Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,67

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 10
Średnia: 6,4
σ=1,36

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sentimental Journey

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1998
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • センチメンタル・ジャーニー
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Historie dwunastu dziewcząt w dwunastu miastach: to właściwie wszystko, co należy wiedzieć przed rozpoczęciem seansu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Nie raz zdarzyło mi się żałować, że jakiegoś anime nie nakręcono kilka lub kilkanaście lat później – tak wiele bowiem mogłoby skorzystać na lepszych możliwościach technicznych lub staranniejszym przygotowaniu scenariusza. Jednakże w przypadku Sentimental Journey sytuacja jest odwrotna. Należy wszystkim bogom dziękować, że nikt nie wpadł na pomysł przeniesienia na ekran popularnej niegdyś w Japonii gry randkowej dzisiaj. Wolę sobie nawet nie wyobrażać, jak wyglądałaby ta seria, gdyby darować sobie kreatywne podejście do fabuły gry, a za to uczynić bohaterki wcieleniami moé. Tym razem bowiem twórcom udało się osiągnąć rzecz naprawdę niezwykłą: zamiast różowej waty cukrowej i syntetycznych landrynek dostajemy sentymentalne, ale niepozbawione wdzięku i uroku historie w stylu „okruchów życia”.

Fabuła gry, zatytułowanej Sentimental Graffiti, jest dość typowa. Bohater, który w dzieciństwie musiał się często przeprowadzać i zmieniać szkoły, odwiedza teraz dwanaście dawnych koleżanek, mieszkających w różnych miastach, poszukując wśród nich nadawczyni listu, który otrzymał. O ile jednak jako scenariusz gry ma to sporo sensu, jako fabuła anime raczej by raziło naciąganiem, mało prawdopodobnie wypadłby też fruwający z kwiatka na kwiatek protagonista, o każdej byłej sympatii zapominający natychmiast po zakończeniu związanego z nią wątku. Sunrise zdecydowało się więc na krok bardzo odważny: zrezygnowało zarówno z osoby bohatera, jak i z prób powiązania poszczególnych odcinków, koncentrując się po prostu na osobach kolejnych dziewcząt. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Bohaterki łączy tylko jedno: gdzieś w przeszłości istniał jakiś chłopiec (nie jest to ta sama osoba!), z którym się przyjaźniły lub którego po prostu poznały i którym były zauroczone. Ta pierwsza, niewinna miłość ma jakiś wpływ na ich obecne życie, czasem dodając im siły i wiary w siebie, ale czasem blokując i uniemożliwiając pójście dalej. Tematem większości odcinków jest właśnie zmierzenie się z przeszłością, uporządkowanie sentymentalnych, dziecinnych marzeń i spojrzenie w przyszłość, w otwierające się przed dziewczętami dorosłe życie. Nie ma jednak wrażenia powtarzalności: poszczególne historie są zupełnie różne, bywają też opowiadane z różnych perspektyw – często narratorem jest ktoś z otoczenia, a w niezwykle udanym odcinku o „dziewczynie z pociągu”, właściwa bohaterka epizodu, Yuu Nanase, pozostaje praktycznie na marginesie. Formuła „okruchów życia” została w tej serii dopracowana do perfekcji, poszczególne odcinki różnią się trochę poziomem, ale praktycznie co do jednego są doskonale rozegrane, nie nużąc mimo powolnego rytmu. Stosunkowo najsłabiej wypada chyba historia Emiru Nagakury, bo obecne w niej motywy nadprzyrodzone po prostu nie pasują do reszty opowieści.

Wszystkie właściwie bohaterki są wiarygodne i chociaż większość z nich ma jakieś cechy charakterystyczne dla któregoś typu moé, sprawiają raczej wrażenie postaci stworzonych na potrzeby nurtu shoujo. To nie są słodkie dziewczątka, czekające bezradnie, aż ktoś rozwiąże za nie ich problemy. To wrażliwe, młodziutkie kobiety, przechodzące z dzieciństwa w dorosłość. Co więcej (i co nie do końca typowe dla japońskich historii, szczególnie podszytych romantycznością), główny nacisk położony został na dążenie do indywidualności, odkrycie, na czym im w życiu zależy – jako przeciwieństwo spełniania oczekiwań otoczenia lub też robienia czegoś wyłącznie na złość otoczeniu. Dziecięca miłość to wyraźnie coś, co zostało w przeszłości, brak tu szalenie częstej konkluzji, że dziewczę zauroczone w wieku wczesnopodstawówkowym powinno przez resztę życia czekać, aż ukochany pojawi się z powrotem i będzie mogło zostać jego wymarzoną kurą domową. Silne lub słabe, otwarte lub introwertyczne, bohaterki poszczególnych odcinków są dobrze nakreślonymi, przekonującymi osobowościami. Podobnie zresztą jest z postaciami im towarzyszącymi, warto zwrócić uwagę, że często udaje się tu całkiem dobrze przedstawić kogoś, kto pojawia się raz i wypowiada kilka kwestii.

Pod względem graficznym seria uniknęła, na szczęście, „udziecinnienia” i przesłodzenia bohaterek. Brak tu tęczowych włosów, a bohaterki są pełne uroku, ale raczej nie przystają do dzisiejszej stylistyki podobnych ekranizacji. Konsekwencją zachowania realizmu w kolorach włosów, fryzurach i strojach jest to, że dziewczęta nie są szczególnie zróżnicowane – oczywiście bohaterki różnią się między sobą, ale żadna nie jest na tyle charakterystyczna, by dała się na pierwszy rzut oka rozpoznać na jakiejś niepowiązanej z serią grafice. Uwagę zwracają za to szczegółowe tła, których nowy zestaw musiał być tworzony na potrzeby każdego odcinka. Przedstawiające rozmaite pejzaże i pory roku, stanowią doskonałą oprawę rozgrywających się na ich tle historii. Najsłabiej chyba wypada ścieżka dźwiękowa – nie ma poważniejszych wad, ale jest po prostu dość nijaka, podobnie jak niewyróżniające się niczym piosenki w czołówce i przy napisach końcowych.

To anime z pewnością bardzo rozczaruje amatorów romansów, szczególnie tych wymagających sceny wyznania miłości w świetle zachodzącego słońca i obowiązkowego buzi­‑buzi. Osobom szukającym tego rodzaju atrakcji polecam sięgnięcie po najmodniejszą aktualnie pozycję ze studia Kyoto Animation, dostarczającego od kilku lat regularnych porcji moé. Tutaj wątki stricte romantyczne w większości odcinków są na dalekim planie, a i zachowanie bohaterek bliższe jest rzeczywistości niż wyidealizowanym fantazjom. Dlatego polecam tę serię raczej amatorom (amatorkom?) „okruchów życia”, naprawdę to jeden z rzadkich przypadków, kiedy pochodzenie od gry randkowej nie oznacza miałkiej i naciąganej fabuły.

Avellana, 29 sierpnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Marcus
Projekt: Madoka Hirayama
Reżyser: Kazuyoshi Katayama
Scenariusz: Naruhisa Arakawa
Muzyka: Tomoyuki Hamada