Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,33

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 267
Średnia: 7,55
σ=1,75

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sekirei ~Pure Engagement~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • セキレイ~Pure Engagement~
Gatunki: Komedia, Romans
Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Ecchi, Harem, Supermoce, Wielkie biusty
zrzutka

Dobra seria ecchi doczekała się jeszcze lepszej kontynuacji, czyli walczmy, zanim wszyscy zorientują się, że to bez sensu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Piotrek

Recenzja / Opis

Pierwsza seria Sekirei jest udanym haremem ecchi i mogę ją polecić każdemu, kto chce rozpocząć przygodę z tego typu seriami. Kontynuacja pokazała, że drugie sezony takich produkcji nie są na wstępie skazane na porażkę. Tak naprawdę z konwencji haremu trudno jest wyciągnąć drugą młodość. Absolutnie każda pierwsza seria musi zawierać takie obowiązkowe elementy, jak: zapoznanie nas z głównym bohaterem i jego ciężkim życiem nieudacznika, poznanie pierwszej z dziewczyn, następnie „kolekcjonowanie” kolejnych, ukazanie jakiejś wyjątkowej mocy protagonisty, porcję dramatu w końcówce oraz obowiązkowy happy end. Przepis na drugi sezon już tak oczywisty nie jest. Bo z fabuły napisanej na kolanie nic więcej nie da się wycisnąć, bo liczba dziewczyn w haremie bohatera i tak już osiągnęła masę krytyczną, bo ile razy można dostać krwotoku z nosa w ciągu jednego dnia? Drugi sezon tego typu produkcji mogą uratować jedynie: dobry wątek fabularny, barwni i ciekawi bohaterowie lub porcja solidnie zrealizowanej akcji. W przypadku Sekirei: Pure Engagement mamy sytuację, w której producent zdecydował się postawić na wszystkie trzy elementy i wywiązał się z tego zadania bardzo dobrze.

Akcja drugiej serii rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach serii pierwszej. Pomoc w ucieczce pewnej parze zakończyła się sukcesem, ale wiąże się to z konsekwencjami dla pozostałych w mieście ashikabi i sekirei. MBI zaostrzyło ochronę i jeszcze bardziej odcięło miasto od reszty świata. Minato i jego sekirei są teraz postrzegani niemalże jako żywe legendy, nic więc dziwnego, że kolejni ashikabi zwracają się do nich z prośbą o pomoc w ucieczce. Seria druga zdecydowanie bardziej niż poprzedniczka ukazuje relacje pomiędzy ashikabi a sekirei. Pomimo sztuczności samej konwencji, więź poszczególnych par pokazana została bardzo przystępnie i „ludzko”. Nie razi sztucznością, nie widać robienia czegoś na siłę i wciskania widzowi ckliwych scen. To pierwsza zaleta tej serii. Kolejną było ukazanie uczuć towarzyszących poszczególnym konfrontacjom sekirei. Coraz bardziej da się zauważyć zmęczenie różnych osób „turniejem” prowadzącym donikąd. Rośnie chęć buntu przeciwko korporacji i jej zbzikowanemu szefowi, który z walk na śmierć i życie urządził sobie rozrywkę. Szef korporacji MBI jest najsłabszym punktem fabuły zarówno w serii pierwszej jak i w kontynuacji. Jak mocno bym się nie starał, nie potrafię zobaczyć tego wariata jako geniusza, który stworzył najpotężniejszą korporację na świecie. Dodatkowymi wątkami fabularnymi jest zdobycie przez Minato dwóch ostatnich nieuskrzydlonych sekirei oraz pomoc Uzume w spełnieniu jej marzenia o uzdrowieniu swojej ashikabi. Do tego dochodzą kolejno odsłaniane karty historii projektu Sekirei oraz retrospekcje przybliżające nam przeszłość niektórych postaci. Jak widać w warstwie fabularnej wiele się dzieje i osoby ciekawe świata przedstawionego dostaną kilka odpowiedzi na swoje pytania postawione jeszcze w serii pierwszej. Wątek fabularny poprowadzony został bardzo zgrabnie i nie czuje się pośpiechu w przekazywaniu informacji. Historia pozbawiona jest też większych dłużyzn czy sztucznych zapychaczy.

Drugim elementem decydującym o sukcesie serii są bohaterowie. Tu o dziwo nadal najsłabiej wypada główna para, Minato i Musubi. Na plus należy zaliczyć, że protagonista odrobinę dojrzał i stał się bardziej męski i odpowiedzialny. W tej serii moim zdaniem najlepiej wypadają Tsukiumi, Matsu oraz Kazehana. Pierwsza nadal pełni rolę głównej tsundere i przywodzi na myśl główną bohaterkę Freezing, którą bardzo miło wspominam. Matsu otrzymała o wiele więcej czasu antenowego i w końcu daje pokaz swoich możliwości w „walce”. Kazehana natomiast, choć pozostaje alkoholiczką, ma duży wpływ na decyzje podejmowane przez głównego bohatera i w kluczowych momentach to jej wsparcie zaważy na rozwoju fabuły. Wszyscy bohaterowie pozostają wyraziści i nie irytują zachowaniem, może poza wspomnianym wcześniej Minaką, czyli szefem MBI.

Trzecim mocnym punktem produkcji są walki sekirei. Dobrze zrealizowane, dynamiczne, nie rażą kiczem ani sztucznymi, nienaturalnymi ruchami. Dużym plusem jest fakt, że ich obecność wynika bezpośrednio z fabuły i są elementem ją dopełniającym. Dobrze dobrana została długość ich trwania. Uniknięto dzięki temu znużenia widza akcją. Tylko walki z udziałem tłumu w finałowych odcinkach zostały zrealizowane słabo i zwyczajnie mnie raziły. Przeszkadzał mi też ubogi wachlarz ataków sekirei; jak wiadomo z serii pierwszej, każda z nich ma unikatowy styl walki, ale urozmaiceniem byłoby wprowadzenie jakichś dodatkowych zdolności każdej z nich.

Dobrze wypada także oprawa audiowizualna. Nie zgadzam się z opinią z pierwszej recenzji o brzydko narysowanych postaciach. Uważam, że zarówno tła, jak i rysunek postaci, stoją na wysokim poziomie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę typ produkcji. Bardzo dobrze dobrana została mimika postaci, podkreślająca charakter każdej z nich. Zastrzeżenia można mieć jedynie do rysunku biustów dziewczyn, przeczących momentami prawu grawitacji. Tła są ładne i odniosłem wrażenie, że całość jest nieco lepiej narysowana niż seria pierwsza.

Przy recenzowaniu pozycji ecchi nie mogę pominąć w ocenie elementów fanserwisowych. Tu spotkało mnie zaskoczenie, ponieważ w przeciwieństwie do wielu kontynuacji, gdzie z braku pomysłów na poprowadzenie fabuły twórcy skupiali się na scenach bieliźnianych, tutaj mamy do czynienia z czymś odwrotnym. W drugiej serii scen fanserwisowych jest o wiele mniej, co wyszło jej na dobre, bo widzowie uczuleni na goliznę mają szansę dotrwać do ostatniego odcinka. Na minus zaliczam jak poprzednio nienaturalnie wyglądające, monstrualne piersi głównych bohaterek. Tego „waloru” oszczędzono jedynie Ku­‑chan i Kagari. Pewnym zaskoczeniem mogą być wątki yuri i yaoi. Na szczęście również te wątki pozostały strawne do samego końca i nie powinny razić nawet ich przeciwników. Podsumowując: fanserwis jest naprawdę dobrze przemyślany, podany ze smakiem i nie powinien przeszkadzać osobom podchodzącym do niego z rezerwą. Rozczarują się natomiast ci, którzy liczyli na większą ilość pikantnych scen niż w pierwszej serii. Ciekawym rozwiązaniem jest postawienie właścicielki domu, w którym mieszkają bohaterowie, w roli strażniczki cnoty haremu głównego bohatera. Jest to dobra odpowiedź na pytanie, dlaczego główny bohater nie posunął się do niczego, chociaż otacza go taka liczba naprawdę oddanych mu dziewczyn.

Druga seria na pewno spodoba się osobom, którym podobała się jedynka, z wyłączeniem tych, którzy liczyli na większą ilość bardziej odważnego fanserwisu. Nie zawiodą się ci, którzy lubią serie przygodowe z wątkami komediowymi i dobrymi walkami. Sekirei: Pure Engagement jest bardzo udaną kontynuacją dobrego anime. W zalewie głupawych serii haremowych, niemających nic do zaoferowania poza wałkowanymi w kółko tymi samymi scenami bieliźnianymi, Sekirei wydaje się prawdziwą perełką. Czekam na informacje o kontynuacji, jednak mam poważne wątpliwości, czy takowa kiedykolwiek powstanie. Nie chodzi tu o brak materiału źródłowego lub jego jakość – manga, na której opiera się anime, jest cały czas wydawana. Bardziej chodzi o to, że jak już wspomniałem, w modzie są teraz serie­‑reklamówki lub zapychacze niemające do zaoferowania nic poza niskiej jakości fanserwisem. Nadzieja jednak zawsze umiera ostatnia.

KamilW, 4 czerwca 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Seven Arcs Pictures
Autor: Sakurako Gokurakuin
Projekt: Shinpei Tomooka
Reżyser: Keizou Kusakawa
Scenariusz: Takao Yoshioka
Muzyka: Hiroaki Sano