Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Saraiya Goyou

  • Avatar
    R
    jm3 7.09.2016 00:06
    Czytamy:
    Konsekwentnie skupiono się na wątku Yaichiego, towarzyszącym nam od początku do końca.

    Po czym (3 zdania później):
    Jak zapewne się domyślacie, najwięcej czasu poświęcono Yaichiemu.


    Poza powyższym, recenzja w porządku, a zamykające zdanie idealnie zachęca do obejrzenia.
  • Avatar
    A
    Li 8.09.2015 19:01
    Dla mnie rewelacja :)

    + Bohaterowie. Prawdziwi, bez podziału na 'czarno­‑białe' charaktery
    + Klimat
    + Muzyka
    + Tła
    + Sposób prowadzenia fabuły


    Za pewien plus/minus uznałabym kreskę. Na początku patrząc na projekty postaci myślałam, że to seria o wampirach (skojarzenie z Shiki), dopiero później doznałam szoku. Do projektów postaci można się przyzwyczaić, bo oprócz tego mamy bardzo płynną animację i szczegółowe tła. Minusem jest to, że niektóre postaci drugoplanowa były do siebie zbyt podobne. Ok, oni mieli określone fryzury i stroje, ale taki Masa np. miał wielkie oczy, przez co z nikim nie mogłam go pomylić.


    Ta seria to taka ukryta perełka i miłe zaskoczenie wśród okruchów życia :)
  • Avatar
    A
    Góral 20.12.2014 19:00
    Jedna z najlepszych krótszych serii
    Niesamowicie ciekawi bohaterowie, niezwykle oryginalna, a przy tym ciekawa historia, jak również wspaniała muzyka dostarczyły mi rozrywki na ponad 4h. Anime ma klimacik i wniosło bardzo dużo świeżości do samurajskiego gatunku, który wydawać by się mogło nie mógł już niczym zaskoczyć. Pomimo braku walk (prawie), dużej ilości gadaniny i dość powolnej akcji ani trochę się przy nim nie nudziłem.
    Przeważnie wolę gdy sporo dzieje się w anime, ale od czasu do czasu trafi się perełka, która pomimo powolnego tempa potrafi przykuć mnie do monitora (ostatnie takie anime jakie pamiętam to Haibane Renmei). Tak było w tym przypadku. Co ważne anime miało świetne zakończenie, co w połączeniu z bardzo zgrabnie opowiedzianą historią (która dla co mniej kumatych mogła okazać się zagmatwana – stąd pewnie niskie oceny) dodatkowo dodawało atrakcyjności anime. Polecam.
  • Avatar
    A
    Subaru 30.01.2014 17:43
    Dojrzała produkcja, raczej dla wyrobionego widza. Bo samuraje wcale nie muszą walczyć!

    W oczy od razu rzuca się dość nietypowa kreska – szerokie usta bohaterów, główny bohater ma oczy jak dwa paciorki, a do tego wszelkie kolory są stonowane i bardzo starannie dobrane, animacja płynna, bardzo przyjemnie się to ogląda. Także do teł nie bardzo da się przyczepić, graficznie idealnie oddano realia epoki, jednocześnie dodając pewien smaczek, dzięki któremu nie jest nudno i nie narzuca się jakby wartości historycznej, a skupia na losach konkretnej grupy ludzi.

    Fabuła jest świetnie pomyślana, nie ma dłużyzn, tajemnice odkrywane są po kolei, ale jeśli ktoś spodziewa się nie wiadomo jakich zwrotów akcji, to się zawiedzie. Tutaj najważniejsze są emocje i więzi międzyludzkie, to, co kryje się w przeszłości bohaterów, ich motywacje i pragnienia. Wszyscy wypadają sympatycznie, zdają się być żywi. Yaichi przystojny, tajemniczy – inteligentna wersja bisza :D Przywiązanie pracowników do szefa – wręcz wzruszające.  kliknij: ukryte 

    Nie wiem, co mógłbym zarzucić tej serii. Nawet muzyka idealnie podkreśla nastrój, a nawet tworzy go (swoją drogą, udane kawałki instrumentalne).

    9/10.
  • Avatar
    A
    psiochaa 14.11.2013 16:01
    .
    +cudowny opening
    +fabuła
    +OST
    +Yaichi, historia, sposób bycia, charakter
    +klimat Japonii i anime
    +spokój

    -projekty postaci, paskudne, aczkolwiek się przyzwyczaiłem

    Specjalnie podkreśliłem spokój, bo to coś niezwykłego; bynajmniej nie jest to moja kategoria oceniania w żadnym wypadku, ale oglądając to anime np. jeden odcinek, to miałem wrażenie jakbym oglądnął z 4 pod rząd, po prostu czas tak wolno nieubłaganie leci, nikt się nie śpieszy, że aż mi się to podobało i relaksowało.



  • Avatar
    A
    Otose 25.01.2013 21:32
    Saraiya Goyou mnie urzekła
    Historia płynie wolno, czasami ma się wrażenie, że nic szczególnego się nie dzieje.. Tu bardziej liczą się relacje i emocje. Karty tajemnicy odkrywane są powoli, w retrospekcjach, które budzą niepokój i konsekwentnie budują napięcie. Klimat zaczyna wkręcać, wolno płynące tempo przestaje być ważne, czuć jest obietnicę czegoś intrygującego. Świat Saraiya Goyou powoli i niezauważalnie wciąga..

    Anime mnie urzekło – magicznym klimatem i tym, że oglądając, cały czas miałam wrażenie, że za tymi wolnym, spokojnymi obrazami, rozmowami, coś się czai, kryje i jest kwestią czasu, gdy się objawi.. Czekałam..

    Anime mnie urzekło – postaciami. Osobowością Yaichiego – intrygujący, tajemniczy, cyniczny. Masa – uważny obserwator, ma obawy czy ufać swojemu pracodawcy, ale zaintrygowany, coraz bardziej ulega magnetycznemu urokowi Yaichiego. Ludzie z grupy Pięciu Liści też dają radę.. Tu urzekło mnie ich niesamowite przywiązanie do szefa, pomimo, że chyba znają jego tajemnicę. A może właśnie dlatego..

    Anime mnie urzekło – kreską. Kreska oczywiście charakterystyczna dla Basso, unikalna i piękna, dokładnie taka jak w jej mangach. Trzeba chwili, żeby ją zaakceptować, ale ośmielę się stwierdzić, że w Saraiya Goyou również i ona bierze udział w kreowaniu osobowości występujących postaci. Nie wyobrażam sobie już innej kreski.

    Szkoda mi, że jest to chyba mało znana pozycja.. Liczę się z tym, że nie do każdego może trafić. Ale mam nadzieję, że nawet jeśli niszowa, znajdzie nowych odbiorców i zdobędzie wiernych rzeczników. Mnie zdobyła…
  • Avatar
    A
    hitsujin 16.04.2012 19:22
    Japońska wersja "Idioty"?
    Takie skojarzenie nieodmiennie nasuwało mi się w trakcie oglądania. Gwoli ścisłości, już jeden „japoński Idiota" (nie najlepiej to brzmi…) powstał, i nie mam tu na myśli stworzonej przez Kurosawę ekranizacji zacnego dzieła Dostojewskiego – Endo Shusaku, znany i u nas pisarz japoński, napisał powieść Szaleniec?, wzorując się właśnie na Idiocie (została nawet wydana w Polsce nakładem PAX­‑u, w 1976 roku, w tłumaczeniu Izabelli Denysenko, o ile pamięć mnie nie myli). Wracając do meritum, piszę o tym, gdyż z dwojga Masa i jego relacje z Yaichim zdecydowanie bardziej przypominają te zarysowane w utworze Endo. Mamy tam do czynienia z wysokim, lecz obdarzonym z pozoru słabym charakterem Gastonem – francuzem, który niedawno przybył do Japonii. Poza ponadprzeciętną bojaźliwością i naiwnością, ma on także oczywiście złote serce, jak również specyficzną przenikliwość, płynącą po części z empatii (cecha ta wyróżniała także księcia Myszkina, jednak tamten był jednocześnie bystrym myślicielem, czego już ani o Gastonie, ani o Masie powiedzieć nie można). No więc, tenże Gaston zostaje porwany jako zakładnik przez płatnego mordercę o nazwisku Endo (takim samym, jak autor powieści), jednak mimo niesprzyjających okoliczności przywiązuje się do chorego mężczyzny i uwolniony, wciąż podąża za nim, chcąc go chronić przed nim samym i zemstą, którą planuje – Masa wypisz, wymaluj, z tą różnicą, że w przeciwieństwie do Gastona Masa nie obawia się przemocy i okrucieństwa jako takich, a innych. Poza tym, obaj są wysocy, wprost proporcjonalnie do wielkości serca, wybrakowani jednak w śmiałość i tzw „przebicie”, obaj też mają ową szczególną bystrość, płynącą jednak raczej z intuicji niż intelektu. Zasadnicza odmienność obu polega na tym, że postaci Gastona i Myszkina silnie wiążą się z kręgiem kultury i wartości chrześcijańskich (Endo był praktykującym katolikiem), podczas gdy Masa… no właśnie. Akcja osadzona jest w epoce Edo, jednak gdyby się zastanowić, na ile sposób myślenia bohaterów oddaje ten właściwy dla ludzi tamtego okresu, nie jest to takie znowu oczywiste. Chyba można by ich bez większych problemów przenieść w teraźniejszość, z Yaichiego robiąc  kliknij: ukryte , z Masy zaś  kliknij: ukryte .

    No nic, rozpisałam się nieprzyzwoicie, a konkluzji jak nie ma, tak chyba nie będzie. Nie wiem, czy autorka czytała Idiotę(może tak, może nie) lub Szaleńca (pewnie nie), ani czy inspirowała się którymkolwiek (najprawdopodobniej nie). Natomiast jako ciekawostkę znać chyba nie zaszkodzi… zwłaszcza, że seria wyjątkowo dobra jest i jako taka wymienionym wyżej dziełom wielkiej ujmy nie przynosi.
  • Avatar
    A
    Hitori Okami 3.01.2012 17:30
    Dawno temu w Japonii...
    Bardzo przyjemnie się to ogląda i nie wiedzieć czemu, budziło we mnie skojarzenia z Mushishi. Nie nudzi, pomimo z pozoru ospałego tempa akcji. Zabrakło mi jedynie  kliknij: ukryte ...
  • Avatar
    A
    Lyneel 29.07.2011 18:38
    Wyjątkowe
    Wystawiłam temu anime 10 i czuję, że to raczej za dużo, ale naprawdę chciałam je docenić. Wiele osób pewnie znudzi wolne tempo i brak wyraźnej akcji, ale sądzę, że warto obejrzeć choć jeden odcinek, zrelaksować się i zobaczyć, czy nie podoba nam się atmosfera tej serii. Mnie urzekło subtelne przedstawienie bohaterów i relacji między nimi. Odkrywanie ich charakterów, więzi i historii ze sposobu, w jaki rozmawiają, z gestów i mimiki, było dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym. Polecam!
  • Avatar
    A
    kapplakk 20.03.2011 19:28
    Smakowity kąsek
    Okruchy życia w scenerii feaudalnej Japonii? To jest to! Dla fanów gatunku na pewno jest to znakomita propozycja, wyróżniająca się piękną kreską i urzekającym, pełnym spokoju klimatem. Perełka japońskiej animacji, która ze względu na swoją unikalność zdecydowanie jest tytułem godnym polecenia. Bezsprzecznie jedna z najlepszych serii jakie miałem okazję oglądać.
  • Avatar
    A
    Descartes 23.09.2010 01:23
    Doskonale
    Jeden z lepszych seriali, jakie ostatnio ogladalem. Nie jestem fanem opowiesci osadzonych w feudalnej japoni, ale ta seria pokazala zycie od innej strony, niz tylko uzywanie micza do ciecia miesa. W pewien sposob przypomina film na podstawie scenariusza kurosawy 'Po deszczu', co prawda fabula jest zdecydowanie inna, jednak samo tempo akcji, pokazanie zwyklego, codziennego zycia, pokazanie tezx samuraja, ktory z pewnoscia nie jest maszyna do zabijania, skromnego, choc o duzych mozliwosciach, oraz kazdy z bohaterow i filmu, i serii, dzieli podobna, nieco aspoleczna wade charakteru, ktora znaczaco uturudnia im zycie. Mamy w serialu i doskonale zarysowane postacie, i ciekawa, nie dajaca sie przewidziec fabule, oraz, co bardzo wazne, przemyslana strukture calosci, dzieki czemu zakonczenie jest naturalne, bez niedomowien, bez scisniecia w ostatnich pieciu minutach materialu, ktory z powodzeniem wystarczylby na kilka kolejnych odcinkow.
    Anime jest interesujace, spojne, zapada w pamiec, i z checia obejrzalbym wiecej produkcji, ktore przekladaja realizm i kreowanie rzeczywistego swiata nad czesto bezsensowna widowiskowosc.
  • Avatar
    A
    Lulu23 12.09.2010 01:20
    Super
    Co do kreski zgodzę się ze wszystkimi, na początku wydaję się dziwna, potem piękna. Specyficzna kreska, bosheee…. super, tak dalej. Mamy coś innego, ciekawego. Jestem jak najbardziej za. Historia spokojna, przyjemna, jak widać nie zawsze trzeba lać się 600 odcinków po mordach, 12 można porozmawiać, lub bawić się w porywanie dzieci i dodać realizmu. Ten dobry bandyta szkodzący złym na początku skojarzył mi się z robin hoodem.(: Potem jednak fabuła robi się znacznie ciekawsza niż kiczowaty frajer w rajtuzach. Wielki + za głosy, główny bohater Fay/Fai(jakoś tak) z Tsubasy czy Benawi z Utawarerumono, w roli tym razem niezbyt pewnego siebie, tchórzliwego samuraja. Super, obejrzałem w dwa dni, zacząłem kurde w dzień roboczy(: Seria na pewną 10 i wskakuje u mnie na 5 miejsce ulubioncyh anime.
  • Avatar
    A
    Bochen 4.09.2010 02:58
    O zwyczajnym życiu pewnego niezwyczajnego samuraja
    Japońska animacja przyzwyczaiła nas walecznych i dzielnych samurajów, którzy bez mrugnięcia okiem ruszają w wir walki i podejmują się misji niemożliwych do wykonania.Za to po raz pierwszy spotkałem się z serią, która traktuje o samuraju, który nie jest ani specjalnie dzielny, ani waleczny. Co ciekawe nie podejmuje się on również zadania ratowania świata.Dostajemy natomiast anime ukazujące jego codzienne życie i problemy.Czy taka seria ma prawo okazać się ciekawą i wciągającą pozycją? Jak najbardziej.
    Fabuła ukazana w anime zdaje się mieć drugorzędne miejsce. Jest ona tylko pretekstem do zapoznania nas ze świetnie zarysowanymi postaciami, co nie znaczy, że jest nudna czy mało ciekawa. Chociaż historia toczy się bardzo wolno, a wydarzenia nie obfitują w wielkie dramaty, żarliwe romanse czy też heroiczne czyny to w ani jednym momencie się nie nudziłem, wręcz przeciwnie świetnie się przy niej bawiłem. Fabuła pokazuje nam codzienne życie grupki dorosłych i nie do końca zupełnie zwyczajnych ludzi. Wiele problemów z którymi się borykają jest bardzo przyziemnych np. poszukiwania jakiejś uczciwej pracy, ale zdarzają się też perypetie bardziej złożone.Miejscami akcja delikatnie przyspieszała, żeby za chwile znów wrócić do swojego leniwego tempa.
    Jak wcześniej wspomniałem, postacie są według mnie główną osią napędową serii. Mamy tu piątkę głównych bohaterów, których łączy ze sobą pewne wykonywane zajęcie i miejsce w którym się spotykają.Każdy z nich ma swoją historie, której kolejne karty odsłaniane są w poszczególnych odcinkach. Nie są to postacie kryształowe i nieskazitelne, ale właśnie dzięki temu wydają się być bardziej ludzkie.
    Bardzo ciekawie prezentują się też same ich projekty, które mogą odstraszać, natomiast mi od razu przypadły do gustu.Serwowane nam przez twórców tła i wnętrza budynków są po prosto świetne. Miejscami można zaobserwować takie nagromadzenie szczegółów, że aż ciężko uwierzyć, że jest to tylko seria telewizyjna, a nie film przygotowany z myślą o oglądaniu w kinie.
    Muzyka, którą słyszymy podczas seansu jest według mnie na wysokim poziomie.Bardzo dobrze podkreśla zdarzenia, których jesteśmy świadkami i jest świetnym dopełnieniem tego co widzimy na ekranie.
    Myślę, że warto dać tej serii szanse. Jest to pozycja inna od reszty i niewątpliwie wybijająca się jakością wykonania. Polecam wszystkim fanom spokojnych serii, w których na pierwszy plan nie wysuwa się mordobicie i majtki bohaterek tylko relacje między postaciami. Według mnie jest to anime pozytywnie wyróżniające się z nawału tytułów, którymi jesteśmy ostatnio karmieni. Ode mnie mocne 9.
  • Avatar
    A
    Takasugi 8.08.2010 19:31
    Rewelacja
    Seria jest bardzo udana i przede wszystkim pieknie narysowana – na poczatku może sie wydawac kreske za brdzydka, ale mozna sie przyzwyczajić. Majstersztykiem sa tu przede wszystkim tło otaczajace bohaterów – poprostu pieknie widać twórcy przyłożyli sie do tego bardzo dobrze.

    Teraz sama fabuła i historia przede wszystkim wszystko dobrze zrobione. Najwiekszym plusem w postaciach jest grupa Goyou i ich szef – który został przedstawiony dobrze i oczywiście jego tajemnicza przeszłość. Zaś drugą dobrze zrobioną postacia jest Masa – z pozoru samuraj, ale ze słaba osobowoscia. Reszta członków również jest znakomita. Każda postać Goyou ma swoją własną historie która każda została przedstawiona cześciowo w serii. (Mimo iż są to jednak czarne charaktery sa sympatyczni i można ich polubić) ;)

    Co do fabuły mi osobiście bardzo się podobała – to całe porywanie by zarabiać pieniądze (niezły pomysł) Ładnie przedstawiona ze szczypta tajemniczości i zaciekawienia. Ogólnie historia odpowiednia na tamte czasy. ^^

    Co do openingu, endingu i całej ścieżki dziwkowej miła, spokojna i miła dla ucha. Co do dzwieku w tle wszystko dobrze zrobiona i wprawiajaca w klimat tamtych czasów jaki i całej fabuły przedstawionej w anime.


    Dla mnie seria rewelacyjna i pieknie zrobiona.
    Polecam!
  • Avatar
    A
    HRG 3.08.2010 15:27
    Bardzo dobra seria...
    Jedna z lepszych ze swojego gatunku, bez problemu może rywalizować z Rurouni Kenshin czy Samurai Champloo. A więc zacznę od tego co najbardziej rzuca się w oczy, czyli grafika. Na pierwszy rzut oka wydaje się dziwaczna, ale kiedy spojrzeć na dalszy plan jest po prostu cudowna. Bardzo szczegółowe tła, wszystko w stonowanych, pastelowych kolorach. Jeżeli chodzi o muzykę to dobrze wpasowuje się w klimat serii. Zarówno spokojny opening jak i OST. Poza tym fabuła, która jest na naprawdę dobrym poziomie. Dawno nie widziałam pozycji o samurajach, która nie opiera się na siekaninie wszystkiego jak leci. Jest ciekawa, oryginalna. Prawdą jest, że większość wątków rozwija się bardzo powoli i w pewnym momencie można już przewidzieć zakończenie. Mimo to ogląda się ją z przyjemnością. Każda z postaci ma swoją ciekawą i tajemniczą przeszłość. Często traumatyczną, ale nie rozczulają się nad sobą, nie wykorzystują jej też do usprawiedliwiania swojego postępowania. To ogromny plus.
    Głównych bohaterów jest właściwie pięciu, tylu ilu członków Goyou. Warto podkreślić, że mimo iż są to w pewnym sensie czarne charaktery szybko można zapałać do nich sympatią. Każdemu z bohaterów poświęcona jest odpowiednia ilość czasu antenowego byśmy mogli ich poznać. Bardzo dobra seria, niestety mało popularna. A szkoda. 9/10