Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Komentarze

To Heart 2

  • Avatar
    A
    Kysz 20.02.2016 18:04
    Wreszcie koniec! Od połowy strasznie męczyłam się z tą serią, bo kolejne odcinki (bohaterki) były coraz głupsze. Pierwsza seria To Heart bardzo mi się spodobała, głównie ze względu na niezwykle naturalne relacje między bohaterami i brak głupot. Niestety w To Heart 2 relacje między postaciami odmalowano wyjątkowo sztucznie (i to nawet jak na haremówkę), zaś głupoty co i rusz wyskakiwały z ekranu.
    Początkowo zaczęło się nawet nieźle – czwórka przyjaciół z dzieciństwa wreszcie jest znowu w komplecie i nawet wszyscy chodzą do tej samej szkoły. Ano, może nie brzmi to zbyt oryginalnie, ale mogły wyjść z tego przyjemnie okruchy życia w haremówkowym tłem… czyli coś w stylu pierwszej serii, tylko z innymi „zależnościami” między postaciami. Skoki czasowe lekko mniej najpierw zmyliły, ale szło się do nich przyzwyczaić i ostatecznie uważam takie wymieszanie scen za plus – jest to coś odświeżającego i sprawia, że lepiej możemy pewne motywy zrozumieć. Na tym jednak kończą się chyba zalety serii, reszta jest albo przeciętna, albo wręcz wyraźnie słaba. Jako iż seria składa się z epizodów poświęconych kolejnym haremetkom, pozwolę sobie w komentarzu skupić się właśnie na postaciach, bo to w nich widać najlepiej, dlaczego tytuł jest taki słaby.
    - Takaaki – protagonista tej serii to kolejny przykład mdłego chłopaczka, który jest dla wszystkich miły i każdemu chce pomóc. Całkiem niezłym pomysłem okazało się dorobienie mu pewnej nieśmiałości w stosunku do płci przeciwnej. Nie jest to jakaś „kobieca fobia”, tylko zwykły problem w nawiązywaniu relacji z dziewczynami… co naprawdę wychodzi mu na dobre, bo właśnie dzięki temu on tak nie irytuje, gdyż jego reakcje są dość stonowane.
    - Konomi – przyjaciółka z dzieciństwa protagonisty, młodsza od niego o rok, przez co traktuje on ją jak młodszą siostrzyczkę; niewinne stworzenie, które jest pozytywnie nastawione do wszystkiego; dość blisko jest do moe bloba, również się niczym nie wyróżnia, ale też mnie nie zirytowała, choć w końcówce, kiedy  kliknij: ukryte , troszkę straciła w moich oczach; na szczęście ten wątek rozwiązano całkiem naturalnie, bo Konomi nie sfochała się na bohatera, a wręcz było jej głupio własnego zachowania.
    - Tamaki - najstarsza z paczki przyjaciół, pełni rolę starszej siostry; denerwowało mnie to, że tak źle traktowała swego brata (niepotrzebny motyw komediowy), ale ostatecznie uważam, że była jedną z lepszych postaci tutaj i szkoda, że w późniejszych odcinkach poszła w odstawkę, by pokazać się dopiero na koniec.
    - Yuuji – zboczony brat Konomi, którego rolę za bardzo ograniczono do bycia komediowym dodatkiem; szkoda, bo z reguły, jeśli drugi męski bohater jest sensowny, haremowe napięcie znika i całość ogląda się lepiej.
    - Manaka – zdecydowanie najnormalniejsza dziewczyna w tej grupie; nieco nieśmiała, ale nie do przesady; mająca problemy w kontaktach z płcią przeciwną, jednak tak jak w przypadku Takaakiego, nie są to problemy wyolbrzymione; jej wątek oglądało mi się najlepiej.
    - Yuma – przyjaciółka Manaki, która wiecznie ma o coś pretensje do Takaakiego i zrzuca na niego winę za wszystko, co jej się przydarzy; od momentu pojawienia się jej wątku, wszystko zaczęło iść nie tak…
    - Ruuko - ciężko stwierdzić co to było – niby kosmitka, choć jednoznacznego potwierdzenia nie dostajemy; oderwana od rzeczywistości kuudere, mająca problemy z codziennym życiem; przy jej wątku zaliczyłam sporo facepalmów – ciężko mi było spojrzeć znowu na tę serię jako na w miarę realistyczne okruchy życia
    - Karin – przewodnicząca Klubu Tajemnic, która podstępem werbuje głównego bohatera; wbrew pozorom wcale nie taka zła postać – ot, po prostu dziewczę jest ekscentryczne i choć trochę się tego wstydzi nie rezygnuje z podążania upatrzoną ścieżką; już myślałam, że wraz z jej osobą wszystko się jakoś naprostuje, ale wtedy wprowadzono najgłupsze postaci z serii, czyli:
    - Sango i Ruri - pierwsza z nich to wyraźnie niedorozwinięta idiotka, z której zrobiono wielkiego naukowca­‑specjalistkę od robotyki; druga ma fioła na punkcie siostrzyczki, za co obrywa się głównemu bohaterowi; za to, co robiła, powinna zostać ukarana przez nauczycieli, bo było to ewidentne znęcanie się nad bohaterem.

    Ogólnie końcówkę męczyłam już straszliwie, byle tylko dooglądać to coś. Zdecydowanie słaby tytuł i to nawet jak na haremówkę – w tym gatunku można znaleźć sporo o wiele lepiej zrealizowanych pozycji. Nie sprawdza się to ani jako okruchy życia, bowiem jest zbyt sztuczne, ani jako komedia, bo żarty nie są zbyt śmieszne, ani jako romans, bo tego tu w sumie nie uświadczymy. Początkowo wahałam się między oceną 6 a 7, ostatecznie przyznaję temu 4/10 i zdecydowanie nie polecam – jeśli już ktoś chce sięgnąć po coś z tego cyklu, lepszym wyborem będzie z pewnością To Heart. O tym lepiej zapomnieć, bo nawet kilka w miarę sensownym postaci nie ratuje całości…