Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 37
Średnia: 6,86
σ=1,66

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shinkyoku Soukai Polyphonica Crimson S

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Polyphonica Crimson S
  • 神曲奏界ポリフォニカ クリムゾンS
Tytuły powiązane:
Postaci: Artyści; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Kontynuacja będąca jednocześnie pod względem fabuły poprzedniczką serii z 2004 roku. Równie udana, choć nie ustrzegła się kilku błędów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: oiXio

Recenzja / Opis

Gdzieś w leśnej głuszy śpiew małego chłopca imieniem Phoron zwabia do niego ducha pod postacią pięknej kobiety, która przedstawia się jako Corticarte Apa Lagranges. Pragnie ona zawrzeć z nim kontrakt, urzeczona jego głosem, lecz rytuał zostaje przerwany przez inne duchy, najwyraźniej pragnące ją zabić. Corticarte obiecuje jednak młodzieńcowi, że w przyszłości znów się spotkają, po czym znika w leśnej gęstwinie. Dwanaście lat później Phoron uczy się w szkole dla dantystów – tak nazywa się osoby, które pracują ze wspomnianymi wcześniej nadprzyrodzonymi istotami, wzmacniając ich moce dzięki magicznym pieśniom. Chłopak stara się zdać na trzeci rok, jednak ma problemy, gdyż jego pieśń nie jest wystarczająco dobra. Aby to zmienić, postanawia poćwiczyć przed egzaminem, jednak jego występ zwabia rozwścieczonego ducha, z którego po chwili „wykluwa się” piękna dziewczyna, oznajmiając, że przybyła przypieczętować przerwany przed laty kontrakt. Jest to oczywiście Corticarte, tyle że w nieco zmienionej postaci. Tak właśnie rozpoczyna się wspólna historia tej dwójki, której towarzyszyć będzie niewielka grupka przyjaciół.

Fabuła Crimson S rozgrywa się przed wydarzeniami z pierwszej serii i w pewnym sensie stanowi wprowadzenie zarówno do niej, jak i do świata przedstawionego. Istnieje jednak parę rozbieżności pomiędzy oboma tytułami, a dotyczą one głównie momentu ostatecznego zawarcia kontraktu pomiędzy Phoronem a Corti. Tu wypada się na sekundkę zatrzymać i wyjaśnić parę spraw. Po pierwsze, Corti jest istotą magiczną, która przybrała ludzką postać i może normalnie funkcjonować pomiędzy zwykłymi ludźmi. Po drugie, wspomniane już pieśni nie są zwykle pieśniami sensu stricte, a raczej mającą formę melodii metodą komunikacji pomiędzy duchem a dantystą, z którym zawarł kontrakt. Wszystko to tworzy może niezbyt mocno rozbudowany, ale jednak ciekawy świat, w którym osadzono interesującą, choć niepozbawioną wad fabułę. Zasadniczo wyróżnić możemy wątek główny, dotyczący mających miejsce na całym świecie ataków terrorystycznych, oraz pojedyncze, tylko częściowo ze sobą powiązane odcinki typu „seria szkolna”. Paradoks polega jednak na tym, że o ile tym razem istnieje motyw przewodni, którego brak mocno dawał się we znaki w poprzedniej serii, tak wypada on niestety słabo, bowiem brakuje mu polotu, a i postaci, z racji ich charakterów, średnio sprawdzają się w historii niczym z pierwszego lepszego anime przygodowego. Krótko mówiąc, intryga jest nieprzemyślana i niespójna, choć nie można zarzucić jej braku potencjału. Zupełnie inaczej prezentują się historie ze zwykłego szkolnego życia bohaterów. Ogląda się je przyjemnie, zwłaszcza gdy mamy okazję patrzeć na rozwój więzi łączącej Phorona i Corti. Jest on w miarę naturalny, budowany na wzajemnym zaufaniu, choć nie brak tu pomniejszych kłótni i kryzysów – całkiem jak w życiu. To właśnie ta część anime ratuje widza przed całkowitym uśnięciem przed ekranem.

Czymże jednak byłaby nawet najlepsza historia bez postaci, które ją tworzą? Tutaj Shinkyoku Soukai Polyphonica ma nieco większe pole do popisu. Corti to wciąż ta sama tsundere, która jednak nie irytuje widza swoim zachowaniem. Wprost przeciwnie, przyjemnie się patrzy na jej wybuchy zazdrości, gdy jakaś inna przedstawicielka płci pięknej próbuje zbliżyć się do Phorona. Poza tym jest osobą mimo wszystko troskliwą i w kilku sytuacjach pomaga innym rozwiązać ich problemy bądź służy dobrą radą. Na jej zachowanie wpływa również skrywana tajemnica, będąca źródłem lęku o brak akceptacji ze strony przyjaciół, a w szczególności jej partnera. Phoron, zupełnie odwrotnie niż Corti, (bo dwóch choleryków na jedną serię to mimo wszystko za dużo) jest wręcz klinicznym przykładem inkarnacji Jezusa Chrystusa i Matki Teresy w jednym. Troszczy się o swoich przyjaciół i zawsze ma na względzie dobro innych, choćby był to i wróg. Jest to irytujące, zważywszy na fakt, że każdy normalny człowiek zacząłby się bronić, a nie pozwalać się okpiwać przed całą klasą. Innymi słowy, bohaterowi brakuje kręgosłupa. I to bardzo.

Z obsady drugiego planu wyróżniają się jeszcze siostry Yugiri – Perserte i Prinesca. Ta pierwsza to wesoła, energiczna dziewczyna, nie do końca skrycie podkochująca się w Phoronie, co też nieustannie irytuje Corti. Jej siostra jest cichą i dość nieśmiałą osobą. Dotyczący ich osobny wątek poruszony został już w poprzedniej części, a tutaj doczekał się rozwinięcia, pozwalając lepiej poznać postaci i nieco bardziej się z nimi zżyć. Oczywiście nie mogło również zabraknąć Renbarta i Eufinley, jednak w tej serii ich rola zostaje zredukowana. Czy to źle? Cóż, o ile w przypadku Renbarta faktycznie można mieć o to pretensje, zwłaszcza że ma kilka momentów, aby zabłysnąć, o tyle jego przyszła szefowa zdecydowanie nie wypada najlepiej. Traci na tym, że usunięto jej partnera z poprzedniej serii, który służył nie tylko za obiekt najczęściej slapstickowych żartów, ale miał też od czasu do czasu coś ciekawego do powiedzenia, doskonale uzupełniając się charakterologicznie z Eufinley.

Techniczne aspekty tego anime to niemalże dwie skrajności. Graficznie to w najlepszym razie seria poprawna. Animacja postaci jest dość sztywna, brakuje jej lekkości, co szczególnie daje się we znaki podczas wszelkich potyczek, które zasadniczo sprowadzają się do dwóch stojących postaci okładających się różnokolorowym światłem. Oczywiście walki nie są i nigdy nie były rdzeniem tej serii, jednak jeśli już się je uwzględnia, można by zanimować je nieco lepiej. Projekty postaci są w miarę ciekawe, choć schematyczne, a jedyny – dość poważny zresztą – mankament to piersi bohaterek, a konkretniej duchów. W dorosłej postaci większość z nich wygląda tak, jakby do klatki piersiowej przytwierdzono im dwie kule armatnie (tak rozmiarem, jak i kształtem), co psuje nieco efekt estetyczny. Tła natomiast są ubogie, jako że większość akcji dzieje się w szkole i tylko od czasu do czasu dane nam będzie zobaczyć inną lokację, jak choćby miasto czy sierociniec. Za ogromna zaletę należy uznać brak jakiegokolwiek fanserwisu, który kompletnie zrujnowałby klimat serii. Udźwiękowienie zaś to absolutna wisienka na torcie. Wszelkie wewnętrzne utwory są dobrze skomponowane i miłe dla ucha, ale w pamięć zapadają zwłaszcza pieśni poszczególnych bohaterów, wygrywane na różnych instrumentach – na przykład głównym motywem pieśni Phorona jest fortepian, a Renbarta – gitara. Piosenką towarzyszącą czołówce jest phosphorus, śpiewana przez grupę Euphonius. Jest to żywa, wpadająca w ucho melodia, choć mnie osobiście nie do końca spodobał się głos piosenkarki. Ending natomiast, czyli Koi no Uta w wykonaniu Haruki Tomatsu (seiyuu Corticarte) to absolutnie przesympatyczny utwór, który od razu chwyta za serce swoim ciepłem i pozytywną energią. Towarzyszy mu równie prosta, choć przyjemna w odbiorze animacja. Na koniec, w ramach małej recenzenckiej złośliwości dodam jedną uwagę odnośnie pieśni Phorona, która przyciągnęła do niego Corti. O ile mogę zrozumieć, że jako małe dziecko miał możliwość śpiewania wysokim głosem, o tyle gdy jest nastolatkiem, jest to co najmniej niepokojące, zupełnie jak gdyby czegoś chłopakowi brakowało. Być może jest to również powodem jego ciapowatego charakteru, ale rozwikłanie tej zagadki pozostawiam w Twoich rękach, drogi czytelniku.

Podsumowując, Shinkyoku Soukai Polyphonica Crimson S jest serią niezłą, z przyjemną, choć daleką od perfekcji fabułą, sympatycznymi postaciami i doskonałą ścieżką dźwiękową. Problem polega jednak na tym, że jako całość jest w odbiorze najwyżej średnia, bowiem nie wzbudza w widzu żadnych żywszych emocji. Ot, dobra na ponury deszczowy dzień, gdy potrzeba nam czegoś ciepłego i przyjemnego. Polecić ją mogę fanom historii szkolnych z nutką romansu w tle, a także tym, którzy chcieliby zobaczyć, jak wyglądała przeszłość bohaterów. Reszta może zerknąć, ale nie gwarantuję, że się wam spodoba.

Altramertes, 20 września 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Diomedea
Autor: Ichirou Sakaki, ocelot
Projekt: Makoto Kohara
Reżyser: Toshimasa Suzuki
Scenariusz: Ken'ichi Kanemaki
Muzyka: Hikaru Nanase