Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,33

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 31
Średnia: 7,77
σ=1,6

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Liar Game

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 11×35 min
Tytuły alternatywne:
  • ライアーゲーム
Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Realizm
zrzutka

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale można się dzięki niemu szybko wzbogacić. Skrajnie uczciwa i łatwowierna dziewczyna rywalizuje z oszustami w nietypowej rozgrywce.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Miica

Recenzja / Opis

Nao Kanzaki poznajemy w chwili, gdy zwraca na posterunku policji znalezione sto jenów (czyli monetę wartą mniej niż cztery złote). Jej uczciwość (nawet jeśli przesadna) jest godna pochwały, lecz dziewczyna cechuje się przy okazji wyjątkową łatwowiernością. Stwierdzenie, że oszukanie jej jest równie łatwe, co odebranie dziecku cukierka byłoby sporym niedomówieniem. W istocie nawet małolaty notorycznie rabowane ze słodyczy znajdują się wyżej na drabinie przystosowania społecznego. Zrządzenie losu albo złośliwość organizatorów sprawia, że właśnie taka osoba znajduje przed drzwiami swego domu pudło ze stoma milionami jenów i zaproszenie do gry, w której trzeba odebrać przeciwnikowi jak najwięcej podobnie dostarczonych pieniędzy. Jako że cała kwota ma być odebrana po upływie trzydziestu dni, wygrana jednego gracza oznacza wpędzenie w długi drugiego.

Jak łatwo można się domyślić, Nao już pierwszego dnia daje się przekonać oponentowi (który okazał się jej dawnym nauczycielem), że powinna mu zostawić wszystkie pieniądze na „przechowanie”. Pozornie godna zaufania osoba szybko pokazuje prawdziwe oblicze, ale zanim bohaterka pogrąży się na dobre w rozpaczy, zapala się światełko w tunelu. Spotkany wcześniej policjant udziela jej nietypowej porady – powinna nakłonić do współpracy pewnego genialnego oszusta, Shinichiego Akiyamę, który (zupełnie przypadkowo) właśnie kończy odsiadywać swój wyrok. Dopiero dzięki pomocy fachowca naiwna dziewczyna zyskuje szanse w grze kłamców. A w każdej kolejnej rundzie muszą się zmierzyć nie tylko z nowymi zasadami, ale również z coraz bardziej wymagającymi przeciwnikami…

Sam początek serialu nie jest szczególnie zachęcający. Nie dość, że główna bohaterka prezentuje swoją osobą świętość graniczącą ze skrajnym brakiem rozsądku, to jeszcze oszustwom jednej i drugiej strony brakowało subtelności. Dopiero końcówka drugiego odcinka daje informacje o właściwej strukturze Liar Game. W kolejnych rundach w jednym budynku zostaje zgromadzona pewna grupa osób, a reguły, dzięki którym można zyskać większą wygraną (a przy okazji pogrążyć innych graczy), są bardzo ściśle określone i przywodzą na myśl przykładowe problemy znane z teorii gier (takie jak choćby dylemat więźnia). Dzięki temu poszczególne odcinki mają szansę zaciekawić zarówno osoby o ścisłych umysłach (bo mogą one przewidywać różne rodzaje mniej lub bardziej optymalnych strategii), jak również humanistów (ze względu na pokazanie sposobów manipulowania innymi ludźmi). Za wadę można uznać zakończenie tej serii, które zerwało z mangowymi korzeniami i poszło w stronę mętnego filozofowania. Najwyraźniej twórcy produkcji telewizyjnej nie byli pewni, czy Liar Game okaże się wystarczająco chodliwym towarem. Na szczęście w kontynuacji udało się zatuszować tę wpadkę.

Początkowo Nao pełni głównie rolę osoby mniej rozgarniętej od przeciętnego widza, wobec czego postaci stojące po jej stronie (nawet jeśli po cichu szykują się do nagłej, acz nieuniknionej zdrady) zawsze mają komu wytłumaczyć zawiłości swojej strategii bez burzenia czwartej ściany. Z czasem jednak dostaje ona trochę więcej pola do popisu, ponieważ jako jedyna koncentruje się nie na najbardziej efektywnej drodze do wygranej, lecz na tym, by nikt nie przegrał (bo za każdym razem oznacza to popadnięcie w takie długi, że ofiara mogłaby się nie wygrzebać z nich do końca życia). Jeśli chodzi o walory wizualne, to grająca ją Erika Toda jest niewątpliwie urodziwą aktorką, lecz w tym wypadku nie błyszczy seksapilem, by bardziej podkreślić niewinność bohaterki. Nao ubiera się jak dziewczyna z prowincji i człapie w pozbawiony gracji, kaczy sposób. Główną atrakcją serialu jest jednak Akiyama (gra go Shota Matsuda, który niektórym czytelnikom może być znany z aktorskiej wersji Hana Yori Dango). Wiele osób uważa go za niepokonanego geniusza (mimo że z pewnych powodów trafił jednak do więzienia), ale bohater na szczęście okazuje się sprytny w dość wiarygodny sposób (a nie na zasadzie „zapuściłem żurawia do scenariusza, więc znam posunięcia przeciwnika na dziesięć ruchów do przodu). Z biegiem czasu dowiadujemy się, co sprawia, że przejmuje się losem bohaterki (oczywiście wiąże się to z traumą z przeszłości). Reszta obsady to dość barwna mieszanka osób z różnych grup społecznych. Czasem wręcz zbyt barwna, bo zdarzają się osoby ekscentryczne w irytujący sposób (jak choćby pewien uczesany na grzyba okularnik ze skłonnością do krzyczenia w chwilach triumfu).

O ile zbyt ekspresyjne aktorstwo mnie za bardzo nie zaskoczyło (w końcu to japoński serial, a w nich to zazwyczaj norma), to tym razem stanowi ono integralny element konwencji. Właściwie wszystko okazuje się tu odrobinę kiczowate i karykaturalne – od zachowań postaci, poprzez pstrokatą scenografię (czasem pokazaną jeszcze na dodatek z wykorzystaniem filtru kolorów), aż po podkreślanie efektami dźwiękowymi dziwnych rzeczy, np. błyskania złotym zębem czy rzucanego komuś spojrzenia. Oprawa muzyczna nie jest przesadnie urozmaicona – słyszymy zazwyczaj kilka różnych rodzajów elektronicznego plumkania w tle. Właściwie w ucho wpada jedynie melodia z czołówki (też elektroniczna), a zapamiętać ją tym łatwiej, że towarzyszy zazwyczaj momentom, w których bohaterowie odsłaniają karty i przekuwają pozornie nieuchronną porażkę w zwycięstwo.

Liar Game to serial niepozbawiony wad (takich jak wyjątkowo nierozgarnięta bohaterka i atakujący ze wszystkich stron kicz), ale ma w sobie to coś, dzięki czemu sięga się po kolejne odcinki. Największą frajdę ma szansę sprawić osobom, które wybierają kolejne pozycje do oglądania pod kątem obecności w nich bohatera w typie Akiyamy, czyli manipulatora zdolnego do konstruowania wielopiętrowych planów. Drugą grupą docelową (choć niekoniecznie odrębną) są ludzie, którzy lubią analizować gry pod kątem optymalnych strategii. Tym niemniej nawet jeśli widz nie zalicza się do żadnej z tych grup, może dać szansę pierwszym kilku odcinkom (przynajmniej do zakończenia drugiej rundy), by przekonać się, czy mu odpowiada taki rodzaj zwrotów akcji w fabule.

fm, 15 grudnia 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Shinobu Kaitani
Reżyser: Ayako Oki, Hiroaki Matsuyama, Shinobu Kaitani
Scenariusz: Furuya Osho