Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 15
Średnia: 4,93
σ=2,17

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Suteki Tantei Labyrinth

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 25×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Fantastic Detective Labyrinth
  • 素敵探偵☆ラビリンス
zrzutka

Uroczy i słodki małoletni blondynek sieje postrach wśród przestępców. Niemożliwe? Żebyście się nie zdziwili…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Trzydzieści lat temu Tokio nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, które doszczętnie zniszczyło centrum miasta. Ludzie, którzy przeżyli katastrofę, przenieśli się na obrzeża dawnej stolicy i tak powstała nowa metropolia. Tymczasem wśród owianych złą sławą ruin coraz częściej dochodzi do tajemniczych zbrodni. Policja z powodu braku dowodów jest praktycznie bezradna, a mieszkańcy ze strachu wolą się nie zapuszczać na niebezpieczny teren. Jest jednak promyk nadziei w postaci małoletniego geniusza, Mayukiego Hyuugi, który bez trudu potrafi rozwiązać wszystkie zagadki i bardzo chętnie udzieli służbom porządkowym wszelkiej pomocy.

Może zacznę niezbyt optymistycznym stwierdzeniem, że moje oczekiwania (nieszczególnie wygórowane w tym przypadku) zupełnie rozminęły się z zawartością serii. Co nie oznacza, że okazała się ona jakąś kompletną porażką, oj nie… Inna sprawa, że takiego śmietnika nie widziałam już dawno, bo proszę mi wierzyć, że scenarzyści upchnęli do Suteki Tantei Labyrinth chyba wszystko, co się dało. Kto by pomyślał, że przeciętna seria detektywistyczna z wątkiem nadnaturalnym okaże się taką mieszanką wybuchową. Oczywiście początek nie zapowiada niespodzianki, jaka czeka widzów. Jest całkowicie typowy i schematyczny: mały, uroczy, ale szalenie samotny chłopiec, który mieszka na terenie zrujnowanego miasta wraz z oddanym lokajem Seiranem i pokojówką Hatsumi, ma niebywały talent do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Genialnym dzieckiem szybko zaczyna interesować się policja, a konkretnie dwójka sympatycznych detektywów, którzy zazwyczaj są przydzielani do takich nietypowych spraw. Ponieważ seria jest raczej młodzieżowa, a Mayuki wyraźnie cierpi z powodu braku przyjaciół, szybko otrzymuje w prezencie od scenarzystów paczkę wesołych rówieśników. Oczywiście ma to wpływ na jego życie, zapada decyzja o posłaniu malca do szkoły, gdzie będzie mógł zacieśniać więzy z nowo poznanymi kolegami i koleżankami. Od tej chwili bohater zawsze może liczyć na wsparcie w tropieniu przestępców, a czy jest ono mu faktycznie potrzebne, to już inna sprawa.

Wątek kryminalny w Suteki Tantei Labyrinth zdecydowanie zawodzi. Kolejne morderstwa są straszliwie przekombinowane i tak jak w przypadku innego serialu z grupką małoletnich detektywów, czyli Tantei Gakuen Q, nie wierzę, by komuś chciało się tak męczyć dla stworzenia pozorów zbrodni doskonałej, a w tym wypadku popełnionej przez złe moce. Co prawda, to akurat motyw równie stary, co historia kryminałów, ale duże znaczenie ma sposób, w jaki takie przestępstwo zostanie wyjaśnione. Niestety, chociaż wszyscy cały czas powtarzają, jaki Mayuki jest wspaniały, mądry i w ogóle, właściwe ani jedna sprawa nie zawdzięcza rozwiązania jego zdolnościom intelektualnym. Otóż nasz chodzący aniołek ma dziwną moc, która zazwyczaj objawia się podczas picia herbaty (szalenie oryginalny pomysł) i pozwala mu na zobaczenie (oczyma wyobraźni oczywiście), jak dokonano zabójstwa i kto jest sprawcą. To nie bohater jest geniuszem, a autor scenariusza, który jednym, prostym zabiegiem pozbył się problemów z szukaniem dowodów, zbieraniem zeznań oraz skomplikowanymi wywodami co, jak i dlaczego. A że wszystko jest naciągane do granic możliwości, logika smutno wisi i powiewa na gałęzi drzewa w zniszczonym centrum miasta, to w sumie nic. Najważniejsze, że kolejna sprawa została odhaczona.

Ale to i tak tylko preludium, nieistotny szczegół, który szybko schodzi na dalszy plan. Właściwe od początku wiadomo, że za wszystkim stoi pojedynczy człowiek, czarny charakter, szara eminencja pociągająca za sznurki i oczywiście całkiem niezły bishounen… Mniej więcej do czternastego odcinka jest bardzo przeciętnie, bywają momenty lepsze (głównie z udziałem przyjaciół Mayukiego) i gorsze (bardziej na serio i bez uczniów), a potem zaczyna się zabawa. Nie, seria nie wznosi się nagle na wyżyny realizmu i fabularnego mistrzostwa, powiedziałabym że wręcz przeciwnie… Widać twórcy postanowili podkręcić tempo, dorzucić nieco emocji i zaskoczyć widzów, a że przypadkiem wyszła niezamierzona komedia? Cóż, bywa. Do pojawiającego się już wcześniej delikatnego, lecz nadal zupełnie niepasującego tu fanserwisu dorzucono patetyzm, fatalizm, traumy, braterskie i siostrzane kompleksy, władzę nad światem, świecące oczka (ten motyw szczególnie lubię), a w końcowych odcinkach nawet skrzydła i dużo płatków wiśni widowiskowo opadających na tle płomieni. O przepraszam, zapomniałam wspomnieć, że liczba przystojnych (dorosłych) panów także wzrasta. Oczywiście większość ma długie włosy, płaszcze i peleryny (czymś muszą powiewać), ci z bardziej schludnym zarostem (wcale, ale to wcale nie myślę o lokaju) nie przepuszczą za to żadnej okazji, żeby pochwalić się swoją gołą klatą. Wielbiciele piękniejszej części ludzkości mogą za to liczyć na śliczne, skąpo ubrane dziewoje, które toczą ze sobą widowiskowe walki już od pierwszego odcinka. Spokojnie, trochę za późno, ale jednak ich rola zostanie wyjaśniona widzom. Podsumowując: na scenie robi się okropny bałagan, kryminalne założenia serii idą w odstawkę, pojawia się chaos i niezdecydowanie, czym serial ma być. I chociaż na końcu wszystko zostaje ładnie zamknięte, to nie sposób pozbyć się wrażenia, że to się jednak kupy nie trzyma i ktoś za bardzo popuścił wodze wyobraźni.

Bohaterowie Suteki Tantei Labyrinth nie wychodzą poza utarte schematy. Nie jest to jakaś straszna wada, zwłaszcza że większość z nich spokojnie daje się lubić, trzeba być tylko odpornym na pewne typy. Chyba najgorzej wypada Mayuki, który w pewnym momencie zaczyna po prostu irytować swoim podejściem do świata, idealizmem i naiwnością. No dobrze, ma dwanaście lat i pełne prawo być taki, a nie inny. Problem polega na tym, że jednak na tle swoich kolegów wypada nieciekawie i dziecinnie. Mimo to, da się przymknąć oko i nie zawracać nim zbytnio głowy, chociaż nie… On mówi! Tak, to jest problem, zwłaszcza kiedy tak jak ja, jest się uczulonym na pewien sposób wypowiedzi, coś pomiędzy szeptaniem a świszczeniem. Taki ewidentny niedobór żelaza i witamin w organizmie, który objawia się niemożnością normalnego wypowiedzenia zdania, jakby rozmówca miał zaraz zemdleć z wyczerpania. Co gorsza, oprócz głównego bohatera na tę samą dolegliwość cierpi jedna z jego przyjaciółek, Yaya. Oż, ta dopiero jest anemiczna w swoim zachowaniu, a ja bardzo nie lubię takich sierotek, oj bardzo… Na szczęście reszta obsady jest całkiem żywotna i do rzeczy. Z małoletnich bohaterów bardzo przypadli mi do gustu bliźniacy, Kouta i Rakuta, koledzy Mayukiego. Mają skrajnie różne charaktery, jeden to typ myśliciela, spokojny i opanowany, a drugi to łobuziak, ekstrawertyk, który uwielbia stroić sobie żarty z genialnego detektywa. Jest jeszcze para policjantów, o których wspomniałam na początku. Trochę raził mnie fakt, że dwójka dorosłych ludzi cały czas opiera się tylko na wizjach małego chłopca, ale skoro scenarzyści uczynili go nieomylnym, trudno się dziwić. Poza tym, całkiem profesjonalnie podchodzą do swojej pracy, z góry zakładając, że nawet najdziwniejsza zbrodnia musi mieć „logiczne” wyjaśnienie. Szkoda, że nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w serii i cały czas stali w cieniu, raczej biernie uczestnicząc w wydarzeniach. Zawiodłam się także na Seiranie, który początkowo wydawał się ciekawszą postacią, a tymczasem skończył jako skrzywdzony przez los młody mężczyzna z jednym, wielkim kompleksem. Jednak chyba najbardziej drażniło mnie ogólne uwielbienie dla Mayukiego (to się tak naprawdę tyczy wszystkich bohaterów). Mężczyźni dbali o niego, jak o ukochanego młodszego braciszka, a kobiety, bez względu na wiek, rumieniły się jakby stał przed nimi co najmniej Apollo. Nawet czarny charakter bez przerwy wyrażał swoje zainteresowanie małym geniuszem, właściwie jego mroczny plan był do niczego bez udziału Mayukiego. Ot, teatr jednego aktora i bandy statystów, wpatrzonych w niego jak w obrazek. Niestety, tak zarysowane relacje między postaciami kompletnie nie trafiły w moje upodobania.

Tym razem Studio DEEN poradziło sobie z grafiką całkiem nieźle. Trudno mówić o fajerwerkach, ale całość prezentuje się w miarę przyjemnie. Projekty postaci są zróżnicowane i rzetelnie wykonane, właściwe dopiero pod koniec serialu widać mały spadek formy rysowników. W oddaleniu sylwetki stają się mocno uproszczone, a twarze bywają nienaturalnie wykrzywione i toporne. Nieco gorzej jest z animacją, której brakuje płynności i dynamiki, co wpływa na jakość pojedynków. Postacie często mają do dyspozycji tylko kilka prostych ruchów, przez co walki wyglądają sztucznie i pachną amatorszczyzną. Spodobała mi się kolorystyka, dosyć bogata, ale bez zbędnej pstrokacizny i odważnych zestawień barwnych. Z tłami natomiast bywa różnie, raz potrafią zaskoczyć szczegółowością i dopracowaniem detalu, by za chwilę zmienić się w plamy z tylko nieznacznie zarysowanymi przedmiotami. Dziwnym wyjątkiem są kwiaty, zazwyczaj bardzo precyzyjnie narysowane i kolorystycznie nasycone. Może to ulubiony temat któregoś z rysowników i chciał się pochwalić swoim kunsztem? Ogólnie nie ma czym się zachwycać, ale jest to solidnie zrobiona produkcja, która nie ma artystycznych ambicji. Taka typowa, można powiedzieć „maszynowo” wykonana zabawka dla masowego odbiorcy. Zresztą nie inaczej jest w przypadku muzyki, zupełnie przeciętnej i niezapadającej w pamięć. Ma ona być odbiciem aktualnie oglądanej sceny, a fakt, że widz zaraz o niej zapomni, nie ma najmniejszego znaczenia. Takoż czołówka i endingi nie wychodzą poza tę schematyczność i poprawność. Cóż, to nie jest dzieło, które zapamiętuje się na dłużej.

Polecanie takich serii zawsze stanowi dla mnie problem. Niby widzę wszystkie jej wady jak na dłoni, ale kiedy dochodzi do głosu moja wewnętrzna potrzeba kiczu i tandety, takie szczegóły schodzą na dalszy plan. Na pewno nie jest to anime, które usatysfakcjonuje miłośników kryminałów. Jednak zaprezentowane zbrodnie są zbyt wydumane, już nie mówiąc o sposobie ich rozwiązania. Osoby, które liczą na sympatyczną serię o grupce szkolnych przyjaciół, także będą zawiedzione, ponieważ ten wątek szybko ustępuje miejsca potyczkom z głównym antagonistą. Suteki Tantei Labyrinth mają szansę docenić widzowie, którzy widzieli już mnóstwo anime, znają wszystkie popularne chwyty i schematy, a upchnięcie ich w jednym serialu traktują jak dobrą, chociaż niezamierzoną komedię. Jeżeli nie macie uczulenia na chodzące, do bólu słodkie ideały, długie przemowy, tragiczne przeszłości i tym podobne atrakcje, to spokojnie możecie sięgnąć po tę produkcję.

moshi_moshi, 24 sierpnia 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Meito Manjou, Seiji Wakayama
Projekt: Natsuko Takahashi
Reżyser: Hiroshi Watanabe
Scenariusz: Hiroshi Watanabe, Masaki Watanabe
Muzyka: Kei Haneoka