Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 5/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

3/10
Głosów: 7
Średnia: 3,43
σ=3,2

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Yaone)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kakyuusei

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1999
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Girl in Lower Grade
  • 下級生
zrzutka

Jeśli miłość jest tak nudna, jak w tej serii, to szkoda marnować czas na zakochiwanie się.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Mess

Recenzja / Opis

Licealista Tsuyoshi Yamaguchi biegnie spóźniony do szkoły. Przebiegając niedaleko parku, dostrzega smutną dziewczynę, obserwującą kwitnące drzewo. Tak poznaje młodszą o rok Ai Minamizato. W ten sposób rozpoczyna się Kakyuusei – anime o młodzieńczych rozterkach i zauroczeniach. Jest to typowa haremówka z rodzaju „on jeden i wokół niego wianuszek dziewcząt”. Kogo więc tutaj mamy? Zwyczajnego nastolatka Tsuyoshiego Yamaguchiego, nieśmiałą Ai Minamizato i jej najlepszą przyjaciółkę Miyuki Iijimę, pracującą w kwiaciarni Mahoko Mochidę, należącą do koła malarskiego Ryoko Kanou, mieszkającą w świątyni Miko Kamiyamę i dziewczynę z bogatego domu Reiko Shindou. Oprócz nich jest jeszcze kilka postaci drugoplanowych, z których niewątpliwie najciekawszą jest intrygant Haruhiko Satake. Pozostali pełnią jedynie role epizodyczne.

Kakyuusei w pewnych kwestiach próbuje być dość „oryginalne”. Znawcy podobnych anime wiedzą, że zazwyczaj aż do ostatniego odcinka trudno powiedzieć, którą dziewczynę bohater wybierze. Mimo iż od początku ciągnie go ku jednej bohaterce, to jednak do końca się zastanawiamy, czy może jednak nie zdecyduje się na koleżankę z klasy lub przyjaciółkę z dzieciństwa. Tutaj te domysły zostały nam odebrane. Od pierwszego odcinka twórcy pokazują, że Tsuyoshi ma być z Ai i żadna inna dziewczyna nie ma u niego szans. Każda bohaterka dostaje swoje pięć minut, ale zazwyczaj tylko na tym się kończy. Miało to chyba tylko na celu przybliżenie sylwetek licznych dziewczyn w tej serii i danie nam możliwości wyboru ulubionej postaci żeńskiej. Niestety, ta sztuka twórcom Kakyuusei nieszczególnie się udała. W efekcie dostajemy rozmazane obrazy każdej z dziewczyn, z których nie da się wybrać swojej ulubienicy. Jeżeli chodzi o postacie męskie, to Tsuyoshi jest typem biernego bohatera. Nie potrafi okazywać swoich uczuć, a jego działania wynikają z inicjatywy dziewcząt. Zachowuje się jak bezwolna marionetka robiąca to, co nakazuje mu lalkarz. Jedyną postacią w serii potrafiącą wzbudzić sympatię lub niechęć jest Haruhiko Satake, którego działania pośrednio popychają akcję ku finałowi.

Na fabułę składa się kilka wątków, które nie tworzą ciągu przyczynowo­‑skutkowego. W większości są to jednoodcinkowe historie poszczególnych dziewcząt, w których mają one możliwość pobycia sam na sam z Tsuyoshim. Tylko Mahoko i Miyuki dostają więcej czasu antenowego. Ze wszystkich wątków na uwagę zasługuje jedynie historia Tsuyoshiego i Mahoko, która najbardziej pasowała do gatunku, do którego należy Kakyuusei. Mamy tu bowiem poznanie się na plaży przy zachodzie słońca, ponowne spotkanie w kwiaciarni, gdzie następnie razem pracują, jest szczypta zazdrości i trochę romantyczności. Nawet obojętny na wszystko Tsuyoshi zaczyna okazywać jakieś ludzkie uczucia! I gdy już wszystko dąży do pięknego zakończenia, a ja się zastanawiam, jak mogłam błędnie wywnioskować kto jest główną bohaterką, twórcy zręcznie usuwają Mahoko sprzed oczu bohatera i powracają do planu wyswatania go z Ai. Skoro już o Ai mowa, to jej rola w tym anime została dość dziwnie przedstawiona. Od pierwszego odcinka daje się odczuć, że jest ona kreowana na główną bohaterkę, ale mimo to bardzo rzadko pojawia się na ekranie. W historiach poszczególnych dziewczyn prawie w ogóle nie była pokazywana, najwyżej przechodziła gdzieś w tle lub wypowiadała parę słów niewnoszących nic do akcji. Miało się wrażenie, że jest postacią drugoplanową, która od czasu do czasu ma tylko wypełnić pusty kadr. W finale serii oszczędzono nam wzruszających wyznań miłosnych. O ile jeszcze Ai okazuje swoje uczucia, po Tsuyoshim nie można poznać, że jest poważniej nią zainteresowany. Równie dobrze w tej scenie mogła wystąpić jakakolwiek inna dziewczyna, efekt byłby ten sam.

W Kakyuusei możemy zauważyć elementy ecchi, ale nie będą to tanie chwyty typu „silny wiatr podwiewa jej krótką spódniczkę” czy „on potyka się i ląduje nosem w biuście koleżanki”. O nie! Twórcy chcieli stworzyć coś nowego, więc dane jest nam oglądać m.in. malowanie aktu czy scenę prysznicową w wykonaniu Ai. O ile jeszcze malowanie jest istotną częścią pewnego wątku, to prysznic można było sobie spokojnie darować. Nie pasowało to w ogóle do serii i zostało chyba wstawione tylko po to, żeby zapełnić czas antenowy. Kakyuusei zostało przewidziane na trzynaście odcinków i w ostatnim z nich akcja zostaje zamknięta. Jednak, jak to nieszczęśliwie na świecie bywa, uraczono nas bonusem. Odcinek ten nie wnosi nic do fabuły, a potrafi jedynie obrzydzić już i tak ciężkostrawną serię.

Projekty postaci są ładne. W tego typu anime dziewczyny zazwyczaj posiadają ponętne ciała, a bohaterowie dobrze umięśnione torsy. Tutaj natomiast pokazani są zwyczajni nastolatkowie bez żadnych upiększeń przyciągających wzrok, co w tym przypadku zdecydowanie wyszło na dobre. Ponieważ jest to seria sprzed ponad dziesięciu lat, nie oczekujmy, że tła będą jakoś szczególnie dopracowane. Nie są nadmiernie uproszczone i to powinno nam wystarczyć. Za jedną rzecz jednak muszę to anime pochwalić. Bolączką współczesnych serii tego typu jest to, że trudno na kadrach znaleźć jakichkolwiek statystów. Tutaj natomiast w szkole oprócz znanych nam postaci ukazani są pozostali uczniowie, a na ulicach zauważymy innych ludzi, którzy nie stoją jak kołki, ale chodzą, rozmawiają itd. Nie spodziewałam się tego po tej serii, więc było to dla mnie miłym zaskoczeniem.

Opening i endingi nieszczególnie przypadły mi do gustu. Jeśli jednak głębiej się zastanowić, takie lekkie piosenki dobrze pasowały do Kakyuusei. Z utworów lecących w tle moją uwagę zwróciła jedynie melodia stylizowana na piosenkę Celine Dion My Heart Will Go On, którą zapewne wszyscy znają z filmu Titanic. Do białej gorączki doprowadzały mnie głosy Ai i Miko. Rozumiem, że ciche i nieśmiałe dziewczyny mają cieniutkie głosiki, ale to, co odegrały Minako Sango i Miwa Yanagihara, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Dorównują pod tym względem nawet Hinacie z Naruto. Na szczęście Ai i Miko w sumie niewiele mówią, a reszta postaci ma normalne głosy, więc jakoś da się wytrzymać do końca.

Kakyuusei jest ekranizacją gry eroge, więc nie oczekiwałam od tej serii zbyt wiele. Przygotowałam się na niewymagającą myślenia historię, której celem było pokazanie kolejnych panienek i nie przeliczyłam się. A szkoda, bo to anime miało potencjał na bycie całkiem dobrym i przyjemnym romansem szkolnym z nutką dramatyzmu. Otrzymaliśmy jednak serię z nudną fabułą i płytkimi postaciami, którą trudno komukolwiek polecić.

Yaone, 1 marca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: PP Project
Autor: ELF, Masato Hirota
Projekt: Aya Kadoi, Mayumi Watanabe
Reżyser: Norio Kashima
Scenariusz: Shigeru Yanagawa
Muzyka: CUE, Hiroshi Igarashi, Ryou Yonemitsu