Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,67

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 73
Średnia: 6,4
σ=1,91

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Happiness!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • はぴねす!
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Magowie/czarownice, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Szkoła, uczniowie, magia – a to wszystko w adaptacji gry eroge. Wbrew pozorom seria godna uwagi, choć skierowana do bardzo wąskiej grupy widzów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Czasami ludzie lubią sobie komplikować życie. Studia Artland ta tendencja jak widać też nie omija. Happiness! stara się trafić w gust wielu grup odbiorców, dość często wykluczających się nawzajem. W efekcie pozostaje bardzo nieliczna grupa widzów, dla których pozycja ta może być ciekawa. Twórcy mają jednak trochę szczęścia, bowiem recenzent znalazł się w tym wąskim kręgu.

Haruhi Kamisaka jest uczennicą Akademii Mizuhosaka, kształcącej zarówno zwykłych uczniów, jak i czarodziejów. Ma zasłużoną reputację najbardziej utalentowanej czarownicy w szkole. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się Yuuma Kohinata, uczęszczający do zwykłej sekcji szkoły. Haruhi zaczyna interesować się nowo poznanym uczniem, gdyż przypomina jej chłopaka, który uratował ją w dzieciństwie i którego zawsze chciała ponownie spotkać.

Postacie na pierwszy rzut oka zawodzą, z czasem jednak ujawniają niemało zalet. Haruhi jest słodka, trochę nieśmiała i chce pomagać wszystkim w koło. Naoglądaliśmy się takich bohaterek sporo. Szybko jednak przyłapałem się na tym, że polubiłem tę postać, pomimo dość schematycznego charakteru okazuje się całkiem sensowna i nie irytuje sztuczną nieśmiałością czy problemami wyciąganymi z kapelusza. Yuuma jest jak na swój wiek dość rozsądny i dojrzały. Przez większość czasu zachowuje się bardzo naturalnie, ale niestety obdarzony został Tragiczną PrzeszłościąTM, co w późniejszych odcinkach odrobinę nadwyręży to wrażenie. Dochodzi do tego zestaw standardowych postaci pobocznych, bardzo typowych dla tego typu serii. Anri Hiiragi jest przyjaciółką i jednocześnie samozwańczą rywalką Haruhi. Pełni rolę maga komediowego – większość jej zaklęć kończy się najróżniejszymi tarapatami dla wszystkich wokół. Hachisuke „Hachi” Takamizo jest z kolei najlepszym przyjacielem Yuumy, obowiązkowo (i naturalnie bez powodzenia) biegającym za wszystkim, co nosi spódniczkę. Yuuma dostaje do tego młodszą siostrę, Sumomo Kohinatę, słodką i dobrą do bólu. Ciekawą postacią za to jest Jun Watarase, który mógłby być ładną dziewczyną, gdyby nie był facetem. Ubiera się on w damskie stroje, gdyż jak sam twierdzi, staje się dzięki temu sławny. Twórcy nie od razu odkrywają przed nami, że to tak naprawdę mężczyzna i przyznam się bez bicia – złapałem się. Jak to samiec, oceniając na starcie wszystkie postacie, uznałem właśnie Juna za najładniejszą bohaterkę. Nadmienić jeszcze trzeba o Koyuki Takamine, kolejnej czarodziejce w obsadzie, specjalizującej się we wróżbach. Z czasem dojdzie także sporo innych bohaterów.

Do wielu postaci, jak widać, od razu można przykleić cechy co popularniejszych schematów. Z czasem jednak okazuje się, że nie do końca tak to działa. Przede wszystkim koncepcja tego anime dość mocno odbiega od typowej komedii romantycznej. Jednym z efektów jest całkiem rozsądna postawa bohaterów w sporej części sytuacji. Przede wszystkim, na co jestem wyczulony, nie pachnie tutaj głupotą. Nie chcę się znęcać nad gatunkiem, ale w przypadku komedii romantycznej to już jest coś. Relacje między postaciami rozwijają się powoli, ale dość naturalnie. To dodaje im sporo kolorów i pozwala patrzeć na nich z sympatią.

Tym, co tutaj najważniejsze, jest atmosfera. Twórcom udało się stworzyć bardzo ciepły klimat, przede wszystkim dzięki unikaniu głupich gagów i fanserwisu. Ten ostatni przewija się, ale rzadko i w niewielkiej ilości, na tyle, aby zupełnie nie przeszkadzać. Opowieść toczy się w spokojnym tempie, sporo w niej ciepła. Zarówno postacie, jak i tła pokolorowano ciepłymi barwami, a niebo pełne jest płatków kwiatów wiśni. Spora w tym też zasługa muzyki. Spokojna, troszkę melancholijna, dobrze buduje atmosferę. To zresztą nie pierwszy raz, gdy Toshimichi Isoe, twórca muzyki w Happiness!, pozytywnie mnie zaskoczył efektami swojej pracy. Podobny charakter ma także muzyka we wcześniejszym Futakoi Alternative. Nie pod każdym względem jest jednak tak różowo. Przede wszystkim wypełnienie serii moé panienkami sprawia, że dla wielu starszych widzów pachnie to banałem. Nadal także jest to komedia. Wątki skupiające się na życiu bohaterów dużo lepiej budują ciepłą atmosferę niż proste gagi, a tutaj często można tę różnicę odczuć. Uniknięto wprowadzenia większych dramatów, co serii służy. Wprawdzie pod koniec faktycznie zrobi się ciut dramatyczniej, ale zachowano rozsądek i umiar pod tym względem.

Początkowo oglądać będziemy zwyczajne szkolne życie bohaterów. Choć część uczniów należy do sekcji magicznej i ich edukacja dość radykalnie różni się od standardowej, większość czasu przeznaczona jest na dość zwyczajne wydarzenia z życia młodych bohaterów. Fabuła jest prosta i dość przewidywalna, ale ładnie opowiedziana. Niektórych może zirytować to, że stopniowo wychodzić będą najróżniejsze powiązania wszystkich bohaterów. Sztucznie wypada nagromadzenie w jednym miejscu tylu postaci powiązanych w ten czy inny sposób z wydarzeniami stanowiącymi oś fabularną opowieści.

O grafice już co nieco powiedziałem. Pełno w niej wielkookich bohaterów, na czele z bardzo liczną grupą moé panienek. Postacie zaprojektowane są jednak naprawdę starannie i ładnie. Także tła pozostawiają pozytywne wrażenie, są bardzo malownicze i sympatyczne. Przyglądając się jednak dokładniej można dostrzec sporo drobnych uchybień. Twórcy nie poświęcili za dużo uwagi obiektom rzadko pojawiającym się na ekranie. W pamięć zwłaszcza mi zapadły stopy Haruhi, pojawiające się w drugim odcinku – był to zdecydowanie nieładny widok. Gdy pojawia się tłum uczniów, łatwo też zauważyć, że wielu z nich ma takie same twarze. Ogólne wrażenie jednak jest bardzo dobre, bez poświęcania większej uwagi temu nie zauważałem błędów. Dodać mi jeszcze wypada coś w kwestii openingu i endingu, wcześniej nie wspominanych przy omawianiu muzyki. Reprezentują gatunek dla mnie zupełnie niestrawny – j­‑pop z wokalistką o głosie gimnazjalistki. Przewijałem to za każdym razem.

Happiness! trudno jest ocenić. Widać od razu, że bohaterowie zbudowani są w oparciu o proste schematy. Jednak nie irytują, zachowują się dość naturalnie i da się ich lubić. Momentami akcja jest troszkę naiwna, niekiedy też zbliża się do banału. Ale jednocześnie nie razi fanserwisem czy głupotą. Stworzono lekką i ciepłą atmosferę, choć jednocześnie nie jest to seria z cyklu „okruchy życia”, to nadal komedia romantyczna, co może skutecznie zrazić wielu odbiorców. Wstawiono pełno moé panienek, ale jednocześnie przez ograniczenie fanserwisu zapewne większość amatorów takowych będzie się nudzić w czasie seansu. A z drugiej strony sama ich obecność może odstraszyć innych. Większość starszych widzów może nie poddać się zabiegom budującym tutaj nastrój, uznając je za kiczowate, głównie przez nagromadzenie elementów skierowanych do młodszej widowni.

Tak naprawdę niewiele pozostaje osób, którym mogę tę serię polecić. Zapewne najwięcej amatorów znajdzie ona pośród młodszej żeńskiej części publiczności, gdzie ciepłe i proste opowieści przyjmują się najlepiej. Inni, którzy lubią takie optymistyczne serie mimo wszystkich ich błędów, mogą też próbować. Jest jednak bardzo duża szansa, że się zawiodą, Happiness! z bardzo wielu powodów może zrazić widza, niezależnie od jego preferencji. Wystarczy nie poddać się atmosferze, aby została sama nieciekawa i banalna seria szkolna. Mnie udało się jednak spędzić czas przy tej serii bardzo przyjemnie, od czasu do czasu lubię seans w spokojnym i ciepłym nastroju. W efekcie oceniam produkcję bardzo pozytywnie. Obawiam się jednak, że jestem jednym z niewielu widzów, którzy mogą to zrobić. Każdemu, kto nie czuje się na siłach przejść nad wskazanymi w recenzji wadami do porządku dziennego, radzę odjąć od mojej oceny 2­‑3 punkty, aby otrzymać obraz właściwy dla siebie. Nadal jednak wierzę, że niejedna osoba będzie jednak w stanie spędzić przy tej serii czas równie miło jak ja, warto mimo wszystko podjąć ryzyko i dać Happiness! szansę.

Costly, 6 maja 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Artland
Autor: Windmill
Projekt: Miyabi Koseki
Reżyser: Hiroshi Hara
Scenariusz: Satoru Nishizono
Muzyka: Toshimichi Isoe