Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 6
Średnia: 6,67
σ=1,7

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Denshin Mamotte Shugogetten

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 8×30 min
Tytuły alternatywne:
  • 伝心 まもって守護月天!
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Duchy, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem, Magia
zrzutka

Kontynuacja przygód Tasukego i jego strażniczych duchów. Całkiem niezły sequel, który unika kilku błędów poprzedniczki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Gdy pierwszy raz usłyszałem, że kontynuacja Mamotte Shugogetten nie jest serią telewizyjną, a OAV, nabrałem złych przeczuć. Zapachniało dwoma­‑trzema krótkimi odcinkami, uzupełniającymi jedynie historię znaną z pierwszej części. Rzeczywistość okazała się w tym przypadku łaskawa. Do ręki dostałem osiem półgodzinnych odcinków, czyli jak na serię OAV sporo minut oglądania.

Historia zaczyna się w miejscu, gdzie zakończył się Mamotte Shugogetten. Shaolin wróciła do Tasukego, a z jego ust padło nareszcie „kocham cię”. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie, chciałoby się powiedzieć. W praktyce jednak nie zmieniło się znowu tak wiele. Po pierwsze, choć Shao wróciła do świata ludzi, to tak naprawdę nikt nie wie, kiedy może zostać po raz kolejny wezwana do powrotu. Po drugie, nasi bohaterowie, czego można było się domyślić, wcale za daleko się w swoim związku nie posunęli.

Zawartość kontynuacji w dość wyraźny sposób zmieniła się. O ile poprzednio mieliśmy zdecydowanie więcej komedii niż romansu, tak teraz proporcje odwróciły się. Będziemy śledzić rozwijające się relacje pary głównych bohaterów, a zdecydowana większość czasu poświęcona jest tylko tej dwójce. Miałbym kilka uwag do konstrukcji odcinków. Wygląda to niemal cały czas tak – pojawia się jakieś nieporozumienie między Shao i Tasukim, cały odcinek bohaterowie pracują nad naprawą tego, aby ostatecznie zamknąć wątek ciepłą sceną. Każdy taki epizod sam w sobie jest całkiem dobry, przy romansach z zasady dobrze się sprawdzają proste i ciepłe historie, a takimi jesteśmy tutaj raczeni. Nagromadzenie jednak wielu motywów o tym samym przebiegu rzuca się w oczy. Do tego w pewnym momencie można się zirytować ślimaczym tempem, w jakim postępuje związek młodej pary. Choć szczerze mówiąc, porównując to z innymi pozycjami w obrębie gatunku, nietrudno zauważyć, że to niemalże cecha stała takowych pozycji.

Jak wspomniałem, mamy tutaj mniej wątków komediowych. I co ciekawe, pomimo tego miałem mniej więcej taki sam ubaw przy OAV, jak przy poprzedniej części. Zmniejszenie ilości gagów przełożyło się na ich jakość. Tak jak w serii telewizyjnej mieliśmy pewną ilość dobrych gagów, a obok nich sporo słabszych żartów, tak tutaj przez większość czasu humor trzyma poziom najlepszych momentów Mamotte Shugogetten. Bohaterowie nie zmienili się, jedynie dom Tasukego zyskał nowego lokatora. Jest nim Kiryuu Bannanchiten, duch strażniczy Ziemi, kolejny prezent przysłany do domu przez ojca Tasukego. Postać to całkiem ciekawa – jej zadanie polega na poddawaniu swojego pana nieustannym próbom celem zmienienia go w prawdziwego mężczyznę. Jednak jej rola nie będzie zbyt znacząca, podobnie jak w przypadku innych bohaterów drugoplanowych.

Seria zrobiła przeogromny przeskok techniczny w stosunku do poprzedniczki. Będę złośliwy – to nie sztuka, poprzednia część była do bólu uboga pod tym względem. Przede wszystkim tła. Nic naprawdę wielkiego, ale jak przypomnę sobie, jak one wyglądały w serii telewizyjnej, to mam ochotę wielbić obecne pod niebiosa. Choć nie imponują liczbą szczegółów, mogą zainteresować bardzo dobrym zestawieniem barw. Także postaci, które już wcześniej wyglądały nieźle, zostały poprawione. Najlepiej spośród nich wypada Kiryuu, nietrudno zauważyć, że została narysowana od podstaw, a nie tylko poprawiona jak inni bohaterowie. Dużo dynamiczniejsza stała się animacja, częściej zmienia się perspektywa, z której oglądamy akcję. Momentami da się nawet zauważyć efekty użycia animacji komputerowej, umieszczone tutaj na tyle subtelnie, aby nie razić przeciwników takiego rozwiązania. Zdecydowanie poprawiła się też muzyka. Wykonał ją Hiroyuki Kouzu, odpowiedzialny później m.in. za muzykę w Kanonie, którą całkiem dobrze wspominam. W niemal każdym odcinku usłyszeć też możemy specjalne utwory, podkreślające co cieplejsze sceny z udziałem Shao i Tasukego, śpiewane przez seiyuu występujących w serii. Zawsze lubiłem te sceny z wokalnymi wstawkami, bardzo więc spodobała mi się idea częstego używania tego motywu. Dostaniemy po dwa openingi i endingi. Poza pierwszym, niezbyt udanym openingiem, poziom wszystkich jest dobry.

Denshin Mamotte Shugogetten to całkiem udany sequel. Zdecydowana poprawa strony technicznej wyszła serii wyjątkowo na zdrowie, do tego dochodzi prosta i ciepła historia, przedstawiona w niezły sposób. OAV nie zamyka też definitywnie historii, choć od jej premiery upłynęło już dość lat, aby nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się ekranizacji dalszych losów naszych bohaterów. OAV wraz z serią telewizyjną tworzą spójną całość, która zadowoli na pewno każdego fana komedii romantycznych, a i spodobać się powinna wszystkim innym widzom, którzy dla oderwania mają ochotę obejrzeć coś lżejszego. Miałem troszkę problemów z wystawieniem końcowej oceny – było to coś lepszego niż 6, ale jeszcze nie 7. Na coś zdecydować się jednak musiałem i ostatecznie uznałem, że całości jednak bliżej do oceny wyższej.

Costly, 22 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Minene Sakurano
Projekt: Youichi Oonishi
Reżyser: Yukio Kaizawa
Muzyka: Hiroyuki Kouzu