Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Miracle Train ~Ouedo-sen e Youkoso~

  • agakop1989 16.05.2010 16:20:09 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Easnadh 10.01.2010 10:46
    Montaż, miraż...
    Bo twórcy mieli miraż… tfu, przywidzenie, że montaż… tfu, połączenie bandy teoretycznie przystojnych bishounenów i dziko szarmanckiej chęci pomagania zagubionym pasażerkom da w efekcie cudo. A wyszedł im Pociąg Cudaków. Dosłownie.

    Anime było nudno­‑fazowe. To znaczy nudne z fazowymi momentami. Fabuła była schematyczna i płaska, ale to można było jeszcze przecierpieć, w końcu chyba nikt nie oczekuje od anime z bandą bishounenów w roli głównej dzieła nie wiadomo jak ambitnego. Gorzej, że próba nadania płytkiej fabule głębi i powagi pogorszyła sytuację i w efekcie wyszło coś wyjątkowo durnego i nie trzymającego się kupy. Jeśli chodzi o momenty fazowe, to anime trzymało poziom. Na przykład opening. Jak nie lubię piosenek śpiewanych przez seiyuu, tak wystarczyło tylko kilka początkowych dźwięków, żebym zaczęła się szeroko uśmiechać i kiwać do rytmu. Opening, wraz z animacją, był tak radośnie głupi, że nie sposób się mu było oprzeć. W ogóle anime biło rekordy fazowego absurdu. Pomijając już elementy tak oczywiste jak personifikacje stacji, zamaskowanego konduktora, przewodniczkę bez orientacji w terenie czy brak rozsądnej, realistycznej reakcji pasażerek („Co to za banda cudaków?! Muszę wiać! Jak najszybciej!”), w każdym odcinku pojawiała się swoista perełka fazowatości. W moim osobistym rankingu pierwsze trzy miejsca zajmują: pociąg spokojnie śmigający po ulicach miasta, pan stacja, który ma dwójkę dzieci (z kim?! z czym?! O_o') oraz na miejscu pierwszym – niezapomniane Strzelce i Skorpion z odcinka z wróżką (łiii, moshi, załączyłaś z tego zrzutkę xD).

    Pod względem animacji – cóż, jest dość nędznie. Pociągi w 3D strasznie kontrastowały z tradycyjną animacją. Teoretyczni bishouneni wcale mi się nie podobali, byli zwyczajnie… nijacy (chociaż nie aż tak straszni jak główni bohaterowie anime Yamato Nadeshiko Shichihenge). Największą sympatię wzbudzili u mnie Tsukishima (tylko i wyłącznie ze względu na głos) i Tochou (bo chyba tylko on został nam przedstawiony jakoś tak dokładniej; pod przykrywką obowiązkowości ukrywał się całkiem uroczy, czasami rozbrajająco nieporadny facet). Ale faktycznie, muszę przyznać – do projektów pasażerek twórcy się przyłożyli, bohaterki nie wyglądały jak kalki jednego szablonu i miały naprawdę ładne ubrania.

    Jako anime z haremem przystojniaków „Miracle Train” prezentuje się dość biednie. Więcej charakteru niż bishouneni miał już nawet pies Tokugawa. I żadną miarą nie porównywałabym tego do „Ouran High School Host Club”, bo to niezwykle krzywdzące zarówno dla samego „Ourana”, jak i dla każdego hosta z osobna. A za propozycję zakochania się w stacji podziękuję. Patrząc na stan polskich pociągów aż strach bierze, gdy się pomyśli, jak miałyby one wyglądać…
  • Avatar
    A
    Naomi 27.12.2009 01:04
    Niesamowite anime
    Anime zdecydowanie warte polecenia, zwłaszcza jeżeli przypadł komuś do gustu Ouran i lubi anime pełne Bishounen­‑ów. Poza tym można usłyszeć sporo znajomych głosów. Bardzo fajna i lekka seryjka (chciaż jeszcze nie widziałam ostatniego 13 epa). Wszystkie 12 oglądnęłam pod rząd w parę godzinek. Mam cichą nadzieję, że będzie druga seria – inaczej będę zła =.= heh. Oczywiście wspaniały opening i ending już dawno ściągnęłam ;p

    Wiem jedno. Polubiłam pociągi – no i – podróż komunikacją miejską też jest teraz jakoś bardziej znośna xD