Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Taiyou no Mokushiroku

  • Avatar
    A
    Sezonowy 18.03.2015 15:06
    Dobry film, oryginalna historia, a do tego japoński Gandhi w roli głównej
    Chcę podziękować recenzentowi, bo gdyby nie jego tekst na Tanuki, nie obejrzałbym Taiyou no Mokushiroku, jako że do niedawna w ogóle nie miałem pojęcia o istnieniu tego anime. A przecież to właśnie takich historii najbardziej mi brakuje w animowanym repertuarze: dramatu adresowanego do dojrzałego widza, filmu katastroficznego i jednocześnie political fiction noszącego znamiona wysokiego prawdopodobieństwa, bo opartego na współczesnych realiach, na postawach ludzi i sytuacji polityczno­‑społecznej, jaką dobrze znamy zza okna, z gazet czy z internetu.

    Chcę jednak przestrzec potencjalnych widzów sugerujących się recenzją i spodziewających się w filmie czegoś z ducha japońskiego rewanżyzmu (recenzent pisze o bezpardonowej amerykańskiej okupacji, co moim zdaniem jest jaskrawym nieporozumieniem): nie ma tu niczego o Złych Amerykanach, Wybranym Narodzie Japońskim i temu podobnych czarno­‑białych tonów. Przedstawiona sytuacja podziału wysp między dwa mocarstwa nie postała drogą okupacji, a na skutek scedowania uprawnień aparatu państwowego przez Japonię na rządy dwóch mocarstw udzielających pomocy humanitarnej upadłemu krajowi, niezdolnemu do dalszego samodzielnego istnienia, a później przeprowadzających gigantyczną akcję odbudowy kraju ze zgliszczy. Co prawda zobaczymy wojska amerykańskie pakujące do skrzyń skarby kultury japońskiej i wywożące je w bezpieczne miejsce, ale to normalna procedura w czasie katastrof żywiołowych. Poza tym, skąd mieli listę, co i skąd zabrać? Nie napisało jej przecież CIA przed laty i nie trzymało w szafie, na wypadek inwazji na Japonię: dostarczyli ją Amerykanom Japończycy, prosząc o pomoc w ratowaniu dziedzictwa narodowego.

    A dlaczego Chińczycy i Amerykanie nie wycofali się z Wysp Japońskich i piętnaście lat po katastrofalnym trzęsieniu ziemi wciąż sprawują kontrolę nad podzieloną Japonią? Dlaczego wciąż sprawują kontrolę nad swoją częścią japońskiego terytorium, zamiast spakować się i wrócić do domu? Kluczem wydaje się zrozumienie, że film jest projekcją japońskich lęków, wynikających z historii militarnej i politycznej związanej z końcem drugiej wojny światowej i zimną wojną. Rozpad kraju i jego podział na dwie części obserwowali Japończycy na przykładzie Korei i Wietnamu, a w Europie – Niemiec. Podobny los mógł spotkać Japonię, na szczęście udało jej się tego uniknąć i co by nie mówić, dobrze na tym wyszła. Ale przecież coś z tych lęków pozostało i cały czas wraca w filmach, książkach, komiksach. Mogę się domyślać, że w tej części historii, która nie został zekranizowana, główny bohater będzie podejmował działania zmierzające do połączenia obu części Japonii i odzyskania przez nią niepodległości. A jeśli wziąć pod uwagę, że główny bohater to praktycznie japoński Gandhi, obdarzony charyzmą, bezpośredni, prawy, szczery i wyrzekający się przemocy, mogę być spokojny, że nie zobaczylibyśmy go na ekranie, jak z hachimaki na skroniach i mieczem w doni prowadzi atak powstańców na amerykańskie czy chińskie umocnienia.

    Czerpałem wielką przyjemność z oglądania Genichirou Ryuu, obserwowania jego działań, bycia świadkiem niezłomnej postawy, prawego i otwartego na ludzi charakteru. Nie dość, że bohater wypadł przekonująco i wiarygodnie, to chwilami autentycznie go podziwiałem. Pokojowy Marsz Osiemdziesięciu Tysięcy wywarł na mnie naprawdę wielkie wrażenie, łącząc specyficzny rodzaj japońskiego ducha, gdzie wszyscy współpracują ze sobą dla dobra społeczności jak jeden organizm i są skłonni do poświęceń, z pacyfizmem oraz z gandhijskim spokojem i filozofią biernego oporu. Już dawno nie kibicowałem tak bardzo żadnemu bohaterowi anime życząc mu, by dopiął swego i droga, którą obrał, okazała się słuszna; to było bardzo przyjemne, bo niespodziewane uczucie.
    • Avatar
      Slova 18.03.2015 19:15
      Re: Dobry film, oryginalna historia, a do tego japoński Gandhi w roli głównej
      co moim zdaniem jest jaskrawym nieporozumieniem)

      Wprawdzie nie tak to ująłem, ale w filmie wyraźnie była ukazana militarna dominacja USA na terenach Japonii i to nie było partnerstwo, a raczej coś na miarę stacjonowania żołnierzy ZSRR w krajach ościennych.

      na skutek scedowania uprawnień aparatu państwowego przez Japonię na rządy dwóch mocarstw udzielających pomocy humanitarnej upadłemu krajowi, niezdolnemu do dalszego samodzielnego istnienia, a później przeprowadzających gigantyczną akcję odbudowy kraju ze zgliszczy.

      Tak, ale w normalnej sytuacji po wszystkim owe mocarstwa powinny się wynieść i zostawić Japonię w spokoju, czego nie dokonały. To jak najbardziej była okupacja, natomiast nigdzie nie wspomniałem o wywożeniu dóbr kultury, tym bardziej w kontekście rabunku, bowiem przekaz sceny był zupełnie jasny i zgodny z tym, co napisałeś.

      Masz bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat filmu, mi jednak one umknęły, a seans też nie był porywający i aż czułem, że historii sporo brakuje, że coś jednak ze scenariusza wyleciało przez normy czasowe. Może gdybym mógł dłużej przyjrzeć się poczynaniom bohaterów, lepiej zrozumiałbym przekaz całości, w obecnej formie nie widzę jednak nic więcej ponad to, co oznajmiłem w recenzji.
      • Avatar
        Sezonowy 19.03.2015 13:09
        Re: Dobry film, oryginalna historia, a do tego japoński Gandhi w roli głównej
        Niezależnie od tego, jak to ująłeś, ja tak to odebrałem. W filmie nie ma żadnego argumentu przemawiającego za tym, że Japonia znajduje się pod amerykańską okupacją, a co dopiero bezwzględną. Dlatego przywołałem scenę z wywożeniem skarbów kultury. Film opowiada o wydarzeniach, jakie miały miejsce w naszym świecie, a tu Japonia jest de facto największym obok Wielkiej Brytanii sojusznikiem USA. I nie mam na myśli sojuszu w kategoriach wojskowych, bo oba kraje praktycznie nie prowadzą wspólnych operacji militarnych poza terenem Japonii (konstytucja japońska nie daje możliwości wysłania Sił Samoobrony poza granice w innym charakterze niż w celu pomocy humanitarnej, vide symboliczny udział Japończyków w operacji w Iraku). Ale Japonia udostępniła swój kraj pod amerykańskie bazy wojskowe, które szachują Chiny i Rosję i de facto są gwarantem bezpieczeństwa kraju. Sam wiesz, że Chiny co rusz prężą mięśnie i domagają się a to zwrotu tych czy innych wysp, zmiany granicy morskiej, a nawet przebąkują o Okinawie, że ze względów historycznych powinna znaleźć się w ich strefie wpływów. Jest Rosja i Wyspy Kurylskie, które zagarnęła w czasie wojny i nie oddała, i – co już jest skrajnie surrealistyczne – między Rosją i Japonią wciąż nie został podpisany układ pokojowy po II WW, z powodu m.in. rzeczonych wysp. Na dobrą sprawę, oba kraje wciąż są w stanie wojny (sic!). Pamiątka po Wujku Stalinie, której jego następcy nie zamierzają się pozbyć, a przynajmniej nie bez scedowania na ich rzecz Wysp Kurylskich.

        Tak czy owak, Japończycy traktują Amerykanów jak największego sojusznika i gwaranta pokoju, stąd słowo „okupacja” wydaje mi się ostatnim określeniem, jakie powinno zostać użyte. Do tego, w kontekście sprzeciwu Japończyków przeciwko tej „okupacji” w filmie jest mowa jedynie o pokojowych demonstracjach przeciwko obecności Amerykanów, które to demonstracje regularnie zdarzają się i dzisiaj, zwłaszcza na Okinawie, która dużo wycierpiała z rąk amerykańskich podczas wojny. Ale zastrzegam, to tylko moje przypuszczenia, bo nie znam mangi i kto wie, co tam autor wymyślił i co nawyczyniali jego papierowi Amerykanie.

        Chińczycy z drugiej strony… W ich interesie jest jak najbardziej wyrwanie Japonii z amerykańskiej strefy wpływów i oto nadarzyła się okazja. Jak znam realia to ich pomoc wcale nie okazała się bezinteresowna. Niewykluczone, że domagali się cesji tych czy innych terytoriów, korekty granicy morskiej, usunięcia baz amerykańskich z Japonii i innych podobnych ustępstw. Nie wątpię, że Japonia nie zamierzała ustąpić. Przypuszczam, że w odpowiedzi Chiny zdecydowały się powołać na zajętych przez siebie terenach posłuszny japoński „rząd”, który zgodzi się na te warunki. Może nawet będzie skłonny zwrócić się ku sojuszowi z Chinami? Czy w takich warunkach amerykańskie wojsko powinno wycofać się ze „swojej” części Japonii, podczas gdy Chińczycy stoją pod bronią po drugiej stronie zatoki? Łatwo mogę sobie wyobrazić co by się stało. Chińskie wojsko, na prośbę „sojuszniczej” części Japonii i jego „rządu', wkroczyłoby żeby „zjednoczyć” kraj, oczywiście pod swoim berłem. Byłaby to dokładnie ta sama sytuacja co w podzielonych Niemczech podczas zimnej wojny, gdzie na terytorium RFN stała połączona armia sił NATO, żeby powstrzymać Układ Warszawski przed myślą o „zjednoczeniu” Niemiec. I to byłaby odpowiedź na pytanie, dlaczego Amerykanie nie wycofali się z Japonii po piętnastu latach i dlaczego utrzymują pełną kontrolę nad ruchem granicznym. Przynajmniej tak myślę, wyciągając wnioski z nie tak odległej historii Europy, gdzie mieliśmy podobną sytuację i gdzie nic dobrego z tego nie wynikło.

        Wybacz, rozpisałem się, ale mam dzisiaj wolne i nic ciekawszego do roboty, a temat wydał mi się na tyle ciekawy, żeby puścić wodze wyobraźni. :)
        • Avatar
          Slova 19.03.2015 15:13
          Re: Dobry film, oryginalna historia, a do tego japoński Gandhi w roli głównej
          NIe mam zamiaru pisać, że się mylisz, bowiem Twoje wywody są jak najbardziej logiczne. Jednak z mojej perspektywy to wyglądało tak, jakby i po tej demokratycznej stronie Amerykanie jednak podporządkowali sobie wszystko, co tylko się dało, tylko w bardziej wyrafinowany sposób. W tym przypadku też trudno pisać o suwerenności, zwłaszcza, że w finale zamknięto granice państwa. Różne metody i motywy, a efekt ten sam.
          • Avatar
            Sezonowy 19.03.2015 15:43
            Re: Dobry film, oryginalna historia, a do tego japoński Gandhi w roli głównej
            Jak by nie było, chętnie przeczytałbym mangę żeby dowiedzieć się, co tak naprawdę wymodził autor. Może to jednak Chińczycy są dobrzy, a Amerykanie zachowują się jak niemieckie Gestapo? Może w Tokio jednak obowiązuje godzina policyjna, a obywatele Japonii mają obowiązek zatrzymywać się i kłaniać napotkanym amerykańskim żołnierzom, tak jak sami wymagali kiedyś tego od mieszkańców okupowanych Filipin? Pogdybać sobie zawsze można, bo to fajna gimnastyka dla mózgownicy i dobrze od czasu do czasu o czym innym, a nie tylko o zawartości pikseli w pikselach i jak denna jest piosenka w tym czy innym openingu. :)
  • Isgenic 7.03.2015 08:19:12 - komentarz usunięto
    • Slova 7.03.2015 09:20:23 - komentarz usunięto
      • Isgenic 7.03.2015 11:54:04 - komentarz usunięto
        • Isgenic 7.03.2015 12:12:56 - komentarz usunięto