Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 9/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,60

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 32
Średnia: 7,38
σ=1,27

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yuugo Koushoujin

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Yugo the Negotiator
  • 勇午 ~交渉人~
Widownia: Seinen; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Azja, Europa, Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Całkiem udany seinen o prywatnym negocjatorze. Mimo pewnych wad pozycja jak najbardziej warta polecenia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Odrobinę trudności sprawia konieczność opisania Yuugo Koushoujin w jednym tekście. Seria podzielona jest na dwie części, gdzie akcja jednej rozgrywa się głównie w Pakistanie, a drugiej w Rosji. Jedynie autor muzyki jest wspólny, ponieważ wyprodukowaniem każdej z nich zajmowało się inne studio. Tak więc Artland odpowiedzialny jest za rozdział osadzony w Rosji, a G&G Direction za część poświęconą Pakistanowi. Nawet kreska w istotny sposób zmienia się w obu połowach. W tym miejscu jednak wszystkich uspokajam – obie części trzymają dobry poziom i tworzą całkiem udaną całość.

Yuugo jest prywatnym negocjatorem. Cieszy się renomą najlepszego eksperta w tej dziedzinie w Tokio, człowieka, który wykonać może każde zlecenie. Nie każde jednak przyjmuje, ma swoje zasady i nie dla każdego chce pracować. Będziemy mieli okazję zobaczyć go w akcji dwukrotnie. Yuugo najpierw trafi do Pakistanu, gdzie negocjować ma dla niejakiej Mayuko z antyrządowymi partyzantami przetrzymującymi jako zakładnika jej ojca. Nie jest to jednak takie proste – poprzedni negocjator zawiódł, a na dodatek sprawa ma polityczny charakter, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Podczas wykonywania drugiego zlecenia Yuugo odwiedzi Rosję. I tym razem sprawy od samego początku są skomplikowane i upolitycznione. Nasz bohater ma za zadanie zdobyć zgodę na wyjazd z kraju młodej krewnej zleceniodawcy, którą ten chce się zaopiekować. Fakt, że sprawa ma drugie dno, jest od początku jasny dla negocjatora i od odkrycia, co się kryje za całą sprawą, może zależeć jego życie.

Fabuła jest przemyślana i dobrze rozegrana. Różni się jednak sposób jej prowadzenia w obu częściach. Sam Yuugo działa też trochę inaczej w obu przypadkach. W czasie seansu nieustannie powracało do mnie pewne hollywoodzkie skojarzenie – podczas wizyty w Pakistanie Yuugo przypomina Indianę Jonesa, natomiast w Rosji – Jamesa Bonda. Mówiąc konkretniej, pierwsza część ma charakter troszkę bardziej przygodowy. Nasz bohater szybko zaadaptować musi się do specyficznych realiów państw islamskich, odnaleźć ślady naprowadzające go na poszukiwanego zakładnika i jego porywaczy. W swoich dążeniach nie jest sam, wspiera go spore grono osób, zarówno na miejscu, jak i w Japonii. Postacie poboczne można dość łatwo podzielić na „dobrych” (naturalnie wspierających Yuugo) i złych (czyli tych, którzy z nim walczą). Wyjątek stanowią porywacze, na czele z ich przywódcą. Co wychodzi serii na zdrowie, stanowić oni będą kluczowe postacie drugoplanowe. Druga część natomiast ma charakter bardziej szpiegowski, tutaj też dużo częściej nasz bohater będzie mógł pokazać swój talent jako negocjator. Yuugo składa części układanki, mające dać ostateczny obraz całej intrygi, w którą został wciągnięty. Szybko staje się w niej ważną figurą i na nim skupia się uwaga uczestniczących stron. Inaczej w tej części wypadają postacie poboczne. Są to zupełnie inne osoby niż w pierwszej połowie, ponownie pojawi się tylko technik Reiichi Kogure, wspierający bohatera z Japonii. Jego rola jest jednak w obu wypadkach niewielka. Przede wszystkim postacie poboczne widziane w części poświęconej Rosji dużo trudniej jest krótko podsumować. Kierują się różnymi pobudkami, nie zawsze jasnymi od początku. Wiele postaci ma własny interes w całej intrydze i nie raz zostaniemy tutaj zaskoczeni.

Sam Yuugo jest centralnym aktorem serii i większość czasu skupiać będziemy się na nim. Jest sprytny, inteligentny, przystojny, zdecydowany i szlachetny. Idealny dość, aby drażnić ludzi nielubiących takich bohaterów. Potrafi znaleźć sposób na wyjście z każdej opresji i nigdy nie traci głowy. W pierwszej części jest wiarygodniejszy jako człowiek. Jego plany nie mogą przewidzieć wszystkiego, często pojawiają się okoliczności, których się nie spodziewał. Jego spryt też nie zawsze wystarcza, czasami ratuje go szczęście albo pomoc innych. Jednak jego działania w tej części dość mocno odbiegają od tego, co powinien robić negocjator podczas swojej pracy. Odpowiada to bardzo mojemu skojarzeniu z Indianą Jonesem – mniej więcej taki sam z niego tu negocjator, jak z owej postaci archeolog. W Rosji jest na odwrót – Yuugo staje się drażniąco nieomylny i mądrzejszy od wszystkich naokoło. Za to dużo częściej rozmawia z innymi, gra na ich emocjach czy ambicjach. Jeszcze raz posługując się wspomnianymi skojarzeniami – staje się tutaj bardziej wygadanym Jamesem Bondem. Swoją drogą, mam nieodparte wrażenie, że twórcy z tych dwóch postaci niemało zaczerpnęli, tworząc Yuugo, podobieństwa są zbyt wyraźne jak na przypadek. Te wady jednak wbrew temu, co może się wydawać, nie rzucają się mocno w oczy, bohater wypada dość wiarygodnie i jest mocnym punktem serii. Jest jednak jeden drobiazg, który faktycznie troszkę mnie irytował. Chodzi o jego odporność na ból i ogólną fizyczną wytrzymałość. Oglądając przekonacie się sami, o czym mówię.

Sporą zaletą jest też świat przedstawiony. Bliski Wschód czy Rosja to dość egzotyczne rejony dla przeciętnego Japończyka, tym bardziej więc cieszy fakt, że twórcy nie poszli na łatwiznę i poświęcili sporo pracy na stworzenie wiarygodnego otoczenia. Oczywiście to nie film dokumentalny, nie należy się spodziewać w pełni realistycznego obrazu. Znawcy realiów danych regionów na pewno dostrzegą pewne niedociągnięcia czy uproszczenia, ale przecięty widz nie znajdzie raczej żadnych poważniejszych uchybień. Świat, w którym porusza się Yuugo, wypada wiarygodnie i naturalnie, choć twórcy nie unikają – a wręcz prowokują – kontaktów ze specyfiką regionu. Pewnym problemem jest dopracowanie niektórych szczegółów świata czy postaci. Dlaczego to problem? Gdy niektórym elementom poświęcono trochę więcej uwagi i mogliśmy zauważyć więcej ciekawych detali, to w oczy nam się zaczyna rzucać ich brak w momentach, gdy tej uwagi zabrakło. Czasami rany bohatera potraktowano dość realistycznie, by kolejnym razem uprościć mocno ten element. To przykład takiego działania. Nie występuje ono często, ale zapadło mi mimo wszystko w pamięć.

Warto podkreślić, że nie ma tutaj mowy o fanserwisie czy elementach komediowych. Seria zachowuje powagę przez cały czas, co mnie bardzo ucieszyło. Właśnie takiej formuły oczekiwałem od seinena o tego rodzaju tematyce. Sam pomysł na anime o negocjatorze jest całkiem oryginalny, tym bardziej, że nie ma wielu serii, gdzie bohater walczy głównie sprytem i inteligencją, a nie kataną tudzież glockiem. Bardzo łatwo w takim przypadku o naiwność czy banalność. Wymagający widz na pewno i tu dostrzeże elementy, które w pewnym stopniu mogą być uproszczone, ale jednocześnie twórcy dość skutecznie uniknęli tych zagrożeń, przez większość czasu obserwujemy naprawdę ciekawie poprowadzoną historię, z wiarygodnymi bohaterami i niestandardowymi rozwiązaniami. I to jest główna siła Yuugo Koushoujin, pokazana opowieść po prostu wciąga, chcemy wiedzieć, co będzie dalej.

Kreska wyraźnie różni się w obu częściach. Bardziej do gustu przypadła mi grafika stworzona przez G&G Direction. Narysowane postacie cechuje tu pewna naturalność. Jako samiec czuję potrzebę dodać, że zwłaszcza kobiety posiadają bardzo naturalny wdzięk, zupełnie inny od oglądanego częściej w anime moé. Postacie poruszają się w swobodny, niewymuszony sposób. Bardzo ciekawie wyglądają też oczy bohaterów w zbliżeniach. Tła są bardzo jasne, czasami też odnosiłem wrażenie, że niektóre kontury budynków czy innych dużych obiektów są lekko rozmazane. Może to brzmieć dziwnie, ale wyglądało w praktyce naprawdę ładnie. Oglądana następnie kreska produkcji Artlandu także jest warta pochwały. Postacie zostały „upiększone”, nie wyglądają już tak naturalnie jak wcześniej, ale nadal stoją na bardzo dobrym poziomie. Tła wykonano starannie, choć bez fajerwerków. Do muzyki mam trochę uwag. Dostajemy dość różnorodny zestaw utworów, dobrze dobranych do scen i całkiem nieźle podkreślających nastrój, jednak czasami odnosiłem wrażenie, że niektóre trochę przesadnie starają się to robić. Dotyczy to zwłaszcza wydarzeń o charakterze dramatycznym: kilka razy lecący w tle utwór był dużo dramatyczniejszy niż sama scena. To na szczęście dość rzadka tendencja, przez większość czasu muzyka wyśmienicie spełnia swoje zadanie i zasługuje na dobrą ocenę. Niełatwo za to mi ocenić opening i ending. Cechują się one żywą, przyjemną muzyką, kojarzącą mi się z plażą i latem. Samo w sobie jest to dobre, tylko niezbyt pasuje do takiej serii. Tym bardziej, gdy bohater w rytm owej melodii przemierza mroźną Syberię.

Yuugo Koushoujin jest ciekawą i jak najbardziej wartą uwagi serią. Tym bardziej, że nieczęsto widzimy dobre seineny i każda taka produkcja jest na wagę złota. Seria ma pewne wady, ale przykrywa je płaszczem licznych zalet. Większość wskazanych przeze mnie uchybień to szczegóły. Mogę też zaryzykować stwierdzenie, że na wiele z nich nie zwróciłbym uwagi, gdybym nie oglądał tego anime z świadomością, że będę pisał recenzję. Szczerze polecam ten tytuł wszystkim, którzy lubią poważne i ciekawe historie detektywistyczne czy sensacyjne, gdzie jest coś więcej niż walka. Wszyscy inni dając szansę tej serii także niewiele ryzykują, a mogą sporo zyskać.

Costly, 29 kwietnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Artland, G&G Entertainment
Autor: Shinji Makari, Shuu Akana
Projekt: Ken'ichi Imaizumi, Takehiko Matsumoto
Reżyser: Seiji Kishi, Shin'ya Hanai
Scenariusz: Kazuharu Satou, Ken'ichi Kanemaki
Muzyka: Susumu Ueda