Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 7
Średnia: 4,14
σ=2,42

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kuroneko Banzai

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1933
Czas trwania: 11 min
Gatunki: Komedia
Postaci: Youkai, Zwierzęta; Inne: Magia
zrzutka

Myszka Miki atakuje Japonię, czyli anime na usługach imperialnej propagandy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Na egzotycznej wysepce trwa w najlepsze zabawa, zwierzęta – tak prawdziwe, jak i fantastyczne – tańczą i śpiewają. Sielankę tę przerywa warkot silnika samolotu. Nad wyspą przelatuje siedząca na wielkim nietoperzu Myszka Miki, która zrzuca na dół zwój zawierający słowa „Poddajcie wyspę!”. Czarny kot, któremu ów zwój przyniesiono (jedyny w okolicy, który umie czytać?) wścieka się i demonstracyjnie pali wiadomość. Na reakcję złej myszy nie trzeba długo czekać. Wyspę atakuje armia nietoperzy, węży i klonów Myszki Miki. Najeźdźcy łamią opór, niszczą okolicę, łapią jedno z dzieci, po czym, przywiązawszy je do pala, tańczą wokół niego. Wszystko wydaje się stracone, ale oto czarny kot przyzywa z księgi bajek armię legendarnych bohaterów i stworów z mitów azjatyckich, które ruszają na wojnę z okupantami.

Kuroneko Banzai to jedno z największych kuriozów w dziejach anime, jakie widziałem. Nic dziwnego, jest to produkcja w każdym calu propagandowa. Warto zwrócić uwagę na czas, w którym powstała. Japonia, zmuszona do opuszczenia Ligi Narodów i coraz mocniej izolowana na świecie, zwracała już na dobre wzrok ku Azji, zajmując Mandżurię i szykując się do wojny w Chinach. Ameryka stopniowo stawała się realnym przeciwnikiem, zwłaszcza że jej interesy na kontynencie azjatyckim mocno kolidowały z japońskimi. W swojej propagandzie Japończycy bardzo często podkreślali, że tylko oni mogą ocalić kraje azjatyckie przed zachodnią dominacją i kolonializmem. To, że w miejsce tamtych państw chcieli wejść ze swoją władzą, dużo bardziej bezwzględną od zachodniej, to już mało istotny detal. Liczyła się idea.

Anime to pokazuje właśnie takie podejście. Wrogiem jest tu Myszka Miki (trudno o bardziej wyrazisty symbol USA), której armia składa się z nietoperzy (samoloty) i węży (piechota). Oczywiście, można zapomnieć o znanych z kreskówek Disneya dobrodusznym uśmiechu i mysim głosie. Miki ma tu wiecznie zacięty i złośliwy wyraz twarzy, mówiąc zaś zwykle krzyczy. Przeciw napastnikom walczą natomiast zarówno bohaterowie japońskich, jak i chińskich legend (jedna z postaci trzyma nawet transparent zapisany po chińsku). Pojawiają się tu Momotaro, Urashima Tarou, bohaterowie Podróży na Zachód, Dziejów Trzech Królestw, a także kilku innych historii. Cała ta fantastyczna plejada ma symbolizować jedność krajów azjatyckich wobec amerykańskiego wroga.

Jeśli ktoś z was widział amerykańskie kreskówki propagandowe z czasów drugiej wojny światowej, w których królik Bugs sprzedaje japońskim żołnierzom marchewki z granatami w środku albo kaczorowi Donaldowi śni się koszmar, w którym jest obywatelem Trzeciej Rzeszy, to wiecie, jakich wrażeń się spodziewać. Kuroneko Banzai trzyma podobny poziom, jest produkcją równie zabawną co tamte, choć naturalnie tylko częściowo w zamierzony sposób. Żeby było śmieszniej, japońska animacja z tamtych lat czerpała pełnymi garściami z amerykańskiej szkoły tworzenia filmów rysunkowych, toteż grafika nie ma w sobie niczego, co można by kojarzyć ze współczesnym obliczem anime. Gdyby nie te kilka napisów po japońsku i chińsku, można by uznać, że rzecz ta powstała w Stanach. Jakby tego było mało, walczący z jankeską myszką i jej armią Azjaci używają często cokolwiek mało japońskiego zwrotu „OK”.

Kuroneko Banzai polecam obejrzeć. Dostarcza sporo niezłej (pal diabli, że nie zawsze zamierzonej przez twórców) rozrywki, obfituje w scenki zgoła absurdalne (vide chodzący piec zmieniający się w czołg), a przy okazji stanowi świadectwo pewnej epoki. Był to chyba pierwszy (ale nie ostatni) przykład wprzęgnięcia anime w maszynę propagandową cesarstwa. Dziś nie robi się już takich rzeczy, choć – gdyby przypomnieć sobie tytuły w rodzaju Lime­‑iro Senkitan – można dojść do wniosku, że coś tam jednak z tego ducha zostało…

Grisznak, 17 czerwca 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Reżyser: Takao Nakano