Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Głosy z odległej gwiazdy

  • Avatar
    A
    Maxromem 17.03.2017 22:39
    Strasznie trudno jest ocenić taki krótki film przeszło 15 lat od jego powstania. Sama forma sprawia, że jakiekolwiek skupiania się na postaciach czy fabule nie ma najmniejszego sensu. Pozostaje więc patrzeć na przekaz i animację.

    O animacji wypowiedział się już każdy, więc powtarzać się nie będę. Jeśli zaś chodzi o przekaz… to mam mieszane uczucia. Jest on jasny i czytelny i podany w odpowiednio subtelny sposób, ale w dzisiejszych czasach chyba to nie wystarczy. Taki wydany ostatnio przez A­‑1 Pictures „Shelter” ma bardzo podobny przekaz, ale udaję mu się go przekazać w zdecydowanie lepszy sposób.

    Szkoda, że nie obejrzałem tego 10 lat temu, wtedy byłbym zachwycony. Z tego powodu zostawiam bez oceny.
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 1.09.2014 16:43
    Niesamowite
    Pan Shinkai zadziwia i wzrusza mnie niemal za każdym razem. Hoshi no Koe nie było wyjątkiem, mogłabym nawet zaryzykować, że jest to jak dotąd moje ulubione jego dzieło :3 (choć nie zamierzam na nim poprzestać). Przepiękna opowieść, urzekająca w swej prostocie. Ma niesamowity klimat, a oglądanie, jak bohaterowie czekają na wiadomości… Smutne i piękne.
  • Avatar
    A
    Zadieln 15.05.2013 19:10
    Shinkai to specjalny twórca, w 5cm/s zawarł 3 krótkie epizody, które wywarły na mnie tak silny wpływ, że do dziś nie było nic równie bliskiego wywołania u mnie łez. Do tej OAVki podchodziłem jednak na czysto – wolna godzina, środek dnia, brak specjalnego nastroju. Hoshi no Koe, nie wiem co znaczy, nie wiem o czym jest. Po 3 scenach wiedziałem kto jest autorem, fabuła wciągnęła mnie niemal natychmiast, a mimo, że w 25 minut spotykamy się z wieloletnią historią, nie czułem pośpiechu. Króciutki seans przestawił mnie z nudnej codzienności i braku zajęcia na rozmyślanie o historii z anime i analogicznych możliwościach w realnym świecie, wywołał grad ciekawych myśli i do końca dnia zapewnił dobre samopoczucie. Dzieła tego pana są po prostu na innym poziomie.
  • Avatar
    A
    Kami-sama 23.03.2013 17:53
    Makoto Shinkai - mam coś jeszcze dodać?
    Dokładnie tego szukałam. Poza tym, facet mnie miażdży tą swoją formą. Mogłabym spokojnie oddawać mu pokłony na kolanach.
    Wreszcie coś, co pokazuje ten ogromny bezmiar kosmosu. Beznadziejne romanse są dobre (o ile zrobi się je w dobrej formie…). Obejrzę to kolejne 20 razy… Fani Shinkaia? Tu jest jego film, łapcie!
  • Avatar
    A
    Slova 28.02.2013 18:49
    Ech… tak trochę głupio się przyznawać, że dopiero teraz to obejrzałem, ale jakoś mi się nie spieszyło. Przede wszystkim wiedziałem, co dostanę – Shinkai = miłość poddana próbie czasu, niemożliwego do pokonania dystansu i zwyczajnych życiowych dróg, które często rozchodzą się nie tak, jak to człowiek sobie wymyślił. I miłość często tu przegrywa. Z pozoru, bo do końca tli się jednak, jak to było np. w Kumo no Mokou, Yakusoku no Basho czy 5cm. Na pewno nie są to jednak historie szczęśliwe.

    No ale cóż, to Shinkai. A ta praca ma już ponad dziesięć lat na karku, wypada tylko zdjąć czapkę z głowy i wyrazić aprobatę.
  • Avatar
    A
    kamiltrol 27.11.2011 22:56
    perełka...
    właśnie obejrzałem i dręcz mnie pytanie: czemu tak krótko. Historia nie jest nadzwyczajna, można rzec standardowa, ale sposób w jaki zaciekawia i czaruje widza, jest fenomenalny, jedyny w swoim rodzaju.

    kreska i grafika ok, nie mam żadnych zarzutów, ja nie szukam dziury w całym, ale dostrzegam pozytywy, a małe szczegóły tła itp, nie muszą być idealne. Fabuła – już wspomniałem, ale nie to się liczy, a liczy się sposób jej przedstawienia – tej wielkiej rozłąki dwojga ludzi
    na tle jakieś kolejnej głupoty myśli ludzkiej… nic dodać nic ująć, kiedyś ta piep*** nauka zgubi całą ludzkość, bo nie ważne, że mamy dużo, zawsze chcemy więcej.

    Na 25 min otrzymaliśmy to czego oczekiwałem, na nic więcej czasu nie starczyło, w końcu nie chodziło nam o jakieś szczegóły konfliktu, czy coś, a o historię uczucia łączącego dwojga ludzi.

    Majstersztyk.
    • Avatar
      anmael 27.01.2012 00:45
      majstersztyk:) :) :) :)
      Majstersztyk :) bardzo rzeczowy komentarz i chyle czoła takim widzom anime, którzy w czymś prostym a zarazem magicznym umieją coś odnaleźć, a nie czepiać się na przymus wymyślonych błędów :) POzdrawiam – majstersztyk:) :) :) :) zapraszam do obejrzenia Rainbow: Nisha Rokubou no Shichinin – kolejna magiczna opowieść z prostym wątkiem, wrażenia – niezapomniane :)
    • Witam 16.04.2012 20:05:41 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    anmael 20.04.2011 19:25
    10/10
    Powiem jedno dziękuje że miałem okazje zobaczyć ideeał – nie boje się użyć tego słowa, jak ktoś nie chwyta fabuły albo uważa inaczej – niech ogląda do tej pory aż zacznie tak uważać MAJSTERSZTYK
  • Avatar
    A
    imperator 14.12.2010 15:09
    Anime wzruszające, aczkolwiek liczyłem na inną końcówkę. Przy okazji  kliknij: ukryte 
    Ode mnie 7/10
  • Avatar
    A
    assa 20.07.2010 21:37
    osobom, ktore nie moga sie przekonac do kreski w anime, goraco polecam 'adaptacje mangowa' mizu sahary. z reszta, nie tylko tym – wszystkim, bo naprawde zachwyca. egmont w niemczech niedawno ja wydal, miejmy nadzieje ze i w polsce beda laskawi n___n
  • Avatar
    A
    ANTAL 7.02.2010 23:04
    Hoshi no Koe
    Smutne i wzruszające. I kiedyś w przyszłości bardzo prawdopodobne…
  • Avatar
    A
    SuiKaede 9.01.2010 13:28
    Obejrzalam i zapomnialam.
    Ladne graficznie, ale historia niestety nie zachwycila mnie, ani nie zrobila wiekszego wrazenia(mimo, ze lubie takie historie).
    Prawde mowiac, w ogole zapomnialam na dlugie lata, ze to dzielko obejrzalam.
    6/10
  • Avatar
    A
    Prox 8.09.2009 09:44
    Genialne !
    Genialna pozycja, jak zresztą każde dzieło z rąk Shinkaia. Dogłębnie mnie wzruszyło. 10/10 zasłużenie !
  • Avatar
    A
    Uśmiech zabity 8.08.2009 15:22
    Oby więcej takich produkcji!
    Mhm… anime dające do myslenia i zmuszające do zastanowienia się nad własnym życiem. Uczy doceniać to co mamy, a z czego nie zdajemy sobie sprawy. W dzisiejszych czasach- czasach pogoni za pieniędzmi, karierą, wartościami często zdarza się, iż tracimy to co najwżniejsze- bliskich nam ludzi.
  • Avatar
    A
    Alia 23.06.2009 18:04
    Bez wielkich rewelacji
    A mnie nie zachwyciło. O ile Kanojo to Kanojo no neko, czy Byousoku 5 cm tego reżysera oceniam bardzo dobrze, to na Hoshi no Koe ledwie wysiedziałam do końca. Historia dziewczynki w szkolnym mundurku, która przez ileś tam ziemskich lat walczy w mechu z kosmitami oraz chłopaka, który prawdopodobnie ma jakiś problem ze sobą, nie przemawia do mnie. Nie podobała mi się animacja, „walki” w kosmosie ani sam pomysł na fabułę. Daję temu 4/10
  • Avatar
    A
    Mel 14.02.2009 12:06
    Cudowne
    Co tu duzo mowic, pozycja jest cudowna. Ma w sobie cos co kazde anime Makoto. Głębię, wymaga określonego doświadczenia zyciowego (przez co jest przeznaczona dla starszych widzow zazwyczaj) , wymaga myślenia, odpowiedniego nastroju i predyspozycji do przezywania okreslonych emocji. I za to go uwielbiam bo potrafi nawet w krótkiej kilkunasto sekundowej reklamówce zawrzeć bombe emocjonalną. Emocje, Drama, Marzenia i nie możność powiedzienia „kocham Cie” to główne słowa, które opisują jego twórczość. Polecam ludziom z sercem.
  • Avatar
    A
    Punkt 616 13.02.2009 11:33
    Z początku nudne, ale potem
    Początek anime mnie nie wziął. Szczerze mówiąc, nudziłem się na nim. Dopiero tak gdzieś w okolicach opuszczania Układu Słonecznego zaczęło mnie wciągać, a na końcówce, przyznaję, płakałem jak przysłowiowy bóbr. Rozkręca się niemrawo, ale jest warte obejrzenia.
  • Avatar
    A
    arlekin 8.02.2009 01:48
    Hoshi no Koe
    Do bani, kiepskie i denerwujące.
    Psychologiczna papka, cała sci­‑fi i przygodówka jest jedynie jako tło paplaniny 2 dzieciaków.
    Poza tym żadnego wytłumaczenia historii ataku obcych, i te żałosne popłakiwania dziewuszki – jeśli tak go kochała to po diabła zaciągneła się na międzyplanetarną misje. Robi dziewczyna z siebie taką ofiarę losu że aż jest to karykaturalne.
    • Mel 14.02.2009 12:01:17 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Aoi 3.02.2009 19:54
    Ja doceniłam.Na koncówce to nawet mało się nie popłakałam:)Kocham anime takiego typu.W ogóle jest genialny Makoto Shinkai.
  • Avatar
    A
    minet 2.09.2008 00:04
    Hmm
    Biorąc pod uwagę autora, mogło być o wiele lepsze. Spodziewałem się czegoś pokroju innych dzieł mistrza albo Pale Cocoon. Niestety się zawiodłem. W jednym z komentarzy niżej wymienione są wady, odsyłam do jego lektury i odradzam tym, którzy nie chcą zmienić opinii o Shinkaiu na gorszą.
  • Avatar
    A
    anulka406 20.06.2008 21:31
    Wzruszające i piękne
    Świetne anime. Beczałam na tym jak na niczym innym! Nie wyobrażam sobie, że mogłabym rozdzielić się z ukochanym i pisać wiadomości, które dochodziłyby po ośmiu latach… Ich rozłąka jest naprawdę taka wzruszająca… Nie poddali się. Żyli z dala od siebie, ale wciąż pamiętali, docenili swoje uczucie, ale jak późno! To naprawdę piękne… Brak mi słów. O kurczę, znowu płaczę ;) Jaki wstyd, rodzina w domu :D W każdym razie wszyscy powinni to obejrzeć. Gorąco polecam! Cudo.
  • Avatar
    A
    Psychoza 15.03.2008 10:33
    Hoshi No Koe a Byousoku 5 cm
    Zacznę może od tego, że trochę niechronologicznie obejrzałam te dwa filmy, bo najpierw dotarło do mnie Byousoku, którym się naturalnie zachwyciłam i zachwycam się nadal… Przyznam się również, że nie zwracałam jeszcze wtedy zbytniej uwagi na autorów, więc nie miałam zielonego pojęcia kto jest twórcą Byousoku…

    Kiedy potem oglądałam Hoshi No Koe mówiłam sobie 'co to za tania podróba?! wszystko to samo: różowe płatki wiśni, motyw z wiadomościami które nie wiadomo czy dotrą, para, która nigdy nie będzie razem, nawet spacer do sklepu spożywczego i wspólne oglądanie startu statku… Muszę sprawdzić CO BYŁO PIERWSZE' Moje zdziwienie nie miało granic, kiedy zobaczyłam że oba filmy są dziełem Mokoto Shinkaia :D Głupek ze mnie, mogłam się od razu domyślić :D Choćby po kolorystyce obrazu… Ale nieee :D

    A już wracając do mojej myśli przewodniej – ostatecznie cieszę się, że akurat w tej kolejności anime te widziałam… Gdybym Byousoku oglądała później, mogłabym się znudzić podobieństwami do poprzednika, a tego bym nie chciała… Widać postęp czasu, 5 lat to wiele… Obie pozycje zachwycają i wzruszają (do łez), jednakże mimo wszystko jak już wiem coś o autorze Hoshi No Koe, muszę stwierdzić, że MOGŁO to być nieco lepsze… Wszystkim którzy widzieli już Hoshi No Koe, zachęcam do obejrzenia Bypusoku – wtedy zrozumiecie o czym mówię :)
  • Avatar
    A
    Kazmiz 13.02.2008 22:47
    Genialne
    Tak genialne że domagam sie normalnej serii i kontynuacji tego co już zobaczyłem:D
  • Avatar
    A
    K-chan 18.09.2007 16:55
    podobało się
    Makoto słynie z tego, że jego produkcje nie podobają się całej widowni anime. Jednaj mi przypadły do gustu wszystkie które do tej pory oglądnęłam. Przed chwilą skończyłam Hoshi no koe. Prześliczne. Wzruszające. Po prostu cały kunszt Makoto Shinka'ia.
  • Avatar
    A
    Zgrzyt 8.09.2007 19:41
    Warto
    Anime niewątpliwe ciekawe i oryginalne.
    W anime tym nie tyle chodzi o całą tą futurystyczną otoczkę co o miłości i wierność. Przez wielu krytykowany motyw z telefonem jest wielce istotny pod względem bycia symbolem a nie niedopatrzeniem twórcy.

    Grafika 8. Model postaci nie wszystkim się spodoba i komputerowe efekty mimo miodności mogły by być leprze. Ale reszta tła itp. są b. dobre.

    Fabuła 9.
    W 25 pokazano wiele i sensownie, jednak ocena jest instynktowana bo trudno wydać mi ją w inny sposób.

    Postaci 6
    Cóż oddana sprawie 15 latka i oddany jej chłopak i praktycznie tylko te postaci poznajemy ale czego można się spodziewać w tym czasie.

    Muzyka/udźwiękowienie. 9
    Dźwięki efektów, tła i głosy postaci sa bardzo dobre i odpowiednio dobrane. Niema możę zbyt wiele utworów ale nie mamy tu 13 czy 26 odcinkowej serii TV.

    Powinienem dać mocną 8, jednak rzadko kiedy mogę tak spędzić 25 minut przed ekranem wyniku czego daję 9.
  • Avatar
    A
    Miyu_nyu 21.02.2007 16:53
    Jakie to smutne...
    Warto obejrzeć oavkę. 25 minut da wam więcej niż niejedna seria. NA koniec będzie płacz, a pozostanie tylko pustka w waszym sercu. Trzeba zobaczyć. Mnie się podobało. 9/10 (odejmuje 1 za 15letnią dziewczynę kierującą mechem…;)
    Ale ogólnie wydaje mi się że TYLKO w tym anime mechy są co najmniej na miejscu. Polecam.
  • Avatar
    A
    zergadis0 13.02.2007 16:49
    Piękne, ale gorsze od Beyond The Clouds
    Naprawdę piękna opowieść opowiedziana w bardzo krótkim czasie. Za fabułę aż trudno postawić ocenę niższą niż 9, ale grafika mi średnio przypadła do gustu. Dziwnie wykonane i średnio animowane roboty i postacie też narysowane zdecydowanie gorzej niż w Beyond The Clouds, które jest dziełem sztuki pod każdym względem.
    • Avatar
      wa-totem 13.02.2007 20:29
      Re: Piękne, ale gorsze od Beyond The Clouds
      zergadis0 napisał(a):
      Dziwnie wykonane i średnio animowane roboty i postacie też narysowane zdecydowanie gorzej niż w Beyond The Clouds
      ...co nie dziwi, biorąc pod uwagę że BtC powstało później, i tworzone było sporo dłużej a także miało budżet i inwestorów?
  • Avatar
    A
    Piro 1.11.2006 18:46
    Po piąte przez dziesiąte...
    Ponieważ każdy już napisał o zaletach tego anime, ja napiszę o wadach. Po pierwsze – czy to koniecznie musiały być mechy?! Rozumiem że w Japonii są popularne, ale lepiej wypadłyby w tym anime zwyczajne statki kosmiczne. Po drugie – ciekawe jak sobie poradzili z dostawą/produkcją żywności przez tyle lat :P Po trzecie – końcowy utwór. Przez całe anime pobrzmiewały delikatne i piękne melodie, a na koniec facet wrzucił nieco przesłodzoną moim zdaniem piosenkę. Po czwarte – walki. Niekoniecznie było potrzebne szczegółowe ich ukazanie. Po piąte – 15 latka kierująca mechem i biorąca udział w międzygalaktycznej wojnie. Bez komentarza. Po szóste – już ktoś wspomniał że główna bohaterka ciągle jest w tym samym stroju. Przez około 10 lat miała na sobie mundurek szkolny. Po siódme – grafika 3D. Nie pasuje. Za dużo. Po ósme – dużo pomysłów wzięte żywcem z poprzedniego dzieła („Kanojo to Kanojo no Neko”) – odgłosy cykad, widok zamykanych drzwi na tle stosu pism, ostatnie ujęcie (napisy i głos bohaterów), statyczne ujęcia. Po dziewiąte – angielskie teksty. Czy to taka moda na to co zachodnie, łącznie z językiem? Punktu dziesiątego nie ma, powiem tylko tyle że mimo wzruszającej fabuły nie będe wracać do tego anime :P
  • Avatar
    A
    mikyo 12.10.2006 19:21
    Hoshi no Koe
    Boże, jakie to było piękne.
    Brak mi słów i wciąż mam łzy w oczach.
  • Avatar
    A
    Lotus 12.08.2006 23:16
    Piękne
    Piękne, po prostu piękne.
    A czas trwania dodaje mu (Anime) tylko uroku.
    Polecam.
  • Avatar
    A
    Piechur 2.07.2006 00:25
    Perfekcja
    Poprostu perfekcja nic dodać nic ując
  • Avatar
    A
    zynkielem 25.06.2006 23:16
    Hoshi no Koe
    mnie to anime zaskoczyło i to bardzo pozytywnie . po jego obejzeniu długa chwile prubowałem sobie w głebi odpowiedziec na pytania ktore sobie co rusz stawiałem podczas ogladania , bo w sumie to anime zmusza do refleksji i nie ma opcji zeby sie nie zagłenbic w 100% całym sercem w ogladanie go
    . . mimo wszystko jescze bardziej imponuje mi fakt tego że tak krutka opowiesc wywołuje tak silne emocje . mimo swojego czasu trwania ogladajacy w pełni „zdąża” zrozumiec o co chodziło autorowi w danym momencie . jak dla mnie bomba i polecam kazdemu
  • Avatar
    A
    Mateo 17.04.2006 20:37
    Naprawdę dobre anime
    Jestem mile zaskoczony po obejrzeniu tego anime. Niespodziewałem się troszkę takiego zakończenia. Nie mogę uwierzyć, że można zmieścić w około 24minutach tyle spójnej treści. Jak na dzieło jednej osoby kreska i animacja jest znakomita. Anime pełne emocji,akcji…łez…
    Polecam
  • Avatar
    A
    Thar 10.12.2005 21:15
    Wzruszające...
    ...ale nie pozbawione istotnych wad. Mikako przez cały czas nosi jedno i to samo ubranie. Grafika robiona trójwymiarowo za bardzo się wyróżnia na tle rysowanej (hmm… Może ze względu na proporcje, powinienem napisać, że to rysunek się wyróżnia na tle animacji 3D? ^^). A ten rajd w ostatniej walce był jeszcze mniej realistyczny, niż popis Asuki w End of Evangelion. Tym niemniej, na pochwałę zasługuje sam fakt umieszczenia w 25 minutach historii, która ma potencjał by stać się kolejną nudnawą telenowelą. Żadnych „zapychaczy” żeby było koniecznie 13/26 epów, żadnych briefingów tuż przed endingiem… Właśnie za to lubię OAVki :).
  • Avatar
    A
    Zan 1.10.2005 17:35
    Hoshi no Koe
    Popieram przedmowce… film ten , podobnie jak i inne dziela Makoto Shinkai trafily w sam srodek mojego serca i zmusily do refleksji. Koncowke „Hoshi…” ogladalem niemal ze lzami w oczach.. wogole to przez caly czas ogladania filmu bylem w 100% pochloniety ta historia. Cudowna ,ale i bardzo smutna historia…. ehh.. przekichane byc romantykiem :)
  • Avatar
    A
    sildin 2.09.2005 22:35
    Jesteśmy jak kochankowie rozdzieleni przez ziemię i kosmos...
    Każdy filmik Shinkaia to dla mnie magia i inaczej tego nazwać nie umiem. Ludzie wrażliwi mogą zachwycać się i zachwycać. Nie będę się tutaj już rozwodził nad treścią… Shinkai chyba każdą swoją produkcję poświęcił więzom emocjonalnym między nami i co tu dużo mówić o poziomie tego, jeśli już w cztero bodaj minutowy „ona i jej kot” umiał wlać tak potężną dawkę uczuciową. Czy można to pokazać lepiej niż poprzez dwoje ludzi, którzy pomimo faktu, że rozdziela ich 8 lat świetlnych, wciąż są tak naprawdę obok siebie? Nieważne. Poza ucztą emocjonalną zostaje jeszcze uczta audiowizualna. Styl rysunku anime Shinkaia jest już chyba rozpoznawalny; jeśli miałbym pytać kto tworzy najlepsze tła wskazałbym jego bez wachania. Nie chodzi mi tylko o to, że ślicznie robi tą grę świateł (choć pod tym względem beyond the clouds jest chyba jeszcze lepsze) ale.. hmmm… jakby to ująć… ta animacja ma duszę. O, to chyba odpowiednie słowa. Co przez to rozumieć? Ja sam za dobrze nie wiem, ale zawsze, kiedy na to patrzę, jakoś tak ciepło mi się robi na sercu :) W beyond the clouds to wrażenie było jeszcze mocniejsze. Może zbyt wrażliwy jestem… Animacja z duszą tworzy niezapomnianą kompozycję z tą emocjonalną treścią. Ten odcisk stopy tracera wypełniający się deszczem, to wieczorne niebo… coś w tym jest. Dobra, tyle moje schizy. Muzyka to dla mnie nierozłączny element tej całej kompozycji, ładunek emocjonalny spotęgowany za jej sprawą poraz kolejny.

    I teraz niech się tylko wstydzą te wielkie studia, które przy całych ich budżetach nie są w większości przypadków w stanie oddać cząstki tego niepowtarzalnego piękna, zrobionego tylko przez dwoje (uwzględniając muzykę) ludzi.