Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 5,5
σ=1,66

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Devilman: Tanjou Hen

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 55 min
Tytuły alternatywne:
  • Devilman: The Birth
  • デビルマン 誕生編
Postaci: Anioły/demony; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Pierwowzór: Manga; Czas: Współczesność
zrzutka

Pierwsza odsłona OAV­‑kowej wersji opowieści o Devilmanie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: 616

Recenzja / Opis

Gdyby ktoś wyrwał was z randki z ukochaną dziewczyną tylko po to, aby opowiedzieć, że świat jest w niebezpieczeństwie, bo chcą nad nim przejąć władzę demony, zapewne uznalibyście, że takiemu delikwentowi należą się dłuższe wakacje w przytulnym ośrodku zaopatrzonym w miękkie ściany i drzwi bez klamek. O dziwo, Akira Fudou tak nie zareagował, co pozostaje kolejnym dowodem na to, jak bardzo różnimy się do Japończyków. Gdy jego dawny kumpel, Ryou Asuka, uraczył go podobną historyjką, uwierzył w nią od ręki. Fakt, Asuka miał w ręku mocny argument w postaci maski, po założeniu której Akira dostrzegł świat rodem z narkotycznych wizji surrealistów. Gdyby jednak i to go nie przekonało, to z wszelakich wątpliwości wyleczyłby go atak dziwacznych potworów, chcących dopaść obydwu przyjaciół. Wszystko wskazuje na to, że pogrzebane miliony lat temu bestie faktycznie postanowiły wrócić na swoje stare śmieci. I jak tu je powstrzymać?

Devilman: Tanjou Hen to pierwsza część OAV­‑kowej wersji jednej z najsłynniejszych mang Gou Nagaia, Devilman. Doczekała się ona serii telewizyjnej w latach siedemdziesiątych, jednak tamta adaptacja zestarzała się już w latach osiemdziesiątych (dziś – szkoda gadać). Na dodatek była bardzo odległa od fabuły pierwowzoru, opierając się na schemacie „potwora tygodnia”. Korzystając z dobrodziejstw technologii, zdecydowano się zatem stworzyć całą historię od nowa, idąc dużo bardziej zgodnie z komiksem, który dał początek całemu cyklowi.

Od razu powiem, że ta wersja Devilmana przypadła mi do gustu. O ile serial telewizyjny był bliższy klasycznym produkcjom shounen, tak tutaj postawiono raczej na grozę. Grozę specyficzną, mocno japońską. Demony, bo to one nas tu głównie straszą, wyglądają groteskowo i paskudnie, nierzadko śmiesznie, ale przedstawiono je na tyle sugestywnie, że robią wrażenie na widzu. Sceny z ich udziałem (szczególnie te ze wstępu) przypominają mi dość mocno fragmenty King Konga Petera Jacksona, w których bohaterowie zostali zaatakowani przez nocne owady. Oczywiście w wersji aktorskie robiłoby to pewnie jeszcze większe wrażenie. Szkopuł w tym, że gdy Devilman się w końcu takiej wersji doczekał, demony zeszły tam na dalszy plan.

Grafika generalnie jest mocną stroną tego tytułu. Dopracowane, pieczołowicie wykonane animacje, spora ilość detali i ukazanie ich – wszystko to cieszy oko widza i sprawia, że niekiedy ma się ochotę zatrzymać odtwarzanie i obejrzeć szczególiki danej sceny. Bohaterów nie mamy tu z kolei zbyt wielu – na dobrą sprawę jest ich tylko dwóch. Na samym początku widzimy jeszcze dziewczynę Akiry, Miki, która szybko znika, by w tej produkcji już się nie pojawić. Przyjemnie zaskakuje oprawa muzyczna, nieźle dopasowana do dynamicznej akcji. Sporo tu syntezatorów, ale i ostry, gitarowy rock da się usłyszeć.

Jako że Devilman: Tanjou Hen to dopiero pierwsza część całej historii, stanowi on jednocześnie wprowadzenie do fabuły. Dlatego też niespecjalnie zaskakuje. Godne odnotowania jest, że nawet momenty „wyjaśniające” nie należą do specjalnie przegadanych. Osoba dbająca o dynamikę akcji znała się tu na swojej robocie. Dzięki temu godzina, którą trwa to anime, zlatuje bardzo szybko, a widz już ma ochotę na ciąg dalszy.

Grisznak, 12 maja 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Oh production
Autor: Gou Nagai
Projekt: Kazuo Komatsubara
Reżyser: Tsutomu Iida
Scenariusz: Gou Nagai, Tsutomu Iida
Muzyka: Kenji Kawai