Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 3
Średnia: 6,33
σ=1,25

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saiyuuki [1960]

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1960
Czas trwania: 88 min
Tytuły alternatywne:
  • Alakazam the Great
  • 西遊記
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Kodomo; Postaci: Youkai, Zwierzęta; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Azja; Czas: Przeszłość; Inne: Magia
zrzutka

Jedna z pierwszych filmowych wersji Podróży na Zachód. Rzecz sprzed pół wieku, ale całkiem udana.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Aby wybrać nowego władcę, małpy zbierają się nad wodospadem. Ta, która odważy się skoczyć w kipiel i przeżyje ten wyczyn, zostaje małpim królem. Tym razem wyczyn ten udał się Son Goku, młodej, ale i niezwykle odważnej małpie. Son Goku zdobył tym samym koronę, jednak nadzieje, jakie pokładały w nim inne małpy, szybko okazały się nieuzasadnione. Pełen pychy i próżności nowy król szybko udowodnił prawdziwość tezy, że każda władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie. Pyszniąc się swoją siłą, wyruszył do mieszkającego w górach maga, wymusił na nim, aby ten nauczył go wszystkich znanych mu magicznych sztuczek, a gdy poznał już arkany magii, postanowił sprawdzić się w walce z samym Buddą.

„Mierz siłę na zamiary, nie zamiar podług sił”, pisał Mickiewicz w Pieśni filaretów i pewnie Son Goku by się z nim zgodził. Problem polega na tym, że trafił na silniejszego od siebie. Budda stłukł Son Goku na kwaśne jabłko, uwięził w skalnym więzieniu i pewnie małpi król spędziłby tam wieczność, gdyby nie błagania kochającej go RinRin. Ta, którą od chwili objęcia tronu traktował per noga, teraz uprosiła Buddę o łaskę. W zamian za wolność Son Goku miał stać się ochroniarzem księcia Sanzo Hoshiego. Książe wyruszał właśnie z pielgrzymką na zachód, a jego droga wiodła przez niebezpieczne ziemie, zamieszkałe przez liczne, niezbyt przyjazne indywidua, z których najgroźniejszy był król Gyu Mao. Jednak i drużyna Son Goku w trakcie wyprawy miała poszerzyć skład o kilka oryginalnych postaci.

Anime, będące filmową adaptacją mangi Osamu Tezuki Boku no Son Goku, jest jedną z pierwszych w historii rysunkową wersją starochińskiej powieści Podróż na Zachód. Adaptacją dość swobodną, dodajmy. Z jednej strony, zachowano wszystkie kanoniczne elementy opowieści, z drugiej, co i rusz w filmie pojawiają się wtrącenia, które świadczą o tym, że autorzy nie traktowali tego, co robili, bardzo poważnie. Dość dodać, że gdy Goku odbiera magowi księgę czarów, ten goniąc go, krzyczy „Oddaj to! Mam tam zapisane wszystkie zaklęcia i numery telefonów!”. W rękach bohaterów od czasu do czasu pojawiają się współcześnie wyglądające akcesoria, takie jak telefon czy pistolet na wodę, a sługa króla Gyu Mao komunikuje się ze swoim władcą przy pomocy fal radiowych i obrazu. Sam król zaś steruje wybuchami wulkanów dzięki maszynerii.

Takie potraktowanie realiów nie sprawia jednak, że film zamienia się w parodię legendy. Owe współczesne motywy pojawiają się od czasu do czasu, jako dodatki, mrugnięcia okiem do widzów. Film bowiem adresowany jest raczej do młodszych odbiorców i potraktowanie go całkowicie poważnie mogłoby znudzić dzieciaki. Mimo tego zachowano konstrukcję fabularną oryginału, a przemoc, choć bezkrwawa, również się tu pojawia. Oczywiście nie należy traktować tej produkcji jako wiernej adaptacji Podróży na Zachód, ale na pewno lepiej oddaje ducha oryginału niż takie produkcje, jak Dragon Ball czy Saiyuki.

Jak na swoje lata (AD 1960) film prezentuje wyśmienity poziom. Dopracowane, dynamiczne animacje mogłyby spokojnie pojawić się w produkcjach młodszych o dziesięć czy dwadzieścia lat. W scenach grupowych (takich jak zabawa w skalnym pałacu króla Gyu Mao czy bitwa bohaterów ze sługami króla) widać dbałość o każdy element i pomysłowość, z jaką tworzono postaci fantastyczne. Kreska nie trąci myszką – tak naprawdę projekt bohaterów, z racji tego, że film był kierowany do młodszego widza, nie zestarzał się ani o jotę. Jako że to pozycja dla młodszych widzów, nie brak tu i piosenek. Tym, co najbardziej straciło z wiekiem, jest jakość dźwięku i obrazu – tu niestety widać upływ lat, ale sądzę, że gdyby ten film poddać starannemu remasteringowi, miałby on szansę trafić w gusta dzisiejszych widzów. Inna sprawa, że doczekał się już uwspółcześnionej wersji – w 2003 nakręcono go na nowo.

Osamu Tezuka podchodził do tej produkcji z dystansem – w jednym z wywiadów przyznał, że jego jedynym wkładem w powstanie tego filmu było pozowanie do zdjęć promocyjnych. Jednakże na końcowym etapie kręcenia zainteresował się animowaną wersją swojego komiksu na tyle mocno, że w rok później założył własne studio – Mushi Productions. Animowana wersja Podróży na Zachód trafiła także do USA pod tytułem Alakazam the Great, stając się jednym z pierwszych anime pokazywanych za oceanem. Mamy więc bez dwóch zdań do czynienia z produkcją ważną. Ale czy interesującą dla współczesnego widza? To pytanie zostawiam otwarte, gdyż nie wykluczam, że dzisiejszy odbiorca anime, zwracający najczęściej uwagę głównie na kreskę i rok powstania, nawet nie zaszczyci spojrzeniem tego filmu. Jeśli jednak zdarzy się inaczej, ma szansę przeżyć nader miłe rozczarowanie.

Grisznak, 23 grudnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Reżyser: Daisaku Shirakawa, Osamu Tezuka, Taiji Yabushita
Scenariusz: Osamu Tezuka
Muzyka: Ryouichi Hattori