Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Komentarze

Aoi Bungaku Series

  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 23.10.2015 21:26
    9/10 i ulu.
    Zakochałam się :') nic dodać nic ująć
  • Avatar
    A
    Douru 1.07.2015 00:24
    :3
    Piękne
  • Avatar
    A
    shadow of older 19.05.2015 18:46
    0.0
    to takie lektury maja w japoni 0.0 0.0
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 22.03.2015 10:27
    Wrażenia po seansie
    Ten komentarz będzie spory, bo muszę wyznać, co mi leży na sercu.
    Odrobiłam pracę domową i zapoznałam się ze zekranizowanymi utworami, z wyjątkiem Sakura no Mori no Mankai no Shita. Już od dawna chciałam przeczytać dzieła m. in. Osamu Dazaia czy Sousekiego Natsume, a perspektywa adaptacji anime w postaci Aoi Bungaku Series okazała się wystarczającą motywacją. Nazwiska takie jak Takeshi Obata, Tite Kubo i Hideki Taniuchi na liście twórców tylko wzmogły moją ekscytację. Lektura okazała się znakomita, a w takim razie co z anime?
    1. Ningen Shikkaku
    Powieść wywarła na mnie duże wrażenie. Choć miejscami byłam dość zdezorientowana rozwojem wydarzeń i sama nie wiedziałam, co myśleć, to jednak przejmująca historia nieumiejącego odnaleźć się wśród ludzi mężczyzny naprawdę nieźle gra na emocjach i wywołuje niepokój, obawy, całą gamę uczuć. Z tej roli twórcy wywiązali się znakomicie, uwydatnili pewne elementy historii, przez co ładunek emocjonalny jest nawet większy.
    Ogromnie spodobał mi się portret psychologiczny głównego bohatera, a został przeniesiony na ekran perfekcyjnie. Youzou jest ponadto świetnie narysowany, ma idealny głos. Ponieważ projektami postaci i muzyką zajmowali się wspomniani przeze mnie panowie, do oprawy audiowizualnej nie mam żadnych zastrzeżeń.
    Za samo Ningen Shikkaku wystawiłabym pewną dziesiątkę.
    2. Sakura no Mori no Mankai no Shita
    Na początku odniosłam wrażenie, że wesoła kolorystyka, kreska Tite Kubo i komediowe wstawki nie pasują do poważnej tematyki, ale spodobało mi się to, bo dodawało psychodelii.
    Od razu wiedziałam, że Akiko sprowadzi same kłopoty… Jej żądania zatrważały, ale ślepe posłuszeństwo Shigemaru nawet bardziej. Zakończenie zaś było jednocześnie zaskakujące, jak i na swój sposób przewidywalne.
    Ogółem wrażenia pozytywne, choć opowieść nie jest porywająca.
    3. Kokoro
    Do samej powieści podchodziłam dość sceptycznie, ale już po paru pierwszych zdaniach moje wątpliwości zostały bezpowrotnie rozwiane. Historia studenta i jego przyjaźni z senseiem urzekła mnie, a testament tego ostatniego był znakomitym, wstrząsającym zwieńczeniem. Wielka szkoda, że w anime zrezygnowano z pierwszej części, opowiadający ją chociaż fragment byłby na wagę złota.
    Natomiast jeśli chodzi o pozostały materiał… Pierwszy odcinek zekranizowano poprawnie, z niesłabnącym zaangażowaniem kibicowałam senseiowi. Niestety, drugi odcinek to porażka. Wydarzenia zostały pozmieniane na niekorzyść, a ukazanie ich z punktu widzenia K'a było niepotrzebne. Uważam, że skoro twórcy mieli do dyspozycji tylko dwa odcinki, lepiej byłoby pokazać przyjaźń studenta i senseia zamiast tworzyć własną wersję (i to na temat zbyt przerysowanego antagonisty).
    Grafika i muzyka standardowo zachwycają, postać senseia znakomita, a Obata wspaniale go narysował. Jedynym wyjątkiem jest tu K, który w pierwowzorze chyba miał być wrażliwym i delikatnym intelektualistą, a nie bezmózgą górą mięśni. Szkoda.
    Reasumując, historii tej wyrządzono wielką krzywdę. Nie było źle, ale przecież można było zrobić to o wiele lepiej, zwłaszcza z tak dobrym pierwowzorem.
    4. Hashire, Melos!
    Opowiastka prosta jak drut, wzruszająca w swej prostocie. Zekranizowano ją w dość nietypowy sposób, bo nie stanowi ona właściwych wydarzeń, ale o dziwo, autorski pomysł twórców o pisarzu tworzącym sztukę teatralną sprawdził się świetnie. W obydwu przypadkach motyw zaufania przyjaciół chwyta za serce.
    Nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z kreską Takeshiego Konomiego, lecz tutaj sprawił się bardzo dobrze, ogromnie spodobał mi się styl rysowania twarzy tego pana. Podobnie jest z muzyką.
    Ekranizacja udana, nawet bardzo.
    5. Kumo no Ito
    Spotkałam się gdzieś z chrześcijańską wersją tej opowieści, w której zamiast Buddy pojawiła się Maryja, a pajęczą sieć zastąpiono bodajże liśćmi rzepy. Zastanawia mnie, czy to jakaś legenda, czy autorski pomysł Akutagawy? Tak czy inaczej, tutaj spisano się na medal, naprawdę. Rozbudowanie historii wypadło świetnie, a piekło przerażało.
    Kandata był miodny, z charakteru (lubimy łobuzów, prawda?), wyglądu, a szczególnie z głosu *.* Natomiast postać króla… bawiła mnie.
    Dobre!
    6. Jigoku Hen
    Opowiadanie, szczególnie jego zakończenie, szokuje. Trochę ją pozmieniali, na szczęście zachowano ten szokujący koniec (choć wypadł bladziej niż w oryginale). Nie mam szczególnych uwag, bo rezultat jest przeciętny.
    Celem podsumowania Aoi Bungaku: mimo nierównego poziomu poszczególnych odcinków, twórcy naprawdę wiedzieli, co robią, i odwalili kawał dobrej roboty. Nie obyło się bez paru potknięć, ale reszta wyszła bardzo dobrze, więc naprawdę warto obejrzeć. Nieznajomość oryginałów w przypadku niektórych historii może nawet wyjść na plus :)
    Z pewnością nieraz powrócę do tej serii.
  • Avatar
    A
    chi4ko 28.12.2014 21:37
    Cudo. Najbardziej przygnębia mnie myśl, że podobnych adaptacji w anime najpewniej już nie zobaczę.
    Ich własna interpretacja Youzou z Ningen Shikkaku to mistrzostwo.
  • Avatar
    A
    czarna mamba 10.02.2014 23:16
    W zasadzie mogłabym ograniczyć się do obejrzenia wyłącznie 'Końca człowieczeństwa', ale pokusiłam się o całość. Pozostałe części obniżyły nieco ogólny poziom całego anime jako takiego. W pewnym sensie we wszystkich odnalazłam 'drugie dno', za co bardzo cenię twórców, że ośmielili się stworzyć serie na podstawie arcydzieł japońskiej literatury współczesnej, jednak większość z nich nie była w stanie do mnie trafić. Pierwszą część o utraceniu człowieczeństwa spokojnie oceniłabym na 9/10, gdyż podobał mi się klimat, motyw zrujnowanego przez ojca dzieciństwa, nieudanego samobójstwa, schizofrenii Youzou i rozpaczliwej próby wtopienia się w szary tłum, szkalujący go na każdym kroku za zbrodnię z przeszłości, którą bohater popełnił na prośbę ofiary i której pożałuje do końca życia. Co do reszty, szybko można zapomnieć i w zasadzie już to zrobiłam. Kilka części zaleciało kiczem, poza tym nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jak pierwsza. Całość oceniam na 7/10 ze względu na trudną tematykę, ale oprawa nie zawsze mi odpowiadała. Moim zdecydowanym faworytem jest 'Ningen Shikkaku'.
  • Avatar
    A
    Miner77 6.01.2014 00:02
    Bardzo dobra seria
    Oglądałem dość dawno, jednakże bardzo dobrze wspominam tę serię. Jezeli ktoś szuka rozrywki to się zawiedzie – są to opowieści poniekąd filozoficzne (na podstawie literatury japońskiej), zmuszające do refleksji, zatem jeśli ktoś się zatrzymał na etapie Naruto czy Bleacha – niech nawet nie zaczyna oglądać, a potem nie zaniża oceny tak zacnej serii ;)
    Swoją drogą, chciałbym kolejną serię…
  • Avatar
    A
    Ruka 5.01.2014 23:31
    Dla mnie najlepsza historia to „Biegnij Melosie”. Najbardziej mnie ruszyła reszta jakoś tak obojętnie oglądałam.
    Najśmieszniejsze dla mnie to obraz króla i jego królestwa istny cyrk. Straże i parady nic lepiej aż raziło w oczy od takich kolorów.
    4/10
  • Avatar
    A
    Maciejka 19.07.2012 01:07
    Faktycznie seria jest nierówna, ale takie zmiany klimatu wpłynęły pozytywnie na całość; prawdopodobnie nie zniosłabym więcej odcinków atmosferą odpowiadających pierwszym czterem, szybko siadłoby mi na głowę. Fascynujące są wszystkie historie (może oprócz In the Forest…, do tego nie mogłam się przekonać), ale szczególnie porwało mnie niesamowite Ningen Shikkaku, a oprócz tego również Jigoku Hen i Kokoro, aczkolwiek z recenzji wnioskuję, że gdybym przeczytała pierwowzór, mogłabym się srodze na adaptacji zawieźć. Obraz piekła wywarł na mnie piorunujące wrażenie, kilka razy cofałam, nie mogąc się na niego napatrzeć.
    Zdecydowanie warto się z tym zapoznać.
    • Avatar
      hitsujin 19.07.2012 12:01
      Co do Kokoro – ono po prostu nie ma niemal nic wspólnego z oryginałem, więc chyba lepiej odbierać je jako samodzielną historię, nie będąc „skażonym” znajomością pierwowzoru. Poza tym, o czym wspomniała Enevi w recenzji (pominięcie 2/3 powieści i wyssany z palca drugi odcinek), postać K. została przez twórców potraktowana tak paskudnie, że płakać się chce. W oryginale był przystojniejszy (!) i inteligentniejszy (!!) od głównego bohatera, a także – był idealistą, poświęcającym wszystko dla kształcenia swego umysłu i ducha. Sensei szanuje go i podziwia – i tym bardziej jest zazdrosny… tak samo motyw  kliknij: ukryte  jest inny: czyni to nie z powodu postępowania Ojousan (<łapie się za głowę> co oni z niej zrobili ?!) czy nawet głównego bohatera, ale z powodu własnej „słabości” (uległ w końcu uczuciom, którymi pogardzał). No i wymowa całości też jest inna… powieść (a przynajmniej ja tak ją zrozumiałam) z grubsza mówi o człowieku, który,  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Maciejka 19.07.2012 15:05
        Właśnie ten drugi odcinek nieco mnie ogłupił, bo z pierwszego zrozumiałam tyle, że to K. uwodził Ojousan, a ona, jak sama Senseiowi powiedziała, bała się. Z drugiego natomiast wynika, że to Ojousan go kusiła. Rozumiem, że najpierw widzimy wszystko z perspektywy Senseia, a później K'a, ale niektóre wydarzenia są przedstawione tak rozbieżnie, że w gruncie rzeczy nie wiem, jak to wyglądało naprawdę. Dobrym przykładem jest chociażby ta scena o cerowaniu hakamy.
        • Avatar
          hitsujin 19.07.2012 15:26
          W powieści to chyba było najlepsze, że nikt nikogo nie uwodził: Ojousan była zwyczajnie miła dla K., on zaś – zgoła mimo woli, a nawet: wbrew woli – zakochał się. Choć, z tego co pamiętam, wszystkie te dwuznaczne sceny z pierwszego odcinka pojawiły się w powieści (jak chociażby ten wspólny powrót K. i Ojousan), nie zostały wyjaśnione i służyły właściwie jedynie rozbudzeniu się zazdrości Sensei'a, już wcześniej mającego pewne kompleksy wobec K.
          • Avatar
            Maciejka 19.07.2012 16:37
            W takim razie dobrze się złożyło, że nie miałam okazji zapoznać się z pierwowzorem. O wiele bardziej odpowiadałyby mi te niedomówienia niż wizerunek Ojousan zaprezentowany w drugim odcinku ^^'
            • Avatar
              hitsujin 19.07.2012 16:53
              No właśnie ten jej wizerunek był jedną z głównych przyczyn, dla których podczas oglądania Kokoro miałam ochotę cisnąć monitorem za okno^^'
  • Avatar
    A
    aotoge 7.03.2011 22:15
    3 z 5
    Rzeczywiście, całościowo jest bardzo nierówno, ale mnie tak porwała pierwsza opowieść, że mogę zupełnie zignorować ten fakt. Zamiast mulenia narodu w szkołach ekranizacją Pana Tadeusza, powinno się podsuwać Ningen Shikaku jako ilustrację poezji Stachury. Genialna rzecz.

    Hashire, Melos może wydawać się niepozorne, ale poprzez świetne rozplanowanie „płaszczyzn” staje się chyba najlepszym rozwiązaniem retrospektywnym, jakie widziałam.

    Z kolei po „obrazach piekła” nie mogłam zasnąć.

    Pozostałą dwójkę spokojnie można sobie darować.

    • Avatar
      Solteck 16.03.2012 16:29
      Re: 3 z 5
      Co prawda oglądałem to bardzo bardzo dawno…
      Na pewno lepsze niż Pan Tadeusz, ale czy te opowieści porywają? Chyba nie. Bez ładu i składu, na początku dramacik, później codzienna rutyna, a dalej już mi się odechciało oglądać :) Nuda nuda i jeszcze raz nuda.
      Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, dla kogo przeznaczone było to anime?
      • Avatar
        aotoge 16.03.2012 16:44
        Re: 3 z 5
        ...powinno się podsuwać Ningen Shikaku jako ilustrację poezji Stachury.
        Nigdzie nie pisałam, że całość jest lepsza od Pana Tadeusza (w ogóle nie pasuje mi tworzenie takiego porównania), tylko że ciekawsze zajęcia lekcyjne można byłoby stworzyć łącząc eksperymentalnie pierwszą historię z tej serii z motywami poezji Stachury. Ot, mój wkład w reformę nauczania. ;)
        • Avatar
          Solteck 16.03.2012 16:57
          Re: 3 z 5
          AA… :)
          Właśnie sobie coś przypomniałem!
          Ale nie pamiętam tytułu :((((((
          Jest zekranizowana przez Japończyków, obowiązkowa lektura szkolna! Oni raczej nie wiedzieli, że w Polsce jest coś takiego… normalnie podróba :) Nie pamiętam w ogóle co to było. Pamiętam tylko jedną scenę, jak oni tam na koniach we mgle jechali… Pamiętam tą scenę, bo oni się szukali na koniach w tej mgle przez dobre 20 minut :)
          • Avatar
            Solteck 16.03.2012 17:05
            Re: 3 z 5
            Zamiast czytać Jądro ciemności należy obejrzeć Czas Apokalipsy… ale żaden nauczyciel się nie odważy puścić taki film dzieciom :D
  • Avatar
    A
    ashoka 9.01.2011 11:07
    super-świetne, ale nie całe...
    Najbardziej podobała mi się pierwsza seria, jak dla mnie była smutna, a ja takie lubię. Najmniej – druga, nie była to dla mnie historia ani ciekawa, ani smutna, w ogóle nic ciekawego, ani przejmującego, jak dla mnie. A już kolejne serie jak najbardziej polecam, chociaż nic nie przebije pierwszej (ale tylko spośród tych 5)!!
    Apropo muzyki, bardzo ładna piosenka w historii z wielkim przyjacielem, słonecznikami, itp. Na początku ją puścili. Podsumowując: Trzeba obejrzeć, ale bez 2 opowieści.
  • Avatar
    A
    marheva 29.09.2010 16:04
    Taki kontakt z klasykami...
    ...japonskiej literatury poprzez anime jest dla mnie wystarczajacy, o ewentualnych zgodnościach wole sobie poczytac np. w recenzji. To ze kolejne odcinki opieraly sie o dobra literature to zdecydowany atut wiekszej ich czesci – „No longer human”, „In the woods…” i „Kokoro” oferuja wiecej głębi niz wiele innych anime.

    Za to ostatnie trzy historie to, w porownaniu do poprzednich, zwykly szajs.

    Jesli ktos zechce obejrzec te dzielka to nie polecam zmuszac sie do „Run, Melos” i pozostalych dwoch historyjek o jakims dziwnym krolestwie, ktore psuja ogolne wrazenie serii.
  • Avatar
    A
    evnix 10.04.2010 14:14
    Bez wątpienia najlepsza pierwsza książka
    Zdecydowanie najlepiej mi się oglądało pierwszą opowieść. Miała 4 odcinki i ogólnie była najlepiej skonstruowana. Nawet muzyka była przyjemniejsza niż w następnych opowieściach.
    Co do recenzentki to też jako całość ocenię 7.5­‑8/10 gdyż niestety dalsze ekranizacje książek już nie były tak ciekawe.
    Jakby całość trzymała taki poziom jak I książka to bym ocenił 9/10.
  • Avatar
    A
    Takasugi 17.01.2010 13:49
    Hmm
    Właśnie skończyłam ogladac i muszę przyznać, że mnie cholernie zanudziło :/ A bardzo lubie anime na podstawie opowiadan. Ale niestety te mnie zanudziło doszczętnie. Podobała mi sie kreska była bardzo ładna, i 2 historie były nawet ciekawe 2 i 3, reszta była poprostu nudna… Może poprostu je nie zrozumiałam, no, ale cóż. ;)) 3/10
    Pozdrawiam!
    • Avatar
      bla 17.01.2010 16:30
      Re: Hmm
      Hmm…że tak zapytam… Czego się spodziewałaś? Czystej rozrywki czy filozoficznych opowieści?

      Bo wiesz, obawiam się, że źle do tego podeszłaś. To są metaforyczne opowieści, które mają skłaniać człowieka do przemyśleń, a nie barwne opowiastki, które oglądasz ot tak. Tutaj widz nie może tylko przyjmować faktów podawanych na tacy, ale i je analizować. I nie chodziło o to, żeby obejrzeć i stwierdzić czy było „nudne” czy fajne”, tylko zastanowić się nad tym bardziej pod kątem filozoficznym. Traktowanie tego jak zwykłe anime, w którym nie trzeba zagłębiać się fabułę, raczej mija się z celem ;]
  • Alutka0304 28.12.2009 13:38:33 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    KarenRipp 2.12.2009 11:43
    Wrażenia świeżo "po"
    Po obejrzeniu pierwszych ośmiu odcinków muszę przyznać, że w mój gust ta anime trafia. Ładnie zrobiona, a bazowanie na literaturze gwarantuje jakiś tam poziom merytoryczny :) Jest też odpowiednia ilość paranoi.