo. Z nasileniem również po Hadesie. Oboje są tacy chłodni (mrrr…) i ta postawa „zginiesz, ale ja osobiście mam to w nosie”.
    I to też po Hadesie, postawa Miaki: „jeśli zginę to będzie lepiej” jest z lekka podobna do Saori (Ateny), która  kliknij: ukryte  Chociaż w tym przypadku uważam, że to podobieństwo wyszło tak 'by the way'

    Nie chcę pisać już więcej, bo być może to podobieństwa nie były planowane, ale po prostu napisałam co mnie urzekło.
  • yuzuyu 31.12.2009 02:39:46 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    bundzofan 5.10.2009 21:40
    tja
    fushigi yuugi serwuje nam darmowe pranie mozgu w ekspresowym tempie (jedynie 51 odcinkow meki!) (chociaz juz po pierwszym czlowiek czuje sie otepialy).
    przyznaje, ze majac 12 lat i zaczynajac swoja przygode z anime, bylam ta seria oczarowana. Jednak kiedy postanowilam po kilku latach odswiezyc sobie material, spotkal mnie koszmarny zawod.
    Pomijam fakt przeslodzonej, a zarazem przestarzalej kreski, animacji itd (coz, po serii widac uplyw czasu), ale fabula oraz niektore postaci to totalne DNO. Niemal wszystkie wydarzenia sa przewidywalne, decyzje bohaterow sa bezsensowne, a ich zachowanie malo przekonujace.
    Nie wspomne od durnowatej glownej bohaterce, ktora mialam ochote zdzielic w leb co kilka scen (bo ja rozumiem, to jest shoujo, glowna postac damska nie musi byc inteligentna, nie musi byc piekna ani niezwykla, musi byc tak do bolu zwyczajna, ale slodka i kochana i urocza i nieporadna, ze wszyscy sie nad nia rozczulaja…to wchodzi w kanon gatunku. Ale nie musi byc do tego koszmarnie irytujaca i tepa do bolu. No bo ile razy mozna sie pchac na terytorium wroga, w towarzystwie podnioslego monologu „poswiece sie i ich wszystkich uratuje, bo to moi kochani przyjaciele!”? Tak, wszystko pieknie, problem w tym, ze i tak za kazdym razem trzeba ta idiotke ratowac. Ale brawa sie nalzea. Za dobre checi.
    No i do tego jeszcze nieznaczne szczegoly, ktore mialy ubarwnic postac, a sprawily, ze stala sie jeszcze trudniejsza do zniesienia. Nie wiem jak wam, ale kiedy widze dziweczyne zachowujaca sie jak zwierze i rzucajaca na gory jedzenia, to srednio nabieram do niej szacunku… rozumiem, ze to element komediowy, ale ludzie, to nie sa slayersi…)
    Jesli chodzi o reszte postaci, te juz tak bardzo nie rzucaja sie w oczy. Owszem, wszyscy kochaja miake i sa gotowi oddac za nia zycie itd itd, ale poza tym aspektem daja sie lubic (zwlaszcza ci, ktorzy uczestnicza w rywalizacji o kaplanke suzaku nieco mnie zaciekle. Moimi faworytami byli Tasuki i Chichiri – przez pol serii czekalam, az skubaniec otworzy wreszcie oczy^^).

    Fushigi Yuugi jest klasykiem shoujo, typowym wyciskaczem lez i powodem uniesien wielu malolat. Nie mam nic przeciwko temu gatunkowi, ale jednak mimo wszystko preferuje, kiedy watek romantyczny zawiera cos wiecej poza wymiana imion kochankow („Miaka!” „Tamahome!” „Miaka!” „Tamahome!” „MIAKA!” „TAMAHOMEEE!”) oraz umieranie za siebie nawzajem.
    Coz, jesczze kilka lat temu plakalam przy kazdej ofierze zlozonej przez walecznych rycerzy suzaku, teraz jednak seria ta wzbudzila we mnie smiech. Niestety nie z powodu zartow, ale pozal sie boze poziomu tego tworu.
    (Na swoja obrone – kojarzycie scene, w ktorej miaka poswieca sie – znowu – i probuje zabic sama siebie, zeby taki potwor nie zaciukal jej kolegow? Zostaje ciezko ranna i potrzebuje szybkiej transfuzji krwi. Co wiec robie dzielni i zaradni Tamahome&Hotohori? Tak, ciachaja sobie zyly mieczami i chlaastaja jej krwia po klacie…
    Dziewczyna cudownie powraca do swiata przytomnych… kurde, nol komments)
    • Avatar
      Kuroi Namida 5.10.2009 22:45
      Re: tja
      Nie mogę się powstrzymać przed wciśnięciem tutaj swoich trzech groszy. ;)
      Całkowicie, wszystkimi możliwymi kończynami podpisuję się pod Twoim komentarzem. Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, kiedy ktoś (nie trzeba dodawać, że zupełnie obcy) idealnie ubrał w słowa to co sama mam na myśli. ;)
      W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak napisanie, że całkowicie się z Tobą zgadzam!!!
      I serię polecam jedynie młodym, bardzo młodym fanką anime rozkochanym w „romansach”.
  • Avatar
    A
    Aoi Mizuki 5.10.2009 15:18
    Fushigi Yuugi "tajemnice przeszłości"
    Anime bardzo mi się podobało. Na końcówce się poryczałam. (A to naprawde poważny komplement bo ja żadko płacze na seansach)To anime jest jak ... no niewiem ... może… Czarodziejka z Księżyca ... Naruto ... czy Ghost in the Shell… trzeba obejrzeć by uważać się za znawce mangi i anime (no dobra może shujo)Daje 9.10 )za Miake ^^
    • ja 5.10.2009 21:42:18 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    bakeneko 25.08.2009 14:22
    oj Miaka, Miaka...
    ta seria naprawdę miałaby szansę być dobrą, zwłaszcza biorąc pod uwagę rok wydania, gdyby Miaka jej nie zabiła… ratunku, przecież takie rozmamłanie i głupota jest po prostu nie do przyjęcia. na dodatek pozostali bohaterowie (mam tu na myśli głównie wojowników Suzaku) są całkiem sympatyczni i rozgarnięci, dopóki kapłanka nie pojawia się na horyzoncie, a oni nie wiedzieć czemu „pragną tylko ją chronić”, co automatycznie wyłącza im mózg. szkoda, naprawdę.
  • Avatar
    A
    miliko 27.07.2009 00:49
    ...
    Najpiękniejsze anime jakie zdążyłam obejrzeć.
    • ja 5.10.2009 21:41:14 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Momo 13.06.2009 19:31
    Ciekawy "tasiemiec"
    Jestem osobą która już od lat ogląda anime i teraz kiedy te wszystkie najlepsze obejrzałam, oglądam co popadnie, każdym się zadowolę (Jak cudownie jest wspominać czasy w których te nawet „super” i „cudowne” anime oceniałam na góra 3 ) ;p
    Ale teraz postanowiłam iż to anime ocenie jak kiedyś ^^

    A więc:
    Anime jest no cóż słodziaszcze ;3
    Co mi się w nim podoba?
    Taki zestaw: Mnóstwo facetów mało pań ;*
    Grafiką nie grzeszy ale znowu nie jest to kitu, postacie kawaii ;)
    Muzyka?? Zbytnio mi się nie podoba…
    Fabuła: Kiedy ma w sobie fantastykę już jest dla mnie ideałem ^-^
    • Nayabuck 1.08.2009 13:43:51 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Marilee 26.05.2009 14:05
    ocena recenzanta..
    według mnie jest niesparwiedliwa. Rozumie, że każdy ma swoje zdanie, ale taka ocena to przesada.
    Zacznę od muzyki, może nie jest wybitna ale kilka utworów wpada w ucho np. z openingu i endingu. Więc nie wiem dlaczego tylko 4/10? :|
    Grafika, moim zdaniem była o wiele lepsza niz w spokrewnionej Ayashi no Ceres, ale dostała niższą notę. Czemu? Postaci są dosyć ładnie narysowane. Więc nie rozumiem.
    Co do charakterów postaci nie mam zarzutów. Bardzo urzekł mnie Nuriko…i chcociaż Miaka mnie denerwowała to da się lubić. Nawet sam Nakago wzbudził we mnie pewien rodzaj pozytywnych emocji.
    Fabuła też nie jest taka tragiczna. Ma swoje mocne i słabe strony. Jednak więcej jest tych dobrych. Tutaj również widzę ocenę niższą niż AnC…zastanawia mnie dlaczego? FY obejrzałam jednym tchem, nie mogłam się doczekać co będzie w następnym odcinku, a AnC? Pomimo tego, że seria ma o połowe mnie odc, ledwo ją zmęczyłam. Drażniła mnie ta cała fabuła o jakimś projekcie C­‑coś tam i to całe laboratorium. Fushigi Yuugi natomiast ma fabułę, która jak dla mnie wcale mnie nudzi i nie ciągnie się w nieskończoność. Jeśli chodzi o wątek miłosny Tamahome­‑Miaka­‑Hotohori to jest oczywisty i przewidywalny. Jednak pozostałe nie są już takie oczywiste.

    Co do tego wołania 'Miaka!' lub 'Tamahome'...To przecież jest anime o miłości więc wcale mnie to nie dziwi i nie jest takie odpychające.

    Moim zdaniem anime godne polecenia. Jest o wiele lepsze od teraźniejszych produkcji, oprócz historii o miłości poznajemy ciekawe postacie itp.

    trochę sentymentu mam do tej serii ale nie tylko dlatego 8/10…
  • Avatar
    A
    Agu 4.05.2009 16:06
    Dla mnie - klasyk :p
    To właśnie „Fushigi Yuugi” wprowadziło mnie w świat anime i mangi, więc nawet wszystkie wady tej serii razem wzięte nie są w stanie sprawic, że zmienię zdanie na jej temat. Mam sentyment do tego anime i już po wielu „ambitniejszych” pozycjach wciąż stwierdzam, że mogłabym obejrzec „Fushigi yuugi” jeszcze raz z tym samym zapałem, co kiedyś ;)
  • Avatar
    A
    princess chii <3 5.03.2009 00:10
    to bylo moje 4 anime w zyciu, i ogladalam je zapatrzona w ekran jest to anime ktore warto obejrzec, sa swmieszne oraz smutne watki… lezka mi poleciala gdy umarl nuriko :( nie oklamujac was ogladalam to anime wielokrotnie laczeni z powtorkami i zawsze dziala na mnie tak samo :)
  • Avatar
    A
    Ann 11.10.2008 13:11
    sentyment
    Do tego anime zawsze będę miała sentyment ponieważ od niego zaczęła się moja przygoda z anime :)
    Jednak z perspektywy czasu <dość dawno to oglądałam> musze powiedzieć że dość nudne to anime było. Ale wtedy nie patrzyłam na to – pochłaniałam każdy odcinek
    "- Miaka uważaj,
     – Tamahome kocham Cię”

    Troche dużo jak na mój gust odcinków <zazwyczaj unikam tasiemców> ale to dopiero teraz mówie.
    Kiedyś na pewno wróce do tego anime .. choćby właśnie z sentymentu :)
    No i dla mojego kochanego Tasukiego – on będzie już na zawsze mój :)
    Śmiech/Łzy/Irytacja – to mi towarzyszyło podczas oglądania.

    Polecam tym ktorzy lubią długo <niekończąca się opowieść> i z wątkami 'miłosnymi” ktorych akurat tutaj nie brakuje – jest TEGO w nadmiarze xD

    PS. NIE OGLĄDAJCIE SERII OVA !! Stracicie dobrą opinie – będzie trudno ją odbudować :)
  • Avatar
    A
    Myszula 10.07.2008 17:17
    Moje pierwsze albo grugie anime...
    Oglądałam je w wieku sześciu lat na Hyperze... Nie wiem czy było pierwsze czy drugie po Gundam Wing. W każdym razie pamiętam jak zabójczo przewidywalne i śmieszne (nie zabawne, tylko śmieszne) było nawet dla sześcio- i dziesięciolatki (oglądałam z siostrą). Ale mimo tego podobało mi się i polubiłam tę historyjkę :P Było słodkie, proste, lukrowe i posypane cukrem pudrem. Chała z urokiem. Tak to kiedyś odbierałam.
    Natomiast ostatnio obejrzałam sobie trochę z siostrą, po ośmiu bodajże latach i zeszłyśmy obydwie ze śmiechu. Sama nie wiem co o tym napisać. Wszyscy kochają Nijakę (wiem, że się tak nie nazywa, ale jak byłam mała oglądałam z japońskim dubbingiem i polskimi napisami i to tak słyszałam xD), każdy ma ze sobą problem, dramat, romans, wszystko na raz.
    Anime głupie tak, że bardziej być nie może.. Ale wiąż mam do niego sentyment. I mimo, że nie poleciłabym nikomu, nie dałabym najniższych ocen. Podoba mi się kreska i muzyka. Nic specjalnego, ale zapewnia mi odpowiednie walory artystyczne.
    Natomiast gorzej z postaciami i fabułą xD
    Ogólnie dałabym 5,5/10.
    • szadzia 7.02.2009 22:47:14 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Wiki 29.04.2008 23:24
    Cudowna anime.
    Fushigi Yuugi jest piękne. Oderwac się od tego nie mogłam jak oglądałam. CUUDOO^^
  • Avatar
    A
    maxiomanka 29.02.2008 16:15
    Niezłe ale i nie najlepsze
    To anime ma swoje zalety i wady. Ale jest żecz która mi się nie spodobała. Poprostu za dużo scen miłosnych i zaszybkie wyznania. Miaka za szybko wyznała swoje uczucia Tamahome. A potem tyle miłosnych scenek że aż mdli. Pozatym to fajne anime. Ciekawa fabuła,ładna kreska. Mnie tam charakter głównej bohaterki się podoba chociaż bardzo przypomina Usagi z Czarodziejki z księżyca.No to na tym kończę mój komentarz
  • Avatar
    A
    Kisa 16.11.2007 21:27
    ...
    Co prawda dla mnie to również było pierwsze anime (tzn. pierwsze oglądane ze świadomością ogladania anime :P) i swego czasu byłam nim zachwycona, teraz jednak nie mogę na nie patrzeć, gdyż wydaje mi się beznadziejnie głupie, po obejrzeniu większej ilości anime także kreska mi się nie podoba
  • Avatar
    A
    Pruszkov 16.11.2007 20:43
    ,.,.
    Hmm… to była pierwsza moja przygoda z M&A. Skoro mojej ówczesnej szczerej nienawiści (bo tak ^^) do wszystkiego co z M&A związane zainteresowałem się tymże tworem (i nie wymiotowałem, wręcz przeciwnie), to chyba jednak to jest coś. Nie podważam zdań innych, po prostu jestem ZDECYDOWANIE mniej wybredny (do tej pory nie ma niczego, co by mi się nie podobało :D) i odpowiada mi to. Bardzo, bardzo dobre Anime. Wystarczył jeden odcinek (trzeci, oglądany z niechcenia), by mnie przekonać. 9/10.
  • Avatar
    R
    tenchi 7.08.2007 20:14
    Żenujące opinie a przecież to świetne anime
    Jestem chłopakiem i podobało mi się to anime więc oczywiście nie zgadzam się z tą recenzję no ale cóż recenzent też ma prawo do własnego zdania podobnie jak redakcja która nisko oceniła to anime.
    Największe zalety tego anime to piękna kreska i ładna melodyjna muzyka.
    OAVKi może są trochę gorsze ale muzyka jest cały czas świetna o ostatnia oavka jest najlepsza graficznie i bardzo przyjemnie się to ogląda.
  • Avatar
    A
    Pazuzu 5.06.2007 00:09
    Anime które wywołało u mnie alergie...
    ... na co? Na „Miaka­‑Tamahome” oczywiście! Przez tą dwójkę było absolutnie niestrawne. Najgorsze jest to, że o ile w mandze można było ich jeszcze jakoś przetrawić (tylko zdziebko irrytowali), to w anime głupota i zdziecinnienie Miaki  kliknij: ukryte  oraz płaskość charakteru Tamahome rażą dwa razy bardziej (inna sprawa, że w mandze też go nie cierpiałam, ale na tyle odcinków mógłby choć trochę ewoluować). Jedyne ciekawe postacie zostały potraktowane marginalne… O, przepraszam jeszcze Nakago miał swoje kilka minut (on, Chichiri, Hotohori i miejscami Tatsuki trzymali poziom).
    O wątkach romansowych się nie wypowiem (jeszcze jedna seria „wszyscy lecą na głónego bohatera/bohaterkę” a zacznę gryźć! Żeby tu jeszcze było na co lecieć!)

    Do tego najgorsze OST jakie słyszałam! Piosenki w wykonaniu seiyu Tamahome są po prostu żenujące (nawet seiyu Nakago, całkiem niezły w anime, dał ciała).

    Może jestem już za stara na takie anime, ale FY zdecydowanie nie przypadło mi do gustu, choć seria TV i tak jest o klase lepsza od serii OVA. Te dopiero omijać szerokim łukiem!
    • Avatar
      Nakago 19.11.2007 21:24
      Re: Anime które wywołało u mnie alergie...
      Pazuzu napisał(a):
      Do tego najgorsze OST jakie słyszałam! Piosenki w wykonaniu seiyu Tamahome są po prostu żenujące (nawet seiyu Nakago, całkiem niezły w anime, dał ciała).

      Oceniać całe OST na podstawie 4 czy 5 piosenek (nie pamiętam, ile śpiewał Hikaru Midorikawa, Tooru Furusawa na pewno dwie), to drobna przesada. Acz przyznać muszę, że nawet mój ulubieniec, Koyasu Takehito, nie mógł się za bardzo popisać, bo piosenki dostał… ekhm… Jednakże… jednakże znakomicie wypadł Tomokazu Seki i Nobutoshi Hayashi, szczególnie w swych szybszych utworach, o tych śpiewanych wspólnie w ogóle nie mówiąc, zaś Chika Sakamoto po prostu mnie powaliła na łopatki swoim „Otome Ranman”; jej „Kaze no Uta” również jest ładne. No i podobają mi się piosenki Yumi Toumy, przyznać muszę. Ale wszelkie piosenki z FY zdecydowanie bije „Winner” – swego czasu za ten utwór dałabym się pociąć…

      Powiedziałabym, że wśród piosenek z FY każdy powinien znaleźć coś dla siebie (no, może z wyjątkiem miłośników metalu ;-)), ponieważ są one dość mocno zróżnicowane. I jest ich naprawdę dużo, więc jest w czym wybierać. O ile się chce.
      • Avatar
        Pazuzu 20.11.2007 00:06
        Re: Anime które wywołało u mnie alergie...
        Nakago napisał(a):
        Pazuzu napisał(a):
        Do tego najgorsze OST jakie słyszałam! Piosenki w wykonaniu seiyu Tamahome są po prostu żenujące (nawet seiyu Nakago, całkiem niezły w anime, dał ciała).

        Oceniać całe OST na podstawie 4 czy 5 piosenek (nie pamiętam, ile śpiewał Hikaru Midorikawa, Tooru Furusawa na pewno dwie), to drobna przesada.


        Przykro mi, ale przesłuchałam wszystkie OST'y, niektóre nawet dwukrotnie i naprawdę nie znalazłam nawet jednego utworu, który by mi się spodobał (choć przyznaję, kilka piosenek było znośnych). Tamte wymieniłam tylko dla tego, że były szczególnie złe – niedociąganie dźwięków, zaniżanie tonacji, śpiewanie obok linii melodycznej, zwykłe fałszowanie.
        Z drugiej strony, gusta są różne i to co dla mnie było strasze, dla kogoś innego może być najlepszą ścieżką dziwiękową jaką kiedykolwiek słyszał.
        Po prostu ani anime FY ani muzyka do niego nie trafiły w moje upodobania (choć manga do pewnego momentu podobała mi się).
  • Avatar
    A
    Mia (nie od Miaka :P ) 3.06.2007 22:30
    ma u mnie 3 miejsce
    FY to piękne anime, które zajęło u mnie 3 miejsce wśród dotychczasowych przez mnie oglądanych. Plasuje się zaraz za lenegndą mangi i anime SM i moją kochaną KKJ autorstwa Tanemury Sensei.
    No ale tak: Dlaczego mi się podobało? Po pierwsze muzyka. Niektórzy widziałam, że pisali o niej krytycznie. Mi się bardzo podobało. Nadawała klimat podczas oglądania. Szczególnie podoba mi się piosenka z openingu. Ogólnie rzecz biorąc ścieżka dźwiękowa bardzo przyjemna. Po drugie fabuła. Niesamowicie oryginalna! Zauważyliście, że zarówno w mandze jak i w anime, które jest jej wynikiem, wszystko kręci się w okół Japonii? No bo przecież to ich kraj… ale to tak aż do znudzenia. A tu mamy wyjątek! Nie dość że Chiny, to jeszcze starożytne! Oryginalna opowieść :) No a potrzecie i chyba najważniejsze… Miłość :) Nie może być, żebym obejrzała coś do końca, gdyby nie było w tym choć szczypty miłości i namiętności :) A tu mamy i to i to :)

    Ehh… moim marzeniem stało się przeczytać tą książkę (gdyby takowa istaniała pojechałą bym po nią nawet na koniec świata xD ).

    Jeżeli chodzi o bohaterów. Ktoś napisał, że szkoda że Miaka nie wybrała Hotohoriego. Może i bardziej dojrzały od Tamahomego, ale za to zapatrzony w siebie narcyz miejscami xD I choć to było batrdzo humorystyczne, to na dłuższą metę zaczęło mnie denerwować :P Poza tym głupie było to, że Nuriko to  kliknij: ukryte . Moim zdaniem mogła być TYLKO z Tamahome. Oni się kochają i należą do siebie :)
    Yui… cóż. Żal mi jej, bo nie dość że  kliknij: ukryte . Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)

    Polecam anime szczególnie dziewczynom, choć nawet mój kumpel to obejrzał i powiedział, że dobre (21 lat :D) więc musi być dobre ;)

    Pozdrawiam ;)
    • Avatar
      Mai_chan 4.06.2007 00:19
      Re: ma u mnie 3 miejsce
      Mia (nie od Miaka :P ) napisał(a):

      Yui… cóż. Żal mi jej, bo nie dość że  kliknij: ukryte . Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)
      Pozdrawiam ;)


       kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    animemaniac 6.04.2007 16:49
    ..............
    No więc tak.Uważam,że anime jest takie średnie. Bardzo podoba mi się kreska. Nie przepadam za romansidłami, ale to da się oglądać. Wnerwia mnie Miaka. Ale najbardziej gryzie mnie to, że Miaka wybrała Tamahome zamiast Hotohoriego.
  • Avatar
    A
    Kathy 14.03.2007 16:25
    -
    Powiem na wstępie – jestem wielbicielką romansów i wszelkiego rodzaju romansideł, ale ta seria niezbyt mi się podobała. Za każdym razem jak był problem ze związkiem Tamahome­‑Miaka, od razu wiedziałam, że zostanie rozwiązany szybko i skutecznie dzięki POWER OF LOVE. Fabuła straszliwie przewidywalna (zaskoczył minie tylko Amiboshi, choć spodziewałam się jakiegoś zwrotu akcji, przecież nie mogli przywołać Suzaku w środku serii). Myślałam, że się mylę przy końcówce, ale okazało się, że moim głupimbłędem było niewyczekanie do końca napisów, gdzie pojawia się happy end. Ogólnie – im wyższy odcinek, tym gorsza fabuła. Rozczarowałam się, zwłaszcza, że autorką historii była ta sama sosoba, która zrobiła Ayashi no Ceres, które podobało mi się znacznie bardziej, choć końcówka znów nie ta.
  • Avatar
    A
    temari... 3.03.2007 17:11
    fushigi yuugi
    oh my ! kocham fushigi yuugi i fushigi yuugi genbu kaiden ! jest świetne chyba nawet lspsze od mangi!prawie idealne [jak dle mnie gl bohaterka w fy jest zbyt idealna ] 9/10 kazdemu polecam kupa śmiechu! szczegolnie z nuriko i hotohorim ! pozdro moim zdaniem jedno z lepszych na rynku
    • Avatar
      temari... 3.03.2007 17:20
      sprostowanie ;]
      ps oczywiście nie przyrownoje do bleach wolf's rain , naruto czy inuyashy heh bo to kompletnie inna bajka .W fy fabuła opierała się tylko na rozchwytywaniu gl bohaterki przez przestojnych wojowników i krzyczenie na wzajem ;miaka! tamahome! miaka! tamahome! miaka! tamahome no ale wkoncu yuu watase kocha pisac romansidła heh więc sądzę ze genbu kaiden o klase przewyzsza fy pap
  • Avatar
    A
    tajakjejtam 31.01.2007 15:17
    Mogło być gorzej (chyba).
    Cóż przyznam, że anime było… co najwyżej średnie. Manga była za to wspaniała moim zdaniem, ale nie o tym miałam pisac :D Nie wiem jak udało się komuś tak sknocić tę opowieść! Kreska jest fatalna, szczególnie w okolicach śrokowych odcinków, można było się normalnie pożygać :P W 44 odcinku, kiedy  kliknij: ukryte  i wyglądało to jakby ktos wyciął ludziki z papieru i ponaklejał na ekran… A Miaka była strasznie wkurzająca, nawet nie dlatego, że była taką pustą cukrowaą lalą, ale dlatego, że wydawała mi się kopią – Sailor Moon! To co w SM było dość oryginalne, tutaj było zwykłym zdublowaniem! Można sobie nawet porównać Bunny i Miakę:
    Obie zakochane
    Obie mają problemy miłosne
    Obie mają do czynienia z magią
    Obie są beksami
    Obie są na swój sposób słodkie
    Obie uwielbiają jeść
    No poprostu szkoda na to słów… Postac Miaki zdeycdownie nie była oryginalna i ciekawa…
    Tamahome po jakimś czasie też stał się denerwujący kiedy popadł w jakąś obsesję na punkcie Miaki (ale można mu to wsumie wybaczyć, przecież  kliknij: ukryte  Anime można obejrzeć po przeczytaniu mangi – inaczej można znienawidzić tę serię…

    PS. co do Yui to jestem zaskoczona… niby taka wielka przyjaciółka Miaki, a  kliknij: ukryte 

    Scalono komentarze i ukryto spoilery

    Moderacja
    • Avatar
      racjona 5.09.2010 19:27
      Re: Mogło być gorzej (chyba).
      A Miaka była strasznie wkurzająca, nawet nie dlatego, że była taką pustą cukrowaą lalą, ale dlatego, że wydawała mi się kopią – Sailor Moon!(...)

      Do wyliczanki wspólnych cech między wymienionymi można dorzucić seyiuu. Z tym że w przypadku Miaki była to seyiuu Chibiusy (bachor Usagi) – kolejnego wnerwiającego animowanego potwora.
  • Avatar
    A
    Ano 31.01.2007 13:49
    Kto chce zgwałcić Miakę - prosimy podnieść ręce.
    Jezzuuuuu… nie, w sumie mój komentarz nie bedzie komentarzem dobrym, bo będzie nie konstruktywny, zwyczajnie krytykancki i mało stylowy.

    FY to dno dna, spadające na totalne dno. Jedyne co, to miałam nadzieję, że Nuriko będzie z Hotohorim.  kliknij: ukryte 
    Wszyscy kochali Miake, chcieli ja chronic/zgwałcić/poderwać/poślubić. A ta jej koleżanka to porażka… Tamahome, czyli Sukishuka (w sumie znalazł) jest tak głupi, ze bolało mnie serce…
    Muzyka… wszystko działało mi na nerwy.
    Nie obejrzałam do końca. Nie miałam sił.
  • Avatar
    A
    Miko-chan 2.01.2007 17:24
    A ja to lubię.
    Lubię FY mimo tego nieszczęsnego wątku miłosnego. Jeśli pominąć cągłe dylematy Miaki, to jest to naprawdę niezła komedia. Uwielbiam to jak bohaterowie przechodzą w super deformed^^ wyglądają przekomicznie. Jak dla mnie jest to wystarczająca rekompensata za wysłuchiwanie monologów Miaki i Tamahome.
  • Avatar
    A
    Salva 5.12.2006 22:41
    Fushigi Yuugi - "wziąść na rogi czy nie wziąść oto jest pytanie ?"
    Tytuł mojego komentarza, a raczej cytat pewnej krowy na której walczył niegdyś Tytus pana Chmielewskiego, jest wbrew pozorom bardzo adekwatny do tego co pragnę zrobić. Cały czas zastanawiam się czy mam być brutalna czy nie…

    Darzę anime lekkim sentymentem bo było pierwsze, wobec tego mimo wszystko nie będę aż tak straszna jak powinnam być.

    Fabuła jest nawet ciekawa i wyszłoby z tego naprawdę fajne anime gdyby nie wszechobecne wątki miłosne które wychodziły mi bokiem, uszami, nosem i czym tam jeszcze mogły… Główna bohaterka doprowadzała mnie do szału bo u niej inteligencja leżała, kwiczała i dostawała konwulsji by nie rzecz że całkiem zdechła i właścicielka chyba zapomniała że coś takiego istnieje… Na Tamahome miałam bez mała alergię. Hotochori mnie wkurzał, Nuriko w sumie też  kliknij: ukryte  Moim najulubieńszym bohaterem był Chichiri ( może dla kontrastu że nie kochał nikogo w sumie ). Strasznie podobał mi się jako bohater, Tasukiego jedynie lubiłam, m.in. za to że przypalał „przypadkiem” Tamahome. Chociaż na dobrą sprawę powinien był robić to zdecydowanie częściej. I samo Rekka Shinen wywoływało we mnie miłe uczucia, podobało mi się. Yui doprowadzała mnie tak samo do sząłu chociaż na bohaterkę główną nadawała się dużo lepiej niż jej koleżanka krety… wybitnie poszkodowana tu i ówdzie Miaka. Jedyne co mi sie podobało to zabawne sytuacje których było dosyć sporo. To był wielki plus serii np  kliknij: ukryte  jest sporo naprawdę fajnych scen, ale ogólnie chyba już do tej serii nie wrócę. Za dużo krwi napsułam sobie Miaką, Tamahome, Yui, Hotochorim i resztą. A Chichiri i Tasuki to trochę za mało.
  • Avatar
    A
    Sniper 7.10.2006 10:47
    Moje pierwsze anime
    Pamietam jak kiedys to anime lecialo na hyperze akurat w tym czasie mialem zalozona cyfre gdy lecial trzeci czy czwarty odcinek. Wczesniej nie ogladalem nawet Dragon Balla choc teraz mam prawie wszystkie odcinki na kompie. Wiec czuje do niego silne przywiazanie rany tyle bym dal zeby zobaczyc je jeszce raz. Chcialem sie wczesniej wypowiedziec na temat tego anime ale nie moglem sobie przypomniec jego japonskiej nazwy Fushigi Yuugi a polskiej (Tajemnice przeszlosci)nigdzi mi nie przyjmowano ale dzis nagle mnie cos ocknelo i bardzo sie z tego ciesze. Postacie jak i fabula sa bardzo dobre grafika coz popatrzmy na rok wydania tej bajki ale nie jest zla. Do muzyki nigdy nie zwracam specjalnej uwagi ale wedlug mnie jest dobra.Jak na razia to anime w moim upodobaniu zaskarbilo sobie trzecie miejsce.
    3 zajmuje Fushigi Yuugi
    2 zajmuje GTO
    1 zajmuje slynny DB
  • Avatar
    A
    mentos 4.09.2006 21:47
    wspomnienia
    To jedno z pierwszych anime, które oglądałam. Mam więc do niego pewien sentyment:) Podobało mi się… Kilka razy się wzruszyłam. Choć denerwowało mnie ciągłe powtarzanie imion i wzdychanie:
    "-Tamahome!
    -Miaka!
    -Tamahome!
    -Miaka!”
    Mimo to bardzo polecam to anime.
  • Avatar
    A
    Madziaaaaa 2.08.2006 17:26
    fushigi yuungii
    boshe,moj ulubiony anime,ale to dawno to lubilam ogladac kolejne odcinki, a teraz znow mi sie przypomnialo i juz sie polubilam:D, a teraz ogladam z netu kolejne odcinki i se przypominam:D. Pozdrowionka dla Miakaa i Tamahomaaaaa.;*;*;*;*
  • Avatar
    A
    KlaudiAaAaA!! 29.07.2006 01:44
    Mój Komentarz
    BoshEe!! To Moje Ulubione Anime:]
    jeszcze lebszego nie widziałam…
    a z tego powodu ,że lubie tylk miłosne anime
    to anime jest u mnie na pierwszym miejscu..
    te osoby które się ze mną zgodzą mają wielkiego minusa a ci którzy uważają ,że to głupie anime niech [cut]!! Pozdro;*:*


    Usunięto wulgaryzm. Na przyszłość proszę o zachowanie minimum kultury wypowiedzi i poszanowania dla zdania innych.

    Miłego dnia
    IKa
  • Avatar
    A
    fanka 10.07.2006 12:11
    moja wypowiedz
    Moim zdaniem to anime jest najleprzym anime na świecie!Naprawde zostało swietnie nakręcone i na dodatek co mnie najbardziej w tym kreci to to,że jest bardzo romantyczne.Bardzo dziekuje twórca,którzy nakręcili„tajemnice przyszłosci”(Fushigi Yuuki)mnie dlatego żeby pomyślieli sobie jakby to zrobili dla mnie,ale że zrobili to dla tych,którzy uwielbiaja mange i anime.Dzięki:)
  • Avatar
    A
    Seiryu 21.06.2006 17:55
    Tajemnice rulez!!!
    Calkiem fajne anime duza doza komizmu oplaca sie obejrzec.Polecam kazdemu szanujacemu sie fanowi anime!!!
  • Avatar
    A
    Tasuki 7.06.2006 11:54
    FY
    Mnie się tam bardziej podoba Anime TV od Mangi. Co prawda Miaka jest o wiele bardziej dziecinna w Animku, ale to dodaje głupoty serialowi, bo bez owej głupoty każde Anime byłoby totalną katastrofą. Dialogi: -Miakaaaa… -Tamahomeeeee… -Miakaaa… -Tamahomeeee… są owszem i denerwujące, ale można się do nich przyzwyczaic. Jeśli chodzi o Mangę – przeczytałem pierwszy tom i oddałem młodszej siostrze razem z całą resztą. Podsumowanie: wolę Anime TV od Mangi i Anime OAV1 i OAV2
  • Avatar
    A
    Roth-chan 17.04.2006 20:07
    Ah te czasy :D
    Kiedy mialam okolo 11 lat moja siostra sciagnela wtedy cala te serie na kompa i obie mialysmy swira na punkcie Tamahome, potem Hotohoriego, Tasukiego, a nastepnie Nuriko. Niestety „milosc” ta szybko zanikla odkad skonczyla sie seria tv i gdy wszystkie oavki zostaly juz obejzane. Pozniej JPF zaczal wydawac mange, wiec my dwie napalone malolaty rzucilysmy sie na nia z nadzieja ze znowu ujzymy naszych kochasiow. Moj moze co to byly za czasy! :D Ta Yuu Watase to naprawde nieco swirnieta babka i ze potrafi tak macic mozgi dzieciom! Ogolem biorac seria nie jest zla, ale jakos nie mam ochoty powtornie przez nia przechodzic… --'
    • Gorcha 3.05.2006 16:40:24 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Yumiko 21.03.2006 15:53
    Proszę nie wyrabiać sobie opinii na temat FY na podstawie ANIME!
    Nie będę owijać w bawełnę – anime jest potworne i właśnie dlatego po obejrzeniu kilku wybranych odcinków nie mam ochoty na resztę. Cóż, Miaka najwyraźniej nie przypadła do gustu twórcom. Jest zrobiona na słodką idiotkę, piszczącą, głupiutką dziewczynkę i człowiek już po kilku odcinkach ma jej dość.
    Czytając mangę nie odniosłam takiego wrażenia. To z komiksem spotkałam się najpierw i przyznam, że jest to jedna z moich ulubionych mang. I nie powiem, co anime może sobie zrobić. Denerwują mnie ludzie, którzy obejrzą jedynie anime powstałe na podstawie mangi i oceniają fabułę. Nie dziwię się potem takim, że tytuł „Fushigi Yuugi” budzi w nich niesmak. Też reagowałabym podobnie, gdybym nie widziała na oczy strony tej mangi. Bo manga z kolei jest świetna. Uwielbiam ją, choć pasuje tu doskonale powiedzenie „co za dużo, to nie zdrowo”. Nie mam tu na myśli tylko miłosnych wyznań Miaki i Tamahome, ale szczerze mówiąc całej historii od 14 tomu. Pani Watase jest geniuszką, ale niektóre przedłużenia mogła sobie darować.
    Liczy się opowieść i jej oryginał, który w tym przypadku jest o niebo lepszy. Krótko mówiąc wygląda to tak: Yuu Watase stworzyła wspaniałą mangę, a twórcy anime po prostu ją zepsuli, delikatnie mówiąc. Bo choćby nie wiem jak się ktoś starał, nie odda tego, o co chodziło drugiemu.
    Dla podkreślenia jeszcze zacytuję słowa samej mangaki: „Jeśli chodzi o produkcję anime, to w zasadzie nie mam w niej udziału”. Ba. To widać.
    „Czasami zdarzają się jakieś przeinaczenia, ale manga i anime to 2 zupełnie inne rzeczy i autor nie ma tu nic do roboty.” Fragmenty z tekstu pobocznego Watase­‑san w FY.
    Pani Yuu ma wyobraźnię i to widać. Projekty postaci są naprawdę wspaniałe i dobrze dopracowane. Każda (no, może nie każda') jest niepowtarzalna. Weźmy takiego Nuriko czy Tasukiego. Aż miło śledzić ich losy.
    Niestety wyjdzie sobie na światło dzienne takie anime i wszystko zepsuje.
  • Avatar
    A
    mira 4.03.2006 10:35
    masz rację
    tak jak tobie najbardziej podobał mi sie ostatni odninek wyłączając 10 ostatnich minut.podobnie jak ty jestem rozczarowana zakńczeniem bo prze cały odcinek miałam nadzieję, że wszystkoskończy sie triumfem nakago
  • Avatar
    A
    Farbi 2.03.2006 16:07
    Fushigi Yuugi
    No cóz, to było pierwsze anime, które w swoim życiu oglądałam, ale rzeczywiście występują tu dwa rutynowe słowa: Miaka, Tamahome. Nie wiem naprawdę, co było takiego w tej Miace, że co chwilę inny chciał z nią być… Nie była ani ładna, ani mądra… i tyle! Najbardziej z wszystkich odcinków podobał mi się ten przed -ostatni (z serii TV), kiedy Tamahome dostał od Nakago. Pozatym nie było nic ciekawego :/
    [Koniec serii też nie był zbyt ciekawy i przewidywalny, jak zwykle to bywa – happy end /ukryj] Dlatego bardziej podobał mi się Wolf's Rain czy Hellsing.
    Pozdro!
  • Avatar
    A
    mira 15.02.2006 16:58
    stracony czas
    Niestety albo na szczeńście z mangą FY nie miałam do czynienia.Może to i dobrze bo zwżywszy na to iż anime FY jest najgorszym anime jakie dotąd oglądałam przynajmniej nie zmarnowałam pieniędzy na mangę. Szczerze powiedziawszy straciłam przez to anime czas.Słuchanie przez bite 25 na zmiane Tamahome Miaka i patrzenie na jej (w szczególności)żywą głupotę może i musi doprowadzać do szału.Miaka to przykład tego,że głupota nie jest śmieszna a denerwująca i niesmaczna.Jak dla mine Miaka wyznacza granicę głupoty i szczerze dziwie się tym, którzy lubią M lub FY.
  • Avatar
    A
    Pichu 25.01.2006 11:21
    Nuriko
    Na początku czytałam mangę. Jestem wielką wielbicielką mangi, ale nie anime. Anime mi się średnio podobało. To chyba dlatego, że się przyzwyczaiłam do mangi. Mam wrażenie, że w mandze jest lepsza kreska, fabuła jest lepiej opisana, chociaż nie brakowało takich scen miłosnych po których miałam już odruchy wymiotne, bo moim skromnym zdaniem było ich ZA DUŻO!!! Miłość jest ukazana w uroczy sposób, ale przesadzony i to sprawiało, że czasem miałam tego dosyć. Załamało mnie ten pięcio, sześcio, ośmio ( doliczyć się nie można ) kącik. Już się można było w tym wszystkim pogubić. Mi się tam podobał tylko wątek miłosny Nuriko i Hotohorii.^^ W ogóle jedyne co mnie skłoniło, by obejrzeć anime był Nuriko!!! Świetna jest ta postać, najzabawniejsza i najdziwniejsza ze wszytkich bohaterów.^^ I za to go kocham.^^ A co mnie bardzo drażniło w anime. MUZYKA!!! Była okropna i w ogóle nie dopasowana do niektórych scen, np. jak Tamahome płakał nad grobem swojej rodziny, a koło niego stała Miaka i starała się pocieszyć jego smutne serduszko, w tle słychać było dynamiczną muzykę, która totalnie nie oddawała klimatu sytuacji. Anime skończyłam oglądać, gdy zginął Nuriko, no i jeszcze pokusiłam się zobaczenia ostatnich odcinków ( hi, hi pojawił się tam Nuriko ). Moim skromnym zdaniem, seria ta nie jest aż taka najgorsza ( posiada wiele zabawnych scen, które przypadły mi do gustu^^ ), postacie też były godne mej uwagi. Ale nie powracam tak często do tego anime, jak na przykład do Gilgamesha bądz Cowboya Bebopa.
  • Avatar
    A
    Aileen 20.01.2006 20:57
    ^^
    „Miaka” „Tamahome!” „Miaaaakaaaa!” „Tamaaahooomeeee!” „Miaaaakaaaaa!”... itd.
    Być może jestem upośledzona, ale tę kwestię zapamiętałam najbardziej. A to może dlatego, że powtarzała się prawie w każdym odcinku?
    Fabuła? Oklepana, oj, oklepana, ale na cóż wymyslać coś nowego, kiedy są standardy magical girls? Oczywiście, jest niezdarna, piszcząca główna bohaterka, którą okrutny los wrzuca w niesamowity wir wydarzeń. Jest też ON – przystojny, seksowny i nieco oschły. I co z tego mamy? Wielką Miłość. Wielkimi literami. Ot, nic takiego, ale czasem lubię się z tego pośmiać. Potem w Miace zakochują się inni, są też tacy, którzy pragną innego rodzaju miłości. Koleżanka moja uprościła to kiedyś tak „Sto jeden sposobów, jak zgwałcić Miakę”. Gdyby nie domieszki humoru zawarte w anime, w życiu bym tego nie strawiła, po pięciu odcinkach miałabym odruch wymiotny na tytuł „Fushigi Yuugi”. Jednak obejrzałam całe i wymiotowałam tylko wtedy, kiedy Miaka i Tamahome wyznawali sobie miłość po raz setny w danym odcinku. Nic ciekawego.
    Muzyka też mi się nie podobała. Subiektywne zdanie.
    No to, pytacie, „Po kie licho ona to oglądała?”. A ja wam powiem tak: Co kilkunastu bishonenów to nie jeden! Uwielbiam Nuriko i to dla niego oglądałam to wszystko. A potem tylko po to, by wiedzieć, jak się skończy ^^
    • Avatar
      rivendell 27.06.2008 15:48
      Re: ^^ ;)
      wzielam sie za to anime, jeszcze nie skonczylam, ale.. no coz- nie bede oryginalna:D

      w 100% mam takie samo zdanie jak Ty;]
  • Avatar
    A
    Cristal 30.12.2005 19:41
    Jeszcze raz to skomentuje, bo....
    normalnie nie wytrzymam!!! Fushigi Yuugi to naprawdę świetne anime i jest to odzwierciedlenie lepszej czesci mangi, ktora stoi u mnie na półce. Miaka, rzeczywiście ma poplontaną i moze troche glupiutka naturę, ale mnie poprostu ona smieszy. Muzyka też mi się bardzo podobala (i przy tym bardzo pasowala do charakteru anime. Ja tu nie mam żadnych zastrzeżeń, jeśli już to są naprawdę minimalne.
  • Avatar
    A
    Nemezis 24.09.2005 20:57
    No comments
    Muszę przyznać, że kiedyś należałam do tej niestety, jakże ogromnej grupy fanów FY i na widok Tamahome dostawałam ślinotoku. Szczęśliwie ze stanu otępienia wyciagną mnie Hyper, który puścił to anime jeszcze raz. Wtedy po prostu leżałam na kanapie i – to zależało od humoru – albo się śmiałam, albo trafiłam w milczeniu moje zniesmaczenie. Po pierwsez głupota Miaki była nie do zniesienia. Może w pierwszysch odcinkach było to zjadliwe, ale później… Nie skomętuje tego. Kolejnym minusem są naprawdę wszechobecne wątki miłosne. kliknij: ukryte 
    Sposób wyrażania owych wątków był też momentami drażniący. Usłyszenie wymiany zdań Miaka – Tamahome – Miaka – Tamahome po szęść razy w odcinku napradę męczy. Kreska niby ładna, lecz momętami po prostu bije na głowę niedopracowaniem, a na postacie w tle lepiej nie przenosić spojrzenia, bo potrafi sromotnie zniszczyć efekt. Najgorzej jednak było w odcinku o święcie podziwiania gwiazd czy jakoś tak. Tam kreska pobiła sama siebie, na szcęście uległa poprawie w następnych odcinkach.
    Musże jednak przyznać, że mnie się muzyka podobała, szczególnie ending.
  • Avatar
    A
    Taur 1.09.2005 21:38
    Wielokąt miłosny
    Określenie zdecydowanie pasuje, totalne Love Story z naciskiem na Love. Czasami zabawne, ostatecznie zaczyna troszką irytować. Jeszcze to zakończenie… wytłuczenie wrogów plus kilku sojuszników. Sam wątek miłosny zaczyna się dłużyć, ile razy można powiedzieć „kocham cię” lub wyszeptać ... „Miaka” ... „Tamahome”. Wzloty i upadki głównej pary przypominają raczej miotanie się i popadanie ze skrajności w skrajność.
    Przy okazji grupa docelowa dobrze dobrana, to seria dla młodych nastoletnich, a ostrzeżenie „od lat osiemnastu” to pewna przesada – „nie takie rzeczy dziecko widziało”.
  • Avatar
    A
    anyanka 14.06.2005 21:14
    FY
    ja narazie jestem po 3 zaledwie odcinkach i póki co nie mam żadnych odruchów wymiotnych ;P Miaka wcale mnie nie irytuje, nawet śmieszy :P widocznie niewiele potrzeba aby mnie rozśmieszyć :> kreska jest moim zdaniem śliczna, muzyka… hmmm no tutaj nic rewelacyjnego :P w kazdym razie póki co jest interesująco :]
    manga mi się podobała, chociaż końcowe tomy stawały się strasznie chaotyczne :| no ale przy każdej scenie z Tasukim się rozpływałam ;P
    w końcu jestem dziewczyną, widocznie biora mnie takie klimaty:P
  • Avatar
    A
    Cristal 4.05.2005 13:02
    O Fushigi Yuugi
    Dla mnie to anime było całkiem fajne. Fabuła fajna, muzyka terz nie była zła… Chociarz zakończenie… nieoczekiwane, ale terz troszeczkę poplątane i pełne haosu.. Według mnie niepotrzebne były równierz niektóre wątki. Jak już tu ktoś napisał całkowiciezgadzam się z tym, że czasami odnosiło się wrarzenie, że Mijaka ma mózg wielkości orzeszka…. Według mnie całkiem fajne anime.
  • Avatar
    A
    Mai_chan 30.04.2005 21:57
    Zmarnowany potencjał...
    Koszmarek, koszmarek straszliwy!! Co tu dużo mówić – potencjał zawarty w mandze w anime został koszmarnie wręcz zmarnowany. Rhomantyczne wstawki w mandze podane były w dużo bardziej strawnej formie – tu po jednym odcinku wywołują u mnie reakcję alergiczną. Większość żartów zamordowana z premedytacją. Że nie wspomnę o takich babolach, jak np. noga Miaki wystająca zza kadru (kadr przedstawia żołnierza cesarstwa Kounan. Drugi odcinek bodaj 12 minuta). Scenarzysta był chyba pijany, a reżysera wzięli z kosmosu. Ponadto twórcom udała się wielka sztuka – zrobili z Miaki jeszcze większą kretynkę niż w mandze… TRAGEDIA!!
  • Avatar
    A
    Nakago 31.03.2005 15:56
    Lekka przesada
    Nie wiem, dlaczego niektórzy wokół Miaki widzą samych adoratorów. Na dobrą sprawę o jej uczucia w serialu telewizyjnym walczą trzej panowie, reszta ją traktuje jak siostrę (w większości wypadków – młodszą). Czwarty, na upartego, włącza się w ten miłosny wielokącik w OAV2, ale to przecież nie jest recenzja OAV.
    Poza tym Yui w serii TV wcale nie zmienia kierunku zainteresowań. To nią zaczyna się interesować ktoś inny, jednak tak naprawdę – i że ze wzajemnością – widać to dopiero w OAV1. Ale to przecież nie jest… jak wyżej ^_-.