Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 5
Średnia: 6,2
σ=1,72

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Futari wa Precure Max Heart 2: Yukizora no Tomodachi

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 71 min
Tytuły alternatywne:
  • Futari wa Pretty Cure Max Heart: The Movie 2: Friends of the Snow-Laden Sky
  • ふたりはプリキュアマックスハート2 雪空のともだち
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Przygoda na śniegu – drugie spotkanie z Cure Black i Cure White na dużym ekranie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: dusia

Recenzja / Opis

Nagisa i Honoka wraz z dwiema koleżankami z klasy, a także Akane i Hikari, załapały się na zimowy wyjazd do górskiej miejscowości wypoczynkowej. Hikari pomaga oczywiście Akane w prowadzeniu barku z takoyaki, ale dziewczęta mogą cały dzień szaleć na śniegu! Jakby tego było mało, do towarzystwa mają samego Fujimurę, który przyjechał wraz z kumplem pojeździć na snowboardzie. To doskonała okazja dla Nagisy, żeby spędzić z obiektem westchnień parę chwil sam na sam. Szusowanie razem po zaśnieżonym stoku… Zaraz, jest tylko jeden mały problem: Nagisa może i jest szkolną gwiazdą lacrosse’a, ale sporty zimowe bardzo zdecydowanie nie są jej mocną stroną!

Brak postępów w nauce jazdy na desce powoduje frustrację, a frustracja prowadzi do spięcia między Nagisą i Honoką, które w normalnych warunkach natychmiast rozeszłoby się po kościach. W rezultacie między dziewczętami pojawia się rozdźwięk, a chociaż obie chciałyby to jakoś naprawić, nie mają na to czasu. Hinata, uroczy i okrąglutki pisklak nieznanego gatunku, którego znalazła (w postaci wykluwającego się jaja) Hikari, okazuje się przybyszem z Ogrodu Chmur. Nagisę, Honokę i Hikari czeka niespodziewana i pospieszna podróż w to tajemnicze miejsce, ale co gorsza, ich śladami podążają złowrodzy Freezen i Frozen. Wystarczy, że pozbędą się legendarnego ptaka Houou, czyli feniksa, a cały świat ogarnie mrok i mróz! Jak poradzą sobie nasze bohaterki, skoro od ich przyjaźni i synchronizacji zależy skuteczność ich ataków?

Premiera Yukizora no Tomodachi, podobnie jak poprzedniej kinówki, miała miejsce przed zakończeniem serii telewizyjnej, więc akcja rozgrywa się w bliżej niesprecyzowanym punkcie drugiej połowy Futari wa Precure Max Heart i nie jest powiązana z jej głównym wątkiem fabularnym. Muszę też uczciwie przyznać, że zrobiła na mnie dobre wrażenie. Oczywiście jest przewidywalna o tyle, o ile zawsze przewidywalne są tytuły trzymające się kanonów gatunku magical girl, ale główny wątek poprowadzono sprawnie, bez dłużyzn (pomijając oczywiście transformacje…) i w trochę mniej klasyczny sposób. Nie chcę tu zdradzać za wiele szczegółów, ale zobaczymy nawet walkę obu bohaterek między sobą! Poza tym nieźle wyważone zostały wątki „zwyczajne” w stosunku do „magicznych”, chociaż trochę brakowało jakiejś konkluzji związanej z Fujimurą – ale to zapewne mogłoby popchnąć ten wątek, a tego robić nie mogło.

Podobnie jak poprzednio, Heartiele nie pojawiają się w ogóle, zaś role maskotek zostały ograniczone do minimum. Równie niewiele mają do zagrania mieszkańcy Ogrodu Chmur, spośród których z imienia i wyglądu wyróżniony zostaje tylko Mędrzec i jego wiewiórowaty pomocnik imieniem Muta. Nawet Hinata jest raczej niezbędnym fantem do chronienia niż samodzielną bohaterką. Nie traktuję tego jednak jako wady – w pierwszym filmie bardzo wyraźnie było widać, że większość postaci wprowadzono tylko dla dekoracji, a fabuła spokojnie by się bez nich obyła. Tutaj właściwa część filmu sprowadza się do konfrontacji – nie tyle z siłami Ciemności, co pomiędzy bohaterkami. Można dyskutować, że ich sprzeczka jest naciągnięta, a konsekwencje zbyt poważne, jednak na tle nieskazitelnie nudnej przyjaźni pokazywanej przez dwie serie telewizyjne jest w tym coś odświeżającego. Tym bardziej że – o dziwo – nie przesadzono i pokazano, że obu bohaterkom bardzo szybko robi się przykro i żałują swojego zachowania, tylko okoliczności nie pozwalają im się porozumieć. Freezena i Frozena wprowadzono jako rodzaj kontrapunktu, szczycą się bowiem swoim zgraniem, pozwalającym im na wspólną skuteczną walkę.

Nie da się natomiast ukryć, że drugi film ustępuje nieco pierwszemu pod względem wizualnym. Pełne ogromnych diamentów pejzaże Ogrodu Nadziei były może troszeczkę kiczowate, ale zaprojektowane z odpowiednim rozmachem. Tutaj pierwsza część filmu, rozgrywająca się w zimowym kurorcie, ma ładne tła, jednak widać, że jest oszczędna w sposób znany z serii telewizyjnej – niby wszystko narysowano równo, ale mało to pomysłowe, a do tego bardzo statyczne, oszukujące licznymi zbliżeniami. Ogród Chmur w pierwszej chwili robi wrażenie, jednak tylko w pierwszej chwili – potem zamienia się już w dość typową, drzewiasto­‑leśną (a później lodową) scenerię. Walki pokazano również na znanym poziomie, czyli nie należy się spodziewać cudów, ale bywa całkiem dynamicznie, a choreografia uwzględnia sposób poruszania się ludzkiego ciała. Jednakże scen naprawdę zwracających uwagę jest tu może kilka na krzyż – z pewnością nie zaliczyłabym tego filmu do produkcji, które warto obejrzeć tylko ze względu na stronę wizualną.

Z powodów omówionych w akapicie dotyczącym postaci nie warto się tu szczególnie rozpisywać o seiyuu – większość nowych bohaterów ma role nieduże i niewarte specjalnego wsłuchiwania się. Wyjątek stanowią oczywiście dwaj wrogowie, obdarzeni pięknymi i męskimi głosami Takeshiego Kusao (m.in. Trunks z Dragon Ball Z i Saionji z Shoujo Kakumei Utena) oraz Nobuyukiego Hiyamy (m.in Hiei z Yuu Yuu Hakusho, Ikkaku z Bleach i Viral z Tengen Toppa Gurren Lagann). Na muzykę składa się czołówka i utwory znane z Futari wa Precure Max Heart, a śpiewane przy napisach końcowych przez zespół Berryz Koubou Gag 100 Kaifun Aishite Kudasai jest podobnie niemądre i energiczne jak endingi z wersji telewizyjnej. Warto tylko zauważyć, że tej ostatniej piosence towarzyszą ujęcia z obu części Futari wa Precure – swoiste pożegnanie z tą odsłoną cyklu.

Nie będę nikomu wmawiać, że mamy tu do czynienia z filmem wybitnym czy choćby bardzo dobrym. Wyższa ocena w stosunku do serii telewizyjnej wynika z tego, że osobom, którym spodobało się Futari wa Precure Max Heart ten film także powinien się z całą pewnością bardzo spodobać. Unika większości wad wersji telewizyjnej, ogranicza rolę maskotek i w całkiem niezłym tempie prowadzi główny wątek, nie gubiąc się przy tym w poważniejszych dziurach logicznych. Nadal jednak podkreślam (i chyba będę to robić w każdej kolejnej recenzji produkcji z cyklu Precure), że jest to magical girls w najczystszej postaci i nie należy oczekiwać jakichkolwiek odstępstw od kanonów gatunku.

Avellana, 26 marca 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Izumi Toudou
Projekt: Akira Inagami, Katsumi Tamegai
Reżyser: Junji Shimizu
Scenariusz: Yoshimi Narita
Muzyka: Naoki Satou