Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 3/10 grafika: 4/10
fabuła: 2/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 75
Średnia: 5,56
σ=2,36

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kanokon ~Manatsu no Daishanikusai~

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 2×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Kanokon: The Big Midsummer Carnival
  • かのこん ~真夏の大謝肉祭~
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia
zrzutka

Dwa nowe odcinki Kanokona, czyli polowania na dziewictwo Kouty ciąg dalszy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Canis

Recenzja / Opis

Jaki jest Kanokon, każdy widzi. Komedyjka ecchi nieskomplikowana, dziurawa fabularnie, bardzo ostra, skupiającą się wokół drugorzędnych cech płciowych czterystuletniej lisicy i jej wyglądającego na ucznia podstawówki, nieśmiałego jak pustelnik w burdelu chłopaka. W tle coś się tam jeszcze przewija, ale drugorzędne cechy płciowe górą! Ogólnie tytuł przyszedł i poszedł. Biorąc pod uwagę to, że stanął okrakiem pomiędzy gatunkami ecchi i hentai, został przyjęty dość entuzjastycznie i zbierał raczej pochlebne opinie. Minął jakiś czas i oto pojawiła się seria OAV, która…

….nie wnosi praktycznie nic. No, ale po kolei. Na fabułę tej OAVki składają się sceny pokazujące losy niemal wszystkich znanych z serialu bohaterów, które ostatecznie w mniej lub bardziej pokręcony sposób splatają się w ostatnich minutach filmu. A wygląda to pokrótce tak: Chizuru nadal ugania się za Koutą, biedny chłopczyna stara się bronić. W tle bruździ córeczce matka Chizuru wraz ze swą „oziębłą” asystentką. Brat Chizuru, Tayura, stara się podbić serce ukochanej, co idzie mu, powiedzmy, średnio. O dziwo, autystyczna wilczyca głównie snuje się w poszukiwaniu chłodu i jedzenia, szpiegowana przez Yuki i jej przyjaciółkę. Jej uwodzicielstwo aktywuje się dopiero pod koniec. Poza tym jesteśmy świadkami wzruszającej walki o byt w wykonaniu Ai i Ren oraz napomknięcia o związku w gronie pedagogicznym, a także uczuciu łączącym Omiego i Mio. Oczywiście nic naprawdę nowego się tu nie dzieje, bohaterowie głównie snują się i osobiście nie mogłem oprzeć się dojmującemu wrażeniu nudy. Twórcy dokonali czegoś w pewnej mierze niezwykłego. Rozwinęli fabułę, zaprezentowali ciąg dalszy, a tak naprawdę nie pokazali zupełnie nic. A nie, przepraszam, znalazła się obowiązkowa dawka ciężkiego jak tegoroczny śnieg fanserwisu. I chyba tylko to jedno może przyciągnąć wyposzczonego fana Kanokona… Bo o dalszych losach bohaterów nie dowie się on tak naprawdę nic.

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to wszystko zostało po staremu. Kreska jaka była, taka jest, nawet jeśli została poddana jakiemuś retuszowi, to był on dla mnie zbyt subtelny, bym mógł go zauważyć. Openingu jako takiego nie ma, jest tylko muzyczka i kilka scenek w tle, sam ending natomiast to czysty standard. Na tle muzycznym lepiej wypada według mnie ending. Jest przynajmniej trochę żywszy i pewnie miał wybudzić widza z letargu, w jaki wprowadziła go cała reszta produkcji.

W kilku słowach wspomnę jeszcze o fanserwisie, który jest tu główną atrakcją. Od serialu wiele się pod tym względem nie zmieniło, znowu mamy trochę scen bieliźnianych i znowu cześć bohaterów będzie sobie baraszkować nago. I to niekoniecznie w łaźni. Poza tym jest tu jeszcze podglądactwo i sugestywna zabawa lodami, choć z powodu jednej ze scen powiedziałbym, że seria zrobiła kolejny kroczek w stronę hentaja. Jeśli dalej będzie tak ewoluować, to Kanokon pewnie określi wreszcie swoją tożsamość gatunkową.

Cóż mogę rzec w podsumowaniu? Nie mam pojęcia, czy ta OAVka jest tylko pomostem pomiędzy sezonem pierwszym i drugim, czy też jest zwyczajnym odcinaniem kuponów od sukcesu serialu. Wiem tylko, że się ślimaczy i jest zwyczajnie nudna. Być może najwięksi fani znajdą tu nieco więcej plusów, bo jakiś tam minimalny rozwój jest, niemniej wszystkie osoby, które przyjęły Kanokon co najwyżej umiarkowanie ciepło, niech nawet po tę produkcję nie sięgają, bo tylko się wściekną. Ja sam jestem przedstawicielem tej drugiej grupy, toteż wystawiam tej produkcji 3. A i to tylko ze względu na pewien sentyment do oryginału, który ostatecznie był całkiem przyjemny. Wszystkie osoby, którym oryginał do gustu nie przypadł, mogą odjąć punkt, a nawet dwa.

Diablo, 17 lutego 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: XEBEC
Autor: Katsumi Nishino
Projekt: Akio Takami, Koin
Reżyser: Atsushi Ootsuki
Scenariusz: Masashi Suzuki
Muzyka: Tsuyoshi Itou