Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Kannagi: Crazy Shrine Maidens

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.01.2018 04:12
    Przeciętny zapychacz czasu, na zobacz i zapomnij.

    Na plus jest okazjonalnie płynne animacje, które zdecydowanie wymagały większego wkładu pracy. Tak poza tym nic nadzwyczajnego – ot co następna „otwarta” haremówka z mało interesującymi, aczkolwiek dającymi się polubić bohaterami.
    • Avatar
      Slova 17.01.2018 09:13
      Zapewniam Cię, że nikt, kto widział Kannagi, nie zapomniał o nim.
      • Avatar
        Xillin 17.01.2018 10:25
        Ja nie widziałem Kannagi, a i tak raczej o tej serii nie zapomnę. Yamakan mający ból odbytu o efekt swojego słabego zarządzania i celowo obniżający jakość animacji i Yamakan mający ból odbytu o Lucky Stara i atakujący KyoAni w serii są dość wpadające w pamięć.
        • Avatar
          Slova 17.01.2018 14:09
          Also
          It's a Sony.
        • Avatar
          ja 17.01.2018 21:23
          Ja nie widziałem Kannagi, a i tak raczej o tej serii nie zapomnę. Yamakan mający ból odbytu o efekt swojego słabego zarządzania i celowo obniżający jakość animacji i Yamakan mający ból odbytu o Lucky Stara i atakujący KyoAni w serii są dość wpadające w pamięć.

          Słucham? Poproszę o szczegóły.
          • Avatar
            Xillin 18.01.2018 02:05
            Generalnie w drugim odcinku Yamakan nie dopilnował i jeden z animatorów – Seiya Numata wyszedł poza przydzielony limit unikalnych klatek. Więc w wersji DVD Yamakan obciął ich ilość pogarszając animacje.

            #1
            TV: [link]
            DVD: [link]

            #2
            TV: [link]
            DVD: [link]

            Co do kwestii Lucky Stara, to Yamakan został wylany tam z pozycji reżysera po czterech pierwszych epach, co go wciąż bolało przy Kannagi – [link]
            • Avatar
              Xillin 18.01.2018 02:46
              Wut, kopnęło obrazki jak je skopiowałem, psują się też (ale inaczej) gdy próbuję je zapisać. Oryginalne linki

              #1
              TV: [link]
              DVD: [link]

              #2
              TV: [link]
              DVD: [link]
              • Avatar
                Nikodemsky 18.01.2018 18:47
                Pierwsza scena to pół biedy ale druga to niebo, a ziemia.

                Poza tym wygląda na to, że Pan Yamamoto dalej cierpi na brak taktu i zdrowego rozsądku: [link], [link]
      • Avatar
        Nikodemsky 17.01.2018 16:35
        Osoby nie orientujące się lub w ogóle nie zainteresowane branżą mają jakiś powód, aby pamiętać o Kannagi? Imo bardzo wtórny tytuł, a haremówkę obejrzałem niejedną.

        Gdyby nie komentarze Xillin'a oraz wa­‑totem'a, to w ogóle pewnie bym zapomniał o serii. No może jeszcze znajdzie miejsce w pamięci ze względu na fakt, że Eri Takenashi jest bardzo kawaii.
        • Avatar
          Slova 17.01.2018 17:34
          Było śmieszne. O ukrytym przekazie dowiedziałem się kilka lat po seansie.
        • Avatar
          Xillin 17.01.2018 18:38
          Xillin'a oraz wa­‑totem'a

          Czuję się baitowany.
  • Avatar
    A
    Myore 23.08.2011 14:03
    zmarnowany potencjał
    nie oczekiwałam od tego anime polotu. ot historia chłopca, którego rzeźba zmaterializowała się w bóstwo.
    po pierwszych odcinkach anime mnie pozytywnie zaskoczyło, szczególnie postaci. przyznam, że jest to jeden z niewielu tytułów, gdzie postaci są naprawdę sympatyczne i przemyślane. nie jestem w stanie wymienić ani jednego osobnika, którego bym nie polubiła.
    ale niestety na tym się kończy. kiedy zdążyłam polubić to anime i pomyślałam, że jednak może być z tego coś fajnego, ono nagle się skończyło. wtf? twórcom zabrakło pomysłów i po prostu zakończyli serię… żal.pl i wielka szkoda, mogło być z tego coś naprawdę fajnego.

    ale 7 dam, bo zostawia pozytywne wspomnienia.
  • Avatar
    A
    Eliz1323 27.12.2010 14:41
    Bez rewelacji
    Zacznijmy od wad: mętna fabuła, słaba grafa i muza…
    Całkiem fajne był postacie i odc. z karaoke ale powienni
    bardzie rozwinąć wątek NagixJin =.=''
    Nie najlepsze anime ale i nie najgorsze -zasłużone 7
  • Avatar
    A
    holkol 15.10.2009 20:04
    podobało mi się to anime. przyjemna pozycja. nic nadzwyczajnego ale miło się spędzało czas przy kompie. jedynie końcówka to dla mnie niedosyt.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    saahoo 23.05.2009 01:16
    Rewelacyjne anime
    Na pewno nie najlepsze, ale jedno z najprzyjemniejszych w oglądaniu na pewno. Szkoda że nie miało dwa razy więcej odcinków bo możliwe, że wtedy bardziej by rozwinęli inne postacie.
    Mimo że wiele zachowań schematycznych to nie były irytujące jak w wielu innych anime gdyż postacie dały się łatwo polubić.
    Animacja i kreska bardzo ładna, szczególnie zwróciłem uwagę na to, że postacie poboczne(statyści) chodzili , a nie stali w miejscu jak w wielu anime. Ciekawe ile osób zwraca na to uwagę.
    Oceniam 9/10
  • Avatar
    A
    Hirotaka 3.03.2009 16:07
    Kannagi
    Anime bylo ogolem przezabawne akcia taka powazna zaczela sie dopiero od odc 10.Animee ogladalem z duzym zainteresowaniem niemoglem sie doczekac nastepnego odcinka wiec napewno nie nudzi
  • Avatar
    R
    PlayboyAo 27.01.2009 07:08
    W recenzji nie ma błd. Cóż mogę powiedziec? Ja jestem zwolennikiem „czystych” romansów a nie brudnych i syfiastych jak to się dzieje w anime pt:„Kannagi”, czy full metal panic, fmp miało jakąś bardzo porządną fabułę i dobrą oprawę graficzną. Obejrzałem bodajże 2 albo 3 odc, i chyba na tym się zatrzymam( nie wiadomo co przyniesie życie ;s), powaga dla twórców anime… Osoba która projektowała Nagi w tym dniu musiała byc EMO..
  • Avatar
    A
    Mati_Akumu 25.01.2009 18:29
    Za krótkie
    Anime nie wiadomo jak wspaniałe nie było ale oglądało sie bardzo przyjemnie.
    Niestety anime ma tą wadę co prawie każda komedia czyli cały czas wesoło a na sam koniec smut… nie mam nic przeciwko smutnym anime ale nie z takim szybkim przejściem pomiędzy komedią a dramatem.
    Największa wada jednak to długość serii zdecydowanie za krótka , dlatego poszukuje mangi z nadzieją że będzie ciekawsza a już na 100% jest dłuższa bo wciąż wychodzi.


  • Avatar
    A
    wa-totem 24.01.2009 12:15
    jeszcze parę słów o mandze i twórcach
    Cóż tu wiele pisać, JJ idealnie uchwycił istotę rzeczy. Kannagi to jedna z tych zwyczajnych­‑niezwyczajnych serii, które się lubi w zasadzie nie wiadomo za co, a najbardziej rzucającym się w oczy atutem są „sympatyczne” postaci.

    JJ napisał(a):
    Jin, myśląc o Nagi, stwierdza, że niezależnie od tego, jaka jest jako bogini, tak naprawdę liczy się to, że spędzanie z nią czasu sprawiało mu przyjemność.
    Ciekawe że bardzo podobną w wymowie refleksję w ToraDorze wygłasza do Ryujiego Taiga :) (9 odcinek, okolice 20 minuty)

    Myślę jednak że warto jeszcze powiedzieć parę słów o twórcach.

    Reżyserem został Yutaka Yamamoto, znany z tego że nie dano mu do końca reżyserować Lucky Star, ale bardziej sławny jako twórca „tańczonych” sekwencji endingu w Haruhi i openingu w Lucky Star. Tu kontynuuje swój popisowy numer, i w efekcie Kannagi dostało rewelacyjną czołówkę z scenicznym występem Nagi jako piosenkarki.
    Niestety, animacja nie jest całkiem równa, zdarzają się nieudane sceny, chociaż brak tu często ostatnio spotykanych oczywistych błędów. Twórcom Kannagi udało się za to to, w czym totalnie zawiedli twórcy Natsu no Sora, które okrzyknięto „Photoshopowym Anime” – znaleźli „złoty punkt” równowagi w umieszczaniu „prawdziwych” miejsc w anime. Fani Nagi będą zapewne zadowoleni wiedząc, że jej świątynia to prawdziwe miejsce, położone w okolicy Sendai, bardzo sławnego miasta­‑ogrodu. Jednak w odróżnieniu od Natsu no Sora, w Kannagi zachowano umiar, ze świetnym wynikiem.

    Na wyróżnienie zasługuje też praca seiyuu – Haruki Tomatsu jako Nagi, Kany Hanazawy jako Zange, i Miyuki Sawashiro jako Tsugumi. Wszystkie panie mają bardzo charakterystyczne, dobrze dobrane do charakteru postaci głosy oraz spore umiejętności aktorskie, które moim zdaniem w sporej części odpowiadają właśnie za wspomniany „niewymuszony urok” serii.

    Natomiast mangę Kannagi rysuje pani Eri Takenashi, i warto zauważyć jej ciekawą drogę do branży – startowała w kręgu który stał się znany z doujinów do światów Type­‑Moon (Tsukihime, Fate­‑Stay Night itd.) a z czasem zaczęła pracę w rzeczonym Type­‑Moon właśnie, tym samym przechodząc „drogą marzeń” wielu rysowników­‑fanów. Kannagi jest jej niezależną pracą, publikowaną w Comic REX, i widać w niej wyraźnie co zadecydowało o jej karierze – trudno mi ot, tak wymienić więcej niż kilku mangaków o podobnie konsekwentnym, równym stylu rysowania. Do tego ma spory talent – jej szkice jakością nokautują niektóre „dzieła” innych artystów, jak na przykład rozpaczliwie „drewniana” manga Elfen Lied.

    Samej emisji anime towarzyszyło wielkie zamieszanie, związane z bliżej nie znaną ale ciężką chorobą Eri Takenashi, i zawieszeniem publikacji mangi. Wydarzenia te zbiegły się z dość dramatycznym zwrotem akcji w mandze, który doprowadził fandom do punktu wrzenia. Na szczęście już w grudniu, za pośrednictwem stron www Comic REX ze szpitala nadeszły szczęśliwe wieści o pomyślnej operacji artystki, wraz z deklaracją woli powrotu do pracy nad mangą. Jednocześnie, zestawienia sprzedaży za 2008 rok pokazały, że Kannagi trafiło do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedających się anime 2008 roku, z wynikami nie aż tak odległymi od osiąganych przez „zawodników wagi superciężkiej” jak Clannad czy Code Geass. Uwzględniając to wszystko, pojawienie się kontynuacji, i to zapewne ciekawszej fabularnie niż to co prezentuje sobą obecna seria, wydaje się nieuniknione.

    Ogólnie – fajna seria, będę czekał na ciąg dalszy, choć przed upływem dwu lat się go nie spodziewam.
  • Avatar
    A
    Admi 20.01.2009 19:08
    Bardzo przyjemnie się oglądało, wesołe i generalnie śmieszne ;]
    Kreska podobała mi się bardzo, mimo faktu iż była troche zbyt dziecinna, opening przypadł do gustu chyba właśnie przez wcześniejszy OP Lucky Star i ED Melancholy of Haruhi Suzumiya.
    Jedyne co mnie zdziwiło to nagłe w moim przekonaniu zakończenie, mam jednak nadzieję na 2 serie ;] Chociaż jak ktoś już napisał nie spodziewałbym sie szybko :)
  • Avatar
    A
    Liquid.pl 18.01.2009 21:58
    Wypas
    co tu dużo mówić, wypas i to pełny. Postacie przesympatyczne, fabularnie średnio ale śmiechu dużo.
    Jeden minus taki, że anime za krótkie.
    9/10
  • Avatar
    R
    Paweł 18.01.2009 18:37
    Uwielbiam!
    Od razu mówię, że w swojej opinii odniosę się trochę do recenzji, bo jednak Kannagi to seria, o której można dużo myśleć, ale z wypowiadaniem się o niej to już trudniej.

    Dla mnie bardziej niż normalna pasuje słowo oryginalna i to dokładnie pod każdym względem. O ile w przypadku większości serii typu magical girls normalność nie jest niczym nowym, bo każda super bohaterka ma dwa życia, jedno dotyczy właśnie jej super mocy, drugie – zwykłego, normalnego, przeciętnego, codziennego życia, czyt. szkoła, dom, chłopak itp itd. W przypadku Kannagi jest inaczej, tutaj sfera mg jest zepchnięta na drugi plan będąc tylko narzędziem, które dało pomysł na fabułę. Oczywiście poza codziennym życiem tutaj nie ma zbyt dużo innych wydarzeń, jednak wszystko zdaje się inne, a przy tym cholernie wciągające. Niestety seria jest zbyt krótka i jak dla mnie nadal wiadomo zbyt mało.

    Poza tym od siebie dodałbym, że seria ta to połączenie przeróżnego typu humorystycznych sytuacji, jedne typowo schematyczne, inne dosyć nietypowe, kończąc na nawiązaniach do innych anime, zawsze subtelnie i ciepło. Prócz tego Kannagi doskonale bawi się konwencjami, zmieniając je zgodnie z zachcianką. I tak na przykład pojawia się odcinek plasujący się całkowicie poza fabułą, jednak zrobiony w tak nietypowy sposób, że dla bardzo dużej ilości widzów od razu stał się typem ulubionym i koniecznie musi być powtarzalny. Same postaci też są nietypowe, co najważniejsze to sama osoba Nagi. Jest to naprawdę wyjątkowa i nieprzeciętna postać. Emanuje charyzmą i wyrazistością do tego stopnia, że jej nieobecność potrafi całkowicie zmienić wydźwięk serialu, wywołując u mnie emocje „depresjotwórcze”. Każde jej pojawienie się, jej małe oczka – zawsze gdy wpadła na jakiś „genialny” pomysł wywoływało u mnie stan pełnego zadowolenia, aż chciałoby się rzecz: Nagi, wracaj!

    Na koniec cytat:
    JJ napisał(a):
    Walczące o Jina Zange i Tsugumi to już bohaterki zupełnie schematyczne – ta pierwsza wydaje się niemal identyczna z występującą w emitowanym równolegle Toradora! Ami.

    Co jak co, ale Zange do Ami daleko. Ta pierwsza faktycznie to rodzaj schematycznej kokietki, której rola nie była zbyt duża i ewidentnie raczej nie chciano tego zmieniać, na dodatek pani ta posiadała dwie osobowości, co jeszcze bardziej udziwniało jej osobę, nie tylko nie wiadomo było czego chce, ale też jej działania były dosyć jednoznaczne. W przypadku Ami jest inaczej: też kokietowała, też miała dwie twarze, ale… Po pierwsze w przypadku płytkiej Zange, Ami to postać dosyć nietypowa, o dosyć złożonym charakterze. Jej wielość osobowości wynika stąd, że pracuje w biznesie z dorosłymi, nauczyła się co i jak robić ażeby osiągnąć sukces, w codziennym życiu zachowywała się tak jak było najłatwiej. Jej stosunek do Ruujiego wyglądał podobnie jak w przypadku Jina i Zange, jednak Ami robiła to dlatego, że Ruuji jako jedyny nie zwracał na nią uwagi. Ponadto Ami doskonale zaczyna zdawać sobie sprawę z tego co w życiu chce osiągnąć i jej rola w serii też jest dosyć duża. Chociaż reszta postaci Taradory jeszcze się nie zorientowała, to Ami naprawdę często pomaga im w różnych sytuacjach i martwi się o każdego z nich z osobna. Atrakcja jaką przyciąga Ruuji polega przede wszystkim na tym, że on postrzega ją inaczej niż reszta otoczenia – czyli nie tak jak ona chce by ją postrzegali, a taką jaka jest naprawdę, ponadto jest jedyną osobą która martwi się o nią, tak jak ona to robi w przypadku reszty. Poza tym Toreadora wciąż jest emitowana i jest na tyle specyficzna, że każdy jeden odcinek może zmienić ogląd o każdej z postaci – co nie raz już udowodniła. Więc jakiekolwiek porównania serii ukończonej, do serii która się jeszcze nie skończyła jest dosyć nietrafne.

    Dla mnie Kannagi to świetna seria, też nie jestem jednak w stanie określić dlaczego. Po prostu mi się podobała, przy tym śmieszyła i pozytywnie nastrajała. Animacja płynna i nietypowa, świetna muzyka – przede wszystkim hipnotyzujący opening, dla mnie bomba – do tego stopnia, że nawet mam problem z wystawieniem oceny. Coś koło 8 lub 9 będzie.
  • Avatar
    A
    Tassadar 18.01.2009 12:41
    Niby sympatyczne i w ogóle ale wieje nudą jak halny...
    Owszem postacie w „Kannagi” są przesympatyczne i zaskarbiają sobie sympatię widza, rzecz w tym, że tak samo było w „Arii”, „Midori no Hibi” itp. itd.

    Owszem, graficznie i animacyjnie prezentuje się ładnie, ale pomijając główne postacie autorzy idą wyraźnie na łatwiznę…

    Owszem, jest parę zabawnych w „normalny” sposób scen, tyle że większość humoru jest wtórna i beznadziejnie nudna.

    Owszem, są odcinki ciekawe i naprawdę wciągające, jednak dominują słabe – zwłaszcza ten z karaoke i przedostatni.

    Nuda i wtórność. To największe grzechy „Kannagi” nie wystarczy słodzić i zabawiać się w celowanie po gustach otaku, żeby stworzyć dobre anime. Najwyraźniej jednak wystarczy żeby zaskarbić sobie zainteresowanie ogółu…
  • Avatar
    R
    Kopciucha 17.01.2009 18:32
    Horo,Nagi,Nagi,Horo,oczy, zęby, usta bolą ;))
    Być, albo nie być, oto jest Kannagi ! [rechocze szaleńczo]
    No co ja moge no… wstyd sie przyznać, ale po pierwszym odcinku Kannagi powędrowało do działu 'kieeedyś, z nudów obejrzę może..' i gdyby nie pewna naprawde nudna sobota, długo by jeszcze tam zagościło. No ale pomińmy wycieczki osobiste [ pozdrawiam moderatorów:D] i zajmijmy się sednem. Sednem dla mnie była tutaj Nagi. [ no i Jin, ot, zeby podłechtać męskie ego, no.]
    Cos jest w tych boginkach! Njapierw Horo, teraz ona. Ludzkie dziewczyny, to chyba naprawde nudne są… [przyklada lufe do skroni] Albo przynajmniej te japońskie! [odklada pistolet]
    Nagi jest taka sympatyczna, z charakterkiem [to czego nie znoszę, to słit panienki kwilące, jak zarzynane prosiaki],ładna, a przede wszystkim wprawiająca w pozytywny nastrój.
    Jin. Zobaczyłam go i pomyślałam ' no nie, czemu jak babsko ma charakter, to przeciwstawnie dają jej jakąś mamałygę….' a tu suprajs. Chłopięcie ma charakter, umie sie ładnie pokłócić, a i czerwieni się uroczo.
    No i sam wątek…romantyczny… Za dużo to tu sie nie działo, ale właśnie te niedopowiedzenia, lekkie sygnały sprawiały najwięcej przyjemności. Uwaga, uroczyście chciałam ogłosić !  kliknij: ukryte 
    A memłająca babcia była przerażająca. No ale kochanaa…
    Kurcze, to chyba najdłuższa moja opinia, ale kto by sie przejmował i tak tego nikt nie czyta. No, prawie… [pozdrawia udręczonych moderatorów:D]
    _______________________Anka___________
    P.S. Tylko tyci tyci brakowało, a Kannagi pobiłoby moją obecnie ubóstwiana Toradorę!
    P.P.S. Filozofia recezenta wprawiła mnie w ogromna zadume, kiedy to z kubkiem goracej herbaty rozmyslałam nad szaroscią wszechświata…:D
  • Avatar
    A
    Slash 17.01.2009 11:01
    Pozytywne zaskoczenie
    Obejrzałem Kannagi praktycznie zaraz po pojawieniu się ostatniego odcinka. Polecił mi ja znajomy, któremu nota bene bardzo się spodobało. Podchodziłem do tematu raczej sceptycznie, usłyszałem o haremie, bogince, która mieszka z jakimś typkiem itp., nastawiło mnie to negatywnie …. i bardzo się zdziwiłem.
    Prawdopodobnie, gdyby nie późna porą rozpoczęcia seansu, pewnie całość poszła by na jedno podejście. Trudno określić co dokładnie przyciąga tak do tej serii i sprawia, że chce się obejrzeć następny odcinek, jednak nie zmienia to faktu, że ta seria ma właśnie takie działanie. Mimo, że wiesz mniej więcej jak to się potoczy to i tak chcesz to zobaczyć. Jak było wspomniane w recenzji, manga nadal wchodzi, anime było popularne w Japonii, ilość chapterow ok. 2­‑krotnie przerosła ilość tych zekranizowanych no i sama seria Tv zostawia otwartą ścieżkę dla kontynuacji, którą z pewnością obejrzę.
    Gdyby była taka możliwość dał bym serii 8+ z wskazaniem na 9, jednak takiej oceny w skali nie ma, dlatego dałem 9 – za przyjemność jaką daje z oglądania, a o to w końcu chodzi o relaks i przyjemność przy oglądaniu ;]
  • Avatar
    A
    Prorok 17.01.2009 10:34
    :)
    Co tu dużo mówić, anime zabawne błahe i proste takiego szukałem. Muzyka przyjemna dla ucha zwłaszcza opening.

    Czekam na drugą serię i polecam ;)
  • Avatar
    A
    Achmed 17.01.2009 09:51
    Kannagi...
    Jestem świeżo po obejrzeniu Kannagi i czytając tą recenzję zastanawiałem się co w tym takiego fajnego? Nie, to nie tak, że mi się nie podobało – podobało się, nawet bardzo, tylko nie mam pojęcia za co konkretnie polubiłem tę serię. Znalazł bym całą masę śmieszniejszych (no chociaż te akcje z playboy'em Jinem były świetne <3), znalazł bym całą masę lepszych bohaterów itd. Kannagi tak naprawdę niczym się nie wyróżnia, ale po prostu trudno nie lubić tej serii.

    Hm… jeszcze co do końcówki, wyniosłem po niej wrażenia całkiem odmienne niż recenzent. Trochę mi zepsuła opinię o tym anime, chociaż faktycznie nie była taka wymuszona i na siłę poważna jak na przykład w Ouranie. Mimo tego, 12 odcinek uważam za najgorszy, nie wiem, jakoś taka powaga do tej serii mi nie pasowała, ale generalnie dało się to przetrzymać.

    Polecam, no i mam nadzieję na kontynuacje. Pójdę nawet dalej – mam prawie pewność, że takowa się pojawi.

    Dla mnie taka ósemeczka.