Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Podlaski Festiwal Anime 6 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 168
Średnia: 6,67
σ=1,8

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ibara no Ou

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 110 min
Tytuły alternatywne:
  • King of Thorn
  • いばらの王
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Przestępcy; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Czas: Przyszłość
zrzutka

Sto sześćdziesięcioro zahibernowanych, czekających na cudowny lek szczęśliwców w ekranizacji mangi Yujiego Iwahary.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Juan Morales

Recenzja / Opis

W niedalekiej przyszłości świat został opanowany przez pandemię tajemniczego wirusa – Meduzy. Ponieważ nie ma na niego lekarstwa, pewna organizacja decyduje się wylosować sto sześćdziesiąt zarażonych osób, które zostaną zahibernowane, dzięki czemu być może w przyszłości uda się je wyleczyć. W ten sposób los rozdziela kochające się siostry, z których tylko jedna dostanie szansę wyzdrowienia. Kiedy jednak nastąpi czas przebudzenia, nastoletnia Kasumi i inni będą musieli odkryć, dlaczego świat opanowały wszechobecne ciernie i potwory rodem z koszmarów, ile czasu minęło i gdzie podziewają się inni ludzie? Czy w ogóle żyją?…

Mrożący krew żyłach początek typowego survival horroru? Mniej więcej. Manga zaczyna się podobnie – sprawnie zbudowany klimat niepewności i swego rodzaju grozy powoli ustępuje miejsca misternie utkanej intrydze, przez cały czas trzymając jednak w napięciu. Prawda okazała się być może odrobinę przekombinowana, ale ostatecznie całość nie utonęła w odmętach pseudonaukowego bełkotu i została zgrabnie zakończona (mimo iż można mieć wrażenie, że fabułę nagle urwano bez odpowiedniego podsumowania). Pytanie brzmi, czy dałoby się upchnąć tę złożoną historię w niespełna dwóch godzinach? Na pewno nie byłoby to łatwe zadanie, gdyż trzeba by odpowiednio zrównoważyć samą akcję i wyjaśnienia typu „jak i dlaczego”. Niemniej jednak gdyby się postarać, z pewnością można by uzyskać efekt co najmniej zadowalający, ale niestety postanowiono pójść na łatwiznę. Dlatego właśnie trudno tu mówić o filmie na podstawie mangi – zdecydowanie lepiej pasuje tu określenie „na motywach”, gdyż co bardziej istotne wątki wyrzucono, a całość boleśnie uproszczono. Można to porównać do korpusu, którego pozbawiono głowy i wszystkich kończyn. To, co zostało, stanowi samą podstawę (i tak zmienioną…), której rozwój niekoniecznie mnie zadowolił. Fani mangi zapewne złapią się za głowę, zobaczywszy, co twórcy zrobili z fabułą. Niewielkie zmiany to grzech wybaczalny, ale trudno było mi zaakceptować aż takie odstępstwo od pierwowzoru. Tak, wiem, narzekałam trochę na te pokłady pokrętnych wyjaśnień, ale widząc efekt ich usunięcia, zdecydowanie wolałabym, żeby pozostały na swoim miejscu. Są jednak ci, którzy po mangę zapewne nie sięgną i będą chcieli obejrzeć sam film. Czego oni mogą się spodziewać? Niezłego początku, który daje szanse na solidny kawałek kina akcji w dekoracjach popularnonaukowych. Potem na scenę wkraczają jednak kolejne wyjaśnienia, które odarte z oryginalnej otoczki, prezentują się bardzo przeciętnie. Z czasem również całość zaczyna się widocznie rozjeżdżać, by sama, zupełnie nieprzemyślana końcówka okazała się ostatnim gwóździem do trumny. Miłośnicy podobnych filmów niekoniecznie będą zaskoczeni, za to mogą się rozczarować.

Prócz intrygi spłyceniu uległy również postaci. Podobnie jak w mandze bliżej poznajemy jedynie garstkę tych, którym udało się ujść z życiem po pierwszym ataku potworów. Stanowią oni tzw. zestaw podstawowy niemal każdego survival horroru. Znajdziemy tu zarówno charaktery jednowymiarowe, jak i te nieco mniej jednoznaczne. Słowem: ci stworzeni, by ich polubić bądź znienawidzić oraz bardziej zróżnicowani, których zachowanie faktycznie może poruszyć i zastanowić. W mandze wyszło to całkiem nieźle, jednak dość drastyczne ograniczenie poszczególnych wątków w ekranizacji znacząco odebrało większości bohaterów należne im pięć minut. Niezmienieni pozostali właściwie tylko główna bohaterka i ci, którym szczególnej uwagi nie poświęcił sam autor. Chociaż odniosłam wrażenie, że zagubiona i momentami nieporadna Kasumi znacznie częściej wymagała ratowania w filmie (w mandze kilka razy wykazała się determinacją, a tutaj zwykle wołała rozpaczliwym głosem swoją ukochaną siostrę lub Marca…). Najbardziej zabolała mnie jednak bardzo wyraźna metamorfoza, jaką przeszedł Marco Owen. Ten z pozoru gruboskórny mięśniak był nie tylko urodzonym liderem, na którym można polegać, ale przy okazji naprawdę zdeterminowanym i pamiętliwym osobnikiem z niezwykłą wolą przeżycia. Tymczasem w filmie jest równie nieprzystępny i gruboskórny, ale z bonusem w postaci wybitnie pospolitej traumy, która daje o sobie znać w momencie, gdy twórcy najwyraźniej uznali, iż jest za mało dramatycznie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wypadło to tak sztucznie. Relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami są zarysowane poprawnie, ale zdecydowanie brakuje im tej iskry, której może nie jakaś olbrzymia, ale wystarczająca ilość była obecna w pierwowzorze. Często w opowieści o walce o przetrwanie trudno znaleźć jednoznacznie czarny charakter. Podobnie jest w tym przypadku: otaczające bohaterów potwory większości widzów zdecydowanie wystarczą. Kolejny raz muszę się jednak odwołać do pierwowzoru, gdzie antagonista jednak się pojawił, miał sporo do powiedzenia i niewątpliwy potencjał (mimo pewnej przewidywalności i schematyczności). Niestety, podobnie jak w przypadku kilku innych postaci, nie dano mu szansy się rozwinąć, ba, całkowicie usunięto go z historii.

Graficznie to anime zdecydowanie zwraca uwagę niezwykłym dopracowaniem. Podrasowano odrobinę projekty postaci, przez co zatraciły nieco swój oryginalny wygląd, ale zmiany nie są aż tak ogromne (tylko dlaczego Tim ma czerwone włosy?). Tła i wnętrza są dość monotonne (wielkie zamczysko i wnętrze instytutu), ale wykonane zostały naprawdę szczegółowo. Kolorystyka jest utrzymana raczej w ponurych barwach, które świetnie uzupełniają klimat, jednak w jaśniejszych ujęciach wszystko jest odpowiednio wyraziste. Dopracowano również animację, która jest płynna jak na obecne czasy przystało. Problemy pojawiły się w momencie, gdy na scenę wkroczyły efekty trójwymiarowe, za pomocą których twórcy ostatnimi czasy bardzo lubią ułatwiać sobie pracę. I tu już nawet nie chodzi o potwory (których gatunków notabene było więcej w oryginale), a o zastosowanie komputerów w animacji postaci przy takich zbliżeniach, że każdy widz zwróci na to uwagę (zupełnie inna mimika twarzy i ruchy – które w technice 2D wypadły naprawdę dobrze). Na ścieżkę dźwiękową składają się głównie podniosłe kompozycje instrumentalne. Muzyka stanowi jedynie element tła i nieszczególnie zwraca na siebie uwagę, choć miło się jej słucha. Wprawne ucho zapewne wyłowi motyw przewodni, pojawiający się w różnych aranżacjach, z których osobiście do gustu najbardziej przypadła mi ta chóralna, obecna przy najważniejszych wydarzeniach. Filmowi towarzyszy jedna piosenka (przy napisach końcowych) – Edge of This World, którą wykonuje Misia.

Ibara no Ou jest kolejnym przykładem na to, że ingerencja w oryginalną fabułę zwykle niezbyt dobrze się kończy. Fani mangi mają szansę rozczarować się tak samo jak ja i zastanawiać się po seansie, czy naprawdę nie dało się tego zrobić inaczej. Boleśnie okrojony scenariusz nie kuleje może straszliwie, ale trudno mi powiedzieć, czy zaskoczy pozytywnie. Natomiast widzowie, którzy nie zetknęli się z pierwowzorem, mogą spodziewać się historii, która z początku trzyma w napięciu, a potem, niestety, chyba z braku jasno określonej wizji zaczyna się rozjeżdżać, co widać zwłaszcza pod sam koniec. Miłośnicy filmów akcji w dekoracjach science­‑fiction z odrobiną tajemnicy mogą dać tej produkcji szansę – bądź co bądź, tytuł ten nie jest zły, ale mocno przeciętny. Tak że oświecenia raczej nie ma się co spodziewać.

Enevi, 28 listopada 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Yuuji Iwahara
Projekt: Hidenori Matsubara, Kenji Andou, Kimitoshi Yamane
Reżyser: Hiroshi Yamaguchi
Scenariusz: Kazuyoshi Katayama