Komentarze
Kuroshitsuji II
- Słabe.. : Zafcio013 : 5.01.2012 14:42:07
- To owe "coś" : cathbanned : 2.12.2011 12:25:16
- Idealne... aż abyt : Żelatyna : 14.11.2011 19:35:53
- Genialne! : pilarek : 12.11.2011 18:37:28
- Udane flaki z olejem, ale nie narzekam : marv : 12.10.2011 20:03:04
- Ciel. : Kanaria. : 20.09.2011 17:26:27
- Pierwszy sezon lepszy... : Tsume : 17.09.2011 16:27:53
- Co za bzdura... : Ange : 28.08.2011 21:12:09
- Ocena -1 : Oliwka : 28.08.2011 16:31:13
- Re: I czego wy się czepiacie !? : HaruChan : 25.08.2011 13:07:55
Słabe..
To owe "coś"
Idealne... aż abyt
Genialne!
Udane flaki z olejem, ale nie narzekam
Po trzydniowym maratonie z 'Kuroshitsuji' pomyślałam: 'Nie masz co oglądać drugiej serii. Będzie ssać, a do tego zepsuje dobre wrażenie po TAMTYM zakończeniu'. Wiedziałam to. Czułam w kościach. Ale moją wrodzoną dyscyplinę zniszczył bliższy kontakt z jako takim plakatem: blondynek? W pończochach? ME GUSTA! I zobaczyłam: bez jakichkolwiek wymagań wobec fabuły, chciałam tylko sprawdzić, co za postać zafascynowała mnie swoim dziwacznym wyglądem. Cóż, muszę przyznać, iż poległam. O ile postać Aloisa zapowiadała się dobrze, to bezpłciowość Clouda zabiła mnie od razu. Stare postacie jakoś 'wypłowiały' – Seb puszczał oczko w stronę swoich fanek, ale nie było to już… takie… 'Sebastianowe', Ciel tak jakoś 'zmarudniał', Grell odzyskał piłę, ale akurat jego ciężko spaprać. Inni bohaterowie po jakimś czasie jakby przestali istnieć. A blondynek, w którym pokładałam jedyne swoje nadzieje najpierw został zapomniany przez scenarzystów, a później nagle i bezceremonialnie kopnął w kalendarz, pozostawiając mi tylko dziwne wrażenie niedosytu oraz niedopracowanego charakteru który nawet nie miał czasu się rozwinąć. Wyglądało to tak: tu macie takiego synka, wygląda tak, zachowuje się tak i tak, pasuje? nie pasuje? Dobra, zabijmy go. A naprawdę wpasował się w moje nieokreślone w słowach odczucie moe – do szczęścia brakowało mu tylko piły mechanicznej, ale Grell by się nie zgodził. Może nawet i dobrze – nie zdążył mi się znudzić i nie zapominajmy, kto tu jest głównym bohaterem. Chociaż byłam pewna, że będziemy się z nim użerać przez bite 12 odcinków, a na koniec umrze jakąś wybitnie bolesną i nieprzyjemną śmiercią. Ojć. Ale i tak go uwielbiam =D
Co do fabuły: część pierwsza przypominała zbitek historyjek niedbale powiązanych sznurkiem – wiadomo, że kiedyś się rozsypie, ale sam pomysł był niezły. Ale część druga! U‑lala! Idealna kompozycja mimrów z mamrami! Nic się nie dzieje, wszyscy się nudzą! Pierwszy odcinek: 'Poznaj psychola', drugi odcinek: 'Jane Austen pozdrawia', trzeci: 'Szybkie przypomnienie jak się to robiło w pierwszej serii'... Ludzie złoci! Pod koniec coś się zaczęło konkretnego tworzyć, ale nadal nie byłam przekonana. Zakończenie KuroI było proste i niby przewidywalne, ale scena końcowa sama w sobie przyprawiała mnie o dreszcze. W KuroII mamy za to ciekawą koncepcję zakończenia, ale za to bez emocji, a Ciel i Sebastian MUSZĄ Ci KAWAŁEK po KAWAŁKU wytłumaczyć DOKŁADNIE całą sytuację. To chyba produkcja japońska, jak sądzę, a nie niższych lotów amerykańska (bez obrazy), jak sądziłam? Nie trzeba nam wszystkiego powtarzać.
A konflikt dwojga paniczów, tsundere i yandere? Wyglądał mniej więcej tak:
Ciel: Zabiłeś moich rodziców!
Alois: A ty zabiłeś mojego brata!
Ciel: ??
Alois: Zdychaj śmieciu!
Ciel: Zdychaj!
A tak naprawdę: oglądałam obie serie jednym właściwie ciągiem i obie mi się naprawdę podobały – staram się podchodzić do wszystkiego bez uprzedzeń (nawet do High School Musical, ale było ciężko). KuroI dostaje u mnie (w ocenach szkolnych) 4 z małym minusem, KuroII 2 z plusem. Chwila … (patrzy na Aloisego) Poddaję się. Ostatecznie 3 na szynach =D
Ciel.
Pojawienie się Alojzego i Clauda było czymś nowym,co powodowało,że seria różniła się od poprzedniej.Polubiłam Alojzego,głównie za jego hmmm,nieobliczalność i nieprzewidywalność.To nie był ten nudny,chłodny Ciel,który w każdej sytuacji zachowywał się tak samo.Claud jako demon sprawdził się perfekcyjnie.Taki obojętny,zimny,nie przystępny,kłamliwy,ponury,znudzony tym co się dzieje wokół – przecież takie powinny być demony,a nie uśmiechające się i mówiące „paniczu,paniczu” (tak,chodzi mi o Sebastiana)
Ale to kwestia gustu.
Podobało mi się również,że nie było tu takich komediowych scen (w pierwszej serii strasznie mnie to wnerwiało).
Generalnie to podobało mi się również,że fabuła była jednolita,a nie tak jak w serii I – co odcinek nowe zadanie,nowy problem.Ble,ble…
Oczywiście nie było to jakieś genialne,cudowne,oszałamiające,ale zwyczajnie dobre.
Zakończenie? Zakończenie było dziwne.
Pierwszy sezon lepszy...
Druga częśc w porównaniu do pierwszej wygląda dośc blado i głupio. Samo pojawienie się nowego lokaja i jego „wysokości” trochę mnie spłoszyło. Ten cały Trancy to po prostu jakiś niewyżyty seksualnie szczeniak, który w ogóle zachowuje się jak pięciolatek. No i pozostaje jeszcze Claude… Eh, Claude, Claude… Co by tu o nim napisac…? Ten też wcale nie jest lepszy. Nie ma tego sebastianowego uroki. Straszny sztywniak…
Jedyne co najbardziej podobało mi się w całej serii to Bitwa Na Składniki Żywieniowe <wiem, specyficzna nazwa> w wykonaniu Sebka i Claude. ^^
Co za bzdura...
Obejrzałam sześć odcinków, czyli jak wynika z numeracji – połowę drugiej serii i już teraz czuję, że usiłuje ona mi robić z głowy kisiel. Grafika ładna, muzyka – porządna, chociaż ending nie dorównuje dwóm poprzednim, ale gabuła znowu leży i kwiczy. Drugą wersję mozna polecić tylko zagorzalcom, którzy przełkną wszystko z dziedziny tego tytułu i niewymagającym wielbicielom slashu, którym wszystko jedno co się dzieje, byle dwaj przystojni/piękni mężczyźni macali się tu i ówdzie w poświacie księżyca. Obie serie natomiast uwazam za stratę czasu i tak jak pierwszej dałam 5/10 tak tej mogę dać co najwyżej 3.
Ocena -1
Kuroshitsuji 2
Żaluję że obejrzałam
Nie lubię Aloisa, nie lubię jego lokaja, nie lubię tej pokojówki i wszystkich nowych postaci.
Dla mnie to jest czekolada, która była ładnie zapakowana, ale jest miksem – niektóre kostki są mmm, niektóre z ledwością idzie zjeść. A pod koniec ma się ochotę wyrzucić to do śmieci…
Wystawiłam 7/10 chociaż i tak czuję, że to jest zbyt wysoka ocena. Nie warto oglądać, lepiej zaprzestać na pierwszej serii, naprawdę.
Jeden demon bez ogona, drugi demon bez ogona..
Grafika całkiem przyjemna oku, jak w pierwszej serii, animacja nie jest zła, ale specjalnie zachwycająca też nie jest.
Muzyka całkiem nieźle spełnia swoją role tła.
Generalnie kontynuacja nie najlepsza, ale co ja będę marudzić, skoro koniec końców nieźle się uhahahałam :D
Jak to twórcy potrafią zepsuć znakomite anime
Omg...
II seria zwać się winna "żenada i porażka"
Niech ktoś da tu słownik!
Drugi sezon nie potrzebny, dla mnie bez znaczenia
Ogólnie jednak nie było aż tak źle, jak to głosi recenzja. Da się to obejrzeć, ale – jak już wspomniałam – nie ma ku temu powodu.
a mi się podobało :) i to bardzo
Według mnie największym plusem tej serii jest właśnie Alojzy. To właśnie on SPOILER: kliknij: ukryte wrąbał Sebe na wieczność służenia Cielakowi .
Dużym minusem serii jest to że jest taka krótka. Mogliby dorobić kilka śmiesznych (bądź nie) odcinków przed rozpoczęciem akcji. Przecież pierwsza seria została tak zrobiona – odcinki ważne dla fabuły przepleciono z tymi stworzonymi dla fanów. Akcja potoczyła się jak dla mnie w „dwójce” za szybko – mgli to przeciągnąć i zbudować trochę fabuły, a nie wszystko: „ciap, na jeden raz”.
Mimo to chętniej będę wracać do drugiej serii niż pierwszej.
Da się przełknąć.
Po pierwsze – klimat. W jakimś niewielkim stopniu zachowało się to uczucie wtapiania się w tło wiktoriańskiej Anglii, jednak w dużej mierze zostało to przysłonięte przez rozterki uczuciowe głównych bohaterów drugiej serii. Skupiono się tylko i wyłącznie na zażartej walce pomiędzy rodem Phantomhive a Trancy. Ciel w obliczu dwóch głodnych jego duszy demonów został zepchnięty na drugi plan jako marionetka, za której sznurki zaczęli pociągać wszyscy dookoła. Jego znaczenie straciło na wartości, nie sądzicie?
Po drugie – Sebastian. Choć byłam całym sercem po jego stronie, gdyż niemożliwie nienawidziłam postaci Claude'a, to jednak uważam, że jego postać lokaja Ciela została już skrajnie przekoloryzowana. Choć w ostatnich odcinkach wydał mi się nagle bezradny i usiłujący na przekór wszystkiemu powrócić do swojej dawnej świetności. Ten kontrast jednak w dobrej mierze wpłynął na całą drugą serię i dzięki temu wydał on się odrobinę bardziej wiarygodny. Jednak z drugiej strony wizja idealnego lokaja mogła się trochę przejeść po pierwszej serii.
Po trzecie – zakończenie. Dobra, zaskoczyło mnie trochę, zwłaszcza, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale miałam niesamowicie mieszane uczucia. Z jednej strony rada byłam, że nie zakończyli tego w oczywisty sposób - kliknij: ukryte albo zje jego duszę, albo się ulituje, choć to drugiej było mniej oczywiste, zważywszy na fakt, iż domagał się tego przez wszystkie odcinki. A z drugiej strony wściekła, że zrobili z tego „neverending story”, a to, przez co przebrnęliśmy, wydało się skrajnie bezsensowne. Sama nie wiem czy to plus czy też minus, ale po prostu jestem nienasycona, nieusatysfakcjonowana i może trochę… rozczarowana? Sebastian z pewnością czuł to samo, choć, szczerze powiedziawszy, musiał być wściekły. kliknij: ukryte Sam pomysł zamiany Ciela w demona był w miarę dobry, ale ten kontrakt… Wybaczcie, ale jak dla mnie to marna próba widowiskowego zakończenia. I po co to wszystko?
Po czwarte – Hannah. Nie wiem czemu, ale jej chorobliwie niezrozumiała postawa irytowała mnie przez niemal wszystkie odcinki, a te emocje sięgnęły zenitu w ostatnich momentach. Naprawdę mnie wkurzała.
Dobra, dobra. Wydaje mi się, że jak na razie dość tych minusów. Lepiej teraz wskazać chociaż trochę pozytywnych cech tej serii.
Po pierwsze – Alois. Charyzmatyczna postać, zaskakująca swoją osobowością, duchową przemianą i psychicznymi rozterkami. Fakt, że chciał się przypodobać Claude, nadał innego wyrazu ich relacjom. Może i był psychopatą, przy czym budził skrajne emocje, jednak momentami wydawał mi się ciekawszy, aniżeli sam Ciel. Ciel był monotematyczny, schematyczny bohater. Z kolei Alois zaskakiwał na każdy kroku. Było mi go po prostu żal. Uważam, że to był świetny dodatek do drugiej serii, choć nieco zaburzył główny wątek fabuły.
Po drugie – Grell. Ten osobnik prawdopodobnie nigdy mi się nie znudzi. Jego prześmiewcze odzywki nie opuściły nas i w drugiej serii, choć nie było tego w tak dużej ilości jak na początku.
Po trzecie – za całokształt. Mimo wszystko, nawet mi się podobało, choć istnieje dużo wad, które działają na niekorzyść tej serii. Zapewne w przyszłości będę wracać jedynie do pierwszego sezonu, choć – kto wie – może jednak sięgnę jeszcze raz po tą serię, a wówczas inaczej ją odbiorę?
Cóż, jeśli już naprawdę skrajnie nie masz co robić, obejrzyj. Ale tym co dopiero zabierają się za Kuroshitsuji albo jeszcze nie obejrzeli drugiej serii – zostańcie przy pierwszej. Taka moja dobra rada.
Kurosz po raz drugi ; >
Od początku serii do połowy miałem wrażenie retrospekcji która przeżywa bohater i brakowało mi tekstów typu „czy tego już nie było”. I uważałem,że to pewien rodzaju przedstawiania w inaczej przygód Ciela od początku.
Jednak była to pomyłka. Przecież był Aloizy z swym Clodem. Te dwie postacie mi się nie podobały. Aloizy był obrzydliwy i okropny. Może ktoś jest kogo zachwyca ta postać ,ale u mnie budziła odrazę swym zachowaniem pełnym wulgarności i przemocy.
Kolejna sprawa to postać Sebastiana w drugiej odsłonie. Jego postać już została przeidealizowana. W jednej scenie pokazane zostało jak bardzo kocha on koty, co u mnie uaktywnił się odruch opadania szczęki. Było dla mnie nie do pomyślenia takie zachowania tego bohatera jakiego pamiętam z pierwszej serii.
Oprawa nie podobała mi się. Nie było tego klimatu jaki był w kiedyś. Zakończenie koślawe, ale zrobione jakoś.
Kontynuacja, która dla jednych jest źródłem do robienia costplayów yaoi, a reszty to średniego poziomu seria, która nie dorównuje do pięt swojemu poprzednikowi.
W rezultacie 7/10,bo jednak ogólnie biorąc to źle do końca nie było.
Jak dla mnie
Zdecydowane rozczarowanie
Rozczarowana
Ukryto spoiler.
Moderacja
Rozczarowanie
Graficy chyba od miesięcy nie dostawali żołdu, bo obraz zamiast się poprawić (im nowsza seria tym lepsza grafika, tak?), pogorszył się. Nie powiem, że jest tragicznie, bo w tej chwili skłamię, ale było lepiej.
Natomiast muzyka, tu zgadzam się z recenzją, poprawiła się. Ma klimat, szkoda tylko, że to co się dzieje na ekranie cierpi na jego niedostatek. Piosenki są bardzo dobre, zwłaszcza ta wykonywana przez mój ukochany zespół Kalafina.
Nie wiem czy powstanie ciąg dalszy, o ile to w ogóle możliwe biorąc pod uwagę zakończenie. kliknij: ukryte Chyba, że będą to „Przygody demonicznego hrabiego Ciela i jego wiernego ps… to znaczy wiernego demona Sebastiasna”.
=.=