Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 33
Średnia: 5,39
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (616)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

+18

Amon Devilman Mokushiroku

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 45 min
Tytuły alternatywne:
  • Amon: The Apocalypse of Devilman
  • AMON デビルマン黙示録
Widownia: Seinen; Postaci: Anioły/demony; Rating: +18, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Co by było, gdyby Dragon Ball Z przerobić na horror? Zapewne powstałoby coś w stylu tego anime.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Saburo

Recenzja / Opis

Odkrycie istnienia ukrywających się pod ludzką postacią demonów sprawia, że ludzie zwracają się przeciwko sobie nawzajem – z najbłahszych powodów można zostać oskarżonym o bycie piekielnym szpiegiem i paść ofiarą linczu. Tymczasem tuż pod ludzkim okiem toczy się sekretna wojna między demonami a frakcją, z istnienia której zwykli obywatele wciąż nie zdają sobie sprawy – armią Devilmanów, czyli ludzi, którzy połączyli się z demonami i zyskali ich zdolności. Przewodzi im Akira Fudou, który jako pierwszy odkrył zagrożenie i zdołał przejąć zdolności niezwykle potężnego demona imieniem Amon, budzącego grozę nawet wśród własnej rasy. Jednak już wkrótce Akira stanie w obliczu tragedii, która złamie go, a wówczas Amon powróci, żądny zemsty na tym, który uwięził go w ciele chłopaka – Szatanie we własnej osobie. Jego drogę będą znaczyć martwe ciała ludzi i demonów.

Amon: The Apocalypse of Devilman to krótki film oparty luźno na motywach mangi Devilman Gou Nagaiego. Z początku miała to być kontynuacja dwuczęściowej serii OAV, która przenosiła na ekran dwa pierwsze tomy sagi, ale opowiadana historia poszła w innym kierunku niż oryginał, dodając zupełnie nowe elementy. Mimo to odradzam sięganie po ten tytuł bez znajomości oryginału. Największą jego wadą jest bowiem to, że wrzuca nas w sam środek wydarzeń, zakładając, że znamy oryginał i orientujemy się, kim są bohaterowie – wprowadzenie jest szybkie i skrótowe, dostajemy trochę podstawowych informacji o tym, jak Akira stał się Devilmanem, ale nawet te są okrojone. Jeżeli ktoś nie zna oryginalnej mangi albo serii OAV, prawdopodobnie szybko się pogubi i będzie zachodził w głowę, kim są takie postacie jak Ryou Asuka, Mikki, Miko czy Szatan, zamiast cieszyć się z seansu. Z tego powodu to anime będzie stanowiło rozrywkę tylko dla fanów Devilmana albo ludzi, którzy sięgnęli po nie wyłącznie dla akcji oraz licznych scen przemocy i nie obchodzi ich fabuła.

Na plus mogę za to jednoznacznie zaliczyć wierność motywom przewodnim Devilmana – eksploracji ludzkiego potencjału okrucieństwa, który świetnie wypada w zestawieniu z osobą Amona. Anime poświęca sporo miejsca, by pokazać nam w pełnej krasie okrucieństwo ludzi, a w przypadku Amona wystarczy jedna scena, by dobitnie przekonać każdego, że jest on potworem nie tylko z wyglądu. Przesłaniem tego anime zdaje się być to, że każdy człowiek w odpowiednich okolicznościach może być zdolny do najgorszych czynów – każdy z nas ma w sobie Amona, nad którym musi się nauczyć panować, albo dojdzie do tragedii.

Główną atrakcją filmu są walki. Starć jest tu sporo, a wszystkie charakteryzują się znaczną brutalnością – niektóre sposoby rozprawiania się z przeciwnikami, zarówno ze strony Amona, jak i Akiry, są tak brutalne, że wręcz odrażające. W jednej chwili widzimy dwóch przeciwników tłukących się niczym w znajomych bitewnych seriach shounen, jak Dragon Ball, a w następnej ktoś kończy jak pokonany zawodnik w Mortal Kombat. To nie jest tytuł, który powinni oglądać nieletni czy ludzie o słabych nerwach – pod względem przemocy Amon może spokojnie rywalizować z dobrymi horrorami.

Chociaż na ekranie przewija się kilka postaci, najważniejsi są Akira oraz Amon – reszta funkcjonuje tylko jako przyjaciele tego pierwszego, mięso armatnie dla drugiego, albo oba na raz. Akira jest antybohaterem – nie patyczkuje się z przeciwnikami i nie pozwoli, by ktokolwiek mu podskoczył. Z drugiej strony ma też pozytywne cechy – troszczy się o swoich towarzyszy broni i przyjaciół. To właśnie na tej jego bardziej sympatycznej stronie skupia się fabuła, pokazując, jak załamuje go poczucie winy z powodu tragedii, która dotknęła bliską mu osobę, oraz jak próbuje się z tym pogodzić i odzyskać wolę życia, potrzebną, by odebrać Amonowi kontrolę. Sam Amon jest pokazany jako amoralny sadystyczny bydlak, czerpiący perwersyjną przyjemność z mordowania wszystkiego, co mu stanie na drodze – nawet w oczach innych demonów jego zachowanie przekracza wszelkie granice. Muszę oddać honor twórcom – w krótkim czasie trzech kwadransów wypełnili prostą fabułę emocjonującymi starciami oraz krytyką ludzkiej natury, a jednocześnie zdołali nakreślić przekonującego głównego bohatera oraz złoczyńcę, którego widownia chce nienawidzić najmocniej, jak tylko się da. Widziałem znacznie dłuższe filmy, w których nie udało się pomieścić tyle treści.

Oprawa graficzna wygląda przestarzale nawet przy innych tytułach wydanych w tym samym roku, a co dopiero młodszych. Na szczęście rekompensuje to całkiem przyjemna, ostra kreska, pasująca do budowanego klimatu i tonu cyklu. Podobały mi się projekty demonów, wśród których panuje bardzo miła dla oka różnorodność. Amon został tu przedstawiony jako stwór podobny do standardowych wyobrażeń diabła – czerwony kudłaty demon. Muszę przyznać, że byłem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, ale sprawdził się i potrafił dodać grozy postaci. Muszę za to przyczepić się do recyklingu animacji – nie jest go wiele, ale kiedy się pojawia, strasznie kłuje w oczy. Mam też wrażenie, że twórcy albo mieli niewielki budżet, albo musieli wyciąć parę scen ze skryptu, by zmieścić się w czasie trwania – ucierpiało na tym kilka ważnych momentów.

Ścieżka dźwiękowa jest w miarę różnorodna i nie zapada może w pamięć, ale pomaga budować atmosferę. Muszę też wyróżnić pracę seyiuu Amona, który dał tej postaci doskonale pasujący do niej, ociekający wręcz okrucieństwem głos – słuchając go, naprawdę można aż wyczuć, że to największy twardziel na scenie, a zarazem skończony sadysta.

Amon: The Apocalypse of Devilman to tytuł skierowany do fanów Devilmana i zapewne tylko oni zdołają go w pełni docenić. Jeśli nie znacie oryginału, polecam seans tylko jeżeli nie przejmujecie się tym, że zostaniecie wrzuceni w sam środek wydarzeń bez żadnego wyjaśnienia. Po raz kolejny ostrzegam też, jest to tytuł wyjątkowo brutalny i nie dla ludzi o słabych nerwach. Jeżeli jednak lubicie Devilmana, tak jak ja, powinniście znaleźć w tej pozycji czterdzieści pięć minut dobrej rozrywki.

616, 8 listopada 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Dynamic Planning
Autor: Gou Nagai
Projekt: Yasushi Nirasawa
Reżyser: Ken'ichi Takeshita
Scenariusz: Ritsuko Hayasaka