Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

NiuCon 8 - konwent

Komentarze

Kyou Kara Maou! 3rd Series

  • Yukki 10.04.2016 12:06:26 - komentarz usunięto
  • rool 4.04.2014 16:42:43 - komentarz usunięto
  • rool 3.04.2014 20:35:38 - komentarz usunięto
  • Blood.M 31.08.2011 21:33:21 - komentarz usunięto
  • Mrokojad 16.03.2011 15:43:02 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Nanami 26.04.2010 21:40
    Ojej.
    Czy ja wiem czy to była dobra seria…? Z pewnością zabrakło jej tego czegoś, co miała poprzednia. Tam przynajmniej coś się działo i całkiem logicznie układało się. A tutaj? Przez pierwszą połowę trudno powiedzieć, żeby działo się coś konkretnego, a bohaterowie tylko się snują. Gdy w końcu coś zaczyna się dziać, to człowiek nadal nie wie o so chodzi. Jednak najlepszy jest Yuri. Nic się nie zmienił, a swoją naiwnoscią mógłby odbarować połowę świata. No dobra, pół biedy, gdyby otaczali go rozważni ludzie, którzy mając na wzgledzie dobro jego i królestwa powstrzymywaliby go skutecznie od jego zapędów. Ale NIE, a wprost przeciwnie. Na choćby najbardziej głupi pomysł oni ostatecznie westchną, stwierdzą „Cały Yuri”, „Wierzę w naszego króla” i pozwolą mu na jego durnoty. Zero rozwoju postaci z otoczenia Yuriego, jaka szkoda. No, ale zasadniczo nie było tak źle, choć dłuuugo męczyłam by skończyć tą serię (poprzednia prawie maratonowałam z przyjemnością) i dopiero parę ostatnich odcinków zdołało na nowo przykuć moją uwagę porządnie. No, ale od TEJ serii nie wymagam zbyt wiele, więc… nie zawiodłam się jakoś szczególnie. No i Ishiidaaa, znaczy Sara. Lubiłam go za to, że całkiem sensownie manipulował sobie radośnie to tu, to tam, choć czasem przesadzał. A własnie. Hipokryzja to tu się wylewa radośnie hektolitrami… No dobra, już nie narzekam. Ostatecznie 6/10.
  • Avatar
    A
    Charatka 28.04.2009 22:00
    Oj, błąd.
    „Mistukiego Saigę” – wynika z tego, że ta pani nagle zmężniała. To dziwne.

    Druga sprawa – ośmielę się nie zgodzić; Sararegi mnie denerwował. Wolałabym, żeby poprowadzili jego wątek inaczej, bardziej stawiając na 'ciemniejszą' stronę jego charakteru, ale to już kwestia gustu.