Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Sunabouzu

  • Avatar
    A
    deduch 15.10.2015 21:51
    Sądzę, że niskie oceny wystawiają ci, którym podobnie jak mnie, trudno strawić zakończenie. Jest w nim jednak coś bardzo realistycznego i pasującego do całego klimatu serii – dlatego mimo wszystko nie oceniam tego anime nisko.
    Ktoś niżej napisał że Desert Punk nie umywa się do Fallouta. Tymczasem to zupełnie różne serie wychodzące z różnych założeń.
    Przesłanie Sunabozu jest optymistyczne (sic!) Życie jest jakie jest, trudne, ciężkie, pełne decyzji, których się wstydzimy, lub przez które inni nami pogardzają… ale jest, trwa, nie kończy się i nie potrzeba do tego wcale całej wielkiej i wspaniałej cywilizacji. Jest to wizja tak bardzo indywidualistyczna że trudna do pojęcia nawet dla nas – a co dopiero dla prospołecznych Japończyków.
    Tymczasem Fallout to postapokaliptyczne „W poszukiwaniu straconego czasu”, gdzie twórcy wbijają nas w klimat ciągłej tęsknoty za starymi dobrymi czasami, wmawiając, że bez cywilizacji kończy się świat – tymczasem on już się skończył, więc czas zająć się życiem w tym co jest.
  • Avatar
    A
    ppzo1 5.05.2014 23:32
    Wyzwanie psychiczne.
    Musiałem porzucić tą serie, poczucie humoru było okropnie infantylne i zwyczajnie niesmaczne. A w połowie serii, zaczynało wiać nudą.
  • Borys 18.02.2014 19:48:34 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Borys 18.02.2014 19:43
    Wielu narzeka na głównego bohatera ale wg mnie jest on jednym z najlepszych głównych bohaterów jakich było mi oglądać w różnych produkcjach
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 30.07.2012 18:51
    Spodziewałem się więcej
    Niewiele jest serii w post apokaliptycznym świecie – ta konkretnie odnosi się do wielkiej pustyni i najemników, przez pół serii są to historie wyssane z palca, później zaczyna się fabuła – wydaje się, że robi się z tego coś „mądrego”(tj. dobrze złożona fabuła),

    jednak szybko mija to wrażenie, kiedy kombinują ze wszystkim aż za bardzo i koniec końców wyszło im coś bardzo pospolitego, trochę się zawiodłem – miałem nadzieję ujrzeć coś dobrego w klimatach fallouta ale niestety japończycy tego nie czują(znowu na odwrót jeśli chodzi o cyberpunka – z tego potrafią wycisnąć ile się da),

    błędem było wymaganie czegoś więcej od serii, bo nastawiałem się też inaczej ale nie uznałbym serii za priorytet
    • Avatar
      Slova 30.07.2012 22:29
      Re: Spodziewałem się więcej
      Bo zakończenie jest, jak napisałem, rozbieżne z mangą. Acz wszystkie wcześniejsze wątki z początku serii zbiegają się na samym końcu, mimo, że wyglądały na zupełnie oderwane od reszty fabuły.
  • Avatar
    A
    Ace Rimmer 27.04.2012 17:28
    Boobs & Babes :)
    Po serie siegnalem z powodu mojego uwielbienia do klimatow postnuklearnych a i po to zeby sie rozerwac pomiedzy powazniejszymi tytulami i zostalem pochloniety. Mimo, ze nie jestem fanem humoru klozetowego Desert Punk rozbawil mnie do lez. Znakomicie wykreowany swiat, glowny bohater totalny perv, dobra oprawa graficzna i rewelacyjny pierwszy opening. Odlotowa jazda bez trzymanki pelna akcji i humoru. Humor pomimo, ze wulgarny nie przekracza granicy dobrego smaku. Jasne, seria malo ambitna ale swietnie poprowadzona i dostarczajaca znakomitej rozrywki. Chyba jedyne anime ze stajni Gonzo ktore podobalo mi sie w calosci (moze dlatego, ze nastawilem sie na kino lekkie, latwe i przyjemne). 8/10
    • Avatar
      Artevius 12.01.2013 15:09
      Re: Boobs & Babes :)
      Jako że mój komentarz byłby bliźniaczo podobny z twoim, to pod tym co napisałeś podpisuję się obiema rękami. Humor i przygoda w zakręconym post apokaliptycznym świecie po japońsku. Ode mnie 9/10.
  • Avatar
    A
    Beledandi 25.04.2012 14:02
    Kiedy natrafiłam na ta serie szczerze to nie bardzo miałam ochotę ja obejrzeć jako ze nie jest to mój ulubiony rodzaj. Jednak w chwili ogromnej nudy sięgnęłam po nią i nie żałuje choć przyznam szczerze ze po pierwszym odcinku miałam wątpliwości. Jednak ciekawa i oryginalna fabula, a co najważniejsze ogromnie realistyczna wciągnęła mnie tak ze obejrzałam cala serie jednego dnia. Pierwsze co przykuło moja uwagę to oczywiście postać Sunabouzu, pomijając fakt ze jest totalnym dupkiem jest tez najbardziej wiarygodnie stworzonym charakterem z jakim miałam przyjemność obcować. Posiada on swój kod (jakkolwiek nie szokujący) którego się trzyma i znakomicie przystosował się do otoczenia w którym przyszło mu żyć, gdzie nie ma miejsca na subtelności, słabości i szlachetność gdyż tylko silni przeżywają. Inne postacie także przypadły mi do gustu zwłaszcza Kosuna, która nie raz potrafiła zaskoczyć przenikliwością i inteligencja. Grafika bardzo mi się podobała zwłaszcza śmieszyły mnie zmiany jakie często zachodziły na twarzy i ciele Sunabouzu :)Co do muzyki to mam nadzieje ze nikt nie skrytykuje mnie za to ale bardzo rzadko słucham openingow czy endingow i raczej mało także zwracam na to uwagę. Ogólnie mogę powiedzieć ze bardzo gorąco polecam serie i nie żałuje spędzonego przy niej czasu
  • Avatar
    A
    Slova 9.12.2011 23:26
    Wstyd. Po prostu wstyd, że tak dobre anime czerstwieją w cieniu „wielkich” produkcji pokroju Code Geass czy innych „wybitnych” serii. Mainstreamowe megahity nie mają nawet cząstki tej magii, którą ma do zaoferowania Sunabozu. I z czystym sumieniem mogę postawić Desert Punka obok mojego ulubionego Full Metal Panic!, jako wzór dla serii przygodowej.
    A jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, to niech gryzie piach! Ahaha~!
    • Avatar
      THeMooN 10.12.2011 14:19
      Ja się nie zgadzam… i już piszę „dlaczemu”.

      Owszem, od pierwszych odcinków aż tak do mniej więcej połowy serii było naprawdę świetnie. Żarty śmieszyły, cięte riposty były ostre jak brzytwa, główny bohater był typem absolutnie w moim stylu (cham i prostak, a jednak z sercem). No ale druga część tego anime została zabita, zaszlachtowana, zamordowana, etc. POWAGĄ… Tak powaga wkradła się niepostrzeżenie do tego jajcarskiego tytułu i zniszczyła wszystko to co pierwsza część anime tak pięknie zbudowała. Żarty przerodziły się w poważne problemy/kłopoty, główny bohater stał się wybawicielem świata a jego riposty nie były już ani śmieszne ani cięte. Zwyczajnie anime przestało być tym zabawnym „odstresowywaczem”, zrobiło się zbyt poważnie by można było to dalej oglądać z przymrużeniem oka. Oczywiście obejrzałem do końca ale niestety nie mogę podzielić Twojego zdania. Gdyby klimat z pierwszej połowy anime został utrzymany do samego końca, byłbym gotów dać tytułowi nawet 9/10, a tak niestety maksymalna ocena jaka jestem w stanie dać Sunabozu to 6/10.
      • Avatar
        Slova 10.12.2011 15:07
        Zgadzam się, ale jedynie co do ostatnich kilku odcinków, aczkolwiek już ostatni był naprawdę dobry. Komedia nie musi być przecież śmieszna przez cały czas. Poza tym Taiko mnie wręcz urzekła od samego początku i jej zwiększona ilość czasu antenowego w drugiej połowie bardzo mi odpowiadała.
        Właściwie, to nie zgadzamy się tylko w tym jednym punkcie, ale to zrozumiałe – dla mnie np. TSR był lepszy, niż pierwsza seria FMP, co jest wyłącznie kwestią predyspozycji. Nic dziwnego więc, że Sunabozu oceniam tak samo po całości. I chyba odbiłbym się od tego, gdyby nie bardziej poważna druga połowa.
        Co do całej reszty, to nasze poglądy są podobne, po prostu składowe oceny mają inną wagę.
        • Avatar
          Agree 10.12.2011 15:48
          popieram Slova
          Niestety część ludzi myli odstresowanie z odmóżdżaniem. Po prostu podczas anime nie mają ochoty na nic więcej niż ciągłą papkę od pierwszego do ostatniego odcinka. Bohaterowie nie mogą wyjść poza to co prezentują w pierwszym odcinku a rozwój postaci ograniczają do zmiany fryzury :). Nie rozumiem czemu bohaterowie z którymi w jakiś sposób polubiliśmy się w komediowej części mogą nudzić w poważniejszych scenach. Dla mnie nadaje to głębi choć ostatnio głębia przypisywana jest CG więc trzeba zmienić pojęcie
    • Avatar
      Merry Nightmare 20.04.2012 20:41
      Slova napisał(a):
      Po prostu wstyd, że tak dobre anime czerstwieją w cieniu „wielkich” produkcji pokroju Code Geass czy innych „wybitnych” serii.
      Przepraszam. Jakich serii? Code Geyass i inne podobne temu anime nawet nie umywają się do Sunabouzu. Nie ma co ich porównywać.
      • Avatar
        Slova 20.04.2012 20:55
        To nie było porównanie, to był krzyk rozpaczy.
        • Avatar
          Merry Nightmare 21.04.2012 09:03
          Cóż, w dzisiejszych czasach liczy się to, że bohater ma ciach moc i wygląda cool oraz ma masę panienek wokół albo innych gości, którzy są równie potężni. Piękne czasy dobrych anime umierają i to śmiercią tragiczną…

          Zmoderowano wulgaryzm.
          • Avatar
            BlaXk Magic Mushroom 22.04.2012 08:52
            Code Geyass
            Gnojenie CG to rekomendacja dla tego anime? CG jest be, więc dlatego warto obejrzeć Sunabouzu?
            • Avatar
              Slova 22.04.2012 16:39
              Re: Code Geyass
              Nie, Sunabozu warto zobaczyć po to, by się przekonać, że jest lepsze od CG.
            • Avatar
              Merry Nightmare 22.04.2012 21:53
              Re: Code Geyass
              Nie gnoję Code Geass, tylko wyrażam własną opinię. Sunabozu trzyma poziom, którego brakuje wielu obecnie wydawanym anime. Osobiście uważam, że dopiero po obejrzeniu tego anime człowiek zda sobie sprawę, że nawet najlepszy współczesny shounen ma w sobie wiele braków w porównaniu do właśnie takich „pomniejszych” serii.
              • Avatar
                BlaXk Magic Mushroom 23.04.2012 16:40
                Re: Code Geyass
                Nazwanie CG "Code Geyass jest co najmniej pejoratywne, nie żebym jakoś szczególnie kochał tę serię.

                Po prostu wkurza człowieka porównywanie wszystkiego do CG, tak jakby to był jakiś wyznacznik czy dana seria jest dobra czy zła. Pewnie właśnie dlatego inne produkcje „czerstwieją”. A CG i Sunabozu chyba mają niewiele ze sobą wspólnego, wnioskując z recenzji (mogę się mylić, CG widziałem, a Sunabozu dopiero zamierzam obejrzeć). CG tutaj, CG tam, aż strach otworzyć lodówkę, żeby przypadkiem nie wyskoczył z niej Lancelot Albion i Suzaku „sarenka bambi” Kururugi wraz z Lulusiem.

                Wracając to Sunabozu, szkoda by było gdybym zawiódł się na tym anime po takich rekomendacjach w komentarzach (tak jak to było w przypadku nieszczęsnego CG), zwłaszcza że bardzo lubię takie klimaty.

                ps Code Geyass, hehehe. Code Geas od dzisiaj dla mnie nie istnieje (a raczej istnieje pod inną nazwą).
                • Avatar
                  Slova 23.04.2012 17:15
                  Re: Code Geyass
                  Tu nie chodzi o porównywanie, a o fakt, że wiele osób poza CG świata nie widzi (do tej pory nie widziało) i przez to serie z podobnego okresu miały w plecy co do popularności.
                  • Avatar
                    BlaXk Magic Mushroom 15.06.2012 23:27
                    Re: Code Geyass
                    Faktycznie dobre, nawet bardzo dobre. Rzecz jasna po raz kolejny (które to już anime…) nie uniknięto tutaj (nieco) przedramatyzowanego zakończenia. Mimo wszystko finał był choć trochę zaskakujący (to jak zachowała się Taiko na końcu). Nie zgodzę się z tym że główny bohater stał się jakimś „zbawicielem świata”, z tego co ja zrozumiałem – od początku do końca pracował tylko dla siebie. Co do powagi która wkradła się pod koniec – mimo wszystko niemal do ostatniego odcinka mieszała się z komizmem.
  • trebin 15.12.2010 02:36:29 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    FurieZakharis 26.03.2010 11:51
    Faktem jest że recenzent nie podszedł do tego anime obiektywnie, a szkoda bo anime zasługuje na wyższą ocenę. Przyznam że niekiedy irracjonalne zachowanie i zboczenie bohaterów porażało, ale ogólnie całkiem przyjemnie i wesoło mi się oglądało „Sunabouzu”. Ktoś może wie czy nie planują kręcenie drugiego sezonu?
  • Avatar
    R
    sirpeter 19.03.2010 19:36
    recezja
    Racja Góral z tą recenzją. Komentarze niby nie są od tego aby komentować recenzje ale ta recenzja zasługuje na to żeby ja tutaj skrytykować. Czyżby nie miał kto już pisać dobrych recenzji i zatwierdzano je żeby tylko zwiększyć bazę? Ta odstaje reszty, widać że autor dopiero zaczyna i jego tekst nie jest najwyższych lotów.
  • Avatar
    A
    Góral 17.03.2010 16:49
    Bardzo niedocenione anime
    Sunabōzu to anime nietuzinkowe, ale równocześnie interesujące od początku do końca i choć humor nie był najwyższych lotów (łagodnie rzecz ujmując)) uważam je za jedną z bardziej wartościowych produkcji jakie oglądałem. Paradoksalnie tak dobrego odzwierciedlenia rzeczywistości (choć przedstawionej na zupełnie innym tle niż nasze) i tak pełnokrwistych bohaterów jak w tym postapokaliptycznym, pełnym niesmacznych żartów anime nie spotyka się często. W przeciwieństwie do większości dzisiejszych serii, postacie zachowują się racjonalnie w świecie, w którym nie ma miejsca na skrupuły. Jeśli jest okazja kogoś orżnąć to nie ma zmiłuj, jeśli przeciwnik zaś ma przewagę to czas brać nogi za pas. Główny bohater miałby uciekać ?! Przecież to hańba! Cóż, nie w Desert Punku.

    Anime jest niestety bardzo niedocenione, zginęło gdzieś w zalewie setek przeciętnych, wysokobudżetowych produkcji, przyćmione zostało przez popularne shouneny, przereklamowane serie Code Geass czy Death Note. Nie tylko recenzent uważa, że nie jest to produkcja, o której będzie się pamiętać przez lata, nawet grupy fansubberskie skrzętnie pomijały to anime (dziś w sieci znaleźć można jedynie DVD­‑ripy), a zdobycie skanlacji mangi (nie mówiąc o kupnie tomików w języku innym niż japoński) jest prawie niemożliwe. Tymczasem – jak widać na moim przykładzie – znajdą się osoby, którym owa produkcja namiesza w rankingu ulubionych anime i nie pozwoli o sobie zapomnieć.

    Mimo, że pomysł na historię nie jest szczególnie oryginalny to już samo jej prowadzenie tak. Desert Punk zaskakuje w każdym odcinku i jest to miłe uczucie. Nieraz szczęka opadała mi na podłogę, często wybuchałem śmiechem, a czasem nawet zwiększał mi się poziom adrenaliny we krwi. Niewiele jest anime, którym udało się wywołać we mnie tego rodzaju reakcje, a jeszcze mniej, które zdołały utrzymać ten efekt od początku do końca. Do mnie (czciciela Fallouta 1, wielbiciela Fallouta 2 i „hatera” Fallouta 3) seria trafiła idealnie i choć ostatnio nie miałem ochoty oglądać japońskich animacji, Sunabozu z miejsca przyciągnął mnie do monitora i w przeciągu 3 dni, oglądając odcinki jednym ciągiem tytuł zaliczyłem do ukończonych.

    Jeśli ktoś szuka masy nieprzeciętnej akcji, chce się pośmiać, zrelaksować, ale też otrzymać produkcję, do której będzie można powrócić nie tracąc przy tym przyjemności – Desert Punk to strzał w dziesiątkę. Zdecydowanie polecam.

    P.S.
    Jest to jedno z nielicznych anime, w których angielski dubbing przewyższa (a na pewno niewiele ustępuje) oryginał(owi).
  • Avatar
    R
    Góral 17.03.2010 16:29
    Recenzja do śmietnika
    Za pisanie recenzji nie powinna zabierać się osoba, która dopiero co zaczęła swoją przygodę z anime. Nie powinna jej również pisać osoba, która nie potrafi rozpoznać gdy fabuła jest spójna i dopracowana (tak, tak, pomimo epizodyczności, każda przygoda podobnie jak w Cowboy Bebopie trzyma się kupy, a wątek przewodni jest naprawdę interesujący i przemyślany), w ciekawy i oryginalny sposób prowadzona, a poszczególne wątki logicznie (i często z pomysłem) rozwiązywane. Gdy nie dostrzega, że sceny ecchi są jedynie marginalnym dodatkiem, a nie istotną częścią scenariusza. Gdy wreszcie potrafi jedynie wyliczać bohaterów i przedstawić zarys historii w postaci „suchych” faktów („postaci dostają 8, bo wspomniałem przynajmniej 8 postaci, za fabułę dam 4, bo jest ecchi” – tak to wygląda z mojego punktu widzenia, brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia), a nie wspomni nawet słowem o świetnych dialogach.
    Autor napisał, że bohater rozprawia się z przeciwnikami w pomysłowy sposób, stosując się do zasad obowiązujących w postapokaliptycznym świecie, czyli mimochodem pochwalił fabułę za nietuzinkowe rozwiązania i spójność świata. Nie bardzo też chyba rozumie co znaczy świat postapokaliptyczny. No bo za dziwne uznawać to, że tylko nieliczni mają kombinezony bojowe czy broń, a pojazdy są rzadkością mogłaby tylko taka osoba. Poza tym chyba nawet nie raczył przeczytać swojej własnej recenzji, bo w zdaniu: „Od strony graficznej Desert Punk nie wygląda źle, jak na komedię wypada, pojawia się charakterystyczna groteska.” ewidentnie czegoś brakuje, a właściwie całe jest bez sensu.

    Bardzo możliwe, że lista obejrzanych anime, widoczna w profilu recenzenta jest niekompletna. Jednak wybór tytułów i ich oceny pozwalają wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze recenzent preferuje romanse i humor szkolnych komedii. Ecchi mu nie przeszkadza o ile gołe są nie dojrzałe kobiety, a lolitki lub upośledzone nastolatki (Akane­‑iro ni Somaru Saka, Shana, Elfen Lied, Chobits, a także pedofilskie anime Kanokon, którego może i nie uwielbia, ale stawia wyżej niż Desert Punka). Nie przepada za anime, w których fabuła jest złożona, logiczna, spójna i oryginalna (Wolf's Rain, czy Haibane Renmei) uwielbia natomiast gnioty, w których nic nie trzyma się kupy, a bohaterowie zachowują się irracjonalnie (Elfen Lied dostało od niego najwyższe noty, lol).

    Recenzja, która trafiła na tanuki chyba tylko dlatego, by zapełnić dziurę w bazie. Jeśli ktoś chce przeczytać recenzję, w której autor bardziej się przyłożył wystarczy wejść na Azunime albo Escapista (z tym, że tutaj jest po angielsku).
    • Leman 10.01.2011 20:52:29 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Kuro 17.03.2010 16:08
    dziwne?
    Ogólnie anime wykonano dobrze. Co prawda początek ciekawy, lecz kolejne odcinki już tracą na jakości. Zaś końcówka przynajmniej dla mnie poruszająca.
    Anie oryginalne, inne niż wszystkie. Warto oglądnąć!
  • Avatar
    A
    Omega 17.03.2010 12:41
    Po prostu oryginał
    Jest to jedno z ciekawszych anime jakie oglądałem.Według mnie ocena w tej recenzji to zbrodnia gdyż ostatnimi czasy niezwykle rzadko znaleźć anime które nie jest robione taśmowo z ciągle powtarzającymi się tymi samymi motywami.Posiada ono także naprawdę niezły finał,marzy mi się 2 seria

    Serdecznie polecam
  • Avatar
    A
    clbs 14.02.2010 16:00
    sam nie wiem
    Mimo głównego bohatera, który jest śmieciem i czasami zachowuje się irracjonalnie (co boli mnie tym bardziej, że w niektórych sytuacjach potrafi dobrze zadziałać), Asagiri Junko, która też jest śmieciem i paru głupich wątków, można odnaleźć w tym coś ciekawego. Ładna grafika, to chyba największy plus, a wada? Cóż, dla mnie jest nią koniec, a właściwie jego brak.

    Twórcy nieco przesadzili ze zboczeniem Kanty, więc jak kogoś irytują takie zachowania, to lepiej nie oglądać. Ja to ledwo przebolałem, w kilku odcinkach stawał się wręcz żałosny.