Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

brak

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ariel Deluxe

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1991
Czas trwania: 2×40 min
Tytuły alternatywne:
  • DELUXE エリアル
Tytuły powiązane:
Postaci: Obcy; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Mechy
zrzutka

Kontynuacja bardziej udana od poprzedniczki. Szkoda tylko, że energii starczyło na jeden odcinek…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ziemia jest w niebezpieczeństwie… Ale do tego chyba już wszyscy przywykli. Znacznie ważniejsze jest panieńskie serce w niebezpieczeństwie! Oto bowiem urocza, choć dość naiwna i chłopakowata licealistka, Kazumi Kishida, znajduje podrzucony w torbie liścik, w którym nieznany wielbiciel wyznaje jej swoje uczucia i prosi o spotkanie. Iść czy nie iść, oto jest pytanie… Ale oczywiście kiedy decyzja zostaje już podjęta, wredni Obcy jak na złość spuszczają na Tokio kolejnego ze swoich robotów­‑potworów. A nieszczęsna Kazumi jest przecież jedną z trzech pilotek ogromnego robota o wdzięcznym imieniu ARIEL i urodzie rasowej bishoujo, ostatniej nadziei ludzkości w walce z najeźdźcami. No nic: jeśli dziewczętom uda się uwinąć z zadaniem w kilka minut, Kazumi wciąż ma szansę zdążyć na umówioną godzinę.

Pierwszy z dwóch odcinków Ariel Deluxe zrobił na mnie znacznie lepsze wrażenie niż przyciężka i pozbawiona polotu, dwa lata starsza OAV Ariel Visual. Nie znajdziemy tu niczego, co zwali nas z nóg, ale fabuła poprowadzona jest zgrabnie i, co najważniejsze, bardzo sprawnie. Przeplatające się wątki perypetii bohaterek (ze wskazaniem na Kazumi) i sceny z pokładu statku Obcych, trapionego brakami budżetowymi i coraz liczniejszymi usterkami technicznymi, nie pozwalają się nudzić aż do finałowej walki. Ta jest wprawdzie przewidywalna, ale także sprawnie zrealizowana i pokazana. Warto zauważyć, że zadbano o „lżejszy” klimat także pod innymi względami: w pierwszej OAV widać było wyraźnie, że atak potwora pociągnął liczne ofiary w ludziach, tym razem ARIEL zmaga się z bestią na opustoszałym terenie, z którego ewakuowano ludność (mniejsza o to, jak to było możliwe w tak krótkim czasie), a i zniszczenia w budynkach są mniejsze niż poprzednio. Więcej miejsca poświęcono także bohaterom po obu stronach barykady i scenki rodzajowe z ich udziałem zdecydowanie stanowią najmocniejszy punkt programu. Jako kompletnie nie związany z fabułą bonus dostajemy scenki fanserwisowe – odpowiednio z wygrzebującym się rano z pościeli kapitanem statku Obcych, Houserem, oraz biorącą prysznic najatrakcyjniejszą z pilotek ARIEL, Mią Kawai. Innymi słowy, otrzymujemy kawałek całkiem przyjemnego do obejrzenia kina rozrywkowego w starym stylu.

Jednak, tak jak napisałam w dwóch zdaniach, cała energia, zapał i dobre pomysły twórców poszły w odcinek pierwszy. Drugi wraca do znanego z poprzedniej OAV ponurego klimatu „Ziemia zaraz będzie zgubiona”: tym razem zagrożenie stanowi statek Obcych, któremu po awarii silników grozi kolizja z naszą planetą. Rozwiązałoby to wprawdzie problem inwazji, ale przy rozmiarach owego wehikułu zapewniło przy okazji powtórkę z wymierania dinozaurów. I paradoksalnie właśnie skala problemu i możliwej katastrofy sprawiają, że odcinek jest zwyczajnie nudny. Jego większą część stanowią straszliwie skomplikowane przygotowania do wyekspediowania statku z powrotem na orbitę, być może interesujące jako pomysł z dziedziny science­‑fiction, ale wyjątkowo monotonne i mało atrakcyjne wizualnie. Jak łatwo zgadnąć, tym razem ARIEL i jej pilotki praktycznie nie mają żadnego zastosowania. Dziewczęta plączą się po ekranie, przy czym stanowiące w zasadzie element komiczny podejście Ayi „egzaminy ważniejsze od losów świata” zostaje tutaj zamienione w całkiem serio potraktowany (a przez to wyjątkowo idiotyczny) dramat wewnętrzny. Ostateczne rozwiązanie całego problemu miało być zapewne zabawne w swojej absurdalności, ale okazało się zbyt przypadkowe, żeby mogło śmieszyć. Konkluzji ani puenty nie zaobserwowano.

W stosunku do starszej OAV poprawione zostały w większości tła, natomiast pogorszyły się projekty postaci. Szczególnie straciły twarze – obwiedzione grubszą, nierówną kreską i deformujące się przy każdej okazji. W niektórych ujęciach nawet dziewczęta, mające wyraźnie stanowić wizualną atrakcję serii, wyglądają szpetnie. Animacja pozostaje niezła jak na swój wiek, muzyka nie zwraca uwagi, może z wyjątkiem niezwykle radosnego chórku w czołówce, wyśpiewującego na głosy piosenkę o zagładzie Ziemi, zagrzewającą ARIEL do boju.

Do oglądania Ariel Deluxe nie jest konieczna znajomość Ariel Visual – na początku dostajemy obszerne wyjaśnienie, z którego dowiemy się wszystkiego, czego możemy potrzebować. Pytanie jednak, czy w ogóle warto jest tę serię obejrzeć? Moim zdaniem nieszczególnie – pierwszy odcinek jest udany, ale drugi – zdecydowanie nudny. Jeśli jednak ktoś akurat będzie miał pod ręką ten tytuł i nadmiar wolnego czasu, może rzucić okiem, choć nie powinien nastawiać się na nic wielkiego.

Avellana, 19 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Yuuichi Sasamoto
Projekt: Masahisa Suzuki, Osamu Tsuruyama
Reżyser: Jun'ichi Watanabe
Scenariusz: Yuuichi Sasamoto
Muzyka: Kouhei Tanaka