Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 14
Średnia: 4,86
σ=1,46

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Amon Saga

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1986
Czas trwania: 75 min
Tytuły alternatywne:
  • アモン・サーガ
zrzutka

Przeciętny film fantasy, interesujący tylko dla fanów twórczości Yoshitaki Amano.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Okrutny i potężny imperator Valhiss, kierujący kolejnymi podbojami z gigantycznej ruchomej fortecy, poszukuje nowych rekrutów. Jednak zaszczyt służenia mu należy się tylko najskuteczniejszym i najbardziej bezwzględnym wojownikom. Wśród nich tym razem znajduje się młodzieniec, który nie sprawia wrażenia osoby gotowej służyć siłom zła. Amon przybył do twierdzy Valhissa, aby dokonać zemsty – to jednak wcale nie okaże się takie proste. Poza tym bardzo wiele zmieni przypadkowe spotkanie Amona z zakładniczką Valhissa, księżniczką Lichią. Sam Valhiss w tej chwili ma nowy cel, legendarną Dolinę Złota. A w grupie nowych rekrutów nie tylko Amon ma do zrealizowania własne plany…

Fabuła, co trzeba przyznać, zamyka się rzeczywiście w tych 75 minutach, co jednak sprawia, że jest ona bardzo prosta i jednowątkowa. Akcja opiera się niemal wyłącznie na kolejnych walkach: zaczyna od bójki w karczmie, prawie natychmiast przechodząc do krwawego „testu” mającego wyłonić rekrutów Valhissa, a później bohaterów niemal bezustannie atakują kolejni ludzie i potwory. W związku z tym na ekranie cały czas coś się dzieje, ale odpowiednio redukuje się miejsce na spójną historię. Całość zaś przypomina streszczoną do godzinnego filmu fabułę podrzędnej powieści fantasy – trzeba przyznać, że przynajmniej nie przygnębiającej widza, ale za to rozpaczliwie sztampowej i nie próbującej się choćby silić na cień oryginalności.

Główny bohater jest małomówny w stopniu niemal komicznym, a z krótkich retrospekcji dowiadujemy się, jakie przyczyny ma jego zemsta – są one tyleż przekonujące, co najprostsze z możliwych. O pozostałych postaciach nie wiemy praktycznie nic, a już szczególnie, dlaczego właściwie pomagają Amonowi. O ile Alcana tłumaczą wspólne do pewnego stopnia cele, o tyle osiłek Gaius po prostu ogłasza się bez większych powodów przyjacielem bohatera i wiernie mu towarzyszy. Lichia jest odpowiednio słodka i dzielna, pełniąc rolę obowiązkowej dziewicy do ratowania, natomiast Valhiss to wcielenie wszelkiego zła bez cienia wahań czy rozterek moralnych. Prócz tego po fabule kręci się jeszcze kilka postaci o trudnej do ustalenia roli, w tym wojownik pełniący funkcję deus ex machina, bez którego całość miałaby zdecydowanie więcej sensu.

Istnieje właściwie jeden powód, dla którego warto zainteresować się tą produkcją: jednym z jej twórców jest Yoshitaka Amano, który dziś znany jest jako autor grafiki w Vampire Hunter D, twórca Tenshi no Tamago, a przede wszystkim grafik i projektant postaci w kilku odsłonach cyklu gier Final Fantasy. Jego najlepszy chyba film, czyli Tenshi no Tamago powstał rok wcześniej, jednak praktycznie nic nie łączy tamtego ekspresyjnego, eksperymentalnego dzieła z tą przeciętną opowiastką fantasy. Rękę Amano widać właściwie tylko w tłach – oprawa graficzna wielu scen jest uproszczona, ale świetnie zakomponowana i sprawia, że grafika nie zestarzała się aż tak bardzo, jak można by przypuszczać. Wrażenie robią także poszczególne pomysły, takie jak monstrualny żółw­‑forteca czy przemierzające bezkresne stepy „lądowe statki”, jednak w tak krótkiej historii pełni to wszystko rolę zaledwie nieistotnych dla wiotkiej fabuły ozdobników. Żeby jednak nie było za pięknie, zaznaczę, że większość stworów i przeciwników jest na tyle dobrze wychowana, że atakuje wyłącznie po zapadnięciu zmroku. Pozwala to rysownikom znacznie oszczędzić pracy nad tłami i uprościć dynamikę starć, zastępując ją „szczękiem oręża w ciemności”, a biorąc pod uwagę procentowy udział walk w fabule ma to spory wpływ na ocenę końcową. Oprawa dźwiękowa jest przeciętna, a piosenka końcowa straszy niepasującym do klimatu całości „ingriszem”.

W swoim czasie amerykańskie wydanie zostało ze względu na brutalność sklasyfikowane jako „dla dorosłych”, jednak wydaje mi się, że w obecnej chwili jest to mocno przesadzona ocena. Owszem, krew się leje i chyba nawet jakaś głowa odpada, ale poza tym nie zauważyłam nic szczególnie szokującego. Oczywiście nie należy tej produkcji dawać do oglądania małym dzieciom, ale amatorzy fruwających flaków byliby chyba nią bardzo rozczarowani. Dzisiaj Amon Saga to jedna z tych starych OAV, w przypadku których obowiązek recenzencki ogranicza się właściwie do poinformowania czytelników o jej istnieniu. Oczywiście nie jest to rzecz dla amatorów najnowszych efektów graficznych, ale zestarzała się nieźle i ogląda się ją całkiem gładko. Tyle że banalna i sztampowa fabuła raczej nikogo nie zachwyci i niebezpiecznie zbliża seans do określenia „strata czasu”. Polecam tylko osobom, które bardzo chcą zobaczyć rzadką w anime opowieść osadzoną w realiach „klasycznego fantasy” albo fanom twórczości Yoshitaki Amano.

Avellana, 28 stycznia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Cente Studio
Autor: Baku Yumemakura, Yoshitaka Amano
Projekt: Michi Himeno, Shingo Araki, Yoshitaka Amano
Reżyser: Shunji Ooga
Scenariusz: Noboru Shiroyama