Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 9/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

10/10
Głosów: 4
Średnia: 9,5
σ=0,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Eire)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tezuka Osamu no Kyuuyaku Seisho Monogatari: In the Beginning

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1997
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • In The Beginning: The Bible Stories
  • 手塚治虫の旧約聖書物語
  • 聖書物語
zrzutka

Nie na klęczkach, ale świetnie. Tezuka i Dezaki o Bogu dla chrześcijańskich dzieci. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

Jak głosi legenda, malarz Jan Styka doznał objawienia. Kończącemu kościelną polichromię artyście ukazał się ponoć Stworzyciel, mówiąc „Styka, ty mnie nie maluj na klęczkach, ty mnie maluj dobrze”. O tym, że talenty Bóg rozdziela, nie patrząc w metrykę chrztu, dobrze wiedzieli watykańscy urzędnicy zajmujący się szukaniem odpowiedniego wykonawcy dla animowanego serialu, który młodszym widzom miał przybliżyć treści Starego Testamentu. Do projektu zaproszono bowiem ni mniej, ni więcej, tylko japońskiego agnostyka znanego między innymi z komiksowej opowieści o życiu Buddy oraz historii ofiary księdza­‑pedofila. Jednocześnie wcześniejsze prace Osamu Tezuki dowodziły, że jako artysta odznacza się on niezwykłą wrażliwością, pozwalającą mu przekonująco opisywać najróżniejsze stany ludzkiego ducha, z siłą, jaką daje wiara, włącznie. Ojciec mangi propozycję przyjął i szybko przystąpił do pracy nad filmem pilotażowym, ale jego przedwczesna śmierć pozostawiła dzieło niedokończone. Na szczęście pozostawił godnego następcę w postaci Osamu Dezakiego, dzięki któremu prace wznowiono, by na początku lat 90. zaprezentować światu 26 odcinków ukazujących biblijne wydarzenia od stworzenia świata do narodzin Jezusa.

Biblia to jednocześnie wdzięczne i trudne tworzywo dla twórców. Z jednej strony skarbnica motywów i archetypów, z drugiej dość paskudny świat pełen krwi i przemocy, z przedstawieniem Boga bliższym surowemu sędziemu niż kochającemu ojcu. Zrobienie z tego pełnego obrazu, unikając jednocześnie przesady, lukrowania i uproszczeń, to ciężka robota nawet dla ludzi oswojonych z tą księgą. Jak pokazali ją twórcy wychowani w innej kulturze? Można by mieć obawy, zwłaszcza wiedząc, jak swobodnie Japończycy interpretują biblijne motywy. Wszystkim zaniepokojonym przypominam jednak, że to w końcu Tezuka, więc nie będzie żadnych aniołów w latających maszynach i Jezusa pogromcy wampirów. Pełni ufności możemy zasiąść do seansu.

Twórcy stanęli przed bardzo trudnym zadaniem – wiedząc, że ich odbiorca większość wątków zna na pamięć, musieli przedstawić je wiernie, ale jednocześnie atrakcyjnie. W takim przypadku cała nadzieja w odpowiedniej selekcji i wykonaniu. Oczywiste jest, że przy takiej obfitości materiału konieczna była selekcja wątków – prezentowane historie bez wyjątku dotyczą przodków Jezusa od stworzenia Ziemi do jego narodzin. Większość jest doskonale znana widzowi wychowanemu w chrześcijańskiej kulturze, ale nacisk na niektóre z nich trochę mnie zaskoczył. Dużo miejsca poświęcono Abrahamowi i jego trudnym decyzjom, walce Saula z Dawidem, upadkowi Salomona. Nie uciekano przy tym przed pokazaniem okrutniejszych obrazów, jak rozmaite wojny czy rzeź, jaką zarządził Mojżesz po ujrzeniu złotego cielca. Historie dostosowano do percepcji dzieci, nie pomijając jednak pewnych drażliwych aspektów i często stawiając bohaterów w dwuznacznych moralnie sytuacjach. Twórcy jasno dają do zrozumienia, że wartości tamtych ludzi znacznie różniły się od współczesnych, a ich relacje z Bogiem przeszły długą i ciężką drogę.

Mimo tych kontrowersji In the Beginning znakomicie nadaje się dla dzieci w każdym wieku, choć w przypadku młodszych telewidzów seansowi powinny towarzyszyć pewne wyjaśnienia. Nie mówię tu o scenach walki i śmierci, ale właśnie o prezentowanych wartościach (choćby wspomniane dylematy Abrahama) czy słowach niektórych bohaterów, które w dziecięcej głowie mogą wywołać więcej zamętu niż zdobycie Jerycha. Zadbano o to we włoskim wydaniu DVD wzbogaconym dodatkowo kilkuminutowym podsumowaniem każdego odcinka ze wskazaniem fragmentów Pisma będących podstawą odcinka oraz wyjaśnieniem kwestii historycznych i obyczajowych. Z drugiej strony, gdyby anime doczekało się polskiego wydania, mogłoby stanowić dobrą pomoc przy nauce religii czy etyki, bowiem w całym serialu tylko raz twórcy pozwolili sobie na przemilczenie poważnych spraw – mam na myśli pominięcie historii rządów króla Dawida przez ucięcie jej tuż po sprowadzeniu Arki Przymierza do Jerozolimy. Dziwne to tym bardziej, że na przykład sytuację domową Abrahama pokazano bez osłonek. Wojna z własnym synem i karygodne nadużycia władzy nie są powodami do chwały, ale skoro anime powstało w celu popularyzowania Biblii, nie należało uciekać od ważnego tematu wymagań stawianych przez Boga swoim wybrańcom.

Powyższe to chyba jedyny poważny błąd, jaki widzę w historii. Fabuła jest spójna i ciekawa, twórcom większość wątków udało się przeprowadzić bez nadmiernego rozbudowywania roli narratora czy wprowadzania punktu widzenia współczesnych postaci. Jedynym – jakże bardzo w stylu Tezuki – dodatkiem jest mały rudy lisek przemykający co jakiś czas po ekranie. Jego wybryki czasem uruchamiają akcję, służą postaciom do przemycenia małego ekologicznego morału lub po prostu wprowadzają szczyptę humoru do poważnych historii.

Bohaterowie są dość dobrze rozbudowani i właściwie udało się uchwycić ekstensję ich poczynań i roli, jaka przypadła im w planie zbawienia ludzkości. Nie są to herosi wolni od ludzkich przywar, a wręcz przeciwnie – postacie skomplikowane i niejednoznaczne, miotające się między chęcią spełnienia boskich nakazów a ludzką małością. Chyba nie ma tu nikogo, kto nie miałby wielkiego grzechu do odżałowania – wielu z nich odnajduje w sobie dość siły, by przezwyciężyć słabości, ale dla niektórych szczyt możliwości jest tylko przystankiem przed wielkim upadkiem. Z drugiej strony nie na darmo brak wiary w boską opatrzność jest uznawany przez Kościół za grzech kardynalny. Jednak w sumie, by Bóg wyciągnął rękę, trzeba osiągnąć kres własnych możliwości. Dużo tu emocji, a wiele scen potrafi poruszyć nawet osoby zaznajomione z Biblią od dziecka – praktycznie niemy pierwszy odcinek, rozterki bezdzietnej Sary, rozpaczliwa wędrówka Hagar i Izmaela, starcia Dawida z Saulem, podróż Świętej Rodziny do Betlejem.

Trudno mi oceniać muzykę, bowiem wszystkie cztery wersje, jakie udało mi się zdobyć, znacznie różnią się pod tym względem. Z czołówek najbardziej podobała mi się wersja niemiecka – wesoła, kreskówkowa piosenka wprowadzająca. Anglicy i Hiszpanie postawili na melancholię, a wersja włoska to czysty surrealizm i dziwaczny chór, który na małego widza może podziałać jak pojawienie się Buki. Piosenki końcowe nie wyróżniają się melodią czy animacją, muzyka w czasie odcinka nie narzuca się, ale doskonale podkreśla nastrój.

Grafika na swoje czasy musiała być bardzo dobra – może nie tak oszałamiająca, jak pozostałe dzieła tandemu Tezuka & Dezaki, ale mimo wielu uproszczeń staranna, z płynną animacją. Jak to u Tezuki bywa, postacie powracają jak kolejni aktorzy i zgodnie ze stylem Dezakiego ważniejsze sceny kończą się stop­‑klatką przechodzącą w pastelowy obraz. Twórcy podołali też trudnej sztuce, jaką było ukazanie scen z natury brutalnych w sposób jednoznaczny, ale jednocześnie nieprzesadzony.

Śmiało mogę powiedzieć, że In the Begining to jedna z lepszych kreskówek opartych na Biblii, a widziałam ich trochę. Szkoda, że ostatnie z dzieł Tezuki rzadko jest wspominane nawet w jego biografiach i praktycznie nieznane zarówno w fandomie, jak i poza nim. Skompletowanie serii zajęło mi prawie trzy lata. Zdobyte z wielkim trudem niemieckie i angielskie kasety VHS nagrane gdzieś na domowym magnetowidzie, zachowywały się, jakby w każdej chwili rozważały przeniesienie się na łono Abrahama. Uszkodzony był obraz, dźwięk, a najczęściej oba naraz. Jedynie we Włoszech, gdzie seria nadal cieszy się wielką popularnością dostępne jest bardzo ładne wydanie DVD. O dubbingu japońskim znalazłam tyle, że istniał. Niektóre biografie Tezuki w ogóle nie wspominają o ostatnim z dzieł mistrza. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś nadrobi to pożałowania godne przeoczenie.

Eire, 28 marca 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Tezuka Production
Autor: Osamu Tezuka
Projekt: Osamu Tezuka, Shinji Seya
Reżyser: Osamu Dezaki
Muzyka: Katsuhisa Hattori