Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 15 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,93

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 392
Średnia: 8,24
σ=1,13

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Paweł)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Nodame Cantabile: Finale

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 11×25 min
Tytuły alternatywne:
  • のだめカンタービレ フィナーレ
Widownia: Josei; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Trzecia i zarazem ostatnia część przygód Nodame i Chiakiego. Do ideału dużo brakuje, lecz zdecydowanie widać poprawę.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Doskonale pamiętam, jak niespełna dwa lata temu, czyli na kilka dni przed maturą, natrafiłem na pewien tytuł. Nodame Cantabile, bo tak się owo anime nazywało, opowiadało historię dwójki młodych ludzi, którzy byli utalentowani muzycznie. Obiecywałem sobie, że dopóki nie napiszę ostatniego z testów, powstrzymam się od oglądania, lecz w końcu się złamałem. Pomyślałem, że jeden, no, góra dwa odcinki dla rozładowania napięcia na pewno mi nie zaszkodzą – bo przecież krótkie przerwy w nauce to nic złego, prawda? Na moje nieszczęście, seria wciągnęła mnie do tego stopnia, że przerwy faktycznie sobie robiłem, ale na naukę. Piszę ten tekst chwilę po obejrzeniu zakończenia trzeciej i zarazem ostatniej już serii Nodame Cantabile. Mimo że każda następna nie była już tak samo dobra jak pierwsza, to nadal nie potrafię pogodzić się z myślą, że to już koniec…

Nodame Cantabile: Finale stanowi bezpośrednią kontynuację Nodame Cantabile: Paris Hen. Nasi bohaterowie nadal mieszkają we Francji, Nodame wciąż studiuje, a Chiaki realizuje się jako dyrygent. Jak można się było spodziewać, opisywane anime swoją formą przypomina serię poprzednią. Reżyserem po raz kolejny został Chiaki Kon (a nie odpowiedzialny za pierwszą część Kenichi Kasai), fabuła dalej sprawia wrażenie pourywanej oraz ponownie nakręcono tylko jedenaście odcinków. Paris Hen mocno mnie zawiódł, dlatego też nie liczyłem na to, że z Finale będzie inaczej. Niestety nadal twierdzę, że nie jest to już poziom, którym tak bardzo byłem oczarowany te dwadzieścia parę miesięcy temu. Natomiast wydaje mi się, że nastąpiła poprawa w porównaniu z drugą serią. Wszystko za sprawą kilku elementów, o których postaram się co nieco napisać.

Jak już wspomniałem, w dalszym ciągu trudno wyzbyć się wrażenia, że każdy z odcinków to chaotyczny zlepek kilku krótkich wątków, z których każdy kolejny pojawia się nagle i mało ma wspólnego z poprzednim. Schemat odcinka wygląda mniej więcej tak: czołówka, jakieś wydarzenie, wstawka humorystyczna, kolejne wydarzenie, ponownie element humorystyczny i tak przez około dwadzieścia minut, aż w końcu następowało urwanie wątku i przychodził czas na ending. Momentami odnosiłem wrażenie, że anime nieumiejętnie poucinano i zmontowano. Faktycznie wiele wątków z mangi pominięto, a te, które zostawiono, uległy skróceniu do niezbędnego minimum. Podobało mi się jednak, że zrezygnowano z czarnych plansz, które pojawiały się w drugiej serii (mam na myśli te krótkie przerywniki, gdzie zamiast animacji widzieliśmy jedynie komentarze dotyczące danej sceny) i to, że główny wątek został zrealizowany niemalże w całości. W tym momencie muszę podkreślić, że jest to pierwszy i jedyny z elementów drugiej i trzeciej serii, który w mojej opinii został zrealizowany lepiej niż w wersji papierowej. Pamiętam, że kiedy manga bliska już była końca, jej autorka się rozchorowała i siłą rzeczy nastąpiła przerwa w publikacji. Kiedy wszystko wróciło do normy, pojawiło się kilka rozdziałów i seria się zakończyła. Nie oszukujmy się – dla większości czytelników finał nastąpił zbyt szybko (po ciągnących się dosyć długo poprzednich wątkach), a wydarzenia sprawiały wrażenie przekombinowanych i wymyślonych na siłę. Innymi słowy czegoś w tym wszystkim brakowało. Nie jest jednak tak, że wersja animowana różni się fabularnie od pierwowzoru. Po prostu przyzwyczajony do tempa, w jakim się toczyła i jej fragmentarycznego charakteru, mocno się zdziwiłem, kiedy tytuł w pewnym momencie pochłonął mnie bez reszty – pomimo tego, że wiedziałem, co się wydarzy. Wątek został przedstawiony jasno i klarownie, a szybkie tempo produkcji jedynie nadało mu smaczku. Samo rozwiązanie akcji również uważam za dobre, nawet jeśli w przypadku mangi mnie zawiodło.

Postaci nadal pozostają jedną z mocniejszych stron serii, mimo że upchanie tak dużego kawałka historii w jedenastu odcinkach powoduje spłycenie większości interakcji. W tym aspekcie również jest trochę lepiej niż poprzednio. W Paris Hen niezwykle denerwowało mnie, kiedy pojawiali się nowi bohaterowie, ale ich obecność zupełnie nic do serialu nie wnosiła. Były to ozdobniki, które uwzględniono tylko dlatego, że znajdowały się w oryginale. O ile w przypadku mangi miało to rzeczywiście sens, tak w przypadku anime wprowadzało jedynie zamęt. W ostatniej części zaniechano tego zabiegu – albo były to postaci znaczące, albo całkowicie pominięto ich obecność. Słuszność takiego rozwiązania może być kwestią dyskusyjną, natomiast biorąc pod uwagę długość serii, wydaje się to co najmniej sensowne. Prócz tego Nodame Cantabile: Finale w końcu ukazuje prawdziwe oblicze Megumi i Chiakiego. Dzięki poświęceniu tej dwójce większej ilości czasu, wyraźne stają się ich potrzeby i pragnienia. Tak, po seansie tej serii bez problemu mogę stwierdzić, że obydwoje dojrzeli – w szczególności tyczy się to głównej bohaterki, od bardzo dawna tkwiącej jakby w skorupie, z której w końcu udało się jej wydostać.

Strona techniczna jest chyba jedynym elementem, który na przestrzeni wszystkich części pozostawał na wysokim poziomie. Nie znaczy to jednak, że z grafiką nie robiono zupełnie nic – wręcz przeciwnie. Każda kolejna odsłona była pod pewnymi względami lepsza od poprzedniej, a w ostatniej poprawiono już chyba wszystko, co wcześniej mogło przeszkadzać (co prawda w pewnym momencie coś niedobrego stało się z mimiką, lecz nie w takim stopniu, by się tego specjalnie czepiać). Nadal możemy podziwiać tak charakterystyczne dla tego tytułu pastelowe, uproszczone tła oraz znaną z mangi kreskę. Poprawiono natomiast płynność ruchów w trakcie występów grupowych (w pierwszej serii postaci nie ruszały się wcale, w drugiej zastosowano nienaturalną grafikę komputerową, którą to ostatecznie teraz dopieszczono) i podczas gry na instrumentach. Warstwa muzyczna również stoi na wysokim poziomie – w końcu to Nodame Cantabile. Zawsze twierdziłem, że muzyka klasyczna to jedna z tych rzeczy, za którą się ten tytuł tak bardzo ceni. Z tego też powodu narzekałem, kiedy druga część okazała się tak bardzo pod tym względem uboga. Na szczęście twórcy się zreflektowali, serwując nam dużo większy wachlarz utworów, które przede wszystkim nie są już beznadziejnie urywane.

Podsumowując, Nodame Cantabile: Finale to kawał całkiem niezłej roboty. Dałoby się tę produkcję zrobić lepiej, lecz zdecydowanie satysfakcjonuje fakt, iż twórcy przynajmniej poprawili wiele błędów, które pojawiły się w serii drugiej. Nie wiem, czy to tylko moje prywatne odczucia, ale niesmak spowodowany tym małym niewypałem, za który uważam Paris Hen, najzwyczajniej w świecie zniknął. Seria mnie wciągnęła, zapewniła wspaniałą rozrywkę i zostawiła po sobie sympatyczne wspomnienia. Pytanie, czy to już naprawdę koniec? Dla pocieszenia dodam, że w grudniu ubiegłego roku w Japonii ukazał się pełnometrażowy film Nodame Cantabile, a w kwietniu tego roku pojawi się kolejny (fabuła obejmuje wydarzenia będące kontynuacją dwóch filmów specjalnych emitowanych w tamtejszej telewizji, czyli mniej więcej połowę Paris Hen i całe Finale). Oprócz tego wciąż publikowana jest jednotomowa manga Nodame Cantabile Encore Opera­‑hen, będąca spin­‑offem serii, której akcja toczy się po wydarzeniach znanych z historii głównej. W kwietniu tego roku (wraz z pierwszym wydaniem DVD Nodame Cantabile: Finale) pojawi się też nieemitowany odcinek specjalny, który prawdopodobnie rozwinie jeden z pominiętych w serii wątków lub też dotyczyć będzie wspomnianej wyżej mangi.

Chociaż opisywane anime nie jest już tak dobre jak jego pierwsza odsłona, czuję się zadowolony ze sposobu, w jaki zostało wykonane. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników Nodame Cantabile. Nodame, Chiaki – miło Was było poznać!

Paweł, 4 kwietnia 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Tomoko Ninomiya
Projekt: Hidekazu Shimamura
Reżyser: Chiaki Kon
Scenariusz: Kazuki Nakashima

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Nodame Cantabile Finale na forum Kotatsu Nieoficjalny pl