Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Yuugo Koushoujin

  • Avatar
    A
    sarbies 17.08.2013 21:03
    super
    fabuła ostro wciąga drobne niedoskonałości w Rosji ;p ale ogląda się jednym tchem mam wrażenie iż autor pojechał trochę w pierwszej serii alah akbar z ust japończyka buhahha. super anime
  • Avatar
    A
    anmael 2.07.2012 15:46
    8/10
    Właśnie zakończyłem oglądać tą serie i musze przyznać że jak na prawie 10 letni tytuł jest bardzo przyzwoicie.. zaczne od początku. Yugo: The Negotiator jest podzielony na dwa wątki fabularne, pierwszy z nich dzieje sie w Pakistanie gdzie ów Yugo musi wykonać swoją tytułową robote – wynegocjować…, bohater szybko pokazuje skrytą tajemnicę porażki z przeszłości, nie odnosi się ona nijak do fabuły, ukazuje stanowczość i gotowość do działania naszego bohatera która przejawia się wieloma niekonwencjonalnymi metodami – samookaleczenia,jak już „FM” wspomniał dobrowolnymi poddawaniu się tortur itp.(nie bede zdradzał wszystkiego:).Fabuła anime jest ciekawa i wciągająca lecz nie jest jakąś łamigłówką, brak łamigłowek  kliknij: ukryte  które mogły by podwyższyć potencjał anime, niestety wystąpiła tzw.(przeze mnie) zbyteczność postaci, które swoim pojawieniem się w anime zbytecznie ją wydłużają,
    np.
    Kimura – gość w pierwszej części z biura podróży, który wpada z biletami przedstawia sie i znika, w drugiej fabule nawet nie było o nim mowy (pewnie Yugo zamówił bilety online i tyle był on potrzebny).
    Kogure – wynalzca cudownych gadżetów elektroniki miał takie wejście w pierwszym odcinku, myślałem że chociaż raz przyjdzie głównemu bohaterowi na odsiecz a on był jak ten telefon na niskich częstotliwościach, gdzie po pierwszym połączeniu odrazu namierzyli Yugo – chała z tandetą miało być wow a tu klapa.

    Postacie jak Leila i Origa uznam za 2 planowe lub epizodyczne choć z Leila wyszła troszke niedokończona sytuacja… no ale cóż.
    Nie chce za bardzo odsłaniać wad i zalet głownego bohatera gdyż możecie nabrać dystansu lub niepotrzebnie się zadużyć, jest profesjonalistą w swoim zawadzie jak już wcześniej używa niekonwencjonalnych metod które troszke mogą odbiegać od rzeczywistości jednakże da się go lubić za miłą twarz i zdecydowanie w oczach.
    Anime jest dobre lecz posiada jeden duży rażący mnie minus,  kliknij: ukryte  Jest to bardzo dobry tytuł a zarazem lekki nie przeciążający zwojów mózgowych hahahhaa – szpiegowskie anime na dobre popołudnie :)
    Pozdrawiam :) wszystkich animaniaków a w szczególności mojego cenionego krytyka anulke406 :):):)
  • Avatar
    A
    Solteck 19.01.2012 23:27
    Rosja
    Film ukazał rzeczywistość
  • Anielski_Pyl 9.01.2011 14:02:50 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Costly 8.06.2010 20:49
    Rewatch czyni cuda
    Ostatnio miałem okazję po raz drugi obejrzeć ten tytuł. Po tym załamałem się lekko – oglądając tą samą przygodę ponownie, gdy już znałem bieg wydarzeń i mogłem sobie pozwolić na zwrócenie większej uwagi na detale dość radykalnie zmieniło się moje spojrzenie na serię.

    Gdybym miał pisać tą recenzję teraz, to zapewne Yugo straciłby 2­‑3 punkty z oceny…
  • Avatar
    A
    fm 29.04.2009 13:50
    Przygody masochistycznego negocjatora.
    Jakoś tak przyzwyczaiłem się, że bohater w filmach sensacyjnych bywa torturowany w wyniku złego zrozumienia sprawy albo wpadki (tak jak zdarza się to Jamesowi Bondowi) i raczej stara się unikać takich sytuacji. Nie tym razem. Dla Yuugo smażenie się na rozgrzanych kamieniach i elektrowstrząsy stanowią taką samą część planu, jak przykładowo rozmowa z informatorem. W przypadku pierwszej części można to było jeszcze jakoś zrozumieć, bo musiał udowodnić (schematycznie pokazanym) rebeliantom, że w kurniku pojawił się nowy kogut i wyższym poziomem maczyzmu zdobyć ich zaufanie. W drugiej części świadczy to tylko o tym, że nie potrafi myśleć i musi się zdawać na pomoc scenarzysty. Gdyby seria miała więcej odcinków, to zapewne by kończył jako wrak fizyczny i psychiczny. Trudno mi było kibicować bohaterowi, którego przy braku zdrowego rozsądku musi wspomagać scenarzysta.

    W pierwszej części grafika ma jeszcze jakieś resztki stylu (choć w którą stronę nie spojrzeć, słońce świeci prosto w twarz), natomiast później czeka na nas wyłącznie pokaz animowanej tandety. Zastanawia mnie też jak na tą część islamską spojrzałby ktoś znający się na tematyce, skoro Rosjanie stanowią połączenie stereotypów z radosnymi japońskimi pomysłami, jak np. długowłosy blond bishounen jak porucznik armii/milicji.

    Nie polecam.