Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
grafika: 8/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 36
Średnia: 7,33
σ=1,05

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Toshi o Totta Wani

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 13 min
Tytuły alternatywne:
  • The Old Crocodile
  • 年をとった鰐
Postaci: Zwierzęta; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Inne: Eksperymentalne
zrzutka

Sceny z życia pewnego krokodyla… Mroczne i bardzo urocze!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewnego razu żył sobie stary krokodyl, tak stary, że pamiętał czasy, kiedy budowano piramidy. Niestety podeszły wiek dawał o sobie znać w postaci reumatyzmu, który był tak dokuczliwy, że nie pozwalał zwierzęciu polować. Głodny krokodyl postanowił zjeść swojego prawnuka, co wzbudziło zgorszenie wśród jego stada. Mimo szacunku, jakim go darzono, postanowiono się go pozbyć, ale młode krokodyle zęby okazały się nic nie warte w starciu ze starą, twardą jak stal skórą. Obrażony gad opuścił więc stado i udał się w samotną podróż, podczas której poznał wielką miłość – uczynną i troskliwą ośmiornicę…

Czyżby romans w wydaniu zwierzęcym? Nie, raczej przewrotna antybajka dosłownie utopiona w czarnym jak smoła humorze. Matkę naturę trudno oszukać i mimo nawet najlepszych chęci, pierwotny instynkt stworzenia zawsze w końcu dojdzie do głosu. Spotkanie uroczej ośmiornicy to zaledwie początek przedziwnej gry, w której stawką jest życie. Chociaż z drugiej strony, być może ta krótka animacja faktycznie jest obrazem trudnej, ale i żarliwej miłości. Tak wielkiej, że zrobimy wszystko, by mieć tylko dla siebie tę drugą osobę. Ośmiornica dba o starego krokodyla, jak tylko może, codziennie poluje dla niego i martwi się o jego reumatyzm. On w zamian codziennie zjada jedno z jej ramion, po cichu, kiedy śpi, tak by się nie zorientowała. Dlaczego? Ponieważ tak bardzo kocha jej wyśmienite ciało… Wyrachowanie? Nie do końca, bo kiedy w końcu zabraknie towarzyszki, będzie mu żal. Pytanie: na jak długo?

Seans zakończyłam zaskoczona. Niby znam reżysera i wiem, czego mogę się spodziewać, ale jednak człowiek wychowany na bajkach Ezopa ma zakodowane, że te zwierzątka to tylko taka metafora ludzi, zło zawsze zostaje ukarane i na końcu musi być morał. A tu figa… Zachowania jakieś mało ludzkie, kary nie ma (wręcz przeciwnie), a o morale to można sobie najwyżej pomarzyć. I w zasadzie fajnie, bo miło od czasu do czasu zobaczyć coś innego, niesztampowego i w zaskakujący sposób realnego. Świat jest brutalny – jak nie masz odpowiedniej siły przebicia, to czeka cię bolesny upadek, dla odważnych natomiast przygotowano nagrody. Krokodyl jest typem wyjątkowo paskudnym i cynicznym, ale jakoś tak przewrotnie, nie mamy ochoty sprawić sobie z niego butów czy torebki, tylko z zainteresowaniem śledzimy jego poczynania, by na końcu roześmiać się nad własną naiwnością („no proszę Cię, naprawdę liczyłeś, że zapłaci za swoje czyny…?”). Swoją drogą, finał jest naprawdę rozbrajający…

Kouji Yamamura – już samo nazwisko powinno być jasną informacją, że nie będziemy mieli do czynienia z klasyczną kreską. Toshi wo totta Wani to udany, chociaż niezwykle prosty eksperyment graficzny, utrzymany w monochromatycznej palecie brązów i czerni, oparty na ilustracjach pierwowzoru autorstwa Léopolda Chauveau. Wszystko zostało zaledwie naszkicowane i pozbawione wszelkich zbędnych detali. Sylwetki zwierząt są uproszczone i tak naprawdę zdarzają się momenty, kiedy bez wiedzy o tym, co oglądamy, nie moglibyśmy odgadnąć, co przestawia ta ciemna plama. Film ma urok starej kreskówki, studenckiego ćwiczenia, chociaż płynna animacja wyraźnie świadczy o tym, że mamy do czynienia z celowym zabiegiem. Dłuższa forma mogłaby być wizualnie męcząca dla widza, ale ponieważ film trwa tylko trzynaście minut, nie ma obaw, że brak dynamizmu czy wyblakła kolorystyka odrzuci widza.

Czy warto obejrzeć ten krótki popis Yamamury? Tak, zdecydowanie tak. Japończyk w zabawny sposób igra z bajkowymi schematami, zupełnie nie przejmując się polityczną poprawnością. Taka mała, ale bardzo kształtna kropelka w morzu produkcji przeznaczonych dla starszych widzów, które zazwyczaj operują nieco mniej wyszukanymi środkami. A poza tym, to naprawdę trzynaście minut wyśmienitej zabawy.

moshi_moshi, 24 lipca 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Yamamura Animation
Autor: Léopold Chauveau
Projekt: Kouji Yamamura
Reżyser: Kouji Yamamura
Muzyka: Kouji Kasamatsu