Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

W krainie bogów

Spirited Away: W krainie bogów
Nośnik: DVD
Wydawca: Monolith Video (www)
Data wydania: 14.11.2007
Czas trwania: 125 min
Ścieżka dźwiękowa: japoński, polski
  • Licencja na wypożyczanie: dostępna
  • Dodatki: bezpośredni dostęp do scen
  • Dostępny także w zestawie z filmami „Ruchomy zamek Hauru” oraz „Mój sąsiad Totoro” („Tonari no Totoro”)
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Recenzowanie Spirited Away: W krainie bogów wydaje mi się bezsensowne, bo to po prostu najdoskonalszy film anime, jaki kiedykolwiek powstał. Nawet w Polsce, gdzie japońska animacja nie cieszy się szczególną popularnością, Monolith wydało film aż dwa razy (w 2003 i 2007 roku). Na dodatek cały nakład rozszedł się jak świeże bułeczki. Na szczęście trafiłem do nielicznego grona, któremu udało się zdobyć film na DVD, w dodatku w nowszym wydaniu. I jak ono wypada na tle zagranicznych wersji (bo akurat mam dostęp do francuskich wydań)? No niestety, nie najlepiej.

Chihiro jest dość kapryśną dziesięcioletnią dziewczynką. Razem z rodzicami przeprowadza się do innego miasta. W czasie podróży gubią drogę i docierają do dziwnego opustoszałego domu, gdzie czeka na nich stół uginający się od smakowitych dań. Rodzice bez zastanowienia przystępują do jedzenia. Po kilku chwilach na oczach córki zmieniają się w świnie. Okazuje się, że jedli pokarm przeznaczony dla bogów. Aby zdjąć z nich zaklęcie, Chihiro wyrusza do krainy bogów i podejmuje pracę u groźnej czarownicy Yubaby… (z opisu na opakowaniu płyty).

Ci, którzy czytali opis z poprzedniego wydania, zauważą mniejszą liczbę błędów merytorycznych, co nie znaczy, że nie ma ich wcale. Szkoda, że autor wydania dostrzegł w filmie mniej głębi niż sami widzowie…

Nie zmieniła się niestety zawartość samej płyty. Wciąż nie mamy żadnych dodatków, napisy są tylko po polsku (co uniemożliwia obejrzenie filmu w międzynarodowym towarzystwie), a ścieżki dźwiękowe prezentują tylko wersję japońską (DD 5.1) i polską (2.0). Poza tym ktoś niezbyt ogarnięty wpadł na pomysł, by nazwać każdy z rozdziałów (w bezpośrednim dostępie do scen). Niby jest to przydatne, gdy chce się odnaleźć brakujący fragment, jednak przy pierwszym oglądaniu można doświadczyć niemiłych spoilerów.

Jest jednak jeden powód, dla którego wolałem kupić Spirited Away: W krainie bogów u nas niż za granicą. Mianowicie – znakomity polski dubbing. Oberwie mi się niemiłosiernie od miyazakowskich otaku, ale przyznam, że polscy aktorzy wykonali o wiele lepszą robotę od swoich japońskich kolegów. Ale czemu się dziwić? Za reżyserię odpowiedzialna była śp. Joanna Wizmur (odeszła w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat), a dialogi napisał Bartosz Wierzbięta. Dla tych, którzy jakimś cudem ich nie znają – ten sam duet przygotował rewelacyjny dubbing do takich filmów, jak Shrek, Asterix i Obelix: Misja Kleopatra, czy Madagaskar. Wierzbięta nie przesadza z komizmem, różnice w stosunku do oryginału oczywiście występują, ale nie są na tyle mocne, by przeszkodzić w odbiorze purystom językowym. W dodatku pojawiają się, choć na szczęście nienachalnie, żarty skierowane wprost do polskiego widza (Kochana! My tu robimy dwieście procent normy!). Jedyne, czego nie rozumiem, to dlaczego imię pewnej bohaterki wymawiają jako San, podczas gdy ewidentnie powinno być Sen. Zwłaszcza że znaczenie tego imienia jest dość ważne dla fabuły.

Do obsady aktorskiej nie mam prawie żadnych zastrzeżeń. Jabłczyńska (której zazwyczaj nie znoszę) pod okiem dobrego reżysera tworzy jedną ze swoich najlepszych kreacji. Brzmi bardzo przekonująco, a głosem przypomina dzieciaki biegające po polskich podwórkach. Świetnym zabiegiem było obsadzenie Leszka Zdunia jako Haku. Jego powściągliwy, celowo pozbawiony modulacji głos fantastycznie kontrastował z nadmiernie emocjonalnym dzieckiem, jakim jest bez wątpienia Chihiro (zwłaszcza w pierwszej części filmu). Kolejnym miłym zaskoczeniem był Jan Janga­‑Tomaszewski jako uroczo cyniczny, ale niepozbawiony serca Kamaji. Podobnie Lin (Monika Kwiatkowska­‑Dejczer), która brzmi zdecydowanie bardziej współcześnie niż jej japońska koleżanka, co lepiej pasuje do ogólnej koncepcji postaci. Mistrzowskim posunięciem było obsadzenie trzech gwiazd polskiego dubbingu w małych rólkach pracowników łaźni. Za „ogony” wzięli się Jarosław Boberek (którego przedstawiać nie trzeba!), Wojciech Paszkowski (Dr Facilier w Księżniczce i żabie, Maurice z Madagaskaru) i Zbigniew Konopka (Saluk w Aladynie i królu złodziei, Kapitan Flack w Epoce lodowcowej 4). Jedynie rodzice Chihiro (Olga Bończyk i Łukasz Nowicki) jakoś mnie nie przekonali.

Jednak zdecydowanie największą gwiazdą tego dubbingu jest Mirosława Krajewska, której Yubaba wypada lepiej (od i tak świetnej) Mari Natsuki, nie mówiąc już o słabiutkiej Suzanne Pleshette (w amerykańskiej wersji). Krajewska stworzyła portret typowo słowiańskiej wiedźmy (pod którą podpisałby się Sapkowski), prezentując postać przerażającą i śmieszną jednocześnie. I aż trudno uwierzyć, że ta rozwrzeszczana i skrzekliwa czarownica użyczyła głosu Pani Imbryk z Pięknej i Bestii (posłuchajcie sobie piosenki Beauty and the Beast w jej wykonaniu – nie uwierzycie, że to ta sama osoba!).

Natomiast mam jeden poważny problem z polskim dubbingiem, którego nie można zignorować. Jednak, tych którzy jeszcze filmu nie oglądali, przestrzegam, że w następnych zdaniach pojawi się kilka spoilerów. Nie do końca rozumiem, dlaczego Wizmur zdecydowała się obsadzić w roli Zeniby drugą aktorkę. Nie zrozumcie mnie źle, Lipowska doskonale oddaje osobowość łagodnej, acz stanowczej czarownicy, tylko… Mówiąc najprościej, nie widzę powodu, dla którego nie mogła jej zagrać Krajewska. Zwłaszcza że po Pięknej i Bestii wiemy, iż potrafi wcielać się w role dobrotliwych staruszek. Ta zamiana niesie za sobą drugą, o wiele poważniejszą wadę – w takim wariancie zaciera się jedno z możliwych rozwiązań, jakoby Zeniba i Yubaba były tą samą osobą. Czy wypada to bardzo na niekorzyść filmu? Chyba nie… zwłaszcza że Spirited Away jest dziełem przeznaczonym dla inteligentnego odbiorcy.

Komu mogę polecić ten film? Wszystkim bez wyjątku. To najdoskonalszy film anime, jaki widziałem (choć nie mój ulubiony), w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Czy warto kupić Spirited Away w tym wydaniu? Na pewno wypada mieć tę płytę w kolekcji – inna sprawa, czy na nią traficie. Czy lepiej ściągać ją z zagranicy? Jeżeli macie możliwość kupić polską, polecałbym naszą. Na pewno została gorzej wydana, ale poziom dubbingu może się śmiało równać z Królem Lwem czy Shrekiem. Co może mieć znaczenie, jeśli chcecie pokazać ten film młodszej widowni.

Sulpice9, 25 października 2012
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Spirited Away: W krainie bogów VHS Monolith Video 2003
1 Spirited Away: W krainie bogów Monolith Video 2003
1 Spirited Away: W krainie bogów Monolith Video 2007