Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 8/10
fabuła: 4/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 40
Średnia: 6,42
σ=2,28

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Paweł)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

My-Otome 0~S.ifr~

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 3×29 min
Tytuły alternatywne:
  • 舞-乙HiME 0~S.ifr~
Tytuły powiązane:
zrzutka

Mija kilka lat od wydarzeń… Nie, to nie ta bajka, tym razem pobawimy się wehikułem czasu i cofniemy do momentu, kiedy Ariki – głównej bohaterki My­‑Otome – nie było jeszcze w planach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Przyszła królowa Windbloom, Sifr Fran, została uprowadzona. Za porwaniem stoją Schwartz i Aswad. Na ratunek dziewczynie przybywają Bruce Windbloom, jego otome – Lena Sayers, i jej koleżanki. Jak się okazuje, Sifr posiada pewną moc, toteż te trzy krótkie odcinki dotyczyć będą właśnie jej osoby. Oprócz tego poznamy pochodzenie Schwartz, Aswad, a także Akademii Garderobe i jej Pięciu Kolumn.

Kiedy kończą się pomysły na kontynuowanie serii, zawsze można zainwestować w kilka odcinków OAV, które wyjaśnią pochodzenie postaci. Cofniemy się zatem kilkanaście lat wstecz, by poznać losy rodzicielek Ariki i Niny. Nad ogólnym sensem powstawania prequeli rozwodzić się nie będę, natomiast stwierdzam jednoznacznie, że w tym przypadku był to pomysł średnio trafiony. Już podczas seansu poprzedniej OAV (My­‑Otome Zwei) doszedłem do wniosku, że cykl HiME cechuje tendencja spadkowa, a My­‑Otome 0~S.ifr~ jeszcze bardziej mnie w tej myśli utwierdziła. Z jednej strony może być to dobra okazja do załatania fabularnych dziur bądź przynajmniej wyjaśnienia jakichś niedomówień, z drugiej – sposób na wyciągnięcie od fanów jeszcze większej ilości pieniędzy. Jak więc było w tym przypadku?

OAV wyjaśnia w pewien sposób związek między seriami My­‑HiME i My­‑Otome, dziwne jest jednak to, że w wydarzeniach późniejszych nie było ani słowa o takim przebiegu wypadków. Przywołane też zostają postaci, o których wspomniano w seriach poprzednich. Niestety, nadal zauważyłem wiele nieścisłości, a zamiast jakichkolwiek odpowiedzi, pozostałem z domysłami w temacie „kto, z kim i dlaczego?”. Najgorsze, że jest to właśnie pozytywna strona tytułu, ponieważ te trzy odcinki nic więcej konstruktywnego nie prezentują. Strona fabularna wypada naprawdę kiepsko. Jakiś losowy pomysł został „ubrany” w postaci, którym następnie nadano imiona. Te oto postaci miały niby jakieś charaktery, życiowe cele, coś tam też poczynały. We wszystko to wpleciono walki, parę wzruszających słów i masę fanserwisu. W porównaniu z poprzednimi seriami cyklu, ta OAV wręcz emanuje erotycznymi nawiązaniami. Głównie są to przypadkowe ujęcia na niektóre części ciała, sceny kąpielowe i wszechobecne podskakujące piersi. W trakcie walk paniom psują się fatałaszki, co nieco w ten sposób widzom pokazując, jedna z nich została też wyposażona w broń chwytającą za biusty i rozdzierającą staniki. Na koniec uraczeni zostajemy międzygalaktycznym wrestlingiem w wykonaniu dwóch przedstawicielek płci pięknej. Owszem, poprzednie serie też zawierały fanserwiśne sceny, nigdy jednak nie było ich tak dużo i tak nie raziły. Cóż, pokazuje to jedynie, że produkcja pełni tylko i wyłącznie rolę finansowego zastrzyku na rzecz studia Sunrise, w której fabuła to takie akceptowalne minimum.

Jedynym, czym seria wyróżnia się od „poprzedniczek”, jest grafika. Wszystko jest jeszcze bardziej kolorowe i wyraziste, postaci w końcu wykonane są starannie, a komputerowe wstawki prezentują się naprawdę świetnie. Dziwi mnie jedynie fakt, że pojawiają się tu bloki mieszkalne, baseny i samochody, co w połączeniu z lepszą grafiką naprawdę utrudnia uznanie serii za prequel. Muzyka natomiast jest o wiele gorsza od tej, którą znamy z cyklu HiME. Nijak mnie to nie dziwi, jeżeli wziąć pod uwagę, że do produkcji warstwy dźwiękowej po raz pierwszy zaproszono kogoś innego. W moim odczuciu nie była to niestety zmiana na lepsze, a żadnej z piosenek nie uznaję za charakterystyczną i wpadającą w ucho.

Uważam My­‑Otome 0~S.ifr~ za najgorszą z cyklu HiME, choć nie zmienia to faktu, że każdy miłośnik serii poprzednich powinien ją obejrzeć. Gdyby jednak studio Sunrise pokusiło się o kolejną produkcję, to miałbym poważne wątpliwości, czy prócz latających piersi byłoby jeszcze co oglądać.

Paweł, 12 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate
Projekt: Hirokazu Hisayuki, Hiroyuki Taiga
Reżyser: Hirokazu Hisayuki
Scenariusz: Tatsuto Higuchi
Muzyka: Kuniaki Haishima