Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Viper's Creed

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ヴァイパーズ・クリード
zrzutka

Rozgrywająca się w postapokaliptycznym świecie seria stanowi doskonały dowód, że aby zrobić dobre anime, nie wystarczy wybrać i wymieszać losowych fragmentów z klasyki gatunku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W świecie zniszczonym przez globalne ocieplenie i III wojnę światową ludzkość powoli odbudowuje cywilizację. Uwaga widza zostaje skoncentrowana na Fort Daiva City, mieście stale zagrożonym przez ataki terrorystycznej grupy Hound, używającej bezzałogowych robotów bojowych. Żądania owych tajemniczych złoczyńców są nie do przyjęcia – w zamian za zaprzestanie aktów terroru domagają się oni całkowitego zablokowania nowych oraz usunięcia dotychczas dokonanych inwestycji zagranicznych, bez których rejon czekałby ekonomiczny niebyt. Jednakże Hound ma silne poparcie wśród mieszkańców z dołów społecznych, którzy widzą w terrorystach ruch oporu chcący przywrócić obywatelom miasta należne im prawa. W tej niełatwej sytuacji poznajemy naszych bohaterów, od razu ustawionych po jednej ze stron barykady – są oni bowiem członkami elitarnego oddziału Vipers, najskuteczniejszej grupy operacyjnej w prywatnej organizacji paramilitarnej Arqon Global Security, która podpisała kontrakt na egzekwowanie prawa i zapewnianie bezpieczeństwa w obrębie miasta. Zarządzane przez nią specjalne służby porządkowe noszą kryptonim Blademan, a w walce korzystają z futurystycznych motocykli zmieniających się w razie potrzeby w kilkumetrowe mechy. Opinia, jaką ma społeczeństwo o owych najemnikach, jest bardzo negatywna, czemu nie sposób się dziwić. Ich zachowanie wyraźnie bowiem pokazuje, że tak naprawdę zależy im jedynie na pieniądzach – nawet członkowie tego samego zespołu konkurują ze sobą w ilości zniszczonych maszyn nasyłanych przez Hound, gdyż każdy unicestwiony robot oznacza odpowiednią premię w gotówce. Czy jednak jest tak naprawdę? Czy pod maską bezdusznych profesjonalistów nie kryje się coś jeszcze? Pytanie to będzie prześladować nową pracowniczkę Arqon Global Security, Sakurako – szczególnie że już w pierwszym odcinku tajemniczy Blademan imieniem Saiki nie tylko poświęci premię, ale i zaryzykuje znaczną karę za przekroczenie uprawnień dla ochrony miasta. Tymczasem nad firmą zbierają się czarne chmury – pętla intrygi, w którą zamieszane są najwyższe siły polityczne i militarne, nieubłaganie się zaciska… Jednak w początkowych odcinkach trudno się tego domyślić – oglądamy bowiem ciągłe walki z bezzałogowymi robotami oraz poznajemy przeszłość bohaterów.

Seria Viper's Creed miała szansę stać się kolejnym udanym anime z nurtu cyberpunk, szczególnie że w produkcję zaangażowany został Shinji Aramaki, znany z prac nad klasyką tego gatunku – tytułami takimi jak Appleseed czy Bubblegum Crisis. Znaczne nadzieje budziły też projekty postaci, nieodmiennie kojarzące się z najsłynniejszą serią tego typu – Ghost in the Shell. Wybranie na głównych bohaterów najemników zapowiadało konflikt pomiędzy idealizmem a władzą i cyniczną żądzą pieniądza, umożliwiało też ozdobienie fabuły ciekawymi scenami akcji. Szczególne możliwości pokazania interesujących problemów moralnych dawała tu para głównych bohaterów – mimo młodego wieku doświadczony przez życie najemnik Saiki, chcący odpokutować swe czyny, a przy tym nadal pełen nabytego cynizmu, oraz Sakurako – pełna dobrych chęci, ale niegłupia dziewczyna, zatrudniona jako jego wsparcie informacyjne, starająca się zrozumieć sprzeczności targające całym zespołem Viper. Wreszcie, społeczne poparcie dla terrorystów i ich działań, oraz trudna sytuacja w mieście, zapowiadały złożoną intrygę polityczną z towarzyszącymi jej problemami ekonomicznymi. Niestety, nadzieja na dobrą serię szybko rozsypuje się w proch i pył po chociażby pobieżnym zapoznaniu się z tą produkcją.

Największym minusem serii jest bez wątpienia fabuła – jest ona niezwykle banalna oraz przewidywalna dla każdego, kto widział dowolne anime lub zachodni film z gatunku cyberpunk. Praktycznie każdy zwrot akcji jest albo zauważalny na długo, zanim do niego dojdzie – lub, w tych rzadkich chwilach, gdy nie uda się go przewidzieć – skrajnie nieprawdopodobny, czasami wręcz dziecinnie naiwny, co jest głównym powodem, dla którego nas zaskakuje. Prawdziwym problemem jest jednak tempo akcji – w praktyce główny wątek fabuły zajmuje ostatnie pięć odcinków. Pierwszych siedem przeznaczonych jest na poznanie świata oraz przedstawienie sytuacji politycznej i bohaterów. Tak jest, w dwunastoodcinkowej serii praktycznie 2/3 czasu ekranowego zajmuje wprowadzenie do wydarzeń! Gdyby owe epizodyczne historie i wydarzenia były interesujące, można by to ewentualnie wybaczyć – są one jednak tak wtórne, że po zaledwie kilku minutach przeznaczonego na nie odcinka możemy sami przewidzieć, jak się skończą…

Postacie klasą i poziomem przypieczętowują fatalny poziom tego anime. W zasadzie nie wiem, czy twórcom płacono od liczby stereotypów upchniętych w dwanaście odcinków? To by wiele wyjaśniało. Do rzeczy jednak – mamy tu naiwnego idealistę, którego nic nie przekona, że nie ma racji, a świat nie jest czarno­‑biały. Mamy mrocznego i złego psychopatę, udającego dobrego przyjaciela uciśnionych i pokojowo nastawionego zbawcę świata. Pozornie nieugiętego szefa korporacji, idącego po trupach do celu, piastującego jednak niemalże nierealne marzenie o lepszej przyszłości. Człowieka, który postanowił nigdy więcej nie zabijać i ratować życie innym, aby odkupić swą przeszłość. Snajpera z tragiczną historią, ukrywającego wewnętrzną pustkę i rozpacz pod maską rozlazłego playboya. W tym wszystkim najgorsze jest to, że powyższy wywód nie zdradza właściwie niczego – wszystko to, co napisałem, można wywnioskować już w pierwszym, najwyżej drugim odcinku, w jakim dana postać się pojawia – co stanowi chyba najlepszy dowód na brak jakiejkolwiek inwencji twórców. Jedyną rzeczą, która na tym etapie ratowała serię, były pojedyncze sceny, unikające lub odwracające schematy, stanowiące w tym morzu typowości wysepki czegoś oryginalnego i interesującego. Tylko z ich powodu całość nie otrzymuje ode mnie jeszcze niższej oceny.

Grafika jest jedynym elementem wybijającym się nieco ponad przeciętność – postacie są narysowane dobrą, realistyczną kreską, a animacja stoi na wysokim poziomie. Także wykonane komputerowo pojazdy i roboty bojowe prezentują wysoką klasę, dobrze komponując się z resztą świata. Minusem natomiast są tła – niezależnie od tego, czy patrzymy na futurystyczny wystrój budynku korporacji, brudne slumsy czy ekskluzywne wnętrze restauracji – cały czas mamy wrażenie pewnej statyczności, braku szczegółów. Scenerie są po prostu martwe, pozbawione życia, a niektóre z nich – panorama miasta z podtopionymi wieżowcami – pojawiają się zdecydowanie zbyt często. Nie wiem natomiast, co napisać o muzyce – najlepszym określeniem byłoby chyba nazwanie jej bezpłciową. W zasadzie w ogóle nie zauważa się jej obecności, nie wyróżnia się ona niczym w żadną stronę – ani na plus, ani na minus.

Viper's Creed jest anime bardzo przeciętnym, które większość widzów uzna po prostu za słabe. Trudno mi tę serię polecić komukolwiek – nawet fanom gatunku, do którego należy. Jest to o tyle rozczarowujące, że całość miała potencjał, zarówno fabularny, jak i w postaci obsady – który został niewiarygodnie wręcz zmarnowany.

Daerian, 20 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Reżyser: Hiroyuki Kanbe, Shinji Aramaki
Scenariusz: Masanao Akahoshi