Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Initial D: Fourth Stage

  • Avatar
    A
    Hibineko 23.02.2015 04:44
    Wyścigi po raz czwarty. Czy to jeszcze może budzić emocje? Może. cd
    Przepraszam za dziwną formę komentarza, pierwszy padł ofiarą pośpiechu i zwyczajnie nie skończyłam wpisu.

    Zaczynając od początku:

    Pierwsze słowa komentarza Subaru oddają w pełni moje odczucia.

    Initial D wraz z upływem lat nawet zyskuje. Jedna kwestia to elementy techniczne: wizualny i dźwiękowy efekt, ale pewien przełom to fabuła. Już wcześniej narzekałam, że warstwa obyczajowa serii cierpi, a poświęcenie jej większej uwagi jedynie wzbogaciło by całość. Teraz mam pewne wątpliwości co do słuszności moich wymagań. Na fabułę, co dość niezwykłe, trzeba patrzyć całościowo, to nie są części 1, 2, 3, 4 numeracja dotyczy bardziej strefy technicznej (rysunku i muzyki). Historia rozwija się jako całość i to właśnie coraz bardziej mnie zachwyca. Jak zauważył Subaru, w poniższym komentarzu. Kilka rzeczy, może sprawiać wrażenie schematu, bo tak musi być, i tyle. Ostatni epizod i  kliknij: ukryte , czy też ciągle pojawiająca się w myślach widzów kwestia – „Kiedy Fujiwara Takumi zmieni samochód?”. Lub raczej pytanie „Ile Trueno zostało w 86 z Akiny?”, moja wiedza techniczna na temat samochodów jest mimo wszystko raczej skromna więc na kwestiach modyfikacji znam się raczej „nie bardzo”.
    To własnie ta mimowolna pomyłka gdy patrzymy na „części” nie na „całość”.
    Moim zdaniem mamy okazje obejrzeć w anime rzecz dość unikatową czyli rozwój i dojrzewanie bohatera. Fujiwara Takumi jest tu postacią kluczową bo to poprzez obserwację jego życia widzimy toczącą się historie.
    Na tej własnie podstawie sadzę, że cyklu nie da się oglądać „od środka” bo w ten sposób tracimy wątek fabularny. Tu wrócę do kwestii z ostatniego epizodu. Przeciwnicy Fujiwary ulegają mu, nie na skutek jego przewagi technicznej (czyli sprzętu i „techniki jazdy”), ale ulegają bardzie jego szczęściu. To stwierdzenie brzmi cokolwiek zabawnie, ale tak właśnie jest. Fujiwara wygrywa bo dzięki scenarzystom, normalne w wyścigach i w życiu wypadki, dotykają jego przeciwników a nie bohatera. Takumi to człowiek w „czepku urodzony”. Dlatego  kliknij: ukryte , te przykłady można mnożyć.
    Kończąc przydługie wywody na temat fabuły.
    Technicznie jest ładniej, bo czas produkcji nie tak odległy, problem tylko, że co seria to rysunek postaci, zwłaszcza: barwa włosów, czy ogólna metoda rysowania twarzy, zmieniają się. A bohaterowie, czasem są rozpoznawalni tylko dzięki imionom podawanym w rozmowach lub kontekstowi.
    Muzyka to bardzo dobry pop zaaranżowany specjalnie do serii, tu mowa o piosenkach ale pozostała oprawa dźwiękowa, też jest ładnie dopasowana i podkreśla wydarzenia.
    Sumując. Initial D: Fourth Stage to godna kontynuacja wcześniej powstałych części, choć ja zaczynam myśleć raczej o prezentowanych z czasem nowych fragmentach. Warto oglądać.
  • Avatar
    A
    Hibineko 23.02.2015 03:43
    Wyścigi po raz czwarty. Czy to jeszcze może budzić emocje? Może.
    Pierwsze słowa komentarza Subaru oddają w pełni moje odczucia. Initial D wraz z upływem lat nawet zyskuje. Jedna kwestia to elementy techniczne: wizualny i dźwiękowy efekt ale pewien przełom to fabuła. Już wcześniej narzekałam, że warstwa obyczajowa serii cierpi a poświęcenie jej większej uwagi jedynie wzbogaciło by całość. Teraz mam pewne wątpliwości co do słuszności moich wymagań, na fabułę co dość niezwykłe trzeba patrzyć całościowo, to nie są części 1, 2, 3, 4 to dotyczy bardziej strefy technicznej. Historia rozwija się jako całość i to własnie coraz bardziej mnie zachwyca. Jak zauważył Subaru w poniższym komentarzu kilka rzeczy może sprawiać wrażenie schematu, bo tak musi być, i tyle. Ostatni epizod i  kliknij: ukryte , czy też ciągle pojawiająca sie w myślach widzów kwestia „Kiedy Fujiwara Takumi zmieni samochód?”, lub raczej pytanie „Ile Trueno zostało w 86 z Akiny?”, moja wiedza techniczna na temat samochodów jest mimo wszystko raczej skromna więc na kwestiach modyfikacji znam się raczej „nie bardzo”.
  • Avatar
    A
    Subaru 5.01.2014 17:48

    Wyścigi po raz czwarty. Czy to jeszcze może budzić emocje? Może.

    Podszedłem do tej serii jak jeż do szczotki, ale już po kilku odcinkach czułem, że połykam odcinek za odcinkiem, czym sam byłem zaskoczony, bo przecież te starcia… takie podobne są. Poza tym ciągle ten sam schemat, czyli  kliknij: ukryte , bo tak musi być, i tyle. Pod tym względem ostatni odcinek serii po prostu mnie załamał.  kliknij: ukryte ?! Błagam… Mimo to kibicowałem gorąco „Projektowi D”, sympatyczne chłopaki.

    Miłym przerywnikiem, idealnie wyważonym czasowo, były sceny humorystyczne z życia „prywatnego”, czasem po prostu padałem ze śmiechu, widząc tę męską solidarność podsłuchiwania randek kolegi…  kliknij: ukryte  to już przesada.
    I kiedy Fujiwara wreszcie  kliknij: ukryte ...?

    Grafika lepsza, bo i seria nowsza od poprzedniczek. Postarano się też o chwytliwe piosenki do openingu i endingu.

    Sympatyczne, 7/10.