Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 12
Średnia: 4,92
σ=1,26

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Makai Toshi Shinjuku

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1988
Czas trwania: 82 min
Tytuły alternatywne:
  • Demon City Shinjuku
  • Monster City
  • 魔界都市<新宿>
Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Magia
zrzutka

Siły Zła opanowały japońską metropolię. Czy uzbrojony w drewniany miecz mściciel zdoła je pokonać nim pochłoną świat?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Noc w wielkiej metropolii, którą przypadkowy wędrowiec mógłby uznać za spokojną. Nie wie jednak, że wysoko na dachach, nad głowami przechodniów, trwa zacięty pojedynek. To dwaj wojownicy, reprezentujący Światło i Ciemność, walczą na śmierć i życie. Ten dobry jednak wyraźnie przegrywa, dzięki czemu Levi Ra, demoniczny reprezentant sił Zła, zyskuje możliwość otwarcia wrót piekieł… Wyłaniające się z nich moce Ciemności pochłaniają Shinjuku, a jeśli nikt ich nie powstrzyma, za 10 lat unicestwią cały świat… Levi Ra nie spodziewa się jednak, że pokonany przez niego wojownik miał potomka. Czy Kyoya, bo tak ma na imię progenitura czempiona Dobra, podejmie się misji ratowania świata?

Powtórzę się zapewne mówiąc, że jest kilka typów anime, których recenzji nie lubię pisać. W pierwszej kolejności należą do nich filmy średnie… Nie dobre, bo o tych można rozwodzić się godzinami, nie kiepskie, bo po obejrzeniu takich w człowieku wzbiera ochota, by zdruzgotać je młotem, nie kontrowersyjne, nierówne lub budzące mieszane uczucia, bo te dopiero pozwalają na obszerne wywody, ale właśnie średnie anime. Powód jest prosty: trudno o nich powiedzieć coś więcej prócz tego, że są.

Do tego typu filmów należy właśnie Demon City Shinjuku. Jego fabułę trudno nazwać powalającą lub wciągającą. Opowiada o gościu, który, uzbrojony w drewniany miecz oraz wsparcie (głównie moralne) panienki udaje się do zrujnowanego miasta, a następnie wycina sobie drogę przez punków i demony, aż do momentu spotkania z samym capo di tutti capi i pozbawienia go łepetyny. Psychika bohatera składa się z dziewiczego serca i takiej samej mózgownicy oraz drewnianego miecza… Towarzyszy mu bohaterka należąca do szczęśliwie wymarłego gatunku „dziewicy w opałach” oraz szczeniak z nieodmiennie wkurzającego mnie gatunku „młody spryciarz z marginesu”… Postaciom brak charyzmy, niektórym zresztą bardziej niż zwykle, co w przypadku dłuższej serii byłoby irytujące. Jednak z kolei w porównaniu z wieloma tytułami nie wypadają tak źle, ot po prostu kolejna obsada średniego anime.

Także grafika ujdzie w tłoku. Owszem, po oprawie doskonale widać już upływ lat. Słaba, niedzisiejsza kreska, dość przeciętna animacja, kiepskie wybuchy… Jednak nadrabia to niezłymi tłami i dopracowaniem. Tym, co naprawdę drażni, są jedynie postacie bohaterów, zwłaszcza kobiet. Wszystkie istoty ludzkie są bowiem rysowane tak samo, mają też podobne proporcje ciała. Jedne są mniejsze, inne większe, ale mają zbliżoną budowę. Nie jest to może tak widoczne na przykładzie Kyoyi, Levi Ra czy innych postaci pierwszoplanowych, jednak na pozostałych bohaterach widać to doskonale. Powoduje to, że większość z nich, a zwłaszcza kobiety, wygląda dość parszywie. Postacie żeńskie mają więc kształty mężczyzn, z tą różnicą, że poubieranych w kiecki i mających doczepione z przodu cycki. Wygląda to jak inwazja transwestytów.

Muzyka, a raczej oprawa dźwiękowa, goni stronę wizualną. Samej muzyki w anime jest niewiele, zwłaszcza takiej, która dawałaby się zauważyć lub zapadała w pamięć. Głosy aktorów również są w porządku, choć raczej nie zachwycają oni swą grą. Jedynym, co jest tak naprawdę kiepskie, są efekty specjalne: odgłosy cięcia, gięcia i szarpania metalu i inne takie. Jak większość tego typu efektów w starszych filmach pochodzą z syntetyzatorów, które w tym czasie były bardzo niedoskonałe. Tak więc odgłosy np. wydobywanego miecza nie brzmią jak tarcie metalu o metal, czy nawet drewna o drewno, tylko jak kiepskie sample z Amigi 500 (a faktycznie są zapewne genialnymi samplami wydobywającymi całą głębię możliwości Atari lub czegoś w tym guście).

Przestarzała oprawa jest jednak znacznie większym problemem tej serii niż płytka fabuła. Demon City Shinjuku jest bowiem filmem akcji, a te rzadko kiedy ogląda się po to, by przeżyć uczucie uczestniczenia w głębokiej fabule. Często ogląda się je natomiast dla świetnych walk, porywających scen czy też doskonałych efektów specjalnych. Anime to niestety takich nie oferuje, jest bowiem za stare i za słabo zrealizowane. Jak wiele starszych tytułów, nie zawiera też zbyt dużo humoru, będąc śmiertelnie poważną opowieścią o facecie z mieczem. Przez to jest mało strawne i w sumie oglądanie go jest stratą czasu. Sugerowałbym zamiast tego zająć się czymś nowszym.

Zegarmistrz, 29 października 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Hideyuki Kikuchi
Projekt: Yoshiaki Kawajiri
Reżyser: Yoshiaki Kawajiri
Scenariusz: Kaori Okamura