Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 15
Średnia: 7,13
σ=1,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (SixTonBudgie)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Solanin

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 126 min
Tytuły alternatywne:
  • ソラニン
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Artyści; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Realizm
zrzutka

Czy aby stać się dorosłym, musisz wyzbyć się marzeń i swojego dawnego „ja”? Pytanie może nie najważniejsze i trochę źle postawione, ale dla filmu kluczowe.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Meiko ma już dość bycia pracownicą biurowa, a niedwuznaczne propozycje ze strony przełożonego przelewają czarę goryczy. Odchodzi i, mając trochę funduszy, postanawia przez najbliższe miesiące poczuć namiastkę wolności, robiąc to, na co ma ochotę. Jej chłopak, Taneda, jest trochę bardziej sceptyczny. Dorywcza praca programisty nie daje mu ani satysfakcji, ani wielkich pieniędzy. Jeszcze do niedawna oboje mogli beztrosko żyć teraźniejszością i swoimi marzeniami na przyszłość, lecz teraz, gdy przyszło im skonfrontować się z rzeczywistością, pójście tą swoją wymarzoną, bliżej nieokreśloną drogą wydaje się niemożliwe do zrealizowania. W ostatniej swej próbie, Taneda wraz z przyjaciółmi z zespołu rockowego postanawia spróbować swych sił jako profesjonalny muzyk, nagrywając demo. Czy uda się spełnić marzenie? Czy wejście w dorosłość musi być serią rozczarowań i zrównaniem do szarości? Czy można być w życiu szczęśliwym, pozostając sobą?

To jedne z wielu pytań, jakie w sposób mniej lub bardziej bezpośredni stawiane są w czasie filmu i na jakie Solanin choć po części próbuje odpowiedzieć. Pytania to proste i naiwne, ale nie pozbawione racji bytu, gdyż chyba każdy, kto wykraczał poza bezpieczne granice dziecięcości, stawiał sobie takie lub im podobne. Dlatego też film jest dość specyficzny, bo z jednej strony, za sprawą bohaterów, naiwny, lecz jednocześnie posiada w sobie coś z prawdziwego życia. Meiko i Taneda, przytłaczani przez świat, duszą się i miotają bezradnie, co nie pozostanie bez wpływu na ich wzajemne relacje. A świat? Świat ma ich gdzieś.

Nie jest to fabularny prostak, co pozytywnie zaskakuje, nawet jeśli cechy prostacze zdarza mu się przejawiać. Bohaterowie niejednokrotnie kierują się dziecinną naiwnością typu „jak tylko będziemy razem, to…” albo „jak tylko będziemy mocno wierzyć i chcieli coś osiągnąć, to…” itp. Z drugiej strony wyczuwają, że te powiedzenia mają w sobie coś z magicznych formuł, które mogą zadziałać, ale nie muszą. Stąd wiele rozterek – między innymi, czy żyjąc bez pracy, poradzą sobie i czy naprawdę chcą zostać muzykami. Mnie najbardziej podoba się to, że odpowiedzi zamkniętych właściwie tu nie ma. Jeśli bohaterowie podejmują działania, to nie zawsze są one przemyślane i racjonalne, a wynik nie sprowadza się do „sukcesu” albo „porażki”, lecz ich mieszanki ze sporym dodatkiem „neutralności”. Takie niejednoznaczne rozwiązania zawsze bardziej mi odpowiadały. Co więcej, wydarzenie z połowy filmu sprawia, że wszystko jakby zaczyna się od nowa, tylko z zupełnie innej pozycji (dla niektórych bohaterów zdecydowanie gorszej).

Film jest dość długi, do czego wybitnie przyczyniają się liczne dłużyzny z podmiejskimi krajobrazami lub mieszkaniem w tle. Ma to budować jakąś atmosferę nostalgii, co i może się po trochu udaje, ale chyba zbyt dużym kosztem. Dostajemy też amatorski zespół rockowy, który stanowi tu pewną alternatywę do rzeczywistości lub ucieczkę od niej. Ale daje też filmowi kopa. W miarę surowe brzmienie, duża liczba decybeli, szybkie tempo i śpiewanie z głębi duszy znacząco ożywiają monotonię spokoju. Żałuję tylko, że tej muzyki było tak mało, bo okazała się całkiem dobra, za co film ma u mnie dużego plusa. Więc mimo tego, że – jak na dwugodzinny seans – muzyki w nim niewiele, oceniam ją wysoko.

Nie sposób zapomnieć o pochodzeniu filmu, który stanowi adaptację mangi Inio Asano, wydanej zresztą w Polsce. Oceniając przez pryzmat pierwowzoru wypada on naprawdę dobrze. Wprawdzie dłużyzny wydają się bardziej zauważalne niż w mandze, a elementów żywiołowych, w tym tak charakterystycznych dla tego tytułu wygłupów grupki przyjaciół, jest zdecydowanie mniej (na czym jednak przyjaciele Meiko i Tanedy – Billy oraz Katoh – zdecydowanie zyskują), to jednak film stanowi zwartą i sensowną całość. Dzięki temu powinien być przystępny dla wszystkich. Natomiast mnie, jako czytelnika mangi, zaskoczył wygląd aktorów, tak bardzo przypominali komiksowe pierwowzory, nawet Meiko, której – z naturalnych przyczyn – było o to najtrudniej (trochę brakowało mi jej żabiego uśmiechu).

Na aktorstwo na pewno narzekać nie będę, bo w filmie stoi ono na przyzwoitym poziomie. Niemniej zdarzają się różne nie do końca naturalne sceny, aczkolwiek to raczej piętno mangi oraz filmów dla „młodych dorosłych”, w których występują jakieś pozostałości naiwności rozwiązań rodem z produkcji dla nastolatków. Jednak już problemy bohaterów oraz podejście do nich jest dużo poważniejsze. Taneda, mimo że wszystko wydaje się iść dobrze, nie potrafi się odnaleźć w roli dorosłego. Czuje, że coś traci i nie potrafi być szczęśliwy. To właśnie tę postać najbardziej lubię, między innymi dlatego, że pokazuje figę typowym bohaterom mangi, anime i filmu, poruszającym się po linii najmniejszego oporu. Można by go było nawet określić jako bohatera tragicznego, ale niestety obecnie określenie kogoś tym mianem w kontekście dzieł popkultury z reguły oznacza kicz i tandetę (a poza tym w przypadku Tanedy nie byłoby to takie całkiem słuszne powiedzenie). Wbrew pierwszemu wrażeniu Meiko jest co najmniej tak samo zagubiona jak jej chłopak, zresztą nieraz wykazuje dzieckiem naznaczone podejście – bunt i obrażenie się na świat oraz los. Ale, tak jak wszyscy z grupy przyjaciół, ewoluuje z czasem, wybaczając światu jego podłości i podając mu rękę. Billy i Katoh, choć rzadziej ukazywani, także na swój sposób przeżywają wchodzenie w dorosłość.

Solanin w wersji aktorskiej wydaje się „obowiązkową” pozycją dla wszystkich, którzy docenili mangę Asano. Wprawdzie klątwa pierwowzoru, każąca podświadomie porównywać i odnosić wszystko do oryginału, może trochę przeszkadzać w seansie, ale film jest warty obejrzenia. Polecam także tym, którzy nad rozrywkę przedkładają fabułę i problematykę. Bo Solanin, choć osadzony w japońskim społeczeństwie, porusza problemy młodych ludzi wchodzących w dorosłość z praktycznie większej części globu.

SixTonBudgie, 30 października 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Inio Asano
Reżyser: Miki Takahiro
Scenariusz: Izumi Takahashi