Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 121
Średnia: 7,03
σ=1,79

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Loko)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

NANA [2005]

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 113 min
Tytuły alternatywne:
  • ナナ [2005]
Tytuły powiązane:
Widownia: Josei; Postaci: Artyści; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Realizm, Trójkąt romantyczny
zrzutka

Aktorska wersja ultrapopularnej serii dla dziewcząt, niewiele ustępująca animowanej wersji w odcinkach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Początki NANY to manga shoujo, stworzona przez Ai Yazawę, autorkę między innymi Paradise Kiss. Komiks szybko zdobył uznanie czytelników, nic więc dziwnego, że w 2005 roku do japońskich kin trafił film na jego podstawie. O wiele dziwniejszy jest fakt, że owa, zdawałoby się, niepozorna produkcja dostała się na jedenaste miejsce końcoworocznego japońskiego box­‑office’u, ustępując jedynie niekwestionowanym megaprzebojom 2005 roku, takim jak Ruchomy zamek Hauru, Wojna światów, Zemsta Sithów czy nowy film o pokémonach. Myli się ten, kto sądzi, że to wystarczyło. Rok później do kin trafiła NANA II (manga nadal jest publikowana), telewizja rozpoczęła emisję czterdziestosiedmioodcinkowego serialu anime, a do sklepów trafiła gra na playstation 2.

Film opowiada o dwóch dziewczynach, które pewnego wieczora spotykają się w pociągu jadącym do Tokio. Od razu widać, że różnią się jak ogień i woda. Jedna, ubrana na biało, godzinami może opowiadać o sobie, swoim życiu i chłopaku. Druga, w metalowo­‑punkowych ciuchach, słucha jej w milczeniu, od czasu do czasu rzucając półsłówka typu „aha”, „tak”, „no”. Jak się szybko okazuje, łączy je coś więcej niż wspólna podróż do Tokio – obie mają po dwadzieścia lat, a ich imiona to Nana. Komatsu, wesoła dziewczyna, jedzie do stolicy, aby zamieszkać ze swoim chłopakiem Shoujim. Oosaki, ta małomówna, celu swojej wizyty nie podaje, a wiadomo o niej, że na pewno jest muzykiem. Dziewczyny wysiadają razem na dworcu, ale Oosaki znika, zanim Komatsu zdoła przedstawić ją swoim znajomym, którzy przyszli ją przywitać. Już następnego dnia jej życie zmienia się diametralnie, ponieważ Shouji stawia twarde ultimatum: dziewczyna ma zacząć żyć na własny rachunek, inaczej ich związek się rozpadnie. Komatsu znajduje pracę i wynajmuje najtańsze lokum. Tak się jakoś złożyło, że mieszkaniem zainteresowała się również Oosaki. Dziewczyny postanawiają zamieszkać razem. Od tego czasu dzielą nie tylko opłatę za czynsz, ale przede wszystkim radości, smutki, wzloty i upadki.

Nie znam mangi, trudno mi więc powiedzieć, jak fabuła filmu ma się do tej z komiksu. Znając Japończyków i ich możliwości dotyczące ekranizowania mang, sporo rzeczy zapewne zmieniono. Nie mogło zresztą być inaczej – film ograniczony jest przez wiele rzeczy, m.in. czas trwania, tak więc trzeba było wybrać tylko najważniejsze wątki i przedstawić je tak, aby oglądającego nie zanudzić. I to się, moim zdaniem, udało – ja, osoba nieznająca mangi, film oglądałem naprawdę z przyjemnością. Opowiedziana historia nie jest w żaden sposób oryginalna, ale za to została przedstawiona bardzo szczerze i bez żadnego wyolbrzymiania, przynajmniej jeśli chodzi o emocje bohaterów. NANA to ładna opowieść o przyciąganiu się przeciwieństw, prawdziwej przyjaźni pomiędzy tymi przeciwieństwami, a także o poszukiwaniu miłości, szczęścia, swojego miejsca na Ziemi, i pogoni za marzeniami. Czterdziestosiedmioodcinkowe anime jest bogatsze w szczegóły i zapewne o wiele wierniejsze wobec mangi, a poza tym nieco ostrzejsze od filmu i zdecydowanie lepiej udźwiękowione, jednak mimo to aktorska wersja i tak przypadła mi do gustu.

Podobają mi się bohaterowie tego filmu – bardzo realistyczni, naturalni, szczerzy. Komatsu to dziewczyna z małego miasteczka, która przyjechała do wielkiego Tokio mając nadzieję, że spełni się jej wielki sen: będzie mieszkała ze swoim księciem, Shoujim, sprzątała, gotowała obiadki, a potem wezmą ślub i będą mieli dzieci. Na miejscu zderza się jednak z twardą rzeczywistością: książę każe jej iść do pracy, inaczej nie będzie z nią dłużej chodził. Komatsu jest bardzo dziecinna – cieszy się z najdrobniejszej rzeczy, obraża jak dziecko, ma spory wachlarz przekomicznych dziecięcych min, którymi potrafi widza rozśmieszyć do łez. Oosaki jest z kolei realistką, twardo stąpa po ziemi, a jej najwyższym priorytetem jest praca ze swoim zespołem, Black Stones. Jej celem jest pobicie Trapnest – zespołu, w którym na gitarze gra jej ekschłopak. Gdy Nany, dwie przeciwności, zamieszkują pod jednym dachem, wydaje się, że trudno będzie im znaleźć wspólny język. Rzeczywistość przynosi jednak coś innego – dziewczyny świetnie się uzupełniają, bardzo dobrze się ze sobą dogadują. Czasami można odnieść nawet wrażenie, że to, co jest pomiędzy nimi, to coś więcej niż tylko przyjaźń (wrażenie niepotwierdzone u wszystkich oglądających).

Przyzwoicie prezentuje się również strona techniczna. Aktorzy, zwłaszcza Aoi Miyazaki i Mika Nakashima, dają z siebie wszystko, sprawiając, że postaci są oglądającemu jeszcze bliższe. Bez zarzutu jest również gra aktorów dalszoplanowych, a chyba jedynymi scenami, które mi się nie spodobały, były te z tłumami na koncertach – moim zdaniem widzowie zachowywali się za sztywno jak na taką imprezę, ale mając w pamięci fragmenty koncertu Rammsteinu w Tokio i zachowanie publiki, jestem w stanie uwierzyć, że taka już mentalność Japończyków.

Trochę zawiodłem się na muzyce. Jedna z głównych bohaterek jest wokalistką, tak więc oczekiwałem o wiele więcej od ścieżki dźwiękowej. Owszem, kilka scen poświęcono muzyce, ale jakoś niespecjalnie mi się spodobały. Przeważnie trwały dość krótko, a do tego często przerywane były wstawkami z narracją lub ujęciami z innych miejsc bądź przeszłości, więc trudno było na nich skupić całą uwagę. Bohaterowie grają połączenie j­‑popu z j­‑rockiem – komu się taka muzyka podoba, zapewne będzie zadowolony; ja osobiście za takim gatunkiem nie przepadam, ale na poziom piosenek w NANIE narzekać nie mogę. Muzyka w tle jest spokojna, w odróżnieniu od tej wykonywanej przez bohaterów. Przez cały film powtarza się głównie kilka kompozycji granych na skrzypcach bądź fortepianie.

NANA to film opowiadający prostą historię, ale w sposób szczery i przekonujący. Polecam go przede wszystkim nastoletnim dziewczynom, jako że im powinien spodobać się najbardziej. Dorosłym widzom oraz miłośnikom klasycznego kina azjatyckiego raczej odradzam, ponieważ to film dla młodzieży i wydaje mi się, że tylko nastolatki i fani serii będą w stanie naprawdę go docenić. Mnie nawet się spodobał; być może stanie się on moim lekarstwem na „doła”, bo obejrzenie go naładowuje człowieka jakąś pozytywną energią.

Recenzja opublikowana pierwotnie na Azunime, przeniesiona na Tanuki za zgodą autora.

Pottero, 7 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Ai Yazawa
Reżyser: Kentarou Ootani
Scenariusz: Kentarou Ootani, Taeko Asano
Muzyka: Tadashi Ueda